Akupunktura Sankofa Robert Piechaczek

Akupunktura Sankofa Robert Piechaczek Akupunktura japońska i konstytucjonalna w oparach moksy.

Akupunktura i onkologiaSpędziłem kilka dni, w krótkich odstępach czasu, u mojego pacjenta. Za każdym razem pracowałem w ...
12/03/2026

Akupunktura i onkologia

Spędziłem kilka dni, w krótkich odstępach czasu, u mojego pacjenta. Za każdym razem pracowałem w takim samym stylu, jaki opisałem w poprzednim poście – ani razu nie użyłem igły, ograniczając się wyłącznie do własnych rąk oraz teishina.

Na ostatnim spotkaniu, kiedy nabrałem już pewności, że pacjent jest w stanie przyjąć taką stymulację, użyłem dodatkowo samoprzylepnej, łagodnej moksy.

To było przyjemne zaskoczenie, gdy podczas kolejnej wizyty zastałem pacjenta siedzącego samodzielnie na łóżku, wykonującego poranną toaletę.

A jego oczy?
Ach… szerokie i błyszczące. ✨

Nie chcąc burzyć tej chwili, stanąłem w pewnej odległości i czekałem, aż skończy. W tym czasie rodzina szeptała mi do ucha podekscytowanym głosem:

„On sam tak usiadł! A w nocy obudził się nie pięć razy, tylko jeden! I jeszcze dzisiaj nie stękał z bólu!”

Takie chwile napełniają radością i nadzieją. Trzeba jednak uważać, aby ta nadzieja nie była fałszywa.

Nowotwór nadal tam jest i ma się dobrze.
Nie jestem w stanie go usunąć — od tego są onkolodzy.

Moim zadaniem jest sprawić, aby choroba była bardziej znośna. Towarzyszyć człowiekowi w drodze. Cieszyć się razem z nim tymi krótkimi momentami, kiedy jest po prostu… „dość dobrze”. 🌿

Część moich pacjentów onkologicznych przestała do mnie przychodzić, ponieważ otrzymała od swoich lekarzy zakaz dalszych wizyt. Akupunktura bywa w takich przypadkach przedstawiana jako metoda wysoce niewskazana.

Skąd biorą się te obawy?

1️⃣ Obawa przed metodami inwazyjnymi
Lekarze obawiają się, że nakłucia mogłyby naruszyć guz i potencjalnie przyczynić się do jego rozsiania.

2️⃣ Stan organizmu pacjenta
Pacjenci onkologiczni przyjmują bardzo silne leki, które potrafią znacząco osłabić organizm – zwiększają podatność na infekcje, krwawienia czy uszkodzenia skóry.

3️⃣ Niewiedza i błędne wyobrażenia

Dawno temu miałem pacjentkę w trakcie chemioterapii. Podczas wizyty w moim gabinecie nakłuwałem punkt Liv-3 na grzbiecie stopy, tłumacząc, że jest to punkt na meridianie wątroby i dlaczego w jej stanie może być pomocny.

Podczas późniejszej wizyty u swojego onkologa pacjentka opowiedziała, że była na akupunkturze i że „wbijałem igły w wątrobę”.

Lekarz oburzył się i kategorycznie zabronił takich praktyk oraz dalszych wizyt u mnie.

Dlatego na początku zawsze uprzedzam pacjentów, że ich lekarze prowadzący mogą mieć niepochlebne zdanie na temat akupunktury w trakcie choroby nowotworowej. Jeśli mają wątpliwości — proszę ich, aby porozmawiali ze swoim lekarzem i zapytali o zgodę.

Część osób rzeczywiście już nie wraca.

Część wzrusza ramionami i mówi:
„Nic nie będę mu mówić. To moja decyzja.”

A jeszcze inni przychodzą z uśmiechem i mówią:

„Panie Robercie! Byłam, rozmawiałam i tłumaczyłam. Powiedziała, żebym dała sobie z tym spokój i niczego na boku nie kombinowała.

Ale wie Pan co? Robimy partyzantkę. 😄

Ja po prostu czuję się dużo lepiej. Niezależnie od tego, czy ona to rozumie, czy nie. Ba! Nawet ja do końca nie rozumiem, co tutaj się dzieje.

