MajLiw Gabinet Psychologiczny Grażyna Łebecka

MajLiw  Gabinet Psychologiczny Grażyna Łebecka oraz:
-Zarządzanie czasem
-zarządzanie zespołem
- RODO w ujęciu procesów rekrutacyjnych
- procesy rekrutacyjne bez tajemnic
- onboarding nowych pracowników

Grażyna Łebecka - psycholog, psychoterapeuta systemowy w trakcie całościowego szkolenia, terapeuta poznawczo - behawioralny (CBT), trener Szkoły dla Rodziców, arteterapeuta, pedagog specjalny

Pracuję zgodnie ze Standardami Ochrony Małoletnich

Czasem wiosenne porządki zaczynają się zupełnie nie tam, gdzie planowaliśmy. U mnie zaczęły się… na głowie 😄Po zimie, po...
04/03/2026

Czasem wiosenne porządki zaczynają się zupełnie nie tam, gdzie planowaliśmy. U mnie zaczęły się… na głowie 😄

Po zimie, po chorobie poszłam w końcu do fryzjera i moja fryzjerka prawie zemdlała, kiedy zobaczyła, co przez te miesiące wyhodowałam. Serio. Patrzy na mnie, na włosy, znowu na mnie i … z grzeczności tylko się roześmiała. A co sobie pomyślała? Co podpowiedział jej zmysł estetyki? 😂

I tak sobie pomyślałam, że z tą wiosną jest trochę jak z porządkami w domu. Najpierw zauważasz rzeczy, które się nagromadziły. Kurz w kącie, za dużo rzeczy w szafie, jakieś stare sprawy w głowie, które też leżą jak te niepotrzebne pudełka na strychu czy w piwnicy.

Trochę sprzątania w domu, trochę w głowie… a czasem też na głowie.

I nagle robi się lżej. Jaśniej. Bardziej wiosennie. 🌿

Może nie wszystko od razu jest idealne, ale samo ruszenie z miejsca robi ogromną różnicę.

A u Was już zaczęły się wiosenne porządki? W domu… czy raczej w głowie? 😄🌷

🕷️Bajka terapeutyczna o pajączku Leonie🕸️Pewnego dnia w kącie starego ogrodu, pod liściem poziomki, mieszkał mały pająk ...
02/03/2026

🕷️
Bajka terapeutyczna o pajączku Leonie
🕸️

Pewnego dnia w kącie starego ogrodu, pod liściem poziomki, mieszkał mały pająk o imieniu Leon. Był młodym pająkiem i dopiero uczył się świata. A świat, jak to świat, czasem wydawał się ogromny.
🕷️
Leon najbardziej nie lubił jednego zdania, które często słyszał od innych zwierząt:
„Uważaj na ludzi.”

Podobno ludzie byli wielcy jak drzewa, stawiali głośne kroki i czasem bali się pająków tak bardzo, że aż machali wszystkim, co mieli pod ręką. Leon długo o tym myślał.
- Dlaczego ktoś miałby bać się mnie - zastanawiał się - Przecież jestem wielkości paznokcia.

Pewnego popołudnia wiatr przeniósł Leona do domu przez uchylone okno. To był zupełnie nowy świat. Zapach książek, miękki dywan, ciepłe światło lampki. Leon wspiął się kawałek po ścianie… i wtedy zobaczył dziecko. Dziecko zobaczyło jego. I nagle w pokoju pojawiło się coś niewidzialnego. Strach. Serce dziecka zaczęło bić szybciej. Brzuch zrobił się trochę napięty. Nogi chciały uciec. Leon też to poczuł. U pająków wygląda to trochę inaczej, ale uczucie jest podobne. Małe ciało robi się sztywne i ma się ochotę zniknąć. I wtedy wydarzyło się coś ważnego. Leon przypomniał sobie słowa starej pajęczycy z ogrodu:
- Kiedy ktoś się boi, nie ruszaj się gwałtownie. Strach lubi szybkie historie w głowie. Spokój pomaga mu się zmniejszyć.
Więc Leon po prostu stanął. Nie uciekał, nie chował się, nie wspinał. Po prostu był. Dziecko też stało. Minęła sekunda, druga, trzecia.

