Śp. ks. Jan Kaczkowski wiedział, kiedy je zadać. 🧡
22 lata temu zwrócił się do Anny Jochim-Labudy z propozycją, która dała początek historii Puckiego Hospicjum. Trudno było sobie wyobrazić, że stanie się czymś znacznie większym. Że wpłynie nie tylko na jedno życie, ale na tysiące kolejnych.
Z jednej decyzji zrodziło się miejsce, w którym codzienność wypełnia się troską, bliskością i obecnością. Miejsce, w którym ostatnie chwile mogą być naprawdę dobre.
I choć od tamtej rozmowy minęły lata, jedno pozostaje niezmienne — poczucie, że było warto. 🧡
28/03/2026
Są słowa, które zostają z człowiekiem na całe życie. I wracają szczególnie wtedy, gdy jest trudno.
Śp. ks. Jan Kaczkowski takich słów zostawił wiele. Prostych, a jednocześnie niosących ogromne znaczenie.
Pani Alicja Makowska wspomina moment szczególny — rozmowę z księdzem Janem pod koniec 2014 roku, w czasie jego choroby. To wtedy zaprosił ją do współtworzenia zarządu. Ale jeszcze ważniejsze od samej propozycji były słowa, które jej przekazał — pełne zaufania, odpowiedzialności i wiary w drugiego człowieka.
Do dziś są dla niej punktem odniesienia. Wracają w chwilach trudnych, w momentach decyzji, w codziennej pracy, która wymaga uważności, odwagi i troski — zarówno o Podopiecznych, jak i o zespół.
Są spotkania, które nie kończą się wraz z rozmową.
Zostają — jako obecność, która prowadzi dalej. 🧡
28/03/2026
Dziś mija 10 lat od śmierci śp. ks. Jana Kaczkowskiego 💔
Był przyjacielem. Szefem. Wizjonerem. Człowiekiem, który widział w innych więcej, niż oni sami potrafili w sobie dostrzec i umiał to wydobyć.
Zostawił po sobie coś więcej niż słowa. Zostawił sposób patrzenia na drugiego człowieka. Uważność. Odwagę w mówieniu o tym, co naprawdę ważne. I przekonanie, że czasu nie odkłada się na później.
Potrafił zatrzymać się przy człowieku. Dawał swój czas, słuchał, był obecny. Motywował do działania, ale też uczył, że w tym działaniu najważniejszy jest sens i drugi człowiek.
Wymagał — od innych, ale przede wszystkim od siebie. Do końca. Z tą samą determinacją, z którą budował Puckie Hospicjum.
Dla wielu był kimś więcej niż przełożonym. Mentorem. Przewodnikiem. Kimś, kto w trudnych momentach wciąż „podpowiada”, jak iść dalej.
I choć minęło już 10 lat, nam wciąż bardzo go brakuje.
A jednocześnie czujemy jego obecność. W ludziach, w decyzjach, w codzienności.
Janie, dziękujemy za to, że nauczyłeś nas być bliżej. 🧡
Jeśli mieliście okazję spotkać księdza Jana — podzielcie się swoim wspomnieniem.
27/03/2026
Śp. ks. Jan Kaczkowski uczył nas, że warto wymagać — nie tylko od innych, ale przede wszystkim od siebie.
Tak wspomina go Renata Lasota, fizjoterapeutka w naszym hospicyjnym domu, która opiekowała się nim w czasie choroby.
Zapamiętała jego determinację i konsekwencję. To, że nawet w trudniejszych dniach nie rezygnował. Że mimo bólu, zmęczenia czy gorszego samopoczucia wciąż chciał próbować, robić kolejny krok, nie odpuszczać.
Nie zawsze było łatwo. Ale nie zgadzał się na rezygnację.
Do końca był wierny temu, czego uczył innych. 🧡
27/03/2026
Śp. ks. Jan Kaczkowski uczył nas, że czas to coś najcenniejszego, co możemy dać drugiemu człowiekowi.