Ale jedno wiem na pewno.
Wcześniej bolało.
A teraz… nie boli.”

Akupunktura a onkologia 🌿Pacjent w podeszłym wieku, nowotwór krwi, liczne choroby towarzyszące.Twarz zapadnięta, oczy le...
10/03/2026

Akupunktura a onkologia 🌿

Pacjent w podeszłym wieku, nowotwór krwi, liczne choroby towarzyszące.
Twarz zapadnięta, oczy lekko przygaszone, oddech z wysiłkiem.

— Panie Robercie, czy podejmie się Pan?

Odwiedzam pacjenta w jego domu, ponieważ jego stan nie pozwala na zbyt wiele ruchu. Jest w pozycji półleżącej, bo tak najłatwiej mu się oddycha.

Moje możliwości pracy są już na starcie mocno ograniczone. Nie mogę poprosić pacjenta, aby po prostu położył się na plecach czy na brzuchu — muszę działać tak, jak go zastałem.

Zanim zrobię cokolwiek, postanawiam jedno: nie użyję ani jednej igły ✨

Każda głęboka stymulacja to duży wydatek energetyczny, do którego ciało jest prowokowane. W tym przypadku nie mamy żadnych zapasów, a nawet bieżącej energii jest bardzo niewiele. Łatwo byłoby „wydrenować” pacjenta z tych nędznych resztek, które mu pozostały.
Dlatego moja praca musi być subtelna i delikatna. Organizm pacjenta sam weźmie z niej tyle, ile jest w stanie udźwignąć. 🌿

Zaczynam od pracy na brzuchu i klatce piersiowej.
Pod moimi palcami natrafiam na liczne blizny po zabiegach oraz zgrubienia tkanki. Tym miejscem rządzą dwa słowa: zastój i deficyt.

Przesuwam powoli dłoń, aż znajduję miejsce, na którym mogę się oprzeć — gdzie ruch i obecność Qi są najbardziej wyczuwalne.
To jest baza. ✨

Drugą dłonią badam linię Ren Mai, tworząc most między tymi punktami, aż napięcie opada i pojawia się miękkie pulsowanie.

Następnie używam teishina — narzędzia przypominającego niewielkie wrzeciono — i dotykam punktów na klatce piersiowej, z góry na dół.
To niewielkie, subtelne spotkania z tkanką, ale powodujące wyraźną zmianę w jej napięciu. 🫧

W pewnym momencie zauważam, że człowiek przede mną zasnął. 😴
To sygnał, aby zwolnić, a może nawet przerwać praktykę. Organizm, pod wpływem pracy akupunkturzysty, przełącza się w pewnym momencie z układu współczulnego na przywspółczulny — odpręża się, wycisza i regeneruje. 🌙

Nie chcąc przedobrzyć, badam jeszcze tętno pacjenta.
Naczynie pod palcami jest cienkie i nitkowate.

I jest cudowne.

Absolutnie nie mogę niczego więcej od niego w tym momencie wymagać. Zostawiam je takie, jakie jest — bo to najwięcej, na ile ciało pacjenta może sobie w tej sytuacji pozwolić.

Równocześnie obserwuję, jak zmienia się tor oddechowy pacjenta, kiedy teishinem delikatnie pomagam sprowadzić oddech głębiej w kierunku miednicy.
Klatka piersiowa lekko się unosi, a oddech staje się miarowy i cichy, bez wysiłku. 🌬️

To koniec mojej wizyty.

Czy zrobiłem (za) dużo?

Co to było za spotkanie! Co to były za emocje… i łzy! 🥹🔥Szczerze mówiąc, w pewnym momencie kompletnie straciłem poczucie...
01/03/2026

Co to było za spotkanie! Co to były za emocje… i łzy! 🥹🔥

Szczerze mówiąc, w pewnym momencie kompletnie straciłem poczucie upływu czasu i zapomniałem o robieniu zdjęć pamiątkowych. Zostały mi tylko te z samego początku – z chwili, gdy siedzieliśmy w kręgu i zaczynaliśmy wspólne warsztaty. I może to dobrze. Reszta wydarzyła się już poza kadrem 📸✨

Spotkanie podzieliłem na naukę palpacji brzucha i rozpoznawanie obszarów referencyjnych, by potem przejść do badania pulsu – jego niuansów, subtelności i nieoczywistości – aż do finału, w którym mogliśmy połączyć wszystko w jedną, żywą całość.

