Akupunktura Sankofa Robert Piechaczek

Akupunktura Sankofa Robert Piechaczek Akupunktura japońska i konstytucjonalna w oparach moksy.

Gdyby Quentin Tarantino był akupunkturzystą, jak często stymulowałby punkt Kd 1, zlokalizowany na stopie? 🦶🎬Prawdopodobn...
19/01/2026

Gdyby Quentin Tarantino był akupunkturzystą, jak często stymulowałby punkt Kd 1, zlokalizowany na stopie? 🦶🎬

Prawdopodobnie… regularnie. 😏

To oczywiście żart na wejście – w gruncie rzeczy nie mam pojęcia, jakim akupunkturzystą byłby Tarantino i jakie strategie oraz miejsca na ciele obierałby w swojej codziennej pracy. Jednak jego przykład jest na tyle wyrazisty, że warto na chwilę się przy nim zatrzymać i zadać to samo pytanie sobie:
w jaki sposób moje osobiste upodobania (a może problemy?) wpływają na moją codzienną praktykę w gabinecie?

Carl Gustav Jung zwykł mawiać:
„Nieświadomy terapeuta leczy własne rany na pacjencie.” 🩺🪞

To ważny, a zarazem bardzo trudny i nieprzyjemny temat, ponieważ wymaga od nas – terapeutów – solidnego rachunku sumienia:

• Dlaczego zawsze badasz to miejsce?
• Dlaczego zawsze pytasz o tę rzecz?
• Czy robisz tak za każdym razem, czy tylko z wybranymi osobami?
• Czy zawsze doszukujesz się znaczenia symbolicznego i magicznego, nawet jeśli jest to zwykły, przypadkowy uraz ręki lub nogi?

I vice versa:

• Czy potrafisz spojrzeć na problem pacjenta przez pryzmat symboli i mitów, przyznając, że to nie jest tylko „zwyczajny” uraz?

To oczywiście nie jest problem, przed którym stają wyłącznie terapeuci. Dotyczy on w gruncie rzeczy nas wszystkich – próby zrozumienia, dlaczego robimy to, co robimy.
Dlaczego podobają nam się określone rzeczy, a inne automatycznie nas odpychają?
Dlaczego naprawdę tam przychodzę?
Dlaczego wszystkich próbuję zachęcić lub zniechęcić do… czegoś? 🤔

Gdy poświęcimy temu chwilę zadumy i zaczniemy analizować nasze codzienne „automatyzmy”, okaże się, że nasz umysł porusza się po ustalonych torach – wyznaczonych często bez naszej wiedzy i zgody, a jednak przyjętych jak własne.

Kiedy zaczynamy je dostrzegać, zyskujemy możliwość zareagowania inaczej: świadomie, jasno i z większym współczuciem – dla siebie i dla świata wokół nas. 🌱✨

Początek roku to czas życzeń, ale też postanowień noworocznych, które później wielokrotnie weryfikujemy w ciągu kolejnyc...
08/01/2026

Początek roku to czas życzeń, ale też postanowień noworocznych, które później wielokrotnie weryfikujemy w ciągu kolejnych miesięcy, gdy nasze plany zaczynają rozmijać się z realnymi możliwościami 😄

Aby uniknąć rozczarowań, zamieniam cele na intencje – i chcę Wam opowiedzieć, jak działa to w praktyce akupunktury.

Kiedy odwiedza mnie człowiek z konkretnym problemem, staram się okazać mu jak największą troskę i uważność, jednocześnie nie skupiając się wyłącznie na jego głównej dolegliwości. Gdy robię to zbyt mocno, pojawiają się myśli w stylu:
„Muszę koniecznie…”
„Czemu ten punkt mocniej nie zadziałał?”
„Co jest z tym tętnem dzisiaj?”

W skrócie – frustracja.
Przestaję doceniać drogę tu i teraz, wybiegając w przyszłość i walcząc z obrazami, które sam sobie stworzyłem.

