Synergia Zdrowia • Małgorzata Serwicka-Tarkowska

Synergia Zdrowia • Małgorzata Serwicka-Tarkowska Być może szukasz wsparcia dla swojego dziecka?

Jestem tutaj, aby pomóc Tobie i/lub Twojej rodzinie, niezależnie od tego, czy zmagasz się z doświadczeniami traumatycznymi, zaburzeniami przetwarzania sensorycznego lub rozwijasz się w spektrum autyzmu.

Rzucam wici w eter! 📣Chcę przekazać informację, że są jeszcze dwa wolne miejsca na warsztaty improwizacji teatralnej dla...
28/12/2025

Rzucam wici w eter! 📣
Chcę przekazać informację, że są jeszcze dwa wolne miejsca na warsztaty improwizacji teatralnej dla młodzieży 16+ w Starachowicach, organizowane przez Michał Pajek
Pomyślałam, że może ta informacja trafi do kogoś z kręgu mojej fantastycznej młodzieży, którą miałam okazję poznać albo do kogoś, komu chcielibyście ją przekazać.
To naprawdę wartościowa inicjatywa i piękna przestrzeń do rozwoju!

Warsztaty prowadzone są według techniki IMPRO Keitha Johnstona i skierowane są zarówno do osób, które miały już styczność ze sceną, jak i do tych, które chciałyby postawić swoje pierwsze kroki w improwizacji teatralnej ☺️
Zajęcia tworzą kapitalną przestrzeń do rozwijania spontaniczności, wyobraźni i pewności siebie, ale także umiejętności współpracy.

Jeśli ktoś z Was jest zainteresowany, to piszcie bezpośrednio do Michała.
Będę też bardzo wdzięczna za podanie informacji dalej 💛

🗓 29 grudnia 2025 r.
⏰ godz. 10:00–14:00
📍 Centrum Kreatywności Pałacyk
ul. Konstytucji 3 Maja 15, Starachowice

W nadchodzące święta dzielę się refleksją, która wybrzmiała we mnie szczególnie mocno po udziale w Wigilii Miejskiej dla...
23/12/2025

W nadchodzące święta dzielę się refleksją, która wybrzmiała we mnie szczególnie mocno po udziale w Wigilii Miejskiej dla osób potrzebujących i w kryzysie, zorganizowanej w 2023 roku w Starachowicach, gdzie uczestniczyłam jako wolontariuszka.
Niniejsza refleksja nie jest jednak efektem chwilowego poruszenia serca.
To przekonanie towarzyszy mi na co dzień, jest rdzenne, głęboko we mnie uwewnętrznione, obecne w moim sposobie bycia z drugim człowiekiem.
Być może można nazwać je naiwną i wręcz głupią ideą. Jednak nadal uparcie wierzę w to, jak bardzo prosta postawa życzliwości wobec drugiego człowieka, a tym samym również uważna obecność ma uzdrawiającą moc.
Nadal uparcie praktykuję ją w codzienności.

O uważnej i życzliwej obecności
(tekst z grudnia 2023 roku ❄️🌲)

Był to dla mnie szczególny i bardzo osobisty czas.
Od roku nosiłam się z myślą, aby móc uczestniczyć w wigilii dla osób samotnych i potrzebujących.
Każdy człowiek nosi w sobie swoją wyjątkową opowieść. Pewne z tych opowieści nigdy nie znalazły przestrzeni na wysłuchanie, inne spoczywają ciężko na barkach ludzi, którzy niosą ich brzemię w milczeniu czasem aż do późnej starości.

Potrzebujemy innych ludzi.
Potrzebujemy kojącej obecności kogoś, kto zauważy i wysłucha.
Kogoś, przy kim nasze rozterki i bolączki nabiorą uwalniającego kształtu słów.
Wszystko sprowadza się do życzliwej i uważnej obecności, która ma uzdrawiającą moc relacyjną.

Nosimy bolączki w milczeniu.
Ukrywamy wszystkie kruche części.
Zanik więzi międzyludzkich prowadzi do nieumiejętności rozmowy z osobami w kryzysie.

Obecna kultura unika dyskomfortu. Unika tego, co uwiera i bywa trudne. Lubi piękne kadry i uśmiechnięte zdjęcia, które często tworzą iluzję idealnego życia ( szczególnie w mediach społecznościowych).
Tworzymy pozór kontaktów i podtrzymujemy narrację o tym, jak bardzo jesteśmy en vogue, ale cytując klasyka:
„jeśli pani nie usiądzie i nie będzie mogła porozmawiać ze swoimi bliskimi normalnie, to jest pani w dupie, za przeproszeniem. I siedem tysięcy znajomych na Facebooku nic tu nie pomoże.”

Komunikujemy się zdaniami oznajmującymi, często w dobrej woli i intencji, ale na wszelki wypadek nie zostawiamy przestrzeni na trudne pytania, aby nie stracić własnego poczucia komfortu.
Pytania bywają trudniejsze niż zdania oznajmujące: „będzie dobrze”, „nie martw się”, „wszystko się ułoży”.
Pytania wymagają uważnego słuchania i autentycznej obecności: jak mogę Ci pomóc? czego potrzebujesz?
Pytania, wymagają również realnego działania w związku z zasłyszaną odpowiedzią.

Między kropką a znakiem zapytania rozciąga się ocean, w którym osoba w kryzysie często nie ma już siły pływać.

Życzę nam wszystkim ( nie tylko od święta!) życzliwej i uważnej obecności ❤️

Obyśmy mieli u swego boku kogoś, kto z autentycznym zainteresowaniem zapyta, jak się czujemy, widząc i akceptując także nasze kruche części .

