Tadeusz Sowiński - Dietetyk

Tadeusz Sowiński - Dietetyk Strona poświęcona dietetyce i suplementacji w profesjonalnym wydaniu.
(1)

22/01/2026

Jak poradzic sobie z chęcią na podjadanie między posiłkami? Jednym z rozwiązań, które stosuję jako dietetyk w swojej pracy jest strategia pozwalająca kupić sobie czas. A na czym polega wspomniana strategia? Otóż zamiast mówić sobie „nie zjem tego batonika”, mówimy sobie zjem, ale zaraz po kolejnym posiłku. I co ciekawe, o czym w praktyce można się przekonać, najczęściej to działa i to w sposób zaskakujący.

Skutek doraźny jest taki, że faktycznie przesunięcie w czasie przyjemności udaje się osiągnąć zdecydowanie łatwiej niż całkowitą z niej rezygnację. I już samo przesunięcie w czasie przekąski z okresu międzyposiłkowego do pory posiłku przynosi pewne korzyści:

- po pierwsze zjedzenia batonika między posiłkami nie generuje uczucia sytości, a daje co najwyżej chwilowe zaspokojenie, natomiast dodanie dokładnie tego samego produktu do posiłku może spotęgować uczucie po posiłkowej sytości.
- po drugie podjadanie między posiłkami utrudnia ocenę podaży energii: drobne przekąski często nie zapadają w pamięć, co innego bazowe posiłki.

Jednak nie te korzyści są najbardziej istotne.

Dzięki przedstawionemu powyżej zabiegowi mamy okazję metodą czynów dokonanych przekonać się na własnej skórze, że posiadamy… kontrolę nad jedzeniem. Póki co jest to kontrola cząstkowa, ale…. Uświadomienie sobie tego faktu to pierwszy krok w stronę odzyskania poczucia pełnej sprawczości. I ten krok może uruchomić efekt śniegowej kuli, czyli postępujący proces odzyskiwania całkowitej kontroli nad jedzeniem.

Wieloletnia praktyka zawodowa uświadomiła mi, że tego typu metody sprawdzają się lepiej niż „od poniedziałku zero słodyczy” i inne rozwiązania w stylu „nie wejdziesz do wody dopóki nie nauczysz się pływać”.

A Ty próbowałeś kiedyś tej metody?

Już dziś (22.01), o godzinie 19:00 poprowadzę webinar: „Głód i apetyt, strategie poprawy kontroli”, w ramach którego otrzymasz strategię prewencyjne i szereg gotowych rozwiązań do zastosowania w trudnych chwilach. Link w moim BIO .


19/01/2026

Dane USDA ERS* pokazują, że kcal pochodzące z dodanych cukrów (jak sacharoza czy syrop glukozowo-fruktozie) osiągnęły szczyt ok. 1999 r. (429 kcal/os./dzień) i potem utrzymywały trend spadkowy (do ok. 379 kcal/os./dzień w 2010 r.) [1]. Mówiąc wprost: pod koniec lat 90. Amerykanie zaczęli mniej słodzić.

W tym samym czasie CDC (NHANES)** raportuje wzrost częstotliwości występowania otyłości u dorosłych od 30,5% w 1999–2000 do 42,4% w 2017–2018 (oraz wzrost liczby osób z otyłością 2 i 3 stopnia) [2].

to amerykańska instytucja rządowa, która zbiera i analizuje dane o tym, co i ile jedzą Amerykanie oraz jak wygląda rynek żywności.

Zestawienie ze sobą powyższych danych pokazuje, że wbrew obiegowym przekonaniom, to niekoniecznie samą spożycie cukrów dodanych odpowiada za problem nadwagi otyłości w społeczeństwie USA. Mało tego, samo obniżenie spożycia w.w. nie nie tylko nie pociąga za sobą zatrzymania przyrosty osób z otyłością ale idzie w parze z dalszą progresją zjawiska.