Taki sposób myślenia w gruncie rzeczy oddala mnie od drugiego człowieka, bo zostaje on sprowadzony do roli „instrumentu”, który powinien zadziałać tak a tak, jeśli ja nacisnę tu i tu.

Zamiast tego przywołuję w sobie intencję – nie jako cel, lecz jako kierunek. Pozwalam, by to, co czeka na końcu, było niespodzianką ✨

„Postaram się, aby poczuła spokój i rozluźnienie.”
„Wysłucham jego historii i nie będę przerywał – zaczekam, aż sam zapyta mnie o zdanie.”
„Postawię moksę, bo widzę, że potrzebuje po prostu tego ciepła.” 🔥

Czasem w ten sposób osiąga się mniej, niż się planowało, a czasem – znacznie więcej, niż można było się spodziewać.
Dzieje się dokładnie tyle, ile miało się wydarzyć.

Spróbuj spojrzeć na swoje życie podobnie: nie zakładaj z góry końcowego efektu, lecz wybierz intencję jako sposób działania – jak chcesz iść przez drogę – pozwalając, by cel podróży odsłonił się sam.

Dzięki temu życie zawsze prowadzi nas we właściwym kierunku, bo nic nie jest ani pewne, ani oczywiste 🌿

Zapraszam serdecznie do mojego gabinetu na zabiegi akupunktury japońskiej w tym nowym roku!

Prószków, pod Opolem

Do zobaczenia 🙂

Pewnego razu mój gabinet odwiedziła kobieta w wieku około 40 lat.Skarżyła się na bezsenność, zmęczenie, nerwowość i pobu...
01/01/2026

Pewnego razu mój gabinet odwiedziła kobieta w wieku około 40 lat.
Skarżyła się na bezsenność, zmęczenie, nerwowość i pobudzenie myślowe 😵‍💫

Po krótkiej rozmowie zrozumiałem, że sprawa jest trudna i złożona, ponieważ ciągnie się za nią historia związana z rozbitą rodziną i pobytem w domu dziecka.

Pod palcami zarówno puls, jak i ciało zdradzały bardzo duże drżenie i niepokój – czające się traumy, które czekają tylko na pretekst, aby się uwolnić ⚡

Stało się dla mnie oczywiste, że pacjentka jest tykającą bombą 💣 i że przy zbyt dużej ingerencji z mojej strony uwolni się więcej, aniżeli powinno jednorazowo. Problemem nie jest poruszyć ten zastój i pomóc uwolnić się od wszystkich napięć. Problemem jest to, jak zrobić to w sposób maksymalnie pokojowy dla organizmu i dla ducha 🌱

Postanowiłem zadziałać zachowawczo i wybrałem punkt ST 36.
Prosty, uziemiający, stabilizujący 🪨

Żadnych fajerwerków.
Żadnych punktów Luo ani punktów Duchów.

Jak poszło?

Początkowo pacjentka zaczęła łkać, chlipać, aż wreszcie – nie płakać, lecz ryczeć. Głośno i donośnie 😭

Zdarzało się to już wcześniej w moim gabinecie z innymi pacjentami. Czasem w trakcie rozmowy po prostu się otwierali i opowiadali o sobie, a czasem działo się to wskutek akupunktury, ale nigdy tak intensywnie jak teraz.

Podałem chusteczkę i uspokoiłem ją, mówiąc, że jest to reakcja organizmu i że jest ona normalna – ciało zaczęło coś sobie uświadamiać i należy mu na to pozwolić 🤍

Po chwili pacjentka doszła do siebie, a ja poprosiłem ją, aby położyła się na brzuchu. Zrobiła to, a następnie zaczęła się uśmiechać, chichotać, aż w końcu śmiać się do rozpuku. Głośno i donośnie 😄

Byłem absolutnie zbity z tropu, zastanawiając się, czy na pewno wybrałem właściwy punkt. Z drugiej strony – jeśli nie ten… to który? 🤔

W ostatnim czasie spotkałem się z inną pacjentką o podobnej naturze problemów i ponownie stanąłem przed tym samym dylematem: co zrobić, aby nie „narobić”?

