Tadeusz Sowiński - Dietetyk

Tadeusz Sowiński - Dietetyk Strona poświęcona dietetyce i suplementacji w profesjonalnym wydaniu.

Mamy niebywałą skłonność do sentymentalnego idealizowania przeszłości. „Rosy Retrospection” należy do znakomicie udokume...
03/12/2025

Mamy niebywałą skłonność do sentymentalnego idealizowania przeszłości. „Rosy Retrospection” należy do znakomicie udokumentowanych zjawisk psychologii poznawczej. Przełomowe w tej materii były prace Mitchella i Thompsona (1994) , które wykazały, że ludzie systematycznie oceniają minione doświadczenia jako przyjemniejsze, niż oceniali je „na żywo”. I praktyka pokazuje, że nie chroni przed tym ani doktorat, ani profesura.

W dietetycznej faktografii opisana skłonność nie jest korzystna, nie służy bowiem dociekaniu istoty rzeczy i prowadzi do wniosków błędnych, czasem zabawnych, ale czasem niestety szkodliwych.

I tak oto można spotkać się z twierdzeniem, że w okresie PRLu w sklepach spożywczych - cytując naczęściej padające sformułowanie - „nie było tyle chemii co dziś”. Cóż, faktycznie sklepowe półki często święciły pustkami, ale jak już pojawiała się na nich żywność, to zawierała sobie substancje, których dziś już w niej nie znajdziemy, gdyż ze względów bezpieczeństwa zabranie tego prawo.

W czasach PRLu do żywności dodawano borany, w tym boraks (E285). Stosowany był m.in. do stabilizacji mięsa i ryb w latach 50–70 [1, 2]. Dziś jest zakaźny z powodu toksyczności dla nerek i wpływu na płodność i nerki [3].

Tlenek etylenu stosowany w PRLu był do sterylizacji przypraw [4, 5]. Dziś zakazany z powodu toksyczności i mutagenności [6].

Barwniki anilinowe i barwniki syntetyczne pierwszej generacji. Stosowane tak naprawdę masowo/ w słodyczach, napojach, lodach [7]. Kilka z nich zostało wycofanych z rynku (np. E128 Red 2G), z powodu potencjalnej kancerogenności lub działania alergizującego [8], inne zostały ograniczone.

No właśnie, skoro o „chemii” mowa, to warto wziąć też pod uwagę kwestie limitów ilościowych. Zarówno w czasach PRL-u jako i dziś w produkcji wielu wyrobów mięsnych używa się azotynów, ale dziś mamy zdecydowanie bardziej restrykcyjne normy ilościowe. I przez i tej chemii w jedzeniu jest dziś… mniej. Tylko produktów jest więcej.

Interesują Cie jakieś konkretne zagadnienia dotyczące żywności kiedyś i dziś które można byłoby porównać? Może np. temat mięsa: dziś VS PRL?

Napisz w komentarzu, może da się coś z tym zrobić w ramach kolejnych wpisów na FB.

Bibliografia

1]. Gazeta Technologii i Higieny Żywności, 1962–1975 raporty o stosowaniu kwasu borowego i boraksu w przemyśle mięsnym.
[2]. Żywność, Żywienie, 1974; 23(4): 257–265.
[3]. WHO, Environmental Health Criteria 204: Boron (1998).
[4]. Ethylene Oxide as a Food Sterilant: History and Regulation” – J Food Prot. 1982;45(5): 451–456.
[5]. Codex Alimentarius, CAC/RCP 1-1969
[6]. EFSA 2020/2021
[7]. B. S. Błędowski, „Barwniki spożywcze w Polsce Ludowej”, Przemysł Spożywczy, 1971; 25(3)
[8]. EFSA re-evaluations 2008–2013 (E102, E110, E123, E127, E128).