Czy to znaczy że cukier jest bez winy? Oczywiście nie. Słodzone produkty, w tym słodzone napoje w stopniu istotnym przyczyniać się mogą do rozwoju nadwagi otyłości. I powinno się jednak sprowadzać złożonego, wielo czynnikowe go problemu do jednego czynnika, który miałby za niego odpowiadać.

My byśmy bardzo chcieli, by wszystkie nasze problemy miały jedną wspólną przyczynę. Przynajmniej jeśli mowa o problemach zdrowotnych. Zdrowie najlepiej aby miało jednego wroga, którego można palcem wskazać, napiętnować i jednym cięciem wyeliminować. Tymczasem ani zdrowy tryb życia, ani też będąca jego częścią zdrowa dieta to nie są sensacyjne opowieści o jednym złoczyńcy czy też o jednym bohaterze. To są raczej pozbawione sensacji historie o wielu bohaterach, jedyne super moce to: powtarzalność i rutyna, to opowieści o kompromisach, kontekstach i codziennych, nieidealnych wyborach.

Jeśli chcesz dowiedzieć się jak podejść metodycznie do skutecznej redukcji masy ciała, to w najbliższych tygodniach poprowadzę webinary:
- Głód i apetyt - strategię poprawy kontroli,
- Jak przełamywać zastój podczas redukcji.

Linki w moim BIO.

Bibliografia w komentarzu.


Czasem nie trzeba ani nowej diety, a jedyne większej staranności w realizacji założeń tej dotychczasowej. Energetyczny b...
10/01/2026

Czasem nie trzeba ani nowej diety, a jedyne większej staranności w realizacji założeń tej dotychczasowej. Energetyczny bilans liczony jest nie w dniach ale w kilokaloriach.

Oznacza to, że znaczenie ma nie to ile dni w tygodniu trzymamy się planu, a ile pozwalamy sobie na odstępstwa, tylko jaka jest tych odstępstw skala. Skala kaloryczna.

Tak jak miesięczną pensję można przehulać w jeden wieczór tak i w tygodniowy deficyt kcal można można roztrwonić w jeden wieczór.

A jeśli chcesz poznać bardziej wyszukane metody przełamywania stagnacji w redukcji, które sprawdzą się wówczas, gdy pomimo staranności w trzymaniu diety postępów nie widać, to już 27.01 poprowadzę webinar: „Jak przełamać zastój w redukcji”. Aktualnie trwa promocja na zapisy. Link w komentarzu.



Po zapoznaniu się z treścią nowych, ponoć „rewolucyjnych” wytycznych żywieniowych dla mieszkańców USA dochodzę do wniosk...
09/01/2026

Po zapoznaniu się z treścią nowych, ponoć „rewolucyjnych” wytycznych żywieniowych dla mieszkańców USA dochodzę do wniosku, że najbardziej elegancko z całej sprawy wyszedł alkohol. Nowe wytyczne mówią o nim cicho, półgębkiem, jakby z wyraźnym zakłopotaniem, trochę jak o krewnym, który niby sprawia problemy, ale nie wypada go publicznie potępiać.

Co innego cukier. Cukier nie starzeje się dobrze. Od lat jest winny i z każdym rokiem winny bardziej. Cukier nie ma szans na rehabilitację, bo jego wina jest zbyt wygodna. Każda epoka potrzebuje jednego składnika, na który można wszystko, albo większość zrzucić. Czasem jest to tłuszcz, czasem cholesterol, czasem cukier. Ale jakoś nigdy alkohol.

________

*uwaga! Alkohol na grafice umieściłem ja.

W swojej pracy, jako dietetyk często zadaję pacjentom pytanie: co ich zdaniem jest kluczowym narzędziem pozwalającym rea...
08/01/2026

W swojej pracy, jako dietetyk często zadaję pacjentom pytanie: co ich zdaniem jest kluczowym narzędziem pozwalającym realizować przez dłuższy czas założenia interwencji ukierunkowanej na redukcję masy ciała. Najczęściej udzielne odpowiedzi to: „silna wola”, „siła charakteru”. „wysoka motywacja”. Pokazuje to, przynajmniej w ramach mojego zawodowego podwórka, gdzie tkwi sedno problemu. Silna wola nie jest bowiem strategią terapeutyczną. Brak efektów natomiast rzadko wynika z braku chęci, znacznie częściej właśnie z braku długoterminowej strategii.