Gdybym miał podsumować ten dzień jednym zwrotem, powiedziałbym: „wyrzucanie dogmatów” 💥 Podważaliśmy absolutnie każdy znany nam system i każde podejście, jeśli tylko zamykało nas w sztywnych ramach myślenia czy działania.

Bo przecież, badając brzuch, możemy określić obszar Drzewa jako deficytowy i słaby, obszar Wątroby jako twardy i zastojowy, a jednocześnie Wątroba na pulsie może być zupełnie prawidłowa. I najlepsze jest to, że żadna z tych informacji nie wyklucza pozostałych.

Obszar Drzewa odnosi się do sumy sił i działań o jego charakterze – do ruchu, do energii wznoszącej się i podnoszącej. Wątroba na brzuchu dotyczy aspektu anatomiczno-powięziowego. Natomiast Wątroba na pulsie… wcale nie musi odnosić się do meridianu Wątroby jako takiego, lecz do ogółu przemian typu Yin na poziomie środkowego ogrzewacza. Traktowanie tej pozycji jako prostego odzwierciedlenia siły meridianu Wątroby jest uproszczeniem – czasem pomocnym, a czasem prowadzącym na manowce.

Ogromnie cieszy mnie to, że udało się zgromadzić ludzi z różnych szkół, specjalizacji i technik – a mimo to znaleźliśmy wspólny język i grunt porozumienia 🤝

Pokazałem m.in. japońskie sposoby pracy z brzuchem, które na początku bywały nieco konfundujące:

– Badałam tak, jak mi pokazałeś, ale coś mi się nie zgadza. Wyczułam tu zgrubienie i nagromadzenie, ale gdy wróciłam do tego miejsca po chwili, już tego nie było. Zrobiłam coś źle?
– Nie. Wszystko zrobiłaś dobrze.
– Ale ja tylko badałam… Położyłam ręce i… No jak zrobiłam?
– W pewnym momencie nie ma różnicy między diagnozowaniem a leczeniem. Znajdujesz coś, jesteś uważna – i to wystarczy. Organizm odpowiada na Twoją obecność.

Na koniec zapytałem uczestników, czy chcieliby jeszcze użyć igieł i dołożyć coś według własnego uznania.

Nikt nie czuł takiej potrzeby.

Dłonie w zupełności wystarczyły ✋🌿

Innym ważnym elementem nauki badania pulsu było zrozumienie, że stan pacjenta – jego pobudzenie, aktywność, posiłki czy ...
26/02/2026

Innym ważnym elementem nauki badania pulsu było zrozumienie, że stan pacjenta – jego pobudzenie, aktywność, posiłki czy nawet wypita kawa – może wpływać na charakter pulsu i go zmieniać. To oczywiste i całkiem logiczne.

Ale… czy wiesz, że stan terapeuty również wpływa na to, w jaki sposób manifestuje się puls u drugiej osoby? 🤔

Twój pośpiech, gniew, stres, zgarbione i bolesne plecy, a nawet sama chęć zaszeregowania pulsu do określonej kategorii – to wszystko może mieć wpływ na Twój odbiór.

Dlatego badanie pulsu w gruncie rzeczy niewiele różni się od medytacji 🧘‍♂️
Ciało staje się stabilne i wyprostowane, oddech spokojny i głęboki, a umysł otwiera się na wszelkie możliwości, przyjmując puls takim, jakim jest.

Co ciekawe, możemy wykorzystać ten mechanizm także w odwrotną stronę – świadomie wpływać na puls poprzez budowanie intencji ✨

Na przykład delikatnie niwelować warstwę ochronną, która otacza każdy puls, zanim zaufa terapeucie i pokaże swój prawdziwy obraz.