Z życzliwością wobec drugiego człowieka nie tylko od święta ,
M.
23/12/2025

Superwizje, które prowadzę, są dla tych, którzy na co dzień wspierają innych: nauczycieli/ pedagogów/terapeutów/ psychol...
14/12/2025

Superwizje, które prowadzę, są dla tych, którzy na co dzień wspierają innych: nauczycieli/ pedagogów/terapeutów/ psychologów.
Dla tych tych, którzy pracują z osobami w spektrum autyzmu i chcą spojrzeć na swoją pracę z większą uważnością, ale też troską o siebie.
W pracy z drugim człowiekiem dotykamy nie tylko jego świata, ale też swojego.
Superwizję rozumiem jako przestrzeń człowieka dla człowieka w równoprawnym dialogu.

W codziennej pracy z uczniami, wychowankami, rodzinami często dotykamy własnych granic.
Pojawia się zmęczenie, złość, frustracja i poczucie bezsilności. Szczególnie wtedy, gdy nasze działania nie przynoszą takiego efektu, jakiego byśmy oczekiwali.

Żyjemy w kulturze, która często wzmacnia „kulturę błędu” i przekonanie, że rozwój przychodzi jedynie przez surowość, krytykę i zawstydzanie.
Nauczono nas wierzyć, że jeśli ktoś z pozycji mentora wskaże surowo błędy, ośmieszy, skoryguje, to wystarczy, aby w drugim człowieku dokonała się zmiana.
Nie wierzę w to.
Nie uczymy się, gdy nas zawstydzają.
Nie uczymy się, gdy nas wyszydzają.
Nie uczymy się, gdy ktoś powie: „tak więcej nie rób!”.
To może przynieść krótkotrwały efekt, ale nie prowadzi do trwałej zmiany.
Trwała zmiana to taka, która rodzi się ze zrozumienia i współodpowiedzialności za swoje czyny.
Nie oznacza to jednak, że superwizja jest wyłącznie miejscem łagodności czy emocjonalnego wsparcia.
Jestem w tym procesie obecna merytorycznie i uważnie, pracując w oparciu o rzetelną wiedzę, etykę , doświadczenie i refleksję zawodową.
Superwizja to wspólna droga nad rozumieniem sytuacji zawodowych, nad relacjami, emocjami, strategiami działania i granicami.
To proces zorientowany na potrzeby superwizanta, oparty na dialogu, analizie i wspólnym poszukiwaniu rozwiązań, które są realistyczne, etyczne i możliwe do wdrożenia w praktyce.
Etyka jest dla mnie integralną częścią tego procesu.
Dbałość o granice, poufność i odpowiedzialność za słowo są fundamentem superwizji.

Bliska jest mi praca oparta na szacunku i podmiotowości.
Jestem przeciwna wszelkim formom przemusu, tresury i pracy przemocowej (zarówno wobec dzieci, jak i dorosłych).
Wierzę, że wszystko, co osiągane przez nacisk, strach czy wymuszenie, jest kruche, ułudne i nietrwałe.

Od 2012 roku towarzyszę osobom w spektrum autyzmu (dzieciom, młodzieży i dorosłym).
Pracuję z osobami o bardzo różnorodnych potrzebach i sposobach przeżywania świata, także tam, gdzie autyzm współwystępuje z zaburzeniami lękowymi, depresyjnymi, psychotycznymi czy z niepełnosprawnościami sprzężonymi.
Na co dzień zajmuję się terapią, diagnozą i superwizją, a także wspieraniem innych specjalistów w ich drodze zawodowej.

W moim myśleniu i działaniu bliskie jest mi przekonanie, że każdy człowiek jest odrębnym światem.
Integruję różne podejścia i metody.
Zależy mi na podmiotowości, autentyczności i wzajemnym szacunku, aby relacja wspierała rozwój, nie unieważniając przy tym indywidualności.

Wspierając zespoły szkolne/przedszkolne, swoją wiedzę pogłębiałam m.in. poprzez ukończenie programu APERS (Autism Program Environment Rating Scale) realizowanego przez Uniwersytet Karoliny Północnej (University of North Carolina) narzędzia wspierającego tworzenie środowisk sprzyjających rozwojowi osób w spektrum.

W tym obszarze wspieram również zespoły szkolne i edukacyjne, pomagając im tworzyć przestrzeń, w której uczniowie z różnorodnymi potrzebami mogą uczyć się, rozwijać i być rozumiani.
Wiedza i doświadczenie zdobyte w pracy z modelem APERS są dla mnie bardzo pomocne w towarzyszeniu zespołom, które chcą świadomie budować środowisko przyjazne osobom w spektrum.

Korzystam także z modelu NPDC (National Professional Development Center on Autism Spectrum Disorder), który również wywodzi się z Uniwersytetu Karoliny Północnej w Chapel Hill.
To interdyscyplinarne podejście oparte na praktykach potwierdzonych naukowo (evidence-based practices), integrujące wyniki badań z codziennym doświadczeniem pracy z osobami neuroróżnorodnymi.