W trakcie jak i po redukcji masy ciała organizm uruchamia mechanizmy adaptacyjne i kompensacyjne: wzrasta apetyt, spada wydatek energetyczny, zmienia się sygnalizacja hormonalna. To nie są „wymówki”, tylko przewidywalna ludzka fizjologia. W tym kontekście „chcenie” musi codziennie walczyć z biologią. I zwykle tę walkę przegrywa.

Oczywiście są wyjątki. Istnieją osoby, którym udało zagryźć zęby i głównie siłą woli wygrać bitwę z nadwagą czy otyłością. Indywidualny sukces nie jest jednak dowodem naukowym. Medycyna i dietetyka opierają się na danych z populacji, a nie na pojedynczych historiach, nawet jeśli są one szczere i imponujące. Poza tym, nikomu niczego personalnie nie ujmując, to że jednej osobie się udało za pomocą silnej woli, a drugiej nie, wcale nie musi oznaczać, że pierwsza starała się bardziej tylko, że z pewnych powodu uwarunkowań (genetycznych lub środowiskowych), było jej po prostu łatwiej. Ignorowanie tej możliwości to, paradoksalnie szukanie wymówki.

„Wystarczy chcieć” to narracja moralna i jako taka sprawdza się przede wszystkim w generowaniu poczucia winy. Zdrowe nawyki to problem biologiczno-behawioralny. I właśnie dlatego wymagają strategii, a nie heroizmu.

A co Twoim zdaniem jest najważniejsze gdy celem jest redukcja?

Już 27.01. poprowadzę webinar „Jak przełamać zastój w redukcji tkanki tłuszczowej” w trakcie którego pokażę jak radzić sobie ze stagnacją w czasie odchudzania. To ostatnie chwile promocji. Więcej w komentarzu pod postem.


Jeśli od nowego roku chciałbyś w swoimżyciu zmienić coś co powiązane jest z Twoim sposobem odżywiania, to mogę podpowied...
06/01/2026

Jeśli od nowego roku chciałbyś w swoim
życiu zmienić coś co powiązane jest z Twoim sposobem odżywiania, to mogę podpowiedzieć Ci jak to zrobić. Ale najpierw wyjaśnienie: przywara to negatywna cecha charakteru, nałóg, lub złe przyzwyczajenie, coś co „przywarło” do kogoś i jest trudne do wyeliminowania. A mi tutaj konkretnie chodzi o niewłaściwy nawyk.

Wielu osobą się wydaje że jeżeli kładą jakiś produkt na talerzu, to zawsze podejmują świadomą decyzję. W praktyce jednak, chociaż nie jemy z zamkniętymi oczami to jednak nasz wybory żywieniowe w dużej mierze mają charakter nawykowe. W pewnym stopniu możemy je na bieżąco kontrolować, ale to trochę jak z oddychaniem: mamy świadomość że oddychamy, możemy na moment wstrzymać oddech, albo oddychać szybciej albo głębiej, zatem jakaś kontrola istnieje, ale ma ona charakter cząstkowy, wręcz symboliczny. Oddychanie ma charakter odruchowy bardzo silnie zakorzenione w naszej biologii i z tego akurat należy się z tego cieszyć. Gorzej z innymi naszymi odruchami. Na szczęście nawyki żywieniowe możemy skutecznie zmieniać.

Obiegowa plotka głosi, że do wyrobienia nawyku potrzeba 21 dni. Cóż, to bardzo optymistyczny wariant. W często cytowanym badaniu: Lally P. i wsp., 2009 okazało się, że:
- Mediana czasu do osiągnięcia plateau automatyzacji: 66 dni,
- Zakres indywidualny: od 18 aż do 254 dni,
- Proste zachowania np. szklanka wody rano- szybciej,
- Złożone (aktywność fizyczna, gotowanie)- znacznie dłużej.