To właśnie najmocniej zapamiętała Bernadeta — dziś opiekunka medyczna w Puckim Hospicjum. Wcześniej wolontariuszka opiekuńcza. Księdza Jana poznała, bo była jego parafianką.
Ksiądz Jan miał niezwykłą umiejętność i otwartość. Gotowy, by zatrzymać się.
Wysłuchania. Do bycia naprawdę obecnym.
Każda rozmowa miała znaczenie. Każda chwila była dla kogoś. 🥰🧡
27/03/2026
Są ludzie, którzy, nawet stojąc przed tłumem, potrafią mówić tak, jakby zwracali się tylko do Ciebie.
Takiego śp. ks. Jan Kaczkowskiego wspomina Sylwia Dosz, kierownik działu administracji, związana z Puckim Hospicjum od początku jego stacjonarnej działalności.
W jego sposobie bycia było coś, co trudno nazwać — uważność, która sprawiała, że każdy czuł się dostrzeżony. I niezwykła umiejętność łączenia tego, co konkretne, z tym, co ważne.
Nawet w codziennych sprawach: w pismach, dokumentach, decyzjach potrafił zostawić nie tylko sens i precyzję, ale też coś więcej. Odrobinę serca.
Niektóre spotkania zostają z nami na całe życie — nawet jeśli trwały tylko chwilę. 🧡
26/03/2026
- W 2004 roku spotkaliśmy się na plebanii — grupa ludzi o wielkich sercach, którzy chcieli pomóc księdzu tworzyć hospicjum. To było nasze wielkie dzieło. - Opowiada Agnieszka Wejer pielęgniarka, która współtworzyła Puckie Hospicjum.
Ksiądz często przychodził do nich na kolacje. Przy okazji rozmów, planów, dokumentów. Zawsze był czas, żeby usiąść razem przy stole.
- Robiłam wtedy pierogi z mięsem. Z przepisu mojej mamy. Takie ksiądz lubił najbardziej. Kiedyś nawet powiedział, żebym otworzyła ‘pierogarnię u Agnisi’. - wspomina Agnieszka
I właśnie takie chwile zapadają nam w pamięć najbardziej. Kiedyś zwyczajne, a dziś bezcenne. 🧡
26/03/2026
Są wspomnienia, które mają smak. I zostają z nami na długo.
Dziś — od tej właśnie strony — wspominamy śp. ks. Jan Kaczkowski. Bo jak wielu z nas pamięta — lubił dobrze zjeść. Nie bez powodu polędwica trafiła nawet do tytułu książki „Życie na pełnej petardzie, czyli wiara, polędwica i miłość”.
O tym, jak patrzył na jedzenie i smak, opowiada Karolina Gorzkiewicz-Drzymalska, która w naszym Hospicyjnym Domu odpowiada za menu:
„To była przygoda. Z jednej strony bardzo wymagający — zwracał uwagę na każdy szczegół. Z drugiej — człowiek, który kochał życie. Powtarzał, że życie to smak. Celebrował jedzenie. Mówił, że kocha nasze ‘(za)żarcie’.
Uczył nas, że nawet w ostatnich dniach życia smak i kolor mają znaczenie. To nie tylko to, co czujemy tu i teraz, ale też wspomnienia, które zostają z nami i z naszymi bliskimi.”
Bo smak, zapach i wspólny posiłek potrafi wyrazić więcej niż słowa. 🧡
25/03/2026
Są ludzie, których obecność zostaje na zawsze.
W sposobie, w jaki patrzymy na drugiego człowieka.
Dlatego dziś zaczynamy serię wspomnień o śp. ks. Jan Kaczkowski. Człowieku, który dla wielu z nas był nauczycielem uważności i czułości.
W tym roku mija 10 lat od jego śmierci. A jego słowa i sposób bycia wciąż są z nami — w codziennej pracy, w spotkaniach z Podopiecznymi, w rozmowach, które wymagają więcej serca niż słów.
Dziś wspomina go Marta Werner-Dettlaff:
„Pamiętam jego niezwykłą uważność na drugiego człowieka. Ksiądz Jan potrafił zatrzymać się, wysłuchać i sprawić, że osoby w bardzo trudnym momencie swojego życia czuły się ważne.