Dzień 1 – Chyba oszalałeś! Tego nie da się ogarnąć!Dzień 2 – JA TO CZUJĘ! 🔥Piszę to wszystko jeszcze na świeżo, bo dopie...
23/02/2026

Dzień 1 – Chyba oszalałeś! Tego nie da się ogarnąć!
Dzień 2 – JA TO CZUJĘ! 🔥

Piszę to wszystko jeszcze na świeżo, bo dopiero co wróciłem do domu. I nie będę udawał – jestem tak zadowolony z tego, co udało nam się wyciągnąć i czego się nauczyć, że musiałem od razu się tym z Wami podzielić 😊

Zaczęliśmy z grubego „B” – od czytania tekstów napisanych alfabetem Braille’a! Testowaliśmy i uwrażliwialiśmy każdy z palców wykorzystywanych w czytaniu pulsu. To było… wymagające. Bardzo. Ćwiczenie cierpliwości i nerwów, kiedy każda mała wypustka–kropeczka uparcie „uciekała” spod palca 😅

Ciężki trening, ale potem praca staje się lekka.

Uczyliśmy się rozumieć puls przez kilka różnych soczewek – jako badanie techniczne, jako wypadkową aktualnej sytuacji w życiu, a także jako żywą opowieść, której nie da się zamknąć w żadnych tabelach, normach czy schematach.

Dla przykładu – obserwowaliśmy, że puls nie jest stały. Potrafi dynamicznie zmieniać się pod wpływem naszych myśli i emocji. Podzieliliśmy się na dwie grupy: jedna leżała na kozetkach, druga badała tętno. Najpierw wspólnie medytowaliśmy, żeby wyciszyć umysły i energię. A potem, na ustalony znak, osoby leżące zaczęły przywoływać w myślach wspomnienia silnie nacechowane emocjonalnie – radość, złość, smutek.

A tętno… odpowiadało. I zmieniało się.

To bardzo ważna lekcja. Cisza naszych gabinetów często sprzyja temu, że pacjent wraca myślami do przeszłości. I wtedy trzeba umieć rozróżnić – czy badamy realny, obecny stan organizmu, czy właśnie uczestniczymy w czyimś wspomnieniu, biorąc czyjś gniew albo smutek za manifestację danego narządu.

Czacha pęka od wrażeń 🤯 A to tylko jedno z wielu ćwiczeń, które teraz będziemy doskonalić w swoich praktykach!

Wielkimi krokami zbliża się kolejne spotkanie kursu akupunkturowego. Tym razem zajmiemy się badaniem tętna! ✨Jest tyle r...
19/02/2026

Wielkimi krokami zbliża się kolejne spotkanie kursu akupunkturowego. Tym razem zajmiemy się badaniem tętna! ✨

Jest tyle rzeczy do opowiedzenia, tyle do przećwiczenia i tyle do doświadczenia! 🔍

– Czy badanie pulsu to sztuka czy rzemiosło? 🎨🔧
– Czy każdy może się tego nauczyć? 📚
– Dlaczego różni autorzy badają różne narządy w tym samym punkcie? Kto z nich ma rację? 🤔
– Dlaczego badanie pulsu bywa medytacją? 🧘
– W jaki sposób nastawienie i intencja terapeuty mogą wpłynąć na puls i go zmienić? 🌊

Nie mogę się już doczekać, aby w przyszłym tygodniu zdać Wam fotorelację z warsztatów 📸… i sprawdzić, czy udało nam się odpowiedzieć na wszystkie powyższe pytania.

Akupunktura zaczęła się w Chinach. Potem wędrowała. Zmieniała się. Aż trafiła do Polski. Ale po kolei. 🌏Chiny uchodziły ...
12/02/2026

Akupunktura zaczęła się w Chinach. Potem wędrowała. Zmieniała się. Aż trafiła do Polski. Ale po kolei. 🌏

Chiny uchodziły za kraj dość pruderyjny, więc kontakt fizyczny terapeuta–pacjent był ograniczony. To wymusiło rozwój diagnostyki – badania tętna i obserwacji języka. Metody te były mało inwazyjne, a niezwykle skuteczne. W sieci można znaleźć nagrania, gdzie igły wprowadzane są przez ubranie – jeansy, koszulki, sukienki – i pozostają tam często przez ustalone „21 minut obiegu qi”.