To i wiele innych badań wskazuje na to, że wyrabianie nawyku wymaga czasu i ten czas może być zróżnicowany. Istnieją jednak pewne zasady które pomagają ten czas skrócić i nawyk szybciej wypracować. Wpisz w komentarzu: „nawyki” a wyślę Ci w wiadomości prywatnej krótką instrukcję wdrażania nawyków, która okazywała się w mojej pracy i moim życiu zaskakująco skuteczna.

Już 8.01. prowadzę webinar: „Efektywna redukcja w praktyce”, w którym jednym z punków programu są działania ukierunkowane na utrwalenie efektów odchudzania, co wieże się nierozerwalnie z trwałą zmianą żywieniowych nawyków. Biorąc w nim udział otrzymasz instrukcję obsługi organizmu gdy celem jest skuteczna i trwała redukcja. Link do programu i zapisów w komentarzu pod postem.

03/01/2026

Od dawna wiadomo, że kawa hamuje wchłanianie żelaza z leków, żywności i suplementów. Jaka jest skala tego efektu? Ile czasu czekać z posiłkiem po spożyciu kawy lub z kawą po spożyciu posiłku, by uniknąć powyższego efektu?

1). Kawa wpływa na wchłanianie żelaza w sposób istotny. W jednym z badań skala tego efektu wynosiła 39% (dla herbaty było 64%) [1].

2). Jeśli chcemy uniknąć negatywnego wpływu substancji z kawy na wchłanianie żelaza z posiłku, powinniśmy odczekać po spożyciu wspomnianego napoju minimum godzinę [2].

3). Jeśli chodzi o spożycie kawy w okresie poposiłkowym, to wiemy, że godzina to za krótko i nie ma różnicy jeżeli chodzi o wpływ na wchłania nie żelaza, czy kawę spożyjemy w trakcie posiłku czy godzinę później [2]. Ile zatem należy poczekać z kawą po konsumpcji śniadania obiadu czy kolacji? Tu wiele zależy od tego jak obfity był posiłek i z czego się składa, a więc jak szybko opuszczał żołądek. Absolutne minimum w przypadku mniej obfitych i raczej lekkostrawnych posiłków to okres około dwóch godzin.

4). Czy można coś zrobić żeby zmniejszyć negatywny wpływ substancji zwartych w kawie (takich jak polifenole) na wchłanianie żelaza? Istnieją przesłanki, że dodatek witaminę C może przynieść tutaj korzystny efekt. Proponowane dawki to 50 - 200 mg. Przypadku suplementów natomiast warto celować w te które zawierają żelazo w formie liposomalnej (jak NoctaFerr) lub sukrosomalnej, te bowiem powinny być zdecydowanie mniej wrażliwe na hamujący wpływ inhibitorów zawartych w kawie czy herbacie.

Uwaga! Trwa promocja na zapisy webinar: „Anemia z niedoboru żelaza i problem niskiej ferryty”, podczas którego prostym językiem tłumaczę jakie są przyczyny nawracających niedoborów żelaza oraz przedstawiam skuteczne metody zaradcze. Aktualnie możesz zapisać się za 99 zł (zamiast 169).

Jeśli poznać wpływu # kawy na wchłanianie składników odżywczych z pożywienia, pracę przewodu pokarmowego (zwłaszcza przy GERD,IBS, SIBO), czy gospodarki lipidowej, to trwa promocja na zapisy na webinar: „Kawa i jej wpływ na zdrowie z perspektywy dietetyki klinicznej”, które poprowadzi .dietetyk. Są jeszcze miejsca za 99 zł (regular 169).

Linki do webinarów w komentarzu.


Pod koniec roku człowiek, nawet najbardziej odporny na modę i zbiorowe uniesienia, dostaje nieodpartą pokusę, by dokonać...
31/12/2025

Pod koniec roku człowiek, nawet najbardziej odporny na modę i zbiorowe uniesienia, dostaje nieodpartą pokusę, by dokonać publicznego bilansu. Tak jakby 2025 był organizmem, którego trzeba dziś wypisać ze szpitala z epikryzą: „Był w stanie ciężkim, ale wyszedł w stabilnym, choć z pewnym ryzykiem powikłań. Kolejna kontrola po roku”.

