05/12/2025
Czy też tak macie? Albo Wasze dziecko? O tym, że czekanie może być trudne, a ten grudzień to jedno wielkie czekanie..
Polecam przeczytać - warto♥️
Kto ma na pokładzie dziecko „wysoko wrażliwe”, lękowe, w spektrum autyzmu, z ADHD albo po prostu „wymagające” czy „intensywne”? Albo sam ma te cechy? Albo ma taką drugą połówkę? Ten post o grudniowym oczekiwaniu jest właśnie dla Was!
Czy wiecie, że czekanie na coś jest stresorem? Nawet jeśli to coś jest bardzo przyjemne, bo chodzi o prezent od Mikołaja albo święta z kochanymi ludźmi? A cały grudzień to jedno wielkie czekanie!
[Przypomnę/uzupełnię, że STRESOR to każdy bodziec, który sprawia, że pojawia się w nas NAPIĘCIE, czyli fizyczne lub umysłowe odczucie, że trzeba jakoś zareagować (na przykład przyspieszyć rytm serca, zwiększyć wydzielanie śliny, odsunąć się albo po prostu zastanowić). STRES to właśnie reakcja wywołana stresorem, która zużywa naszą ENERGIĘ, czyli zasoby glukozy dostępne dla systemu nerwowego.]
Wróćmy do czekania: ono jest stresorem dla każdego człowieka. Są wśród nas tacy, po których to spływa jak woda po kaczce i bardzo, bardzo im zazdroszczę. Ja jako osoba z ADHD, wysoce neurotyczna i z dużym nasileniem cech autystycznych jestem na drugim biegunie: perspektywa czegoś nietypowego po południu lub wieczorem rozwala mi cały dzień i odbiera energię. Część mojego umysłu przez cały czas zajmuje się tylko i wyłącznie sprawdzaniem, ile czasu jeszcze zostało i czy aby na pewno nie przegapię momentu, w którym należy rozpocząć aktywne przygotowania. (To mi zupełnie nie przeszkadza rozpocząć je zbyt późno albo popaść w trakcie w kompletny chaos i ostatecznie się spóźnić, ale to inna para kaloszy – w komentarzu wrzucam link do postu na ten temat.)
Poniekąd całe moje życie jest czekaniem na coś, co odbiega od rutyny. Na przykład w piątek czekam na weekend, a w niedzielę po południu na poniedziałek.
Gdybym mogła zmienić w sobie jedną rzecz, byłoby to właśnie to – tak bardzo jest to uciążliwe i dla mnie, i dla moich bliskich. W trybie oczekiwania (to ma właśnie taką nazwę: waiting mode) jestem pełna napięcia, a im większe odstępstwo od rutyny, tym to napięcie jest silniejsze, a moje zachowanie nacechowane rozedrganiem.
Mam też takie jedno dziecko i jest nim 14-letni obecnie Duży, też człowiek neuroatypowy, jak ja wysoce neurotyczny, niegdyś high need baby, a potem potwornie rozregulowany kilkulatek (w komentarzach wrzucam linki do moich postów na ten temat). Ten grudzień jest dla niego bardzo wymagający, bo oprócz zwykłych grudniowych odstępstw od rutyny ma też drugi etap trzech konkursów przedmiotowych, z których każdy może mu otworzyć drogę do dowolnego liceum, a całej rodzinie zapewnić spokojny lipiec.
Pewnie chcielibyście jakąś złotą radę dotyczącą radzenia sobie z czekaniem u takich ludzi, jak Duży i ja. Jakąś magiczną sztuczkę typu świeczka-kwiatek (kto nie wie, o co chodzi, niech zajrzy do komentarzy – umieszczam tam odpowiedni fragment mojej książki).
Rozczaruję Was: z trybem czekania jest tak, jak z (rodzicielską) bezradnością. Jedno i drugie istnieje i trzeba nauczyć się radzić sobie z tym, że sobie nie radzimy – my albo nasze dziecko. Nie możemy wyłączyć trybu czekania (inaczej niż za pomocą środków zmieniających świadomość – nie polecam tej strategii jako domyślnej!!!). Możemy tylko i aż zmniejszać wywołane nim napięcie czy wręcz cierpienie.
Najprostszym, choć wcale niełatwym sposobem jest akceptacja tej podwyższonej wrażliwości na czekanie (naszej lub dziecka): rezygnacja z ciągłego lamentowania, że nie jesteśmy jak inni, „normalni” ludzie i (samo)krytycznego czy wręcz (auto)agresywnego gderania.
Nie jesteśmy jak inni. To nie oznacza, że jesteśmy nienormalni. To po prostu inna norma. Nasza, wrażliwsza.
Potrzebujemy oceanu łagodności do siebie (self-compassion, czyli samowspółczucia) albo do dziecka (compassion, czyli współczucia). I tego właśnie życzę i Wam, i waszym dzieciom, i sobie.
To jest drugi post z mojego kalendarza adwentowego dla rodziców. Jutro planuję kolejny, o lęku przed Mikołajem. Zostańcie ze mną, jeśli przemawia do Was to, co piszę!
Na zdjęciu widzicie mnie w trybie czekania na wywiad na żywo w Onet Rano na temat świątecznego stresu. W jednym z komentarzy wrzucam link do niego