Model NPDC kładzie nacisk na rozwój kompetencji całych środowisk: nauczycieli, terapeutów, rodziców i instytucji w oparciu o współpracę, refleksję i ciągły proces uczenia się.
Nie chodzi w nim o wdrażanie „technik”, lecz o tworzenie spójnego systemu wsparcia, w którym każda osoba, niezależnie od funkcji, rozumie swoją rolę w procesie rozwoju ucznia.
W centrum tego podejścia pozostaje człowiek i jego środowisko, a wraz z nim jego naturalne relacje i potrzeby.
Model NPDC obejmuje także dbałość o jakość komunikacji i relacji w zespołach, wspiera planowanie działań opartych na współpracy i wspólnym rozumieniu potrzeb ucznia, a nie na powielaniu gotowych schematów.

To sposób myślenia, który w naturalny sposób łączy się z ideą neuroróżnorodności, z poszanowaniem różnic i indywidualnych dróg rozwoju.

Nieustannie rozwijam swoje kompetencje. Uczestniczę w szkoleniach, własnych superwizjach i śledzę współczesne badania nad neuroróżnorodnością.
Od niedawna jestem także członkinią INSAR (International Society for Autism Research) międzynarodowej organizacji skupiającej badaczy i praktyków z całego świata, którzy poprzez naukę i wymianę doświadczeń pogłębiają rozumienie autyzmu i ludzkiej różnorodności.

Zapraszam Cię, jeśli potrzebujesz. Superwizje odbywają się również online 🍀

° wsparcie dla wspierających
° rozwój w spektrum autyzmu
° superwizje °online

Od poniedziałku, 15/12/2025, będę stopniowo odpowiadać na zaległe wiadomości, SMS-y, maile i zapytania dotyczące konsult...
13/12/2025

Od poniedziałku, 15/12/2025, będę stopniowo odpowiadać na zaległe wiadomości, SMS-y, maile i zapytania dotyczące konsultacji, diagnoz oraz omówień.

Wstępnie planowałam rozpocząć zapisy na konsultacje i diagnozy na luty 2026, ale ze względu na dużą liczbę zgłoszeń wygląda na to, że obejmą one również marzec 2026.

Pojawia się też sporo pytań o terapię indywidualną. W tym momencie nie mam już wolnych miejsc na indywidualne procesy terapeutyczne.

Planując grafik pracy na ten rok, zostawiłam przestrzeń na grupę wsparciową psychoedukacyjno-rozwojową dla dziewcząt.
Początkowo grupa miała ruszyć w grudniu, ale z uwagi na sytuację rodzinną zostanie przesunięta na styczeń 2026.
Więcej informacji pojawi się tutaj, na moich mediach społecznościowych.

To dla mnie i moich bliskich wciąż czas żałoby i oswajania straty, dlatego funkcjonuję jeszcze w ograniczonym wymiarze zawodowym.

W ostatnich tygodniach dostałam od wielu z Was dużo ciepła, życzliwości i zrozumienia.
Dziękuję za wszystkie słowa wsparcia, za to, że dajecie mi przestrzeń i pytacie, jak się mamy.
Nawet drobne gesty życzliwości potrafią być naprawdę wspierające w czasie kryzysu.
Serdecznie Wam dziękuję ❤️

Drodzy Państwo,Początkowo ten komunikat miał mieć bardzo oficjalny charakter, jednak zdecydowałam się napisać w sposób b...
08/12/2025

Drodzy Państwo,

Początkowo ten komunikat miał mieć bardzo oficjalny charakter, jednak zdecydowałam się napisać w sposób bardziej osobisty.

Na co dzień wspieram osoby w różnych momentach życia (również w czasie kryzysu, żałoby i utraty) i wierzę, że szczerość oraz autentyczność są częścią ludzkiego doświadczenia, niezależnie od roli i funkcji zawodowej, jaką pełnimy.

W ostatnich tygodniach kontakt ze mną był utrudniony z powodu bardzo ciężkiego stanu zdrowia bliskiego członka mojej rodziny – osoby, która była obecna w moim życiu od zawsze.
Przez długi czas towarzyszyliśmy mu w szpitalach, podczas pobytów na oddziałach ( w tym oddziale intensywnej terapii), w licznych konsultacjach lekarskich, obserwując zmagania organizmu z poważnymi uszkodzeniami mózgu i układu nerwowego.
Mimo świadomości powagi stanu i brutalności diagnoz, do końca miałam (i nadal mam) głębokie przekonanie, że człowiek, niezależnie od tego, co pokazują parametry na monitorach, nadal pozostaje człowiekiem i nie traci swojej podmiotowości.

Niestety, mimo wielu starań i wiary, w ostatnich dniach odszedł od Nas.
To dla mnie i moich bliskich trudny czas pożegnania, żałoby i wzajemnego wspierania się. To również moment głębokiej refleksji nad nieodwracalnością, nad granicami ludzkich możliwości oraz nad tym, czym jest obecność, gdy fizyczny wymiar życia zaczyna się kończyć.

To doświadczenie w wyjątkowo mocny sposób przypomniało mi o wartościach, które stanowią rdzeń mojego myślenia o człowieku i są fundamentem mojej etyki – zarówno tej zawodowej, jak i osobistej. Wierzę głęboko, że niezależnie od stanu zdrowia, poziomu sprawności czy rozpoznania określanego mianem wegetatywnego lub terminalnego, człowiek nigdy nie przestaje być człowiekiem.
Zasługuje na obecność, podmiotowość, szacunek i godność – zawsze.
To przekonanie jest dla mnie czymś pierwotnym, rdzeniem, który pozostaje niezmienny zarówno w pracy zawodowej, jak i w codziennym byciu z drugim człowiekiem.

W tym tygodniu uczestniczę w uroczystościach pogrzebowych, formalnościach oraz w sprawach rodzinnych, które wymagają mojej obecności.