Spotkanie było krótkie i treściwe. Nie użyłem ani jednej igły, a większość zmian zaszła w momencie, gdy po prostu położyłem ręce na brzuchu pacjentki ✋✨ Kilka dni później dostałem od niej wiadomość, że dość żywo przypomniały się dawne traumy, ale potem ciało się rozluźniło i zniknęły stare dolegliwości bólowe, do których zdążyła się już przyzwyczaić.

Kiedyś wydawało mi się, że miarą dobrego akupunkturzysty jest wywołanie u pacjenta wielu silnych, nawet gwałtownych zmian – bo to przecież świadczy o „wielkiej mocy” i trafionej diagnozie 💥

Dziś już tak nie uważam.

Dotknij pacjenta w taki sposób, aby wyszedł z gabinetu spokojny, stopniowo zyskując zrozumienie i władzę nad swoimi demonami zamiast wrzucać go na arenę jak gladiatora, by walczył o przetrwanie ⚔️

Jakiś czas temu dzieliłem się z Wami moją poezją typu haiku, która miała pomóc w lepszym zrozumieniu punktów akupunkturo...
26/12/2025

Jakiś czas temu dzieliłem się z Wami moją poezją typu haiku, która miała pomóc w lepszym zrozumieniu punktów akupunkturowych – tego, co się za nimi kryje i jakie zmiany sugerują w ciele. 🌿

Dziś chciałbym wrócić do tego tematu, ale z trochę innej strony – tym razem z perspektywy chińskiej poezji. 🀄

Najbardziej znana forma poezji japońskiej, czyli haiku, rządzi się bardzo surowymi zasadami: unika rymów, powtórzeń, minimalizuje obecność człowieka w świecie, skupia się na naturze, dotyka subtelnych i delikatnych doświadczeń. Pozostawia celową pustkę, zadane pytanie bez odpowiedzi, ciche westchnienie, na które czytelnik sam musi odpowiedzieć. 🌸

Zupełnie inaczej podchodzi do tego poezja chińska, która nie boi się rytmiczności czy rymów, ale też stara się budować cały obraz świata, zamykając opowieść w namacalnych ramach, prowadząc czytelnika w kierunku końca, puenty, podsumowania – pozostawiając przestrzeń do własnych przemyśleń.

Dla przykładu
chińska poezja:

"Trzaskające ognisko płonie w lesie.
Wędrowiec oczekuje, aż pozostanie tylko popiół."

Gdyby to przetłumaczyć na haiku, robi się problem. Japończyk na pewno nie użyłby „trzaskające ognisko płonie” 🔥 – to jest tak mocne, bogate w symbol i przytłaczające, że aż pozbawione smaku. Samo słowo „płomień” byłoby wystarczające.

Kolejna sprawa: „wędrowiec” – haiku unika raczej obecności człowieka, przenosząc uwagę na bezludną naturę.

Po trzecie: historia tutaj ładnie się domyka, mamy puentę. Haiku tego unika jak… ognia. 🔥 Nie ma przełamania, nie ma otwartości.

Próba przeniesienia tego na „język wiśni” mogłaby wyglądać tak:

"Wilga buduje gniazdo
Ciche kroki
Gdzie ostatnia gałązka?" 🌿

Nie zamierzam Was przekonywać, że jedna forma jest lepsza od drugiej – to po prostu kwestia innego sposobu myślenia i formułowania myśli. Nie mniej, zainspirowany tą wiedzą, chciałbym podzielić się moją poezją, tradycyjnie poświęconą wybranym punktom akupunkturowym, ale tym razem – dla odmiany – na chińską modłę. 🀄

Lu 1

Nikt nie przepędza trędowatego.
Dom ugości żywego i martwego.
W objęcia ciepłe, w ziemi zakopana.
Aż skaza opuści, aż zrozumie karmana.

