01/02/2026
„Wiem, rozumiem, analizuję”. Czyli obrony w wersji eleganckiej
Są mechanizmy obronne, które brzmią dojrzale, bo są „w głowie”. I często naprawdę pomagają funkcjonować. Problem zaczyna się wtedy, gdy używam ich zamiast kontaktu z tym, co czuję. Na macie wygląda to nieraz jak perfekcyjna praktyka bez obecności.
Kilka przykładów, które często widzę (i sama dobrze znam):
- Intelektualizacja: opowiadam sobie o przeponie, powięziach i czakrach, ale nie dopuszczam lęku, smutku czy złości.
- Racjonalizacja: „nie robię tej pozycji, bo to nierozsądne”, gdy w tle jest wstyd albo strach przed byciem „gorszą”.
- Izolacja afektu: mówię o trudnym doświadczeniu spokojnie, a ciało jest napięte jak struna. Emocja jest odłączona od historii.
- Reakcja upozorowana: zamiast przyznać „jest mi przykro”, robię się przesadnie miła, uśmiechnięta, „zen”.
- Somatyzacja: ciało przejmuje to, czego nie dopuszcza psychika. Ból, ścisk, ucisk, ciągłe kontuzje „znikąd” (to nie znaczy, że ból jest wymyślony. Jest realny. Tylko czasem ma też sens emocjonalny).
Jak pracować z tym na jodze?
1) Zmniejszam tempo. Mniej pozycji, więcej czucia.
2) Zamiast pytać „czy robię dobrze?”, pytam „co ja teraz omijam?”.
3) Wprowadzam mikroruch i mikrowybór. „O 5% mniej” bywa przełomem.
4) Łączę oddech z emocją. Nie na siłę. Raczej: „czy wydech robi mi miejsce na prawdę?”.
W psychoterapii psychodynamicznej kluczowe jest zauważenie, po co mi ta obrona. Co chroni. Przed jakim uczuciem. I przed jaką relacją. Czasem największym lękiem nie jest emocja, tylko to, że ktoś ją zobaczy. W terapii można to bezpiecznie sprawdzać, kawałek po kawałku.
Jeśli zaciekawił Cie ten post, zostaw like lub udostępnij. A jeśli chcesz poznać siebie przez praktykę jogi - zapraszam na zajęcia grupowe lub indywidualne. Spotkajmy się na macie!
Joga - psychoterapia - psychosomatyka - terapia jogą - mechanizmy obronne