W tym wszystkim mam jednak świadomość, że część procesów diagnostycznych i konsultacji została wstrzymana. Wiem, że wiąże się to dla Państwa z oczekiwaniem, czasem wzmożonej niepewności i utrudnieniem – za co bardzo przepraszam.
W najbliższych dniach postaram się ustalić nowe terminy omówienia diagnoz oraz kontynuacji rozpoczętych procesów, a także odpowiem na wiadomości dotyczące przyszłych konsultacji.

Do pełnej pracy gabinetowej wracam od kolejnego tygodnia.
Obecnie przyjmuję zapisy na luty 2026 roku.

Dziękuję Państwu za zrozumienie, cierpliwość i życzliwość.

Małgorzata Serwicka-Tarkowska

W 2023 roku prowadziłam warsztat poświęcony spektrum autyzmu u dziewcząt i kobiet. To temat, który wciąż wymaga większej...
04/12/2025

W 2023 roku prowadziłam warsztat poświęcony spektrum autyzmu u dziewcząt i kobiet. To temat, który wciąż wymaga większej uważności, szczególnie w kontekście wczesnego rozpoznawania i adekwatnego rozumienia trudności.
Podczas spotkania rozmawialiśmy o tym, jak różnorodne mogą być profile funkcjonowania dziewcząt i kobiet w spektrum, jak często ich doświadczenia pozostają niewidoczne lub niewłaściwie interpretowane.
Ważnym elementem rozmowy była również świadomość, że autyzm nie jest zjawiskiem linearnym i nie mieści się w prostych kategoriach „łagodny/ciężki” czy „wysokofunkcjonujący/niskofunkcjonujący”. To raczej złożone spektrum neurobiologicznych i emocjonalnych konfiguracji, w których mogą współwystępować zarówno zasoby, jak i obszary wymagające wsparcia.

Zwracaliśmy uwagę na częste współwystępowanie zaburzeń internalizacyjnych, takich jak stany lękowe, depresyjne czy adaptacyjne, które nierzadko maskują pierwotne trudności ze spektrum.
Rozmawialiśmy także o znaczeniu autoregulacji, emocjonalnego przeciążenia, zjawiska kamuflażu oraz języka, którym opisujemy neuroróżnorodność.

W najbliższym czasie ( styczeń/luty 2026 ) planuję rozszerzoną edycję tego warsztatu, opartą na aktualnych wynikach badań, literaturze naukowej i praktyce klinicznej.
Nowy warsztat obejmuje:
📚 omówienie najnowszych danych naukowych i kryteriów diagnostycznych,
🧠 praktyczne strategie wspierające procesy autoregulacji i dobrostan emocjonalny,
🗒️ autorski skrypt powarsztatowy z materiałami do pracy własnej,
🧩 oraz opracowany przeze mnie autorski kwestionariusz przesiewowy do obserwacji objawów u dziewcząt i kobiet.

Nad kwestionariuszem pracowałam przez ostatnich kilka lat, opierając go na wieloletniej praktyce diagnostycznej i terapeutycznej z osobami w spektrum oraz na własnych analizach i przeglądzie badań klinicznych.
Narzędzie powstało z potrzeby uchwycenia subtelnych, często pomijanych sygnałów funkcjonowania, które mogą wskazywać na obecność cech spektrum – szczególnie w grupie dziewcząt i kobiet u których obraz bywa mniej oczywisty.
Kwestionariusz może być wykorzystywany zarówno przez rodziców, jak i nauczycieli, pedagogów oraz specjalistów pracujących w środowisku przedszkolnym i szkolnym.

Celem warsztatu jest zwiększenie świadomości, pogłębienie rozumienia i rozwijanie kompetencji w zakresie wczesnego rozpoznawania i wspierania neuroróżnorodności.
To przestrzeń dla profesjonalistów i osób zainteresowanych tematem, którzy chcą łączyć wiedzę naukową z praktyką.

Jeśli temat jest Ci bliski i chciał(a)byś wziąć udział w kolejnej edycji warsztatu zapraszam do kontaktu poprzez wiadomość lub pozostawienie komentarza 💙

Wspomnienie sprzed 9 lat...📚Rok 2016. Moje pierwsze szkolenie z terapii neurotaktylnej.Rok 2016 był trudnym i burzliwym ...
28/11/2025

Wspomnienie sprzed 9 lat...📚

Rok 2016. Moje pierwsze szkolenie z terapii neurotaktylnej.
Rok 2016 był trudnym i burzliwym czasem w życiu prywatnym. Właśnie wtedy odkryłam, jak bardzo kruche i delikatne potrafi być ludzkie ciało, ale też jak wiele mądrości i uzdrawiającej mocy niesie w sobie, kiedy damy mu przestrzeń i wystarczającą uważność.