Uczył nas też, że w hospicjum nie chodzi tylko o opiekę, ale o zachowanie poczucia humoru i wrażliwości — nawet w najtrudniejszych chwilach.
Dziś mija 10 lat od jego śmierci, a jego nauki wciąż są we mnie i każdego dnia uczą mnie, jak być jeszcze lepszą dla innych.” 🧡
🧡 Janie zostawiłeś nam więcej niż wspomnienia 🧡
24/03/2026
Myślisz, że masz jeszcze czas. 🤔⏳
Na rozmowę. 💬 Na odwiedziny. 🤝🏻 Na „wpadnę jutro”. 👨👩👧👦
Życie pędzi — od pierwszego do pierwszego, od sprawy do sprawy. Bliscy są „na później”. Bo przecież są. Zawsze byli.
Aż nagle wszystko się zatrzymuje. A życie zmienia jedna wiadomość. Diagnoza, która bez proszenia wkroczyła w Wasze życie. Pojawia się lęk, bezradność i tęsknota za czasem, którego nie da się już cofnąć.
W takich momentach najważniejsze przestaje być „co dalej”. Najważniejsze staje się „być razem”.
🗯 Rozmowy bez pośpiechu.
👀 Spojrzenia, które mówią więcej niż słowa.
🤗 Cicha obecność.
Czas w hospicjum może być właśnie taki domowy. Blisko tych, których kochamy. Z przestrzenią na to, co naprawdę ważne.
Dlatego wierzymy, że ostatnie 1,5% życia będzie domowe.
Przekaż 1,5% podatku i spraw, by nieuleczalnie chorzy mogli być blisko tych, których kochają. 🥰🧡
----------
🔸 Ostatnie 1,5% życia będzie na 100%! Przekaż 1,5% podatku i spraw, że nieuleczalnie chorzy wykorzystają każdą chwilę na maksa. 🧡 KRS 0000231110 🧡
🔸 Pomóż żyć na 100% i wesprzyj Podopiecznych Puckiego Hospicjum 👉🏻 https://poltoraprocentzycia.hospitium.org/
19/03/2026
Pan Roman zabrał nas kiedyś w podróż na Dar Pomorza. A potem — już w hospicjum — wróciliśmy do niej jeszcze raz, pokazując wszystkim film z tego dnia.
Pan Franciszek najchętniej układał puzzle. Czasem w ciszy, a czasem zapraszał kogoś obok, by towarzyszył mu w układaniu krok po kroku.
Pani Jadwiga wybiera moment dla siebie. Zabiegi, które pozwalają na chwilę odetchnąć i znów poczuć się dobrze we własnym ciele.
Pani Kasia i pani Maria… nie planowały tej znajomości. A jednak znalazły się przy jednym stole i zostały na długie rozmowy.
Ktoś świętuje urodziny głośno, jak dawniej. Ktoś inny wybiera ciszę.
Bo w naszym Hospicyjnym Domu jest przestrzeń na to, by ten czas przeżyć po swojemu. Bez pośpiechu. Bez narzuconych scenariuszy.
Tak, jak się chce.
Dlatego wierzymy, że ostatnie 1,5% życia będzie miało sens.
Przekaż 1,5% podatku i spraw, by nieuleczalnie chorzy mogli spędzić ten czas tak, jak chcą. 🧡
----------
🔸 Ostatnie 1,5% życia będzie na 100%! Przekaż 1,5% podatku i spraw, że nieuleczalnie chorzy wykorzystają każdą chwilę na maksa. 🧡 KRS 0000231110 🧡
🔸 Pomóż żyć na 100% i wesprzyj Podopiecznych Puckiego Hospicjum 👉🏻 https://poltoraprocentzycia.hospitium.org/
17/03/2026
Wczoraj to już historia, jutro tajemnica, ale dzisiaj to dar losu.
A dary są po to, żeby się nimi cieszyć.
Niby proste, ale w codzienności potrafimy stracić z oczu to co najważniejsze.
Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Puckie Hospicjum pw. św. Ojca Pio umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.
Skontaktuj Się Z Praktyka
Wyślij wiadomość do Puckie Hospicjum pw. św. Ojca Pio:
“Chorowanie to też życie, które można wypełnić sensem” - ks. Jan Kaczkowski
Głęboko wierzymy w to, że dobra opieka medyczna, wsparcie i uważność mogą sprawić, że człowiek chory oraz jego najbliżsi poczują bliskość, miłość oraz spokój na ostatniej drodze życia.
Naszym Pacjentom zapewniamy najwyższy poziom opieki medycznej, etycznej i duchowej. W Hospicjum mogą być z bliskimi całą dobę. Mogą przyjechać do nas z psem, kotem czy ulubioną papugą. Dbamy także o te mniejsze rzeczy, np. wymiar estetyczny – ładne wnętrza, piękne zdjęcia na ścianach, świetną kuchnię. Hospicjum znajduje się w samym centrum życia, nasi pacjenci nie tylko chorują i odchodzą, ale po prostu żyją, ciesząc się bieżącym dniem. Towarzysząc choremu, staramy się dostrzec jego potrzeby, możliwości czy marzenia. Wszystko po to, aby podnieść jakość życia w chorobie.
Naszym pacjentom pomagamy zrozumieć, że wciąż mają wolną wolę, wewnętrzną wolność i osobistą sprawczość. Zawsze otoczeni pomocą, żyją aż do końca.
Ks. JAN KACZKOWSKI
1977 – 2016
Ksiądz Jan Kaczkowski poświęcił swoje życie służbie Bogu oraz osobom chorym i umierającym. Był twórcą i prezesem Puckiego Hospicjum oraz licznych projektów z nim związanych. Doktor nauk teologicznych, bioetyk, osobowość oraz autorytet. Dla wielu nauczyciel, który inteligentnie i z humorem uczył jak rozmawiać o rzeczach ostatecznych. Podziwiany przez wierzących, jak i niewierzących.
Swoją działalność hospicyjną zaczął w 2005 roku od zorganizowania hospicjum domowego na terenie Pucka i okolic. Z jego inicjatywy i dzięki przeprowadzonym przez niego zbiórkom funduszy, w 2009 roku w Pucku stanął budynek hospicjum stacjonarnego. Do dziś jest ono wzorcem pod względem jakości opieki nad chorymi i ich bliskimi.
Ksiądz Jan opowiadał: „… likwidowano w szpitalu część oddziału wewnętrznego, który spełniał, w złym standardzie, warunki oddziału paliatywnego. Byłem tam kapelanem i chodziłem po domach do chorych, jak każdy ksiądz. Widziałem, że ludzie cierpią w agonii umierając na raka. Nie trzeba było być Napoleonem, żeby wymyśleć, że trzeba coś zrobić. To nie był nagle strzał Ducha Świętego, tylko realna potrzeba. Miałem dobre kontakty z lekarzami i z pielęgniarkami w szpitalu, udało mi się taką grupę „zajawić” tym pomysłem i tak powstało na początku mobilne hospicjum domowe. Wyciągnąłem ze szpitala najlepszy personel, bo wiedziałem z kim chcę pracować. Wielkim wysiłkiem całej społeczności, wszystkich okolicznych księży, parafii i wszystkich ludzi udało się w półtora roku postawić hospicjum stacjonarne. I to jeszcze nie jest nasze ostatnie słowo…”
Zmarł w wieku 38 lat na glejaka mózgu, 28 marca 2016 roku. Został pochowany w rodzinnym Sopocie. Do końca żył na pełnej petardzie, spotykając się z ludźmi, udzielając sakramentów chorym i głosząc setki kazań w całej Polsce.
Ksiądz Jan Kaczkowski przez lata sam zbierał fundusze na budowę, a potem na utrzymanie Hospicjum w Pucku. Hospicjum powstało i działa dzięki wpłatom tysięcy darczyńców.
Po śmierci księdza Jana, pragniemy kontynuować jego dzieło i spełniać jego ostatnie marzenie.