Pierwszy punkt rozpoczynający meridian płuc jest specyficznym miejscem. Na ogół mało popularny, raczej unikany w bezpośrednich nakłuciach ze względu na bliskość narządu płuc, jednakże to miejsce styczności obszaru Tai Yin – czyli zarządzania wilgocią w organizmie, przenikania się meridianu Płuc i Śledziony. 🌬️

Płuca zajmują się odpuszczaniem i zostawianiem, godzeniem się z traumami i problemami. Jeśli z jakiegoś powodu nie jest to możliwe, żale oraz wyrzuty sumienia kumulują się i wypełniają obszar klatki piersiowej.

Naturalnym krokiem jest asymilacja i przetworzenie tych doświadczeń, dotknięcie ich takimi, jakimi są, jakkolwiek wydawałyby się obrzydliwe lub złe. Konfrontacja z nimi, objęcie ich, „przekompostowanie” w sobie pozwoli, aby z tej sterty zajaśniały w nas wnioski, konkluzje i mądrość. 🌱

„Jeśli utraciłeś tę szansę, nie utrać tej lekcji.”

Myślę, że udało mi się oddać to w mojej chińskiej próbie samozwańczego konkursu poezji.

A Wy – jak odnajdujecie ten styl i porównanie? Który jest Wam bliższy: haiku czy chińska forma pełnego obrazu? 💭

Obserwując dziś karmnik dla ptaków w ogrodzie, zauważyłem nietypowego gościa.Małą mysz, która wspinała się, by podkraść ...
21/12/2025

Obserwując dziś karmnik dla ptaków w ogrodzie, zauważyłem nietypowego gościa.

Małą mysz, która wspinała się, by podkraść kilka ziarenek dla siebie. Pod koniec wspinaczki straciła równowagę, wykonała salto w powietrzu 🐭 i wylądowała, uciekając upokorzona w kępy trawy.

– To ciekawe – pomyślałem. Widzę tu mysz po raz pierwszy, akurat wtedy, gdy w chińskim kalendarzu trwa miesiąc Szczura 🐀
Przypomniało mi się też, że Szczur symbolicznie wiązany jest z heksagramem, w którym zaczyna pojawiać się na nowo światło i energia. Zupełnie jak dziś – w dniu przesilenia zimowego ❄️

To już wystarczająco dużo znaków na Niebie i na Ziemi, by o tym napisać.

Dlaczego więc Szczur symbolizuje powrót, skoro jest takim… brudnym zwierzęciem?

Kojarzonym z chorobami, odpadkami i – dla niektórych – z Wrocławiem 😉

Szczur nie symbolizuje podziału na czyste i brudne, dobre i złe.
Symbolizuje moment przed podziałem.

Nie niesie obietnicy światła.
Niesie informację, że życie wraca bez pytania o sens.
I bywa czasem chaotyczne, jak mysz wykonująca salto w powietrzu.

Ale to nie szkodzi, bo to też minie.

To już rok temu było? 😳A skoro tyle czasu zdążyło upłynąć, sprawa uległa przedawnieniu i mogę się teraz otwarcie przyzna...
18/12/2025

To już rok temu było? 😳

A skoro tyle czasu zdążyło upłynąć, sprawa uległa przedawnieniu i mogę się teraz otwarcie przyznać - wykład był nie na temat 😂

Umawiałem się zdaje wówczas na "Emocje/Psychosomatykę w Akupunkturze", ale w wyniku mojej pomyłki wyszła "historia akupunktury, początki szamaństwa i wypędzanie robaków chorobotwórczych."