Korea zakochała się w pulsie ❤️. Powstały złożone systemy pozwalające oceniać warstwy ciała, meridiany, narządy i konkretne obszary. W codziennej praktyce skupiono się na mikroobserwacjach całego ciała w małych przestrzeniach. Szczególnie akupunktura dłoni stała się mapą całego organizmu. Nakłucia są tu płytsze i krótsze.

Japonia była najbardziej liberalna, jeśli chodzi o kontakt i dotyk. Pozwoliło to rozwinąć systemy skupione na brzuchu, plecach i klatce piersiowej – zarówno jako obszarach diagnostycznych, jak i terapeutycznych. Subtelność japońskiej kultury wymusiła delikatną akupunkturę – nakłucia często niezauważalne, czasem ograniczone do kontaktu ze skórą pacjenta. Również moksa została „zminimalizowana” w ilości stosowania. 🕊️

Polska to kraj, który w dużej mierze stracił kontakt z własną historią i kulturą. Stała się mieszanką subkultur, wpływów i zagranicznych trendów. Jak akupunktura dostosowała się do Polaków? W zasadzie nijak. To Polacy dopasowali się do niej – godząc się na różne terapie, dopóki odczuwali efekty. Zagraniczne style często są importowane w całości – tak robią Chińczycy, Koreańczycy, Japończycy. Może w tym jest pewna ekscytacja – możliwość doświadczenia czegoś egzotycznego w autentycznej formie. ✨

W Polsce akupunktura częściej przyciąga kobiety niż mężczyzn. Myślę, że wynika to z tego, że mężczyźni są bardziej przyzwyczajeni do znoszenia bólu i oczekują szybkiej ulgi – jak po tabletkach przeciwbólowych. Tymczasem akupunktura koncentruje się na stopniowych, trwałych zmianach w organizmie, które łatwiej dostrzegają wrażliwsze kobiety.

Wciąż brakuje jej renomy, by być traktowaną jako metoda profilaktyczna czy wspomagająca. Często wybierana jest dopiero, gdy wszystko inne zawiedzie – i niczego do stracenia nie ma. Wynika to z braku zaufania, czasem zaszczepianego przez lekarzy, a także ze względu na koszty ponoszone przez pacjenta. 💸

Czy w Polsce może powstać jeden dominujący styl akupunktury? Absolutnie nie. W całym kraju znajdziemy specjalistów różnych szkół – dr Tana, Tunga, czaszka Yamamoto – i nie zanosi się, by ktoś reklamował „polskiego Tunga” czy „polskie Kobido”! 😅

Taka próba naraziłaby autora raczej na śmieszność i szykany. Nie mamy silnej tożsamości narodowej, którą traktowalibyśmy poważnie, ani niczego podobnego do akupunktury, co pozwoliłoby na „polonizację” tej starożytnej sztuki. Ale kto wie, może się mylę!

Pytanie do Was – czy w Polsce widzicie miejsce na „orientalne, ale polskie sztuki medyczne”? 🤔😃

Idzie luty — więc praktykę swoją kuj! ❄️Za dwa tygodnie czeka nas kolejny zjazd akupunkturowy, na którym będziemy doskon...
05/02/2026

Idzie luty — więc praktykę swoją kuj! ❄️

Za dwa tygodnie czeka nas kolejny zjazd akupunkturowy, na którym będziemy doskonalić tę tajemniczą sztukę badania tętna — sztukę, która intryguje tak wielu. Tydzień później rusza pierwsze spotkanie „Akupunktura+” 🌀, czyli jednodniowe warsztaty doskonalące dla już praktykujących terapeutów.

W badaniu tętna w gruncie rzeczy nie ma miejsca na mistycyzm. Jest za to mozolny warsztat, oparty na dziecięcej ciekawości — takiej, która z czasem może przerodzić się w subtelne podszepty spoza tego, co widzialne 🌫️.