Można się spotkać z wcale nie rzadkim przekonaniem, że dzisiejsze jedzenie to syf. Po pierwsze nafaszerowane chemią, a p...
11/11/2025

Można się spotkać z wcale nie rzadkim przekonaniem, że dzisiejsze jedzenie to syf. Po pierwsze nafaszerowane chemią, a po drugie jałowe pod względem odżywczym. Temu dość krytycznemu przekonaniu towarzyszy sentymentalne wyobrażenie na temat tego, jaka to zdrowa, wartościowa i pożywna była żywność kiedyś. Czy jednak faktycznie tak było?

Faktycznie w dziś na sklepowych półkach znajdziemy sporo wysoko przetworzonej i ubogiej odżywczo żywności. Ale wvtych samych sklepach możemy także dostać produkty wartościowe, zdrowe i odżywcze. Mamy zatem coś bezcennego o co dawnymi czasy było większości społeczeństwa trudno: mamy wybór. I owszem, możemy ubolewać nad tym składem tego czy innego produktu, pamiętajmy jednak, że ten produkt znajduje się w sklepie tylko z jednego powodu: bo go kupujemy. Gdybyśmy wszyscy go omijali szerokim łukiem to by go w sklepie nie było.

Osobiście uważam, że osoby które uparcie twierdzą, że „kiedyś to było jedzenie, a nie to co dziś” powinnny mieć możliwość wzięcia udziału w tygodniowym, zamkniętym turnusie odzwierciedlającym wiernie np. menu włościanina zamieszkującego Galicję 150 lat temu. To pozwoliłoby wyjść poza sferę wyobrażeń i zaznać standardu odżywczego, kulinarnego i sanitarnego starych dobrych czasów.

Sądzę, że chęć powrotu do współczesnych realiów pojawiłaby się bardzo szybko, podobnie jak rezygnacja z chęci kontynuacji przygody, a organizator imprezy miałby na głowie nie tylko Sanepid, ale Helsińską Fundację Praw Człowieka.

Jako przedsmak, przed takim wyjazdem zapraszam do lektury artykułu na moim blogu, w którym zapoznać się można z dietą naszych prapradziadków, z czasów gdy jedzenie się samemu uprawiało, hodowało lub co najwyżej kupowało na targu. LNie ni w komentarzu.

Nie ulega wątpliwości, że odpowiednio@wysoka podaż białka i błonnika mogą spotęgować uczucie poposiłkowej sytości, ale c...
10/11/2025

Nie ulega wątpliwości, że odpowiednio@wysoka podaż białka i błonnika mogą spotęgować uczucie poposiłkowej sytości, ale często nie są wystarczające, by odzyskać kontrolę nad spożyciem pokarmu. Mówiąc wprost: zasobny w białko i błonnik posiłek może nie wystarczyć, byśmy byli w stanie odmówić sobie po jego konsumpcji batonika, ciastka czy pączka.

Jednym z kluczy do odzyskania kontroli jest zidentyfikowanie bodźców skłaniających do nas jedzenia. Po jedzenie bowiem sięgamy z różnych powodów i nie zawsze jest to uczucie głodu.
Niekiedy są to bodźce banalne, takie jak choćby widok smakowitych potraw (np. przeglądanie na IG zdjęć posiłków i deserów, choćby tych „dietetycznych”). Nieraz mówimy jednak o bardziej złożonych uwarunkowaniach, związanych ze sferą emocji i niekiedy okolicznością sprzyjającą sięganiu np. po słodycze - o ironio - jest sama świadomość „bycia na diecie”.

To jednak nie wszystko. Nawet jeśli zidentyfikujemy czynniki spustowe, to może okazać się, że całkowite wyeliminowanie ich wpływu na nasze zachowania żywieniowe nie będzie możliwe. Dlatego ważne też jest bo podjąć działanie ukierunkowane na zmianę tak często występującego, zerojedynkowego podejścia do procesu i nadmiernego krytycyzmu względem własnych drobnych niepowodzeń.

Czasem po prostu nie sposób się nie potknąć i nie wpaść w ramiona szarlotki. I właśnie w takich chwilach warto pamiętać, że w sferze kulinariów, przelotny romans nie rujnuje życia. Nieraz wręcz pozwala wyciągnąć cenną naukę. Potknąłeś się? Trudno. Wstajesz i idziesz dalej zamiast zaczynać od nowa od kolejnego poniedziałku. Potknięcia to element wędrówki, nie dojdziesz jednak do celu jeśli przy każdym z nich będziesz wracać na linię startu.

Zatem w kwestii pracy nad poprawą kontroli łaknienia warto dać sobie prawo, by raz po raz uczyć się także na własnych błędach. Chcesz dowiedzieć się jak to zrobić?

Trwają promocyjne zapisy na kolejną edycję webinaru: „Głód i apetyt - strategie poprawy kontroli łaknienia”. Udział w szkoleniu pomoże Ci w przysposobieniu życiowej wiedzy i praktycznych umiejętności w odzyskiwaniu kontroli nad jedzeniem. Trwa promocja i na webinar można zapisać się w cenie 99 zł (regular 169). Link w komentarzu.

Jeżeli na co dzień większość czasu spędzasz w pozycji siedzącej, to tak winno wyglądać Twoje krzesło. Siedzący tryb życi...
02/11/2025

Jeżeli na co dzień większość czasu spędzasz w pozycji siedzącej, to tak winno wyglądać Twoje krzesło. Siedzący tryb życia jest niezależnym czynnikiem ryzyka licznych chorób, w tym otyłości i cukrzycy typu 2 i przyczynia się do przedwczesnej śmierci.

I fakt, że 3-4 razy w tygodniu jeździsz do do klubu fitness wykonać kilkanaście serii uginań na prostowniki, to wiedz że fakt ten nie niweluje negatywnych skutków siedzenia. Czy zatem jest coś co możesz zrobić, być dzisiejsze święto nie stało się Twoim świętem?

Pierwsze co przychodzi do głowy to stojące biurko i wszelkiego rodzaju gadżety angażujące aparat ruchu do pracy podczas siedzenia. To rozwiązania genialne i godne wprowadzenia ale warto wiedzieć, iż zaskakująco duże korzyści nieść może za sobą… po prostu regularne przerywanie siedzenia. Wystarczy ledwie 5 minut raz na każde pół godziny. I nie trzeba w tym czasie robić burpeesów.

W jednym z badań z udziałem kobiet z zaburzeniami gospodarki glukozowej okazało się, że przerywanie siedzenia powtarzanymi krótkimi epizodami - uwaga - stania, obniża poposiłkowe stężenie glukozy o 34% (w przypadku chodzenie było to 28%) i poposiłkowy wyrzut insuliny o 20% (o 37% w przypadku chodzenia). Powtarzam, uczestniczki stały zamiast siedzieć. Oczywiście chodzenie daje lepszy efekty niż stanie, a bieganie lepszy niż chodzenie.

Warto zatem ustawić sobie przypomnienie w telefonie lub zegarku i pilnować, by siedzenie nie trwało ciągiem dłużej niż 30-60 minut. Aż tyle i tylko tyle. Istnieją bowiem przesłanki, by uważać, że oprócz całkowitego czasu spędzanego w pozycji siedzącej liczy się też ciągłość tej czynności. Jej konsekwencje mieć mogą bowiem charakter kumulatywny, a przerwa w pewnym stopniu „restartuje” negatywne skutki.

Mówisz, że na co dzień, w pracy nie masz na to czasu? To pomyśl, że wprowadzając ten prosty zabieg właśnie kupujesz sobie czas.

Krzesło od

O ile historia masła liczy sobie około 5–6 tysięcy lat, o tyle historia margaryny faktycznie jest krótka i sięga 1869 r....
26/10/2025

O ile historia masła liczy sobie około 5–6 tysięcy lat, o tyle historia margaryny faktycznie jest krótka i sięga 1869 r. Wtedy to francuski aptekarz Hippolyte Mège-Mouriès opracował recepturę produktu, który był mieszanką wołowego łoju, wymion krowich, mleka i… wody.

Produkt powstał na zamówienie samego Napoleona III, który oczekiwał opracowania smarowidła mogącego stanowić przełom w sprawie wyżywienia żołnierzy podczas wypraw wojennych.

W miarę rozwoju przemysłu tłuszczowego, tłuszcze zwierzęce zaczęto zastępować roślinnymi (olejami palmowym, kokosowym, sojowym). W 1902 r. W. Normann opatentował proces uwodorniania tłuszczów, co pozwoliło przekształcać płynne oleje roślinne w stałe, to był przełom dla produkcji margaryny.

Margaryny produkowane poprzez częściowe utwardzenie olejów roślinnych zawierały izomery trans kwasów tłuszczowych (TFA), których szkodliwość (zwiększenie LDL, ryzyko CVD) ujawniono dopiero w latach 80.–90. Do tego czasu margaryna była często rekomendowana zamiast masła, w przekonaniu, że jest zdrowsze.

Jednakże po ujawnieniu skutków tłuszczów trans, przemysł przeszedł rewolucję technologiczną, która polegała na:
• eliminacji TFA
• wykorzystaniu frakcjonowania, estryfikacji i olejów bogatych w nienasycone kwasy tłuszczowe,
• wzbogacaniu w fitosterole, witaminy, kwasy omega-3.

Efekt? Dzisiejsze margaryny do smarowania to zazwyczaj emulsje z olejów roślinnych, o niskiej zawartości tłuszczów nasyconych i bez izomerów trans. Obecnie margaryna produkt funkcjonalny, który zależnie od receptury może być korzystniejszy dla zdrowia niż tradycyjne masło. Jednocześnie część konsumentów (zwłaszcza zwolennicy „czystej etykiety” i żywności naturalnej) nadal ma do niej nieufność historyczną. Czy ta nieufność jest uzasadniona? Na to pytanie odpowiem w kolejnych materiałach. Odpowiedź jednak nie jest wcale łatwa.

Tymczasem trwa PROMOCJA na dwumodułowy webinar: „Jak obniżyć cholesterol? Dieta i suplementacja w zaburzeniach gospodarki lipidowej”. Link w komentarzu pod postem.

A Ty czym smarujesz pieczywo i dlaczego?


Przykład kawy znakomicie obrazuje cykl życia żywieniowych mitów. Ledwo udało się do grobu włożyć obiegowe przekonania , ...
22/10/2025

Przykład kawy znakomicie obrazuje cykl życia żywieniowych mitów. Ledwo udało się do grobu włożyć obiegowe przekonania , jakoby to kawa odwadniała na tyle, że na każdą jej filiżankę potrzeba 1-2 dodatkowych szklanek wody czy też, że z organizmu wypłukuje magnez, a zaraz w ich miejsce pojawiły się kolejne wydumane tezy.

Jakiś czas temu opublikowałem dwa posty, w których polemizowałem z tezą głoszącą, że pierwszą kawę należy wypić nie wcześniej niż 1 - 2 godziny po przebudzeniu. Z racji, iż jednym z argumentów mających świadczyć, że kawa zaraz po wstaniu jest pomysłem nieroztropnym miał być jej rzekomo pobudzający wpływ na wydzielanie kortyzolu przytoczyłem dane, które pokazują, że wcale tak być nie musi. Gwoli przypomnienia, istnieją badania pokazujące, że kawa (w przeciwieństwie do czystej kofeiny), może poziom kortyzolu obniżać.

Dziś dla odmiany chciałbym podejść do tematu w sposób mniej publicystyczny, a bardziej praktyczny i wskazać jakie są plusy i minusy spożywania kawy bądź to na czczo po przebudzeniu, bądź później.

Kazus nr 1. Pijesz kawę po przebudzaniu zamiast 60 - 120 min później (czyli najczęściej okolicy śniadania). Taki zabieg pozwala z jednej strony zwiększyć stan pobudzenia z samego rana gdy wiele osób tego właśnie potrzebuje), a z drugiej takie umiejscowienie kawy (np. godzinę przed śniadaniem) minimalizuje ryzyko tego, że substancje w niej zawarte ograniczą wchłanianie składników odżywczych takich jak żelazo. Co więcej kawa ułatwia poranne wypróżnienie co może być plusem u osób z „rozleniwioną” po nocy perystaltyką. Wadą picia kawy na czczo z samego rana jest jednak większe ryzyko refluksu i zgagi u osób z zaburzeniami tego typu w wywiadzie.

Kazus nr 2. Kawa pita 1 - 2 h po przebudzeniu. W praktyce oznacza to najczęściej wypicie kawy do śniadania lub niedługo po śniadaniu. Tak minimalizujemy ryzyko zagagi i refluksu ale sprawiamy, że niektóre składniki mineralne z posiłku ulegają wiązaniu i wchłaniają się w istotnie mniejszym stopniu. W przypadku żelaza kawa może ograniczyć wchłanianie o około 40%.

A Ty o której pijesz kawę? I jaki jest tego powód?

To co istotnie skraca nam życie i jednocześnie obniża jego jakość to choroby cywilizacyjne. W krajach takich jak Polska ...
29/09/2025

To co istotnie skraca nam życie i jednocześnie obniża jego jakość to choroby cywilizacyjne. W krajach takich jak Polska niechlubny prym wiodą choroby sercowo-naczyniowe i ich konsekwencje jak zawały czy udary.

Zatem w celu osiągnięcia pożądanej dziś długowieczności i wydłużenia młodości oczywistym powinno być podejmowanie działań prewencyjnych, (by przypadłości sercowo-naczyniowych się ustrzec lub opóźnić ich pojawienie się), i zaradczych jeśli już nas te choroby dotykają (by spowolnić ich rozwój i zminimalizować ryzyko powikłań).

A jak ocenić ryzyko? Metod jest wiele, warto jednak wiedzieć, że oprócz skompilowanych algorytmów występują też proste wskaźniki, które można byłoby nazwać linią życia. Oznaczając apoB, nie-HDL lub choćby sam LDL możesz w przybliżeniu ocenić w jakich barwach rysuje się Twoja przyszłość [1-3].

Co więcej, jeśli barwy te okazują się ponure to w XXI wieku masz możliwość, by perspektywa która przed Tobą stoi nabrała żywszych kolorów. Dysponujemy dziś należytą wiedzą opartą na dowodach naukowych i skutecznymi metodami prewencji i leczenia, tak w obszarze działań zachowawczych jak i farmakologicznych.

I te metody działają, ale tylko wówczas, gdy się je stosuje.

Ruszyły zapisy na dwumodułowy webinar: „Dieta i suplementacja a procesy starzenia”. Trwa promocja, aktualnie można zapisywać się w cenie 239 zł (zamiast 319) za 2 moduły i 129 zł (zamiast 169) za 1 moduł.

Podczas szkolenia przedstawię najważniejsze mechanizmy biologiczne starzenia, omówię najlepiej przebadane strategie żywieniowe i suplementacyjne, obalę liczne mity i na końcu pokażę praktyczne algorytmy postępowania.

Link w komentarzu pod postem.



[1]. PMID: 28444290
[2]. PMID: 21487090.
[3]. PMID: 40584105

To zdjęcie zrobiłem niemal 10 lat temu na dworcu PKP w Szczecinie. Stanąłem wówczas przed widocznymi na fotce schodami, ...
26/09/2025

To zdjęcie zrobiłem niemal 10 lat temu na dworcu PKP w Szczecinie. Stanąłem wówczas przed widocznymi na fotce schodami, by schować książkę do plecaka (był to „Wilk stepowy” Hermanna Hesse - polecam).

Zsunąłem plecak z ramion i patrząc na ludzi ściśniętych na ruchomych schodach zaśmiałem się w głos i przypomniałem sobie tę jedną, ale słyszaną chyba tysiące razy od różnych osób historię o wolnym metabolizmie i przemianie materii co zwalania wraz z wiekiem. Patrzyłem jeszcze przez chwilę, a potem schyliłem się, by w zapełnionym ciuchami i książkami ponad miarę plecaku znaleźć Wilkowi zasłużone miejsce i nadmienię, że zajęło mi to dobrą chwilę. A gdy podniosłem głowę, to choć ruchome schody snuły się uparcie w swoim ślimaczym tempie, to ku mojemu zdziwieniu „oni” dalej tam byli. Nic się nie zmieniło. No może poza garderobą bohaterów tej historii i ich fryzurami.

I wówczas sobie pomyślałem: „tak właśnie wyglada wolny metabolizm”. I później jeszcze ten sam obrazek widziałam wiele razy, na lotniskach, w galeriach handlowych i innych dworcach. I od tamtej pory przynajmniej raz w roku wrzucam na FB czy innym IG tego oto mema. I za każdym razem robi on rudny po różnych profilach, a kedyś nawet pojawił się na kwejku….

Lata mijają, mem ciagle mnie bawi, jedynie tylko szkoda, że na schodach proporcja nic się nie zmienia.

„Nie jesteśmy winni, ale mimo to jesteśmy odpowiedzialni.” - H.Hesse. Wilk stepowy.

Choroba Hashimoto prowadzi do niedoczynności tarczycy, a ta może obniżać tempo przemiany materii, co równoznaczne jest z...
23/09/2025

Choroba Hashimoto prowadzi do niedoczynności tarczycy, a ta może obniżać tempo przemiany materii, co równoznaczne jest ze zmniejszeniem dobowych wydatków energetycznych. W efekcie nasze zapotrzebowanie kaloryczne może być istotnie niższe niż np. pokazują popularne wzory i oparte na nich kalkulatory TDEE czy BMR/REE. Jaka jest skala tego efektu?

W prospektywnym badaniu Medici i wsp. (2023) u pacjentów z nowo rozpoznaną niedoczynnością średni spoczynkowy wydatek energetyczny wzrósł o 144 kcal/d po 6 miesiącach leczenia L-T4. Biorąc pod uwagę wyjściowe i końcowe wartości można obliczyć, że przed leczeniem spoczynkowy metabolizm był o około 10% obniżony.

W badaniu Al-Adsani i wsp. (1997) manipulacje dawką L-T4, przekładająca się na zmiany w stężeniu TSH od 0.1 do 10 mIU/L przełożyły się na 15% spadek REE przy przejściu w kierunku niedoczynności. Ta praca zatem także pokazuje, że w przypadku niedoczynności tarczycy metabolizm może być znacząco spowolniony.

Mówimy jednak o spoczynkowym wydatku energetycznym (REE), a niedoczynność tarczycy może wpływać też wydatek całkowity (TDEE), poprzez wpływ na aktywność fizyczną. Tu jednak literatura jest i wiele bardziej skąpa i większość badań przeprowadzona została na zwierzętach, stąd też nie będę ich przywoływał, ale naiwnym byłoby sądzić, że u ludzi ten wpływ niedoczynności na aktywność fizyczną nie występuje…

W tym miejscu jednak wyraźnie chciałbym podkreślić: opisane powyżej obniżenia energetycznych wydatków dotyczy osób z niewyrównaną farmakologicznie niedoczynnością tarczycy. Przy odpowiednim leczeniu (czyli nie tylko właściwym dobrze dawki L-T4, ale także odpowiedniej „higienie” jego przyjmowania z dala od kawy, herbaty czy posiłku), powyżej opisane okoliczności albo w ogóle nie mają miejsca, albo też skala jest nieporównywalnie mniejsza. Skąd to wiemy?

W badaniu Tagliaferri i wsp. 2021 różnice w wydatkach w energetycznych pomiędzy kobietami z wyrównaną niedoczynnością, a kobietami bez niedoczynności wyniosły około 65 kcal na dobę. To zatem stosunkowo niewiele. Z drugiej struny jednak mówimy o uśrednionej wartości, tymczasem w praktyce zaobserwować można pewne różnice międzyosobnicze wynikające m.in. z uwarunkowań genetycznych (takich jak polimorfizm Thr92Ala DIO2).

Jeżeli chcesz dowiedzieć się jak planować dietę i suplementację w przypadku gdy celem jest redukcją tkanki tłuszczowej przy współwystępującej niedoczynności, to już dziś (23.09.) poprowadzę webinar: „Jak schudnąć z Hashimoto”. Link w komentarzu pod postem.



PMID: 37582332
PMID: 9100583

22/09/2025

Hormony tarczycy oczywiście wpływają na nasze wydatki energetyczne, (co sprawia, że przy obniżonym ich stężeniach deficyt kaloryczny jest osiągnąć znacznie trudniej, a nadwyżkę kaloryczną znacznie łatwiej niż przy eutyreozie), ale ich biologiczna rola jest niewspółmiernie szersza.

Trijodotyronina (T3), oprócz wielu innych zadań, które na co dzień wykonuje, reguluje także syntezę firbonektyny i hydrofilnych glikozaminoglikanów.

Wspomniane glikozaminoglikany to związki przyciągające do siebie i wiążące wodę (stąd nazwa „hydrofilne”). Mogą być one magazynowane m.in. w tkance podskórnej (ale też w ściance jelita co przyczynia się do zwolnienia pasażu jelitowego i zwiększa ryzyko zaparć czy rozwoju SIBO).

To nie jedyny skutek niedoczynności tarczycy. Niski poziom T4 i/lub T3 powoduje także spadek filtracji kłębuszkowej (GFR) oraz mniejszą zdolność nerek do wydalania wody i sodu. Mało tego, niski poziom h. tarczycy spowalnia krążenie limfy i usuwanie płynów z przestrzeni międzykomórkowej.

Wszystko to prowadzi do nadmiernego gromadzenia płynów, co przekłada się na przyrost masy ciała przy braku kalorycznej nadwyżki. Mało tego, efekt ten może zamaskować lub wręcz przelicytować „wagowo” skutki kalorycznego deficytu. My natomiast mamy wrażenie, że deficyt na nas nie działa lub wręcz, że przybieramy tkanki tłuszczowej na ujemnym bilansie.

Wisienką na torcie jest wspomniane przeze mnie zwolnienie pasażu jelitowego, które sprawia, że masa i objętość treści jelitowej zwiększają się, a to także sprawia, że ważyć możemy więcej.

Warto jednak podkreślić: nie sama choroba Hashimito to wywołuje co jej skutek jakim jest (niewyrównana) niedoczynność tarczycy.

Już 23.09. poprowadzę webinar poświęcone praktycznemu podejściu do redukcji masy ciała w niedoczynności tarczy (spowodowanej chorobą Hashimito). Biorąc w nim udział będziesz mieć okazję lepiej poznać i zrozumieć istotę tego złożonego problemu oraz dowiedzieć się jak dobierać postępowanie żywieniowe i suplementacyjne poprawiając samopoczucie, usprawnić proces redukcji i lepiej odżywić organizm. Lnk w moim BIO


Zaparcia dotyczą ok 16% mieszkańców krajów Europy Zachodniej i ok 13% mieszkańców naszego kraju. W grupie ryzyka są prze...
19/09/2025

Zaparcia dotyczą ok 16% mieszkańców krajów Europy Zachodniej i ok 13% mieszkańców naszego kraju. W grupie ryzyka są przede wszystkim… kobiety, które doświadczają zaparć 2-3 razy częściej niż mężczyźni.

Problem ma złożoną naturę, ale w wielu wypadkach bardzo pomocne może być zwiększenie spożycia błonnika. Tyle, że błonnik niejedno ma imię i nie każdy ma zastosowanie w przypadku zaparć. Co więcej, niektóre rodzaje błonnika owszem, pomagają na zaparcia, ale zarazem niosą ryzyko działań niepożądanych takich jak wzdęcia i gazy.

W niniejszym wpisie dokonałem krótkiego podsumowania dotyczącego czterech rodzajów błonnika w kontakcie możliwego zastosowania w przypadku zaparć.

Masz swoje obserwacje dotyczące błonnika w zaparciach? Podziel się w komentarzu.



Adres

Ulica Sianowska 151a
Poznan
60-453

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 10:00 - 21:00

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Tadeusz Sowiński - Dietetyk umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Tadeusz Sowiński - Dietetyk:

Udostępnij

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram

Kategoria