Ot drobna różnica.
Wykład i tak (chyba) się podobał 🥸

— Robert… Nie czuję się pewnie z igłami, boję się, że mogę komuś zrobić krzywdę.— Jasna sprawa, to zupełnie zrozumiałe. ...
12/12/2025

— Robert… Nie czuję się pewnie z igłami, boję się, że mogę komuś zrobić krzywdę.
— Jasna sprawa, to zupełnie zrozumiałe. A moksa? Boisz się jej używać?
— Nie! Ja uwielbiam moksę!
— A czy wiedziałaś, że w Japonii istnieją „akupunkturzyści”, którzy pracują tylko za pomocą moksy, odrzucając niemal całkowicie igły?
— !!! 😲

Dzień pracy z moksą to wyjątkowy dzień. Chociażby dlatego, że na sam koniec zajęć człowiek pachnie jak „wędzona szyneczka na święta” 😄, ale też dlatego, że otwiera zupełnie nowy wachlarz możliwości i metod.

Przed zajęciami przygotowałem dla każdego uczestnika zestaw małego piromanta — cygaro, moksę naklejaną zarówno „młodą”, jak i „dojrzałą”, węgielki i kapturki na igłę, no i oczywiście złotą luźną ✨. Oprócz tego testowaliśmy jeszcze rollery, domek i fajkę japońską. Ogólnie wszystko, co znalazłem w swojej szufladzie, było do dyspozycji.

Zastanawiałem się na początku, jak przeprowadzić te zajęcia, aby były po prostu wartościowe. Może po prostu prezentacja ze slajdami, gdzie objaśniam: „to jest fajne, to jest średnie, to jest super”?

Nieee… To byłoby trochę nieuczciwe. Za bardzo narzucałbym im swoją drogę, a przecież każdy musi znaleźć własną. Zamiast tego uznałem, że zrobię im moksę „montessori” 🪄. Sprawdza się na dzieciach, to i na dorosłych też powinno.

Wykonaliśmy kilka rund — praca przy kozetkach i przerwa na dyskusję (z wietrzeniem sali oczywiście 🌬️). I te rozmowy okazały się najcenniejszym elementem — każdy uczestnik wyraził swoją opinię, czym pracowało mu się najlepiej, a czym najgorzej. To było wspaniałe uczucie obserwować, jak dojrzewają szybko z przerwy na przerwę — mi to zajęło miesiące, szczerze powiedziawszy, aby dojść do tych samych wniosków w pojedynkę.

1. Przerwa
„Nie no, najlepsze jest cygaro! Kontroluję temperaturę i powierzchnię, grzeję tym wszędzie, gdzie chcę, a pacjent czuje się jak roztopione masełko!” 🧈

2. Przerwa
„Fajne te cygaro, ale efekt jest trochę krótkotrwały. Ale i tak na początek najlepsze.”

3. Przerwa
„Te cygaro nie zdaje egzaminu, chyba już czwarty raz rozluźniam ten sam obszar, a jak tylko się odwracam, efekt znika! Dużo lepsze jest…”

To oraz wiele innych kosmatych myśli o różnych technikach… Powiedzieli sobie wszystko, co sam chciałem im opowiedzieć. No i przekonali się, że igły naprawdę nie są niezbędne. Można robić cudowne rzeczy bez nich — i oni już to wiedzą, potrafią, a przede wszystkim sami do tego doszli 🌟.

I kolejny weekend akupunkturowy za nami ✨Krótki, intensywny, gęsty. Taki, po którym w palcach zostaje pamięć tkanek, a w...
08/12/2025

I kolejny weekend akupunkturowy za nami ✨

Krótki, intensywny, gęsty. Taki, po którym w palcach zostaje pamięć tkanek, a w głowie cisza zamiast chaosu 🫶

Pierwszego dnia powiedziałem: to będzie najważniejszy zjazd. A skoro najważniejszy, to często bywa najbardziej niewdzięczny — dużo podstaw, dużo powtórzeń, dużo „jeszcze raz poczuj to samo”. Bez fajerwerków. Bez skrótów. Tylko dłonie, skóra, napięcie, ciepło i subtelne różnice, które zaczynają się ujawniać dopiero wtedy, gdy naprawdę zwalniasz 🪶