Myślę, że człowieka „z ulicy” jest stosunkowo łatwo nauczyć czytania tętna. Nie ma on jeszcze oczekiwań ani sztywnych założeń. Jest otwarty na doświadczenie i nie blokuje się myśleniem w stylu: „pierwsza pozycja to metal, druga ziemia itd.” — a to bywa zgubne w dłuższej perspektywie.

Ale o tym już więcej na spotkaniach 😉

Pewnego dnia szaman z dżungli spotyka się z lekarzem z Zachodu, który odtąd miał opiekować się lokalnymi wioskami i lecz...
30/01/2026

Pewnego dnia szaman z dżungli spotyka się z lekarzem z Zachodu, który odtąd miał opiekować się lokalnymi wioskami i leczyć ich mieszkańców. Po krótkiej rozmowie i wymianie uprzejmości szaman zwraca się do lekarza:

— Muszę powiedzieć, że jestem pod dużym wrażeniem twoich zdolności leczniczych.
— Dziękuję… — odparł zmieszany lekarz. — Ty także masz dużą wiedzę o ziołach i chorobach, po prostu nie macie dostępu do technologii, takiej jak badania krwi czy prześwietlenia.
— Mówię o czymś innym. O tym, jak szybko poznajesz człowieka. Potrzebujesz zaledwie dziesięciu minut i już potrafisz postawić diagnozę. Ja natomiast — ciągnął dalej szaman — potrzebuję około miesiąca. Kiedy ktoś przychodzi do mnie z problemem, wprowadzam się do niego, obserwuję, co je i jak je, jak wygląda jego łóżko, jakie ma sny, jak rozmawia z innymi, jaki ma nastrój, jak pracuje. Dopiero wtedy mogę naprawdę powiedzieć, że wiem, co mu dolega i jak można mu pomóc 🌙
-------------------------------------------
Moment, w którym spotykamy się razem w gabinecie, to tylko krótki wycinek naszego życia. W tym czasie próbujemy odgadnąć, jak wygląda cała reszta — ta, której nie widzimy. Czy na pewno dobrze cię zrozumiałem, kiedy opisujesz, jak dopadł cię ostatnio ból? Czy rzeczywiście tak wygląda twoje śniadanie, jak je opisujesz? 🤔

Zdrowie to nie kwestia „jestem” albo „nie jestem”, ponieważ nigdy nie jesteśmy całkowicie zdrowi, ale też nie jesteśmy zupełnie chorzy. Zdrowie jest efektem bardzo wielu drobnych decyzji, które podejmujemy każdego dnia — tego, jak prowadzę auto (czy jestem spokojny, czy pompuję się frustracją), czy podniosę papierek leżący obok kosza (poczuję satysfakcję z porządku czy będę narzekać w myślach, jak bardzo brudne jest to miasto) 🚗🍃

Niezależnie od tego, jakie decyzje podejmujemy, warto zadbać o siebie i udać się na akupunkturę przynajmniej cztery razy w roku — zawsze wtedy, gdy zmienia się mikroklimat. Dlatego serdecznie zapraszam każdego, kto zwleka, aby dobrze rozpocząć nowy, zbliżający się okres — Rok Ognistego Konia 🔥🐎

Gdyby Quentin Tarantino był akupunkturzystą, jak często stymulowałby punkt Kd 1, zlokalizowany na stopie? 🦶🎬Prawdopodobn...
19/01/2026

Gdyby Quentin Tarantino był akupunkturzystą, jak często stymulowałby punkt Kd 1, zlokalizowany na stopie? 🦶🎬

Prawdopodobnie… regularnie. 😏

To oczywiście żart na wejście – w gruncie rzeczy nie mam pojęcia, jakim akupunkturzystą byłby Tarantino i jakie strategie oraz miejsca na ciele obierałby w swojej codziennej pracy. Jednak jego przykład jest na tyle wyrazisty, że warto na chwilę się przy nim zatrzymać i zadać to samo pytanie sobie:
w jaki sposób moje osobiste upodobania (a może problemy?) wpływają na moją codzienną praktykę w gabinecie?