A potem wydarzyła się bardzo mała rzecz, której prawie nikt by nie zauważył. Oddech dziecka zrobił się trochę wolniejszy. Strach nadal tam był. Ale nie był już taki wielki jak sekundę wcześniej. Leon tymczasem myślał:
- Ten człowiek wygląda bardziej na zaskoczonego niż groźnego.
I wtedy dziecko zrobiło coś bardzo odważnego. Nie podeszło bliżej. Nie dotknęło pająka. Po prostu zostało i patrzyło jeszcze chwilę. A kiedy tak patrzysz chwilę dłużej, mózg zaczyna odkrywać nowe rzeczy. Na przykład, że pająk nie skacze na ludzi, nie goni nikogo i bardziej interesują go komary niż dzieci.

Leon w tym czasie powoli, bardzo powoli, przeszedł kilka kroków w stronę kąta pokoju, pod ścianę. Nie uciekał. Raczej mówił swoim pająkowym sposobem:
- Tu jest moje miejsce. Tam jest twoje.
I to nagle miało sens. Serce dziecka zwolniło jeszcze trochę. Bo okazało się coś ważnego.

Strach czasem jest jak alarm przeciwpożarowy, który włącza się nawet wtedy, kiedy ktoś robi tylko tosty. 🚨
Alarm krzyczy:
- NIEBEZPIECZEŃSTWO!
Ale kiedy chwilę poczekasz, mózg zaczyna sprawdzać:
- Hmm… czy na pewno?

Dziecko usiadło na łóżku. Leon dotarł do rogu pokoju. I w tym momencie oboje nauczyli się czegoś nowego o świecie.
Dziecko odkryło, że może patrzeć na pająka i oddychać. Leon odkrył, że nie każdy człowiek macha kapciem. Od tego dnia strach nie zniknął całkowicie. Strach rzadko znika jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Ale zmienił się w coś innego. W ciekawość. A ciekawość jest jedną z najodważniejszych rzeczy na świecie. ✨

Bo kiedy jesteś ciekawy, robisz mały krok bliżej zamiast dużego kroku w tył. I tak właśnie zaczynają się wszystkie wielkie historie odwagi. 🕸️

„Nie potrafię żyć bez mojej duszy.”Historia Catherine i Heathcliffa - miłości tak potężnej, że przekracza granice życia,...
02/03/2026

„Nie potrafię żyć bez mojej duszy.”

Historia Catherine i Heathcliffa - miłości tak potężnej, że przekracza granice życia, śmierci i rozsądku.

Oglądaliście nową wersję „Wichrowych Wzgórz” stworzoną przez Emeraldę Fennell, która jest znana z bardzo stylowych, intensywnych emocjonalnie filmów?

W starszych adaptacjach historia była często bardziej klasyczna i wierna epoce, natomiast Fennell:
- podkreśliła toksyczność relacji między bohaterami,
- pokazała historię w bardziej psychologiczny sposób,
- nadała jej współczesną interpretację emocji.
Osobiście starałam się nie uprzedzać, patrzeć na film bez odniesień do starszej wersji oraz powieści. Patrzyłam świeżym okiem. Myślę, że mi się to udało.

Miałam ciarki na całym ciele. Obok mnie, moja przyjaciółka, co chwilę wydawała z siebie ciche, szeptane okrzyki - raz ze zdumienia, raz z niepokoju, chwilami z prawdziwego przerażenia. Film działał na nas fizycznie: napięcie narastało scena po scenie, a obrazy raz zachwycały, raz przytłaczały swoją intensywnością. Bywały momenty, kiedy zakrywała twarz dłońmi, jakby potrzebowała na chwilę odciąć się od tego, co działo się na ekranie.

To, co najmocniej uderza w tym filmie, to dramaturgia. Emocje bohaterów nie są wygładzone ani romantycznie upiększone - są wydobyte z niezwykłą psychologiczną precyzją, niemal brutalnie szczere. Kamera zatrzymuje się na spojrzeniach, gestach i milczeniu, pozwalając widzowi odczuć napięcie w sposób niemal namacalny. Momentami graniczy to z naturalizmem: gniew, tęsknota, obsesja i rozpacz są pokazane tak blisko, że trudno pozostać tylko obserwatorem.