To właśnie wtedy podczas tego szkolenia po raz pierwszy zetknęłam się z tematem odruchów wczesnodziecięcych.
Zafascynowało mnie to, jak te pierwotne, zapisane w nas wzorce ruchowe wpływają na nasze funkcjonowanie w świecie.
Od tamtej pory zgłębiałam (i zgłębiam nadal!) te procesy w różnych podejściach: od integracji sensoryczno-motorycznej, przez nurty neurorozwojowe i relacyjne, po różne formy terapii manualnej, dotykowej i pracy z ciałem.
Fascynuje mnie, jak wiele dróg prowadzi do tego samego celu, jakim jest przywrócenie równowagi i poczucia bezpieczeństwa w ciele.
To nie dziecko ma dostosować się do metody, lecz metoda do dziecka - pozostając wierna tym słowom od lat poszukuję, uczę się i łączę różne podejścia, aby jak najlepiej dopasować sposób pracy do indywidualnych potrzeb i możliwości, zarówno dziecka, jak i dorosłego.
Od kilku lat również coraz głębiej szkolę się w obszarze analizy więzi prenatalnej, która rośnie mocno mnie fascynuje.
Jednym z ważnych dla mnie doświadczeń w tym obszarze był wykład Annick de Lamotte („Dobre narodziny z perspektywy dziecka – regulacja hormonalna podczas porodu”).
Annick de Lamotte od lat pracuje w nurcie Prenatal Bonding, łącząc wiedzę z zakresu psychologii prenatalnej, perinatalnej i neuroendokrynologii.
W swojej pracy pokazuje, jak proces porodu stanowi dynamiczne współdziałanie układu hormonalnego i emocjonalnego. Dużo i wnikliwie o tym jak ciało i psychika wzajemnie się modulują, przenikają i regulują.
To niezwykle poruszające, bo pozwala dostrzec, jak pierwsze doświadczenia człowieka tworzą najgłębsze matryce bezpieczeństwa, bliskości i zdolności do samoregulacji.
To spojrzenie jest mi bardzo bliskie i uczy pokory wobec tego, jak daleko sięga pamięć ciała.
W pracy terapeutycznej ważne jest dla mnie łączenie różnych perspektyw. Dlatego też zwracam uwagę także na oś HPA (podwzgórze–przysadka–nadnercza), czyli układ, który odpowiada za regulację reakcji stresowej i równowagę hormonalną organizmu.
Zaburzenia w funkcjonowaniu osi HPA mogą objawiać się trudnościami ze snem, obniżoną odpornością, wahaniami energii czy problemami z emocjonalną regulacją, dlatego również ten aspekt bywa dla mnie ważnym punktem odniesienia w procesie terapeutycznym.
Po każdej konsultacji, jeśli uznaję, że warto przyjrzeć się bliżej kondycji ciała, pacjent otrzymuje ode mnie SMSem indywidualną listę badań, które warto wykonać (w tym często rozszerzoną morfologię lub inne wskazane testy laboratoryjne).
Zakres badań zawsze dobieram do konkretnej sytuacji, zgłaszanego problemu oraz aktualnych wyników i danych medycznych, które pacjent posiada.
Po latach pracy z dziećmi i dorosłymi wiem, jak niezwykle ważne jest patrzenie na szerszy kontekst.
Nie można interpretować odruchów w sposób izolowany . Może to prowadzić do uproszczeń i błędnych wniosków.
Nie wszystko, co obserwujemy, jest wyrazem niezintegrowanych odruchów czy zaburzonej integracji sensorycznej.
Jednocześnie WARTO rozumieć ich znaczenie i wiedzieć, jak wpływają na rozwój, emocje czy zachowanie.
Kluczowe jednak jest to, aby pozostawać w postawie ciekawości i otwartości oraz umieć dostrzec współzależności.
Człowiek to nie zbiór objawów, lecz żywy system powiązań, który wymaga widzenia w całości.
W pracy z ciałem szczególne znaczenie ma dla mnie szacunek do granic drugiego człowieka - ZWŁASZCZA tego małego człowieka, nierzadko niewerbalnego, jakim jest dziecko.
Dotyk, choć bywa narzędziem terapeutycznym, zawsze wymaga zgody i gotowości.
Wierzę, że tylko wtedy może stać się doświadczeniem wspierającym.
Dlatego tak istotne jest dla mnie, aby każdy kontakt był bezpieczny i uważny, aby nie budził obron ciała, tej swoistej „zbroi”, która często powstaje po to, by chronić przed bólem, a z czasem utrudnia kontakt z samym sobą.
Celem pracy nie jest jej siłowe zdjęcie, lecz stworzenie warunków, w których ciało samo może ją rozluźnić, gdy poczuje bezpieczeństwo i zaufanie.
Z perspektywy czasu widzę też , że tamto pierwsze spotkanie z terapią neurotaktylną było początkiem drogi, która prowadziła mnie coraz głębiej w rozumienie ciała i psychosomatyki.
To doświadczenie otworzyło przestrzeń, w której mogłam łączyć wiedzę neurobiologiczną z uważnością terapeutyczną i rozumieniem człowieka w jego pełni i codziennym doświadczeniu.
Człowiek pozostaje dla mnie nieustanną inspiracją :) Niesamowicie złożony, wrażliwy, ale też niezwykle zdolny do zdrowienia!
Wierzę, że każdy z nas ma w sobie zasoby, które mogą zostać uruchomione, gdy pojawi się zrozumienie, wsparcie i bezpieczna relacja.
Rolą terapeuty nie jest „naprawiać”, lecz towarzyszyć w odzyskiwaniu kontaktu z tą wewnętrzną mocą, która naturalnie dąży do równowagi.
Każde spotkanie terapeutyczne przypomina mi, jak wiele mądrości niesie ciało i jak subtelny jest proces w którym odzyskuje ono spokój.
Być może za kolejne dziewięć lat (jeśli nadal będę pracować w tym zawodzie) spojrzę na to wszystko inaczej z nowymi wnioskami, z inną wrażliwością i doświadczeniem.
Tak sobie myślę , że ta droga nie ma końca i zmienia się wraz ze mną, z moimi doświadczeniami, z ludźmi, których spotykam 🍀

W przestrzeni gabinetu od lat towarzyszę kobietom, które doświadczyły utraty dziecka w okresie prenatalnym. Historie te ...
23/11/2025

W przestrzeni gabinetu od lat towarzyszę kobietom, które doświadczyły utraty dziecka w okresie prenatalnym.
Historie te pozostają nienaruszone i chronione tajemnicą relacji terapeutycznej. To, co zostaje tu opisane, nie stanowi ich zapisu, lecz próbę uchwycenia wspólnego doświadczenia dla wielu kobiet, które doświadczenie to nosi w sobie w poczuciu osamotnienia.