Carl Gustav Jung zwykł mawiać:
„Nieświadomy terapeuta leczy własne rany na pacjencie.” 🩺🪞

To ważny, a zarazem bardzo trudny i nieprzyjemny temat, ponieważ wymaga od nas – terapeutów – solidnego rachunku sumienia:

• Dlaczego zawsze badasz to miejsce?
• Dlaczego zawsze pytasz o tę rzecz?
• Czy robisz tak za każdym razem, czy tylko z wybranymi osobami?
• Czy zawsze doszukujesz się znaczenia symbolicznego i magicznego, nawet jeśli jest to zwykły, przypadkowy uraz ręki lub nogi?

I vice versa:

• Czy potrafisz spojrzeć na problem pacjenta przez pryzmat symboli i mitów, przyznając, że to nie jest tylko „zwyczajny” uraz?

To oczywiście nie jest problem, przed którym stają wyłącznie terapeuci. Dotyczy on w gruncie rzeczy nas wszystkich – próby zrozumienia, dlaczego robimy to, co robimy.
Dlaczego podobają nam się określone rzeczy, a inne automatycznie nas odpychają?
Dlaczego naprawdę tam przychodzę?
Dlaczego wszystkich próbuję zachęcić lub zniechęcić do… czegoś? 🤔

Gdy poświęcimy temu chwilę zadumy i zaczniemy analizować nasze codzienne „automatyzmy”, okaże się, że nasz umysł porusza się po ustalonych torach – wyznaczonych często bez naszej wiedzy i zgody, a jednak przyjętych jak własne.

Kiedy zaczynamy je dostrzegać, zyskujemy możliwość zareagowania inaczej: świadomie, jasno i z większym współczuciem – dla siebie i dla świata wokół nas. 🌱✨

Początek roku to czas życzeń, ale też postanowień noworocznych, które później wielokrotnie weryfikujemy w ciągu kolejnyc...
08/01/2026

Początek roku to czas życzeń, ale też postanowień noworocznych, które później wielokrotnie weryfikujemy w ciągu kolejnych miesięcy, gdy nasze plany zaczynają rozmijać się z realnymi możliwościami 😄

Aby uniknąć rozczarowań, zamieniam cele na intencje – i chcę Wam opowiedzieć, jak działa to w praktyce akupunktury.

Kiedy odwiedza mnie człowiek z konkretnym problemem, staram się okazać mu jak największą troskę i uważność, jednocześnie nie skupiając się wyłącznie na jego głównej dolegliwości. Gdy robię to zbyt mocno, pojawiają się myśli w stylu:
„Muszę koniecznie…”
„Czemu ten punkt mocniej nie zadziałał?”
„Co jest z tym tętnem dzisiaj?”

W skrócie – frustracja.
Przestaję doceniać drogę tu i teraz, wybiegając w przyszłość i walcząc z obrazami, które sam sobie stworzyłem.

Taki sposób myślenia w gruncie rzeczy oddala mnie od drugiego człowieka, bo zostaje on sprowadzony do roli „instrumentu”, który powinien zadziałać tak a tak, jeśli ja nacisnę tu i tu.

Zamiast tego przywołuję w sobie intencję – nie jako cel, lecz jako kierunek. Pozwalam, by to, co czeka na końcu, było niespodzianką ✨

„Postaram się, aby poczuła spokój i rozluźnienie.”
„Wysłucham jego historii i nie będę przerywał – zaczekam, aż sam zapyta mnie o zdanie.”
„Postawię moksę, bo widzę, że potrzebuje po prostu tego ciepła.” 🔥

Czasem w ten sposób osiąga się mniej, niż się planowało, a czasem – znacznie więcej, niż można było się spodziewać.
Dzieje się dokładnie tyle, ile miało się wydarzyć.

Spróbuj spojrzeć na swoje życie podobnie: nie zakładaj z góry końcowego efektu, lecz wybierz intencję jako sposób działania – jak chcesz iść przez drogę – pozwalając, by cel podróży odsłonił się sam.

Dzięki temu życie zawsze prowadzi nas we właściwym kierunku, bo nic nie jest ani pewne, ani oczywiste 🌿

Zapraszam serdecznie do mojego gabinetu na zabiegi akupunktury japońskiej w tym nowym roku!