Zachwyciła mnie także muzyka, która prowadzi emocje scen, ale prawdziwą magią okazały się obrazy natury - deszcz, mgła, porywisty wiatr i rozległe krajobrazy. Przyroda nie jest tu tylko tłem, lecz żywą częścią opowieści, odbijającą stan duszy bohaterów. Wszystko razem tworzy hipnotyzującą, niepokojącą atmosferę, z której trudno się otrząsnąć jeszcze długo po seansie.

A co wy sądzicie o nowej wersji?

🩷 Pięciolatka + zestaw LEGO na 572 elementy (dla 7-latków) = niedzielna misja niemożliwa… która jednak się udaje 😄🧱Siedz...
01/03/2026

🩷
Pięciolatka + zestaw LEGO na 572 elementy (dla 7-latków) = niedzielna misja niemożliwa… która jednak się udaje 😄🧱

Siedzi skupiona jak mała inżynier i metodycznie buduje strona po stronie. Bez pośpiechu, z pełną koncentracją. Patrzę na to i serio - serce rośnie. ❤️

Najlepsze w tym wszystkim jest to, ile ma z tego frajdy. A ja mam najlepszy spektakl na żywo w salonie.

Chyba rośnie nam konstruktorka. 🚀
To pierwsze efekty. Do końca jeszcze daleko, ale efekty już cieszą oko 🏆🥇

✨ Nie jesteśmy ani lepsi, ani gorsi.✨ Nie jesteśmy nawet tacy sami.Każdy z nas przyszedł na świat jak cicha, niepowtarza...
01/03/2026


Nie jesteśmy ani lepsi, ani gorsi.

Nie jesteśmy nawet tacy sami.

Każdy z nas przyszedł na świat jak cicha, niepowtarzalna nuta w wielkiej melodii życia.

Jedno istnienie. Jedna historia. Jedno serce, którego nie da się skopiować.

Dlatego patrzmy na siebie łagodniej, mówmy do siebie z szacunkiem, bo każdy człowiek jest edycją limitowaną. ✨

Hipokryzja to jedna z tych cech, które łatwo zauważyć u innych, a dużo trudniej u siebie. 🤔Najprościej mówiąc - hipokryz...
28/02/2026

Hipokryzja to jedna z tych cech, które łatwo zauważyć u innych, a dużo trudniej u siebie. 🤔

Najprościej mówiąc - hipokryzja to sytuacja, w której ktoś mówi jedno, a robi drugie. Deklaruje wartości, których sam nie przestrzega. Krytykuje zachowania, które sam popełnia. To sytuacja, w której stosujemy „podwójne standardy” - surowo oceniamy innych za błędy, które sami popełniamy, lub przypisujemy sobie cnoty, których w rzeczywistości nie posiadamy.

Dlaczego ludzie są hipokrytami? Dlaczego to robimy? (Psychologia „świętoszka”)

• Dysonans poznawczy
Nie lubimy czuć się źle ze swoimi wadami. Aby uniknąć psychicznego dyskomfortu, nasz mózg „nagina” rzeczywistość. Łatwiej jest potępić sąsiada za plotkowanie, niż przyznać przed samym sobą: „Ja też to robię”. Mówić: „Ona oszukuje” i samemu zdradzać.

• Zarządzanie wrażeniem
Chcemy być lubiani i szanowani. Projektujemy więc idealną wersję siebie, by zyskać status społeczny, nawet jeśli nasze prywatne życie odbiega od tego obrazu.

• Luka między intencją a działaniem
Często szczerze wierzymy w pewne ideały (np. zdrowy tryb życia), ale brakuje nam siły woli, by je realizować. Oceniamy siebie po intencjach („przecież chcę dobrze”), a innych po ich potknięciach.

• Brak samoświadomości. Czasem naprawdę nie widzimy sprzeczności między tym, co mówimy, a tym, co robimy. Można więc złamać przysięgę małżeńską, sypiać z kochanką i biegać do kościoła twierdząc, że żyje się pobożnie i zgodnie z przykazaniami boskimi.

• Presja społeczna. Społeczeństwo narzuca pewne normy, więc deklarujemy je nawet wtedy, gdy sami ich nie spełniamy.

• Usprawiedliwianie siebie. Własne błędy tłumaczymy okolicznościami, a cudze - charakterem.