Strata prenatalna rzadko znajduje w społecznym dyskursie należne jej miejsce. Często pozostaje poza słowem, w przestrzeni w której trudno nadać znaczenie temu, co się wydarzyło. Brak języka sprawia, że wiele kobiet pozostaje z uczuciem, iż ich żałoba nie jest widziana ani rozumiana.

Po utracie ciąży ciało przez pewien czas funkcjonuje w stanie zawieszenia między obecnością a nieobecnością. Proces biologiczny nie kończy się w momencie utraty, gdyż organizm wciąż reaguje, jakby próbował utrzymać kontakt z życiem, które ustało. Poziom hormonu ciążowego obniża się stopniowo, a inne układy hormonalne, w tym prolaktyna i oksytocyna, nadal pozostają aktywne. Ciało wciąż odpowiada na rytm, który nie znajduje już swojego celu. W ten sposób tworzy się napięcie między tym, co fizjologiczne, a tym, co wydarza się w przestrzeni psychicznej.
Ciało zachowuje pamięć bycia miejscem życia, a umysł konfrontuje się z jego utratą.
W tym bolesnym rozdźwięku pojawia się napięcie, które często przybiera formę winy lub poczucia braku kontroli.
Utracie towarzyszy szerokie spektrum różnorodnych emocji i wewnętrznych stanów. Nierzadko pojawia się również doświadczenie utraty zaufania do własnego ciała, które miało chronić i podtrzymywać życie. To moment głęboko dotykający tożsamości kobiety-moment w którym ciało (wcześniej źródło życia) staje się przestrzenią jego braku.
To doświadczenie, które sięga samego rdzenia tożsamości. Dotyka najgłębszych warstw poczucia siebie i tego, kim się jest w relacji ze swoim ciałem, z własną kobiecością, z możliwością tworzenia i podtrzymywania życia. W tym miejscu często pojawia się utrata zaufania do własnej integralności, a wraz z nią trudność w odzyskaniu poczucia ciągłości między ciałem a psychiką.

Ciało, które stało się pustym domem. Nie jest to metafora poetycka, lecz próba oddania stanu, w którym ciało zachowuje pamięć o obecności, a psychika uczy się żyć w jej braku. W tym sensie żałoba po dziecku staje się również żałobą po części siebie-po tej, która zaczęła stawać się matką. To doświadczenie pozostawia w psychice miejsce w którym trudno się odnaleźć: moment stania w pustym domu, gdzie każdy gest i wspomnienie przypominają o życiu, którego już nie ma.

Kobieta, która stoi w pustym domu, nie potrzebuje zapewnień ani obietnic o lepszej przyszłości. Potrzebuje, aby ktoś uznał, że to życie, które odeszło, istniało naprawdę. Potrzebuje, aby ból, którego doświadcza, został potraktowany z godnością i bez prób zaprzeczania.
To moment, w którym kobieta przestaje być tą, którą była przed ciążą, lecz nie staje się również matką, którą zaczynała się stawać.
Znajduje się w przestrzeni przejściowej w stanie tożsamościowego zawieszenia, gdzie dotychczasowe struktury „Ja” ulegają rozszczepieniu, a nowe nie zdążyły jeszcze się uformować.
To obszar pomiędzy byciem a nie-byciem, w którym ego traci swoje kontury, bo ciało pamięta, że było domem, lecz umysł nie ma już dla tej pamięci przedmiotu odniesienia.
To stan zbliżony do liminalności-doświadczenia progowego w którym człowiek pozostaje „pomiędzy formami”, pozbawiony stabilnego języka dla własnego istnienia.
To nie tylko utrata dziecka, lecz także utrata wersji siebie, która rodziła się wraz z nim.
W tym zawieszeniu trudno rozpoznać siebie i równie trudno nazwać to, kim się jest, bo tożsamość matki nie zdążyła jeszcze w pełni zaistnieć, a tożsamość sprzed ciąży została już przekroczona.
Poczucie winy, które często pojawia się po utracie, jest jednym z najbardziej złożonych wymiarów żałoby.
W tym doświadczeniu aktywizuje się superego, wewnętrzna instancja psychiczna, która w swoim surowym wymiarze domaga się kary za to, co uznaje za „niedopełnione”. To głos, który nie pochodzi z zewnątrz, lecz z wnętrza psychiki i który jednocześnie rani oraz podtrzymuje więź z utraconym dzieckiem. Cierpienie staje się więc doświadczeniem podwójnym: z jednej strony utrwala ból i poczucie winy, a z drugiej-zachowuje relację z dzieckiem, które odeszło. Ból nie jest wówczas tylko objawem, lecz także formą pamięci i sposobem w jaki psychika zachowuje więź, której nie można już przeżyć w realności.