Prószków, pod Opolem

Do zobaczenia 🙂

Pewnego razu mój gabinet odwiedziła kobieta w wieku około 40 lat.Skarżyła się na bezsenność, zmęczenie, nerwowość i pobu...
01/01/2026

Pewnego razu mój gabinet odwiedziła kobieta w wieku około 40 lat.
Skarżyła się na bezsenność, zmęczenie, nerwowość i pobudzenie myślowe 😵‍💫

Po krótkiej rozmowie zrozumiałem, że sprawa jest trudna i złożona, ponieważ ciągnie się za nią historia związana z rozbitą rodziną i pobytem w domu dziecka.

Pod palcami zarówno puls, jak i ciało zdradzały bardzo duże drżenie i niepokój – czające się traumy, które czekają tylko na pretekst, aby się uwolnić ⚡

Stało się dla mnie oczywiste, że pacjentka jest tykającą bombą 💣 i że przy zbyt dużej ingerencji z mojej strony uwolni się więcej, aniżeli powinno jednorazowo. Problemem nie jest poruszyć ten zastój i pomóc uwolnić się od wszystkich napięć. Problemem jest to, jak zrobić to w sposób maksymalnie pokojowy dla organizmu i dla ducha 🌱

Postanowiłem zadziałać zachowawczo i wybrałem punkt ST 36.
Prosty, uziemiający, stabilizujący 🪨

Żadnych fajerwerków.
Żadnych punktów Luo ani punktów Duchów.

Jak poszło?

Początkowo pacjentka zaczęła łkać, chlipać, aż wreszcie – nie płakać, lecz ryczeć. Głośno i donośnie 😭

Zdarzało się to już wcześniej w moim gabinecie z innymi pacjentami. Czasem w trakcie rozmowy po prostu się otwierali i opowiadali o sobie, a czasem działo się to wskutek akupunktury, ale nigdy tak intensywnie jak teraz.

Podałem chusteczkę i uspokoiłem ją, mówiąc, że jest to reakcja organizmu i że jest ona normalna – ciało zaczęło coś sobie uświadamiać i należy mu na to pozwolić 🤍

Po chwili pacjentka doszła do siebie, a ja poprosiłem ją, aby położyła się na brzuchu. Zrobiła to, a następnie zaczęła się uśmiechać, chichotać, aż w końcu śmiać się do rozpuku. Głośno i donośnie 😄

Byłem absolutnie zbity z tropu, zastanawiając się, czy na pewno wybrałem właściwy punkt. Z drugiej strony – jeśli nie ten… to który? 🤔

W ostatnim czasie spotkałem się z inną pacjentką o podobnej naturze problemów i ponownie stanąłem przed tym samym dylematem: co zrobić, aby nie „narobić”?

Spotkanie było krótkie i treściwe. Nie użyłem ani jednej igły, a większość zmian zaszła w momencie, gdy po prostu położyłem ręce na brzuchu pacjentki ✋✨ Kilka dni później dostałem od niej wiadomość, że dość żywo przypomniały się dawne traumy, ale potem ciało się rozluźniło i zniknęły stare dolegliwości bólowe, do których zdążyła się już przyzwyczaić.

Kiedyś wydawało mi się, że miarą dobrego akupunkturzysty jest wywołanie u pacjenta wielu silnych, nawet gwałtownych zmian – bo to przecież świadczy o „wielkiej mocy” i trafionej diagnozie 💥

Dziś już tak nie uważam.

Dotknij pacjenta w taki sposób, aby wyszedł z gabinetu spokojny, stopniowo zyskując zrozumienie i władzę nad swoimi demonami zamiast wrzucać go na arenę jak gladiatora, by walczył o przetrwanie ⚔️

Adres

Opolska 13
Proskau
46-060

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 10:00 - 15:00
Wtorek 10:00 - 15:00
Środa 10:00 - 15:00
Czwartek 10:00 - 15:00
Piątek 10:00 - 15:00

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Akupunktura Sankofa Robert Piechaczek umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Akupunktura Sankofa Robert Piechaczek:

Udostępnij

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram

Kategoria