Co ciekawe - odrobina hipokryzji jest… bardzo ludzka. Nasz mózg często chroni obraz samego siebie. Chcemy wierzyć, że jesteśmy dobrzy, nawet gdy nie zawsze nam to wychodzi.

Dlatego zanim szybko ocenimy innych, warto zadać sobie jedno pytanie: czy ja zawsze robię dokładnie to, co głoszę?

A co Ty o tym sądzisz? Czy uważasz, że w dzisiejszych czasach (np. w mediach społecznościowych) trudniej jest być autentycznym?

🪐 Planeta CiszyGdzieś daleko od zatłoczonych miast, hałasu myśli i oczekiwań innych ludzi żyła kobieta o imieniu Mira. N...
27/02/2026

🪐 Planeta Ciszy

Gdzieś daleko od zatłoczonych miast, hałasu myśli i oczekiwań innych ludzi żyła kobieta o imieniu Mira. Nie była ani bohaterką kronik, ani odkrywczynią nowych kontynentów. A jednak pewnego dnia zrobiła coś niezwykłego. Postanowiła odnaleźć miejsce, w którym wreszcie usłyszy samą siebie.

Nie chodziło o ucieczkę. Chodziło o odnalezienie. Od dawna czuła w sobie pytanie, które wracało jak cichy sygnał z odległej gwiazdy: „Gdzie jest moje miejsce?”

Pewnej nocy, kiedy świat spał, Mira wsiadła do niewielkiego statku badawczego. Nie był to statek wojenny ani szybki pojazd odkrywców. Bardziej przypominał wędrowny dom. W środku było cicho, miękkie światło pulsowało jak spokojny oddech. Statek miał tylko jeden cel. Szukać planety, na której można naprawdę pobyć ze sobą.

Planeta Oczekiwań
Pierwszy świat, na który trafiła Mira, był ogromny i pełen miast. Wszędzie świeciły światła, a na ulicach panował ruch.
Mieszkańcy ciągle coś robili. Budowali. Poprawiali. Porównywali. Planowali. Obliczali.
Gdy tylko Mira wyszła ze statku, ktoś podał jej listę. Rzeczy do osiągnięcia. Rzeczy do poprawienia. Rzeczy, którymi powinna się zająć. Poczuła znajome napięcie w klatce piersiowej. To uczucie, które mówiło: „Jeszcze nie jesteś wystarczająca.”

Mira usiadła na schodach jednego z budynków i długo patrzyła w niebo. A potem spokojnie powiedziała do siebie:
„To nie jest moja planeta.” I wróciła do statku.

Planeta Ciszy Zewnętrznej
Kolejna planeta była zupełnie inna. Nie było miast. Nie było ludzi. Nie było dźwięków. Na początku Mira pomyślała: „Wreszcie spokój.” Ale po kilku dniach odkryła coś ważnego. Choć planeta była cicha… jej głowa wcale nie była. Myśli krążyły jak meteory. Czy robię dobrze? Czy nie uciekam? Czy powinnam być gdzie indziej? I wtedy zrozumiała coś, co zmieniło całą podróż.
Cisza nie zawsze jest miejscem. Czasem jest umiejętnością. Podziękowała planecie i poleciała dalej.

Czas w kosmosie płynie inaczej. Mira nauczyła się obserwować gwiazdy, jakby były mapą emocji. Niektóre świeciły jasno jak radość. Inne pulsowały spokojnie jak akceptacja. Zaczęła prowadzić dziennik. Nie o planetach. O sobie. Co ją uspokaja. Co ją męczy. Czego naprawdę potrzebuje.
I powoli zaczęła zauważać coś niezwykłego. Im lepiej słuchała siebie…
tym bardziej wszechświat wydawał się przyjazny.

Pewnego dnia statek zatrzymał się przy małej, niepozornej planecie. Nie świeciła najjaśniej. Nie była spektakularna. Ale coś w niej było znajome. Mira wyszła na powierzchnię. Powietrze było łagodne.
Niebo spokojne. Nic nie wymagało, nic nie oceniało. Usiadła na ciepłej skale. I po raz pierwszy od bardzo dawna… nie próbowała być kimś innym. Nie poprawiała siebie. Nie analizowała. Po prostu oddychała. I wtedy zrozumiała. Ta planeta nie była idealna. Ale ona była gotowa.

