24/03/2026
Jaki jest moim zdaniem największy problem w leczeniu bólu, urazów i po operacjach?
Nie brak wiedzy, ale brak ciągłości.
Widzę na FB mnóstwo postów o treści : jest mi to i to, czy ktoś miał podobnie? Jestem tyle i tyle po zabiegu, co mogę zrobić? Boli tu i tu, jak mogę sobie pomóc?
Jak ja to widzę?
Pacjent wychodzi z gabinetu z zaleceniem:
„proszę się oszczędzać”,
„proszę brać leki”,
„samo przejdzie”
Najgorsze moim zdaniem, co rodzic usłyszał? Dzieci się nie rehabilituje
I… zostaje z tym sam, bo nie ma zalecenia konkretnych ćwiczeń, masaży, zabiegów.
Bez planu.
Bez prowadzenia.
Bez informacji, co dalej, ile to może trwać, jak oprócz tabletki można sobie pomóc.
➡️ W praktyce wygląda to tak:
– brak skierowania do fizjoterapii
– brak jasnych zaleceń ruchowych
– strach przed ruchem, bo „lepiej nie ruszać”
– miesiące na lekach przeciwzapalnych lub przeciwbólowych
A ciało w tym czasie słabnie, sztywnieje, utrwala złe wzorce, generuje kolejne dolegliwości
I wtedy pacjent idzie do internetu.
Nie dlatego, że „tak chce”.
Dlatego, że nie ma innej drogi, bo ze swoim problemem został sam. Bo do specjalisty NFZ czeka się na pół roku, do tego czasu leki. A jeśli trwa to kolejny rok to szuka samodzielnie ćwiczeń, odpowiedzi i nadziei.
I czasami trafi dobrze, a czasem niekoniecznie, bo w internecie każdy może się wypowiedzieć.
Prawda jest taka:
Ruch po okiem fizjo powinien być częścią leczenia.
Fizjoterapia to nie luksus.
To element procesu zdrowienia.
Leki mogą pomóc przetrwać ból.
Ale nie przywrócą funkcji.
➡️ Największym problemem nie jest to, że pacjenci szukają w internecie.
Problemem jest to, że często MUSZĄ 😞
Bo system nie prowadzi ich dalej.
I to trzeba zacząć mówić głośno.
Pacjent nie powinien zgadywać, co robić ze swoim ciałem.
Powinien być prowadzony.
Od diagnozy → do sprawności.