W ostatnim czasie w Polsce dostrzega się potrzebę formalnego i społecznego uznania doświadczenia utraty ciąży. Obowiązujące przepisy pozwalają kobietom, które jej doświadczyły, uzyskać potwierdzenie straty, prawo do czasu żałoby i do symbolicznego pożegnania dziecka niezależnie od momentu w którym ciąża została przerwana. Takie zmiany, choć nie pomniejszają bólu, mają znaczenie społeczne: potwierdzają, że strata prenatalna nie jest „mniejszą” stratą, lecz wydarzeniem, które wymaga troski, uznania i obecności.

W swoim gabinecie mam drobne pamiątki dla rodziców, wykonane przez wolontariuszy Fundacja Tęczowy Kocyk Fundacja ta wspiera rodziców po stracie dziecka, tworząc dla nich zestawy pamiątek: małe czapeczki, kocyki, motyle, które towarzyszą pożegnaniu i stają się realnym znakiem istnienia.
Motyl, wykorzystywany jako symbol w Fundacji przypomina, że każde istnienie, choć krótkie, zostawia po sobie ślad i wymaga uhonorowania.
Dla wielu kobiet i par posiadanie takiego przedmiotu jest ważnym elementem procesu żałoby. Istnieje potrzeba uznania, że to dziecko istniało i było częścią ich życia.
Każda strata jest doświadczeniem jednostkowym, którego nie da się porównać ani zmierzyć. Nie istnieje miara bólu ani obiektywne kryterium, które określałoby jego „zasadność”. Cierpienie nie zależy od tygodnia ciąży, lecz od głębokości więzi, która zdążyła się uformować.

Jeśli towarzyszy kobiecie po poronieniu (jako bliski, jako lekarz, jako terapeuta, jako przyjaciółka lub członek rodziny), warto pamiętać o prostych, ale zasadniczych granicach. Nie zadawaj pytań o to, który to był tydzień. Ta wiedza nie jest Ci potrzebna. Choć w dobrej wierze, nie pocieszaj słowami: „jesteś młoda, jeszcze będziesz mieć dzieci” ani nie próbuj porównań typu: „lepiej, że stało się to teraz, niż później”, " weź się w garść, w domu czekają na Ciebie dzieci."
Takie zdania, choć często wypowiadane w dobrej wierze, nie przynoszą ulgi i zatrzymują proces żałoby. Pomniejszają ból i odbierają znaczenie doświadczeniu, które już samo w sobie jest wystarczająco trudne.

To, czego potrzebuje kobieta po utracie dziecka, to uznanie jej żałoby bez warunków, bez porównań i bez prób tłumaczenia.
W obliczu utraty najbardziej leczy obecność drugiego człowieka i żywego świadkowania bólu bez prób zaprzeczania mu.

Dawno temu, za szeroką Rzeką Sprawiedliwości, istniało Królestwo Zwierząt podzielone na dwie wielkie krainy: ziemie Psów...
16/11/2025

Dawno temu, za szeroką Rzeką Sprawiedliwości, istniało Królestwo Zwierząt podzielone na dwie wielkie krainy: ziemie Psów i ziemie Kotów. Oba rody od lat panowały wspólnie, odkąd Koci Król, narażając własne życie, uratował Psiego Władcę porwanego przez silny nurt rzeki i niesionego aż pod wodospady. Od tamtej pory Koty i Psy żyły w zgodzie, dzieliły odpowiedzialność i wspólnie strzegły zamku, z którego wysyłano królewskie edykty do wszystkich mieszkańców Królestwa.

W krainie Psów, tuż przy drewnianej palisadzie, znajdowała się zagroda kowala – silnego i mądrego zwierzęcia, potrafiącego wykuwać narzędzia, zbroje i wszystko, czego Królestwo potrzebowało. W Krainie Kotów piętrzyły się wysokie drabiny, zwisały liny i kokony, kołysały się mosty, a sieć tuneli prowadziła do licznych zakamarków zamku, w których Koty mogły ćwiczyć swoją zwinność.

Pośrodku obu ziem stała kamienna sala, a w niej od pokoleń przechowywano Niebieski Kryształ Mocy – najcenniejszy skarb Królestwa Zwierząt, będący źródłem równowagi i spokoju. Wokół krain Kotów i Psów rozciągały się Wioski Innych Zwierząt, których dobro zależało od mądrych rządów obu rodów.

Pewnej nocy do Królestwa zakradły się Myszy – niewielkie, szybkie i niezwykle sprytne. Od dawna obserwowały Kocich Strażników. Koty, przekonane o swojej sile i zwinności, stały się zbyt pewne siebie i utraciły czujność, wierząc, że potrafią odstraszyć każde zagrożenie.

Myszy wiedziały, że to ich jedyna szansa. Pod osłoną nocy przemknęły tunelem pod Rzeką Sprawiedliwości, dotarły do komnaty z Kryształem i, nim ktokolwiek zdążył zareagować, zabrały go. Myszy ukryły go głęboko w swoich podziemnych norach.

Rankiem w Królestwie wybuchł niepokój. Koty biegały po drabinach w górę i w dół, Psy nawoływały straże, a w Wioskach Innych Zwierząt krążyły szepty, że jeśli Kryształ nie wróci, to równowaga i spokój przepadną na zawsze.

Wtedy na dziedziniec wyszedł Sędziwy Koci Król. Jego długi ogon - symbol mądrości i długiego życia, (ten sam ogon, którym niegdyś wyciągał z rzeki Psiego Władcę) powoli sunął za nim po kamieniach. Król przemówił do zgromadzonych:
– Kryształ należy odzyskać! Tym razem jednak nie wystarczy siła. Potrzebny jest trening i odwaga! Dwóch śmiałków musi przejść przez drabiny, tunele, piaskowe wiry i huśtające się mosty. Musi odnaleźć Myszy i odzyskać to, co zostało utracone.