Palpacja nie jako technika, ale jako sposób obecności. Jako rozmowa bez słów z czyimś układem nerwowym 🤲

I nagle okazało się, że nikt się nie nudzi. Wręcz przeciwnie — im ciszej robiło się w sali, tym więcej się działo. Materiał wchodził nie przez głowę, ale przez palce 🌿

Kiedyś wierzyłem, że tętno jest sercem diagnozy. Było w tym coś hipnotycznego: nadgarstek, kilka sekund ciszy i gotowa odpowiedź ⚡

A potem przyszli pacjenci, u których nadgarstek był martwą mapą. Po operacjach, urazach, przeciążeniach. Nie było pulsu tam, gdzie miał być. I była moja bezradność. A jeszcze gorzej — pacjenci z realnym bólem i idealnym tętnem. Ciało mówiło jedno, mapa pokazywała drugie.

To wtedy zrozumiałem, że trzeba zejść głębiej 🌊

Akupunktura japońska nauczyła mnie, że diagnoza to nie punkt, nie wynik, nie „tętno mówi wszystko”. To spotkanie z tkanką. To dialog z napięciem. To pozwolenie, by ciało samo pokazało, gdzie nie chce już dźwigać.

I tym właśnie dzieliłem się na tym zjeździe.

Doświadczeniem 🔥

Historia z gabinetu. Moje metody pracy🐝Odwiedziła mnie dziś Pani Marysia, przeurocza emerytka, która zagląda do mojego g...
25/11/2025

Historia z gabinetu.
Moje metody pracy🐝

Odwiedziła mnie dziś Pani Marysia, przeurocza emerytka, która zagląda do mojego gabinetu co jakiś czas 😊.

„Panie Robercie, bolą mnie dziś stawy, ale to chyba na tę pogodę. I jeszcze jestem dziś taka jakaś nie-swoja.”

Zaczynam od brzuszka. Powłoki ogólnie jędrne jak na wiek pacjentki, niemniej mocno wyczuwalne „placki” zimna w kilku miejscach – obszarze Żołądka, a także zastój w okolicy Ren 10-12 ❄️.

Tętno osłabione na pozycji Żołądka oraz Serca. Nerka oraz Pęcherz napięte.

No to zaczynamy.
Decyduję się, aby nie użyć dziś ani jednej igły. Pacjentka jest osłabiona, jest w podeszłym wieku i nie ma potrzeby, aby ją narażać na ubytki Qi lub reakcje, na które jej organizm nie będzie miał energii.

Zaczynam od moksy – okyu, ogrzewając trygram Góry na brzuchu, aż poczuję, że skóra odzyskała swój właściwy wigor 🔥. Wystarczyło kilka stożków, aby uzyskać efekt. Chwytam złotego teishina i delikatnie rozbijam nagromadzenia w obszarze Ren nad pępkiem.

Przechodzę do stopy.
Pamiętając o podwójnym osłabieniu Żołądka oraz bólu stawów, decyduję się na stymulację punktu St 43, bo jest to punkt Shu Stream, a także punkt Drzewa 🌳, co pozwoli na odzyskanie lepszej ruchomości. Nadal nie używam igieł, wybierając moksę-okyu.

Postanawiam postawić jeszcze kilka stożków w obszarze St 41 – punkt Ognia, ze względu na słabszy element Ognia na tętnie, a także stwierdzenie pani Marysi: „Jestem nie-swoja”.

Warto na sekundę zatrzymać się przy tych słowach 🤔.

Skoro jestem nie-swój, to znaczy jaki? Czy stałem się kimś innym? Czy czegoś mi brakuje?
Meridian Żołądka odpowiada za siłę naszej postawy, bycia wyprostowanym w sensie fizycznym, ale także umysłowym – jako siła naszego Ducha/ego. Ponadto osłabiona pozycja Serca wskazuje na deficyt w pełnym doświadczaniu rzeczywistości, czerpaniu radości, czyli manifestacji Ognia.