Po kilku dniach Mira spojrzała na swój statek i uśmiechnęła się. Bo odkryła największy sekret podróży. Nie leciała przez kosmos, żeby znaleźć planetę.
Leciała… żeby nauczyć się jak być ze sobą gdziekolwiek. Planeta nie stworzyła spokoju. Spokój stworzyła ona.

Niektórzy mówią, że ta planeta wciąż istnieje. Ale nie ma jej na żadnej mapie astronomicznej.

Podobno pojawia się dopiero wtedy, gdy ktoś zaczyna zadawać sobie pytania:
• Czego naprawdę potrzebuję?
• Co jest dla mnie ważne?
• Jak mogę być dla siebie łagodniejszy?

I wtedy gdzieś w ogromie wszechświata zapala się mała gwiazda. Droga do własnej planety. Możliwe, że twojej. ✨

📚 Książka, która pomaga odzyskać siebieCzy zdarzyło Ci się kiedyś poczuć, że ktoś podważa Twoją rzeczywistość, Twoje emo...
26/02/2026

📚 Książka, która pomaga odzyskać siebie

Czy zdarzyło Ci się kiedyś poczuć, że ktoś podważa Twoją rzeczywistość, Twoje emocje albo Twoją pamięć? To może być gaslighting - subtelna, ale bardzo niszcząca forma manipulacji.

Książka „Uwolnij się od gaslightingu i wróć do równowagi”
Amelia Kelley pokazuje:
✨ jak rozpoznać manipulację,
✨ dlaczego ofiary zaczynają wątpić w siebie,
✨ jak odzyskać poczucie własnej wartości,
✨ jak budować zdrowe granice i relacje.

Autorka, terapeutka, łączy wiedzę psychologiczną z praktycznymi ćwiczeniami, które pomagają zrozumieć swoje doświadczenia i rozpocząć proces wychodzenia z emocjonalnej przemocy.

To nie jest tylko teoria. To przewodnik do odzyskania kontroli nad swoim życiem.

💬 Najważniejsza myśl z książki:
„Jednym z najbardziej godnych pożałowania błędów w życiu jest bycie tym, kogo chcą w tobie widzieć inni, zamiast bycia sobą.”

Jeśli interesuje Cię psychologia, rozwój osobisty lub chcesz lepiej rozumieć relacje, ta książka zdecydowanie daje do myślenia.

📘 „Nie bój się bać” – Susan JeffersStrach towarzyszy nam częściej, niż chcielibyśmy przyznać. Boimy się zmian, porażki, ...
25/02/2026

📘 „Nie bój się bać” – Susan Jeffers

Strach towarzyszy nam częściej, niż chcielibyśmy przyznać. Boimy się zmian, porażki, opinii innych, samotności, nowych decyzji. Ta książka bardzo trafnie pokazuje, że lęk jest naturalną częścią życia - i że można nauczyć się z nim żyć, zamiast pozwalać mu nami rządzić.

Już we wprowadzeniu autorka zadaje proste, ale mocne pytanie: czego się boisz? Publicznych wystąpień? Zmiany pracy? Bliskości? A może po prostu tego, co nieznane? Okazuje się, że większość z nas zmaga się z podobnymi obawami.

Susan Jeffers przekonuje, że problem rzadko tkwi w samej sytuacji, ale w naszym sposobie myślenia. Dobra wiadomość jest taka, że można go zmienić. Kluczowe przesłanie książki jest bardzo proste: nie chodzi o to, żeby nie czuć strachu – chodzi o to, żeby działać mimo niego.

To książka o odzyskiwaniu wpływu na własne życie, o wychodzeniu ze strefy komfortu i o budowaniu wewnętrznej siły. Daje nie tylko refleksję, ale też konkretne wskazówki i ćwiczenia, które pomagają przełamywać blokady.

Jeśli masz wrażenie, że czasem coś Cię zatrzymuje przed zrobieniem kroku naprzód, ta książka może być dobrym początkiem.

Najważniejsza myśl po pierwszych stronach:„Nie bój się bać… i po prostu działaj.”