I mnie także jakaś siła wiedzie, by z celowo nieporadnie skrywaną dumą ogłosić: „To był trudny rok, ale mnie czegoś nauczył”. Nie napiszę jednak, że „2025 rzucił mnie z mostu, ale spadłem na poduszkę sukcesu”. Prawda jest bowiem o wiele bardziej przyziemna.

Wziąłem sobie sporo na głowę. Bynajmniej nie zawsze z ambicji, częściej nieroztropności. I część planów udało się zrealizować, niekiedy po terminie, a przy niektórych najzwyczajniej poległem. I nie pomimo tego, ale właśnie dzięki temu ten rok uważam za udany. I to udany bardziej niż rok miniony, czy lata wcześniejsze. I to nie znaczy, że mylę tu autoanalizę z autopromocją. A żeby to wyjaśnić pozwolę sobie na dłuższą pointę.

Z życiem jest jak z treningiem: jeśli chcesz robić progres, to musisz dokładać ciężaru. I tak naprawdę nie jest najważniejsze to, czy startujesz w mistrzostwach świata czy ćwiczysz w piwnicy dla siebie. Czasem warto zrobić serię do upadku, a czasem można lub nawet trzeba spalić podejście.

Gdybyśmy dziś mogli uznać, że w tym roku absolutnie wszystko nam się udało, to znaczyłoby, że cel nie był zbytnio ambitny. I jeśli mogę sobie (a może i Tobie) czegoś życzyć lub coś doradzić, to powiem tak: nie oczekuj, że kolejny rok będzie lżejszy, bo trudno liczyć na progres, gdy na sztangę nie dokładasz ciężaru. W zamian pracuj nad tym byś to Ty był silniejszy.

A jeśli masz wrażenie, że robisz wszystko tak jak powinieneś, a jest gorzej zamiast być lepiej, to może nie potrzeba Ci ani więcej produktywności, ani więcej starań, ani szczęścia czy złotych myśli, tylko wsparcia. Przy najcięższych bojach ważna jest asekuracja. Zadbaj o to byś miał zawsze komu ją powierzyć i zrób dla niej przestrzeń.

30/12/2025

Przejawiamy tendencję do tego, by postrzegać proces zmian w monochromatycznych barwach. Nastawiamy się na zerojedynkowe podejście zgodnie z zasadą: „wszystko albo nic”. Czyli albo trzymasz się diety albo się nie trzymasz. Inie ma nic pomiędzy. Tymczasem takie podejście ani nie jest potrzebne, by cel osiągnąć ani też skuteczne.

Jeżeli zawodnik biegnący w maratonie potknie się i przewróci to ani nie wraca na linię startu, by zacząć od początku, ani nie dojeżdża się jeszcze serią karnych pompek czy pajacyków, by odpokutować za to, że nie patrzył wystarczająco uważnie pod nogi. W zamian wstaje i biegnie dalej nie oglądając się na zdarte kolano starając się co najwyżej bardziej zwracać uwagę na wyboistości terenu.

Przyjmijmy teraz, że proces redukcji to start w maratonie. Zatem wyłamanie się z założonego kursu i zjedzenie czegoś spoza „diety” przyrównać można do potknięcia. I analogicznie: jeśli we wtorek o 14 potkniesz się o próg cukierni i wpadniesz w ramiona sernika, to zamiast spisywać cały dzień na straty i wracać na linię startu, by zacząć od jutra czy kolejnego poniedziałku „jak trzeba” po prostu wstań, otrzep się i biegnij dalej.

To co najbardziej rujnuje skuteczność naszych działań to ni samo potknięcie, to co dzieje się później , czyli „What-the-hell effect” (efekt: „Pal to licho”). Jest to zjawisko, w którym drobne odstępstwo od diety powoduje nieproporcjonalnie duże dalsze jedzenie „na zasadzie: skoro już i tak zawaliłem, to dzień trzeba spisać na straty”.