Tętno wyrównuje się przywracając jakość Żołądka jak i Serca.

Zastanawia mnie jeszcze napięcie w Nerce oraz Pęcherzu – warto byłoby przyjrzeć się plecom i poszukać przyczyny tego stanu rzeczy, ale…

…Pani Marysia zdrzemnęła się 😴, a ja nie mam serca, by ją teraz budzić i kazać zmieniać pozycję. Przechodzę do palpacji meridianów na nogach i znajduję obszary, które mogą odpowiadać za wyczuwalne napięcie.

Decyduję się na srebrnego teishina, aby uzyskać lepszy efekt rozpraszający, łagodząc napięcie w łydkach w przebiegu meridianu Nerki. Po chwili tętno również zmienia swój charakter.

To wszystko, co chcę dla niej zrobić.

Jest jeszcze masa innych rzeczy, które zwracają moją uwagę i domagają się interwencji, ale mam świadomość, że przesadzić jest bardzo łatwo, a to by oznaczało zburzenie tego, co już udało nam się zbudować. Nie mogę wymagać od organizmu więcej, niż jest w stanie dać samemu sobie.

Pozwalam jeszcze chwilę pani Marysi na odpoczynek, a potem ją delikatnie budzę.

„Ojej, to już? Kiedy ja zasnęłam? Ja tak pana przepraszam!”
Śmieję się, że kupiłem celowo mięciutką kozetkę, aby podstępnie usypiać pacjentów 😄.

Pani Marysia wstaje leniwie i szykuje się do wyjścia, zakłada ortezę lędźwiowo-piersiową, na którą nie zwróciłem wcześniej uwagi.

No tak, brak silnej postawy – bycia wyprostowanym.
Dobrze, że popracowaliśmy na tym Żołądku.

Wczoraj obejrzałem (znowu) znakomitą animację „Ghost in the Shell” 🎥To jeden z tych nieoczywistych tytułów, który pozwal...
17/11/2025

Wczoraj obejrzałem (znowu) znakomitą animację „Ghost in the Shell” 🎥

To jeden z tych nieoczywistych tytułów, który pozwala mi na nowe wnioski oraz spostrzeżenia za każdym razem, kiedy go oglądam 🔍

Fragment, który przykuł moją uwagę tym razem:

„Życie ma swoje ograniczenia, gdy jest zamknięte w jednym ciele.
Człowiek zawsze dąży do rozszerzenia swoich możliwości, ale jednocześnie sam siebie ogranicza, tworząc obraz tego, kim chce być.
Dopóki będziesz próbowała pozostać sobą – Major Motoko Kusanagi – nigdy nie przekroczysz tych granic.”

Z jednej strony bardzo chcemy rozwoju i zmian, a z drugiej — blokujemy je, jak tylko choć trochę przestają się pokrywać z tym, co wcześniej założyliśmy, że się wydarzy ⚖️

Paradoksalnie głównym czynnikiem, który nas ogranicza w takiej sytuacji, jest nadzieja. Należy ją więc porzucić.

To dosyć trudna i nieprzyjemna lekcja, w której nasze ego poddaje się rzeczywistości, nie tworząc żadnych projekcji ani oczekiwań, przyjmując po prostu nurt zmian, który zawsze się wydarza 🌊

Kiedyś żyłem w przekonaniu, że moja akupunktura będzie precyzyjna i będę używać maksymalnie 2–3 igieł, aby osiągnąć efekt. To był mój cel i starałem się w tym duchu doskonalić. Czy to było dobre marzenie? Było niewłaściwe, bo mimo że mój cel był jasny i konkretny, to wyłączył mnie na wszelkie inne rozwiązania. „No bo jak można robić akupunkturę bez igieł? Muszą być igły, a jak już są, to musi być ich mało — jak najmniej.” 🪡

Poprzez niewłaściwe założenie o igłach zablokowałem swój rozwój na kierunek, w którym igły nie są wymagane.

Załóż, że czegoś nie wiesz o sobie.
Że zajmujesz się czymś, o co siebie nigdy byś nie podejrzewał(a) 🌱

👉 „Nie wszystko złoto, co się świeci – czyli jak teishin uczy pokory” Słowo teishin (鍉鍼) dosłownie oznacza „igłę dotykow...
12/11/2025

👉 „Nie wszystko złoto, co się świeci – czyli jak teishin uczy pokory”

Słowo teishin (鍉鍼) dosłownie oznacza „igłę dotykową” lub „igłę uciskową” i przypomina dużą, metalową szpilę albo igłę do szycia. 🪡

Na samym początku wydawało mi się, że teishiny działają tak jak zwykłe wskaźniki do punktów akupunkturowych — ot, znajdujemy punkt i naciskamy końcówką, stymulując go jak zwykłą igłą, tylko bez przebijania skóry.

O, słodka naiwności! 😅
Jak przyjemnie było się rozczarować.

Choć w gruncie rzeczy nie pomyliłem się całkiem, bo teishinem można rzeczywiście pracować jak wskaźnikiem, to jednak swój największy potencjał osiąga wtedy, gdy kontakt ze skórą staje się coraz bardziej znikomy i delikatny — aż do momentu, w którym teishin wcale nie musi dotykać ciała, by wpływać na Qi pacjenta. ✨

Swoją przygodę zaczynałem od srebrnego teishina, uzyskując… mierne wyniki. Oczywiście zaraz poczułem się zainspirowany historią japońskiego mistrza, który odnosił sukcesy, posługując się złotym teishinem. Niewiele myśląc, w krótkim czasie sprawiłem sobie pozłacanego — by być równie dobrym.

Oczywiście, moje wyniki były jeszcze gorsze niż wcześniej. 😅

Postanowiłem więc wrócić do srebrnego, skupiając się na praktyce i budowaniu uważności. Dopiero po kilku miesiącach zacząłem dostrzegać „to coś” i rozumieć, że teishin to nie jest tylko kawałek zaostrzonego metalu, ale w gruncie rzeczy… mój własny palec. 🤲

Podczas ostatnich wakacji zwiedzałem z rodziną gród Biskupin (swoją drogą — wiedzieliście, że ta osada została zbudowana w VII wieku p.n.e.? 🤯). Przechadzając się między starymi chatami z dachami z trzciny, natrafiłem na stoisko z pamiątkami, gdzie ku mojemu zdumieniu zobaczyłem… teishiny!

Oczywiście nasi przodkowie nie zajmowali się akupunkturą w Biskupinie — to były igły do szycia, wystrugane z kości zwierząt, wzorowane na tych, którymi kiedyś tam się posługiwano. Rzecz jasna, kupiłem jedną dla siebie, by potem testować ją w gabinecie. 🦴

I tu przyszło wielkie zaskoczenie: okazuje się, że materiał, z którego wykonany jest teishin, wpływa w zupełnie różny sposób na to, jak oddziałuje na Qi i meridiany. Ale o tym opowiem innym razem... 😉

Szybko poszło! 😅Wydarzenie ledwo wystartowało, a już mogę zamykać listę bo więcej nie zmieszczę! 👍Dziękuję za zaintereso...
29/10/2025

Szybko poszło! 😅

Wydarzenie ledwo wystartowało, a już mogę zamykać listę bo więcej nie zmieszczę! 👍

Dziękuję za zainteresowanie i do zobaczenia na naszym kursie doszkalającym 🥳 Będzie się działo!

Adres

Opolska 13
Proskau
46-060

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 10:00 - 15:00
Wtorek 10:00 - 15:00
Środa 10:00 - 15:00
Czwartek 10:00 - 15:00
Piątek 10:00 - 15:00

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Akupunktura Sankofa Robert Piechaczek umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Akupunktura Sankofa Robert Piechaczek:

Udostępnij

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram

Kategoria