#

📚Pisanie bajek, opowieści psychoterapeutycznych, metaforycznych - czy to dla dzieci, czy dla dorosłych - jest dla mnie c...
24/02/2026

📚
Pisanie bajek, opowieści psychoterapeutycznych, metaforycznych - czy to dla dzieci, czy dla dorosłych - jest dla mnie chwilą szczególną. Kiedy zaczynam tworzyć, świat na moment zwalnia. Codzienny pośpiech gdzieś się oddala, a w jego miejscu pojawia się cisza, w której mogą wybrzmieć myśli, obrazy i uczucia.

W takich momentach odkrywam w sobie pokłady wrażliwości i delikatności, o których na co dzień łatwo zapomnieć. Bohaterowie zaczynają żyć własnym życiem - spacerują po leśnych ścieżkach, rozmawiają ze sobą, czasem się gubią, a czasem odnajdują coś ważnego. Ja tylko staram się za nimi nadążyć i zapisać ich historię.

Zaskakuje mnie wtedy bogactwo słów. Jakby gdzieś wewnątrz otwierała się szuflada pełna metafor, porównań i obrazów. Zdania układają się spokojnie, naturalnie, a ja czuję, że jestem dokładnie tam, gdzie powinnam być - w świecie wyobraźni.

Lubię ten moment. Jest cichy, łagodny i prawdziwy. To chwila, w której człowiek przypomina sobie, że w środku wciąż nosi odrobinę dziecięcego zdumienia światem i potrzebę opowiadania historii.

Czasem, kiedy wracam do nich po kilku dniach, jestem zaskoczona, że wyszły spod mojego pióra (palca😉).

———

📍Ilustracja dla przykucia uwagi, wykonania z pomocą AI

🦞Raczek w twardej zbroi 🦞Nad brzegiem jeziora, wśród nenufarów i tataraku mieszkał mały raczek. Wszyscy wokół bali się g...
24/02/2026

🦞
Raczek w twardej zbroi
🦞
Nad brzegiem jeziora, wśród nenufarów i tataraku mieszkał mały raczek. Wszyscy wokół bali się go ze względu na jego ostre szczypce i czerwony kolor. Raczek, kiedy tylko się zezłościł albo przestraszył, robił się jeszcze bardziej czerwony. A wtedy wszyscy drżeli na jego widok.

Żaby milkły. Małe rybki uciekały w głąb wody. Nawet ważki przestawały na chwilę siadać na liściach lilii.
- Uważajcie, idzie ten zły raczek - szeptali mieszkańcy jeziora.

A prawda była trochę inna. Mały raczek wcale nie chciał nikogo straszyć. Jego pancerz był twardy, bo taki dostał od natury, a szczypce podnosił wysoko tylko wtedy, kiedy się bał. A bał się często - głośnych plusków, cieni nad wodą, a najbardziej samotności. Tyle że nikt nigdy nie zapytał go, dlaczego tak się zachowuje.

Pewnej księżycowej nocy, kiedy srebrne światło rozlało się po tafli jeziora i kolory straciły swoją moc w ciemności, nad brzeg przyszła mała dziewczynka. Szła powoli, słuchając cykania świerszczy i szumu tataraku. Zobaczyła raczka. A raczek zobaczył ją. Podniósł szczypce, jak zawsze. Tak na wszelki wypadek.

Ale dziewczynka nie uciekła.
- Och, dzień dobry - powiedziała spokojnie, jakby spotkała starego znajomego.
- Ale ty jesteś ciekawy.

Raczek aż przestał machać szczypcami. Jeszcze nikt nigdy nie powiedział do niego takim głosem. Dziewczynka przykucnęła i delikatnie wzięła go do rąk. Raczek był bardzo zdziwiony. Przygotował się nawet trochę do uszczypnięcia… ale po chwili zorientował się, że jej dłonie są ciepłe i spokojne.

I że nikt się go nie boi.
- Chodź, pokażę ci kawałek świata - powiedziała.

Spacerowali powoli wzdłuż brzegu. Raczek zobaczył trawę, która pachniała zupełnie inaczej niż woda. Kamyki nagrzane jeszcze od dnia. Świetliki unoszące się w powietrzu jak maleńkie lampki. A dziewczynka opowiadała mu różne rzeczy.

O tym, że czasem ktoś wygląda groźnie tylko dlatego, że bardzo stara się być odważny. Że niektóre stworzenia mają kolory jak znak ostrzegawczy, ale w środku są całkiem łagodne. I że samotność czasem sprawia, że ktoś podnosi szczypce, choć tak naprawdę chciałby po prostu z kimś posiedzieć.