I tak Koty i Psy połączyły siły, aby wyruszyć po Niebieski Kryształ Mocy i przywrócić porządek w Królestwie Zwierząt.

*Informacja o pochodzeniu bajki:

Ta bajka jest materiałem własnym i powstała bezpośrednio z doświadczeń pracy gabinetowej. Została przeze mnie spisana w spójny, „baśniowy” tekst, dokładnie w takiej formie, w jakiej narracja dziecka wyłaniała się podczas kolejnych sesji terapeutycznych.

Choć przedstawiona bajka może na pierwszy rzut oka wydawać się prostą historią o zwierzętach, w rzeczywistości stanowi przestrzeń symboliczną, w której dziecko odsłania swój wewnętrzny świat. W mojej praktyce terapeutycznej wielokrotnie doświadczam tego, że zabawa nie jest tylko aktywnością rekreacyjną i twórczą, ale podstawowym sposobem komunikowania tego, co trudne do wypowiedzenia, bo często nienazwane, nieuświadomione lub zbyt obciążające, aby mogło zostać wyrażone bezpośrednio. Zabawa jest językiem dziecka, a jednocześnie narzędziem organizowania emocji i doświadczeń.

Kiedy dziecko tworzy historię o Królestwie Zwierząt, Kocim Królu, utraconym Krysztale Mocy, sprytnych Myszach czy pewnych siebie Kotach, konstruuje symboliczną reprezentację własnych napięć, konfliktów i zmagań. W mojej pracy poszczególne elementy tej opowieści często ujawniają metafory głębszych procesów.

Myszy stają się obrazem drobnych, ale uporczywych bodźców lub lęków.
Kryształ Mocy odzwierciedla poczucie równowagi i kontroli.
Koty i Psy reprezentują różne strategie radzenia sobie: od impulsywności po nadmierną czujność, od potrzeby kontroli aż po unikanie.

W przestrzeni terapeutycznej, wyposażonej w drabiny, tunele, kokony, liny, piasek i figurki, dziecko nie tylko opowiada historię. Ono ją wciela. To, jak przechodzi przez tunel, wspina się, ukrywa figurki czy buduje sytuacje fabularne, stanowi dla mnie cenny materiał kliniczny. Widziałam wielokrotnie, jak symbol splata się z ruchem, a działanie z emocją.

Z perspektywy analitycznej zabawa staje się sceną, na której ujawniają się różne formy przeniesienia. Dziecko może obdarzyć mnie rolą sprzymierzeńca, przeciwnika, strażnika lub postaci ratującej, a wybór ten nigdy nie jest przypadkowy. Własna świadomość reakcji i uczuć pozwala mi rozróżniać, które elementy narracji wynikają z wewnętrznej dynamiki dziecka, a które są odtwarzaniem wcześniejszych relacyjnych doświadczeń.

Praca z zabawą wymaga ode mnie uważności, stałego wglądu i zdolności mentalizowania tego, co dziecko ujawnia poprzez symbol, gest czy zmianę tempa działania. Każda sesja jest dla mnie także pracą analityczną. Dlatego po spotkaniu regularnie zapisuję przebieg narracji i znaczące momenty, aby móc do nich wracać i śledzić pojawiające się motywy, ponieważ te drobne elementy potrafią okazać się kluczowe.

Kiedy dziecko w zabawie „traci Kryształ Mocy” i nie jest w stanie go odnaleźć, zwracam uwagę, czy ta część opowieści odzwierciedla lęk przed przeciążeniem lub utratą kontroli. Jeśli dziecko chowa się do kokonu i mówi, że „Koty odpoczywają, bo jest za dużo hałasu”, widzę w tym nie tylko ruch kołysania, ale również symboliczne dążenie do ukojenia. Gdy nie chce wejść do tunelu albo robi to gwałtownie, opowieść o wędrówce do Myszy staje się metaforą konfrontowania się z trudnymi emocjami, często odczuwanymi jako przerażające lub zagrażające.

Moja rola polega na zapewnieniu struktury i poczucia bezpieczeństwa, przy jednoczesnym poszanowaniu spontaniczności dziecka. Nie interpretuję wszystkiego wprost, podążam z wyczuciem, utrzymując ramę opowieści i ramę relacji. Staram się być stabilnym punktem odniesienia i kimś, kto widzi sens metafory, ale nie narzuca jej znaczenia. Rejestruję momenty pobudzenia, wycofania, nagłych zmian fabularnych, bo często prowadzą do ścieżek, którymi dziecko wraca do wcześniejszych doświadczeń.

Dzięki tej pracy zabawa staje się procesem terapeutycznym. Współpraca Kotów i Psów symbolizuje integrację różnych części psychiki. W przestrzeni gabinetowej dziecko nie tylko odgrywa historię , ono ją przepracowuje, organizuje i przekształca, tworząc bardziej spójny i zintegrowany wewnętrzny świat.
Towarzyszenie dzieciom w ich opowieściach jest dla mnie jednym z najważniejszych aspektów pracy terapeutycznej.
Jestem wdzięczna za każde takie zaproszenie do wewnętrznej przestrzeni. To przywilej móc być obok.

Adres

Ulica Kościelna 20
Starachowice
27-200

Telefon

+48781153577

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Synergia Zdrowia • Małgorzata Serwicka-Tarkowska umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Synergia Zdrowia • Małgorzata Serwicka-Tarkowska:

Udostępnij

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram