19/01/2026
Gdyby Quentin Tarantino był akupunkturzystą, jak często stymulowałby punkt Kd 1, zlokalizowany na stopie? 🦶🎬
Prawdopodobnie… regularnie. 😏
To oczywiście żart na wejście – w gruncie rzeczy nie mam pojęcia, jakim akupunkturzystą byłby Tarantino i jakie strategie oraz miejsca na ciele obierałby w swojej codziennej pracy. Jednak jego przykład jest na tyle wyrazisty, że warto na chwilę się przy nim zatrzymać i zadać to samo pytanie sobie:
w jaki sposób moje osobiste upodobania (a może problemy?) wpływają na moją codzienną praktykę w gabinecie?
Carl Gustav Jung zwykł mawiać:
„Nieświadomy terapeuta leczy własne rany na pacjencie.” 🩺🪞
To ważny, a zarazem bardzo trudny i nieprzyjemny temat, ponieważ wymaga od nas – terapeutów – solidnego rachunku sumienia:
• Dlaczego zawsze badasz to miejsce?
• Dlaczego zawsze pytasz o tę rzecz?
• Czy robisz tak za każdym razem, czy tylko z wybranymi osobami?
• Czy zawsze doszukujesz się znaczenia symbolicznego i magicznego, nawet jeśli jest to zwykły, przypadkowy uraz ręki lub nogi?
I vice versa:
• Czy potrafisz spojrzeć na problem pacjenta przez pryzmat symboli i mitów, przyznając, że to nie jest tylko „zwyczajny” uraz?
To oczywiście nie jest problem, przed którym stają wyłącznie terapeuci. Dotyczy on w gruncie rzeczy nas wszystkich – próby zrozumienia, dlaczego robimy to, co robimy.
Dlaczego podobają nam się określone rzeczy, a inne automatycznie nas odpychają?
Dlaczego naprawdę tam przychodzę?
Dlaczego wszystkich próbuję zachęcić lub zniechęcić do… czegoś? 🤔
Gdy poświęcimy temu chwilę zadumy i zaczniemy analizować nasze codzienne „automatyzmy”, okaże się, że nasz umysł porusza się po ustalonych torach – wyznaczonych często bez naszej wiedzy i zgody, a jednak przyjętych jak własne.
Kiedy zaczynamy je dostrzegać, zyskujemy możliwość zareagowania inaczej: świadomie, jasno i z większym współczuciem – dla siebie i dla świata wokół nas. 🌱✨