11/12/2025
Ostatnio znowu złapałam się na tym, że daję się wciągnąć w wir życia. W to ciągłe „jeszcze to, jeszcze tamto”, jakby odhaczanie zadań było ważniejsze niż to, jak się naprawdę czuję.
Bawię się w bieganie, załatwianie, dopinanie. W bycie „silną”, ogarniającą wszystko i zawsze dającą radę.
I dopiero kiedy ciało zaczyna mnie boleć, zaczynam być niecierpliwa i drażliwa, widzę jak bardzo jestem zmęczona.
I nagle… stop.
Ciało mówi: „hej, nie wyrabiam”.
I dociera do mnie, że znowu jadę na rezerwie.
Znowu zapomniałam o SOBIE. A nawet jak pamiętam, to nie mam jak zadbać. 🤷🏻♀️
ALE (!) dlaczego odkładam odpoczynek „na potem”?! Dlaczego ignoruję te pierwsze, ciche sygnały, że już mam dość ?!!!!
A prawda jest taka, że nikt nas nie uczy słuchać własnego ciała. (Szkoda, że szkoła tego nie uczy).
Czemu nikt nie mówi, że przerwa to nie słabość, tylko walka o swoje dobro? Może wtedy nie byłoby nam głupio nie być w formie?
Cały czas na nowo uczę się zatrzymywać.
Uczę się odczuwać, co się we mnie dzieje, zanim zrobi się za późno.
Uczę się wyrozumiałości do siebie i swojej sily psychicznej i fizycznej.
Jeśli masz ochotę porozmawiać albo pomilczeć to jestem. Zapraszam też na masaż relaksacyjny nerwu błędnego odpowiadający za spokój układu nerwowego..
+48 696 067 110
Sandra 🤍
Przerwa jest normalna i potrzebna a my nie musimy pędzić na złamanie karku. Bo w sumie po co?