Elastyczne podejście do diety i samego procesu polega przede wszystkim na uwzględnieniu faktu, że potknięcia i błędy wliczone są w cenę starań mających zostać uwieńczonych sukcesem. A wracając w kółko na linię statu leżąca czy to w okolicy Nowego Roku czy kolejnego poniedziałku, nie w maratonie bierzemy udział tylko w Dniu Świstaka.

Jeśli chcesz dowiedzieć się jak metodycznie przeprowadzić retrospektywna analizę błędów popełnianych przy poprzednich staraniach oraz jak zaplanować skuteczne procedury na okoliczność potknięć, które w przyszłości mogą się zdarzać, to już 8.01. poprowadzę webinar „Efektywna redukcja w praktyce”.
Będzie sporo praktycznej wiedzy. Link w BIO.

Rytuał stosowania sokowych detoksów podszyty jest wiarą w to, że za pomocą szybkiej, zerojedynkowej i agresywnej interwe...
27/12/2025

Rytuał stosowania sokowych detoksów podszyty jest wiarą w to, że za pomocą szybkiej, zerojedynkowej i agresywnej interwencji możliwe jest pozbycie się gromadzonych miesiącami lub latami skutków rozmaitych błędów i niekiedy zaniedbań: niezdrowej diety, przyjmowanych używek czy ekspozycji na mieszaninę środowiskowych zanieczyszczeń. Czy w tym szaleństwie jest metoda?

Podobnie jak uderzeniem młotka nie da się naprawić wadliwie dzielących mechanizmów kwarcowego zegarka, tak i ludzkiego organizmu nie da się uzdrowić trzydniowym postem na sokach czy wodzie, choćby ta pochodziła z samego Lichenia.

A Wy stosujecie sokowe detoksy?





Trwają zapisy na dwumodułowy webinar oparty na najnowszych badaniach naukowych i nastawiony na życiowe podejście do tematu: „Dieta i suplementacja, a procesy starzenia”. Link w komentarzu.

26/12/2025

Czy osoby z chorobą Hashimoto powinny bać się lektyn obecnych w produktach strączkowych, zbożach czy warzywach psiankowatych, gdyż „pobudzają one nadmiernie układ immunologiczny”?

Na wstępie trzeba przyznać, że faktycznie lektyny, takie jak PHA (Hemaglutynina fasoli) potrafi pobudzać limfocyty T do proliferacji (szybkiego namnażania). Tyle, że to działanie obserwuje się na hodowlach komórkowych oraz na szczurach a nie tych z udziałem ludzi [1]. Poza tym PHA wykazuje wspomniane działanie w ekstremalnie wysokich stężeniach, nieosiągalnych przy spożywaniu fasoli w ramach codziennej diety [2]. No i najważniejsze: we wspomnanych badaniach PHA pochodziła z surowych nasion, a lektyna ta ulega całkowitej inaktywacji podczas gotowania [3].

Nawet jednak jeśli uznalibyśmy, że jednak istnieje ryzyko, że wspomniane badania in vitro mają 100% przełożenia na ludzi (co nie jest prawdą), to i tak nie dowodziłoby to, że lektyny mogą wywoływać autoagresję.

Aby doszło do autoagresji, układ odpornościowy musiałby:
- rozpoznać lektynę jako antygen,
- wytworzyć przeciwciała,
- te przeciwciała musiałyby krzyżowo reagować z białkami tarczycy (TPO lub TG).

Nigdy tego nie wykazano.

Jeśli jednak nadal zakładalibyśmy, że lektyny zwarte w żywności generują reakcję ze strony układu odpornościowego i dalej, że to oznacza, iż powinniśmy ich unikać, to byłoby to bardzo kłopotliwe założenie.

Nasz układ odpornościowy permanentnie ma kontakt z różnego rodzaju mikrobami chorobotwórczymi, których antygeny pobudzają różnicowanie limfocytów . Najczęściej jednak pomimo tego kontaktu do rozwoju choroby nie dochodzi, bo komórki układu odpornościowego radzą sobie z próbą inwazji bezszelestnie, a my nie doświadczmy żadnych tego objawów.

