07/08/2016
Gdy przychodzimy na świat ludzie z otoczenia kształtują nas, a nawet nasze własne wyobrażenie o tym, kim jesteśmy. Dzień po dniu, stale, niezauważalnie. Zakładając wariant, że to dla naszego dobra, może to być ograniczające. Z przywiązania do tego obrazu, z zaspokajania oczekiwań innych, z lęku przed zmianą, zwykłego lenistwa albo z braku świadomości, brniemy koleiną wyżłobioną przez rutynę. Ani kroku w bok... Tak jakby wszystko już było określone.
Jakie jest przesłanie? Obudzić się, pójść inną drogą, poszerzać pole, a nawet - otwierać przestrzeń.
Zawsze porusza mnie, że osoby które zmagają się z ewidentnymi dysfunkcjami (np. tzw. niepełnosprawnością), czują wartość życia dobitniej, odkrywają świat i siebie śmielej, nie wymiękają i choć obiektywnie może to być "trudniejsze do zrobienia", podejmują działanie, od którego szczęka opada. Jakie może być moje życie, gdy zajmę się którymś ze swoich ograniczeń, taką osobistą " niepełnosprawnością", porzuconym marzeniem? Zmiany zaczynają się od decyzji. Zmiany to pole eksperymentu i prób. To mogą być małe kroki - czasem niedostrzegalne, a czasem przez pole minowe. Choć nie ma gwarancji, że wynik będzie dokładnie taki, jak założony na początku, to po drodze na pewno coś się zadzieje i już znajdziesz się w innym miejcu - świata i... samego siebie. Jest takie wydarzenie - Szabla Kilińskiego, odbyło się niedawno w Airport Hotel Okęcie - ludzie unieruchomieni na wózkach fechtują, że aż ciarki przechodzą; albo to, pokazujące, że kobiety niesłyszące są piękne, żyją aktywnie, z odwagą i sięgają po koronę. Każdego dnia warto zadać sobie pytanie: Czego pragnę? Co sprawia, że jest we mnie więcej życia i mnie więcej w życiu. Po co tu w ogóle jestem?