Raczek pierwszy raz w życiu poczuł coś dziwnego w środku. Jakby jego pancerz zrobił się trochę lżejszy. Kiedy wrócili nad wodę, dziewczynka postawiła go ostrożnie na brzegu.
- Myślę, że wcale nie jesteś straszny - uśmiechnęła się.
- Tylko trochę nieśmiały.

Raczek jeszcze przez chwilę patrzył za nią, gdy odchodziła w srebrnym świetle księżyca.

Następnego dnia wydarzyło się coś niezwykłego. Raczek nadal miał szczypce. Nadal był czerwony. Ale już nie machał nimi tak wysoko. A kiedy jakaś mała rybka podpłynęła bliżej… nie uciekła od razu. Bo czasem wystarczy jedno spotkanie, żeby ktoś poczuł się trochę bardziej bezpieczny.

Morał

Czasem ktoś, kto wygląda groźnie, ma twardy pancerz i odstraszające barwy, wcale nie chce nikogo ranić. Bardzo często pod tym pancerzem kryje się wrażliwość, delikatność i ktoś, kto po prostu boi się świata.

Dlatego w życiu warto pamiętać, że pierwsze wrażenie nie zawsze mówi prawdę o drugim człowieku. A kiedy spojrzymy trochę głębiej - możemy odkryć czyjeś dobre, ciepłe serce. 💛

Autorka: Grażyna Łebecka

———

📍Ilustracja dla przykucia uwagi, wykonania z pomocą AI

Bajka filozoficzna: Skorpion i ŁabędźNad szeroką rzeką, która dzieliła świat na dwie połowy, spotkali się pewnego dnia S...
24/02/2026

Bajka filozoficzna: Skorpion i Łabędź

Nad szeroką rzeką, która dzieliła świat na dwie połowy, spotkali się pewnego dnia Skorpion i Łabędź.

Woda była spokojna, lecz głęboka. Skorpion chodził nerwowo wzdłuż brzegu.
- Chcę przedostać się na drugą stronę - powiedział w końcu.
- Podobno tam można żyć inaczej. Swobodniej.
Łabędź przyglądał mu się długo.
- A dlaczego miałbym ci pomóc?
- Bo ty możesz latać nad wodą. Ja nie potrafię. Każdy z nas ma swoje ograniczenia.

Łabędź odpowiedział spokojnie:
- A każdy ma też swoją naturę.
Skorpion westchnął.
- Ludzie i zwierzęta ciągle mówią o naturze, jakby była więzieniem. A może można ją przekroczyć?
Łabędź zamyślił się.
- Jeśli naprawdę chcesz spróbować, wsiadaj.

Wzbili się nad rzekę. Woda pod nimi była jak lustro, w którym odbijało się niebo.
Przez chwilę milczeli.
- Czujesz to? - powiedział Skorpion.
- To właśnie wolność. Na ziemi wszyscy patrzą na mnie jak na zagrożenie. Tutaj jestem tylko podróżnikiem.
- Wolność nie zmienia tego, kim jesteśmy - odparł Łabędź.
- Czasem tylko daje okazję, by to zobaczyć wyraźniej.

Skorpion długo myślał nad tymi słowami.
A potem nagle wbił żądło w ciało łabędzia.
Łabędź zadrżał. Skrzydła zaczęły słabnąć.
- Dlaczego? - zapytał cicho.
- Przecież obaj teraz zginiemy.

Skorpion patrzył na wodę coraz bliżej.
- Myślałem… że tam, wysoko, będę kimś innym.
- I?
- Okazało się, że zabrałem siebie ze sobą.
Spadali powoli ku rzece. A rzeka, jak wszystkie rzeki świata, milczała.

Morał (albo pytanie):
Czy wolność polega na zmianie świata - czy na zmianie własnej natury?

———

📍Ilustracja dla przykucia uwagi, wykonania z pomocą AI

Adres

Ulica Batorego 26
Pszczyna
43-200

Godziny Otwarcia

Wtorek 16:00 - 20:00
Środa 16:00 - 20:00

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy MajLiw Gabinet Psychologiczny Grażyna Łebecka umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do MajLiw Gabinet Psychologiczny Grażyna Łebecka:

Udostępnij

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram

Kategoria