Sam fakt, że takie sytuacje mają miejsce nie oznacza jeszcze, że powinniśmy unikać kontaktu z innymi ludźmi i izolować się społecznie. Poza tym, nasz układ immunologiczny to nie jest żubr, żeby trzymać go pod ochroną, zwłaszcza przed wyimaginowanym zagrożeniem.

Uwaga, trwa promocja na zapisy na webinar: „Gluten i pszenica w chorobach autoimmunologicznych i zaburzeniach żołądkowo-jelitowych (99 zamiast 169 zł). Link w BIO

1]. Hutchins D, Fan K, McCarthy R. Phytohaemagglutinin-induced proliferation of human T lymphocytes: requirement for accessory cells. Clin Exp Immunol. 1983;54(3):705-712.

[2]. Crews P, Clarke E. Phytohaemagglutinin. In: Motarjemi Y, Moy G, Todd E, eds. Encyclopedia of Food Safety. Vol 2. Waltham, MA: Academic Press; 2014:328-334.

[3]. Vasconcelos IM, Oliveira JT. Antinutritional properties of plant lectins. Toxicon. 2004;44(4):385-403.

25/12/2025

Rynek spożywczy został zalany artykułami „high protein”. Czy jednak produkty te nie krygują się aby na coś czym realnie nie są? I czy w efekcie ich konsumpcja nie niesie za sobą ukrytych zagrożeń?

Naukowe światło na powyższe zagadnienia rzucają wyniki badania Beltrá i wsp. (2024), w którym Autorzy zastosowali model profilowania PAHO/WHO (to restrykcyjny model, więcej w komentarzu) dla produktów z deklaracją wysokiej zwartości białka . Po skrupulatnej analizie okazało się, że 90,8% produktów z tzw. „protein claim” sklasyfikowano jako „mniej zdrowe” („less healthy”) głównie przez wysoką zawartość sodu, cukru i/lub tłuszczu [1].

Do podobnych wniosków doszli Ortega i wsp. (2024) uznając, że często w produktach „high protein” poprawia się jeden parametr (białko), ale rośnie ryzyko nadmiernego udziału kwasów tłuszczowych nasyconych i sodu w diecie. I teraz najważniejsze: ryzyko związana jest z tym jak my postrzegamy tę żywność.

Badacze McKeon i Hallman, (2024) postanowili porównać to jak postrzegane są płatki śniadaniowe zwykle (Special K Original) vs płatki proteinowe (Special K Protein. Co się okazało? Otoż uczestnicy badania uznawały wersję „Protein” za bardziej odżywczą, dającą większe korzyści zdrowotne. Po zestawieniu obu wersji płatków w ramach tej samej porcji tymczasem okazało się, że Special K Protein dostarcza wiecej kcal, cukru i sodu niż wersja oryginalna i większość badanych tego w ogóle nie zauważała pomimo, że - uwaga - wielu deklarowało, że zlustrowało etykiety produktów… Czyli człowiek widział, ale jednak się łudził…

czy to wszystko oznacza, że produkty high protein nic wartościowego nie wnoszą do naszej diety? Cóż, tego nie powiedziałem. Te produkty najczęściej wnoszą do diety właśnie dodatkową porcję białka, co ma swoje plusy. Z drugiej strony to często produkty wysoko przetworzone, zasobne w tłuszcz i/lub cukier oraz sód co umyka naszej uwadze.

A Ty których produktów High protein używasz?

Uwaga, trwają zapisy na webinary:
- Efektywna redukcja w praktyce,
- Głód i apetyt,
- Jak przełamać zastój w odchudzaniu (tu trwa promocja),
Jeśli szukasz praktycznej instrukcji obsługi swojego organizmu - zapraszam. Linki w w komentarzu.

Adres

Ulica Sianowska 151a
Poznan
60-453

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 10:00 - 21:00

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Tadeusz Sowiński - Dietetyk umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Tadeusz Sowiński - Dietetyk:

Udostępnij

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram

Kategoria