Wszędzie Ważne

Wszędzie Ważne 🌍Pomagamy dbać o zdrowie psychiczne nawet na końcu świata!

Kiedyś myślałam, że przeprowadzka rozwiąże wszystko.Okazało się, że nie wiedziałam wiele ani o sobie, ani o źródle moich...
19/12/2025

Kiedyś myślałam, że przeprowadzka rozwiąże wszystko.

Okazało się, że nie wiedziałam wiele ani o sobie, ani o źródle moich problemów.

Kiedy wyjeżdżałam, byłam pewna, że „nowy kraj = nowa ja”.

Dziś wiem, że emigracja nie jest magicznym sposobem na zmianę życia – to proces, w którym codziennie uczysz się budować mosty: z miejscami, z ludźmi i… ze sobą.

Emigracja dała mi kilka brutalnie szczerych refleksji o mnie i moim życiu.

- Co myślałam: Gdy wyjadę, w końcu poczuję, że gdzieś przynależę.

Dzisiaj wiem, że: Przynależność nie dotyczy miejsca. Przynależność to mosty, które buduję ja – z miejscami, innymi i ze sobą.

- Co myślałam: Wyjeżdżając, uciekam od swojego starego życia.

Dzisiaj wiem, że: Mogę nauczyć się budować moje życie inaczej, bo nie ma miejsca, do którego mogę od niego uciec.

- Co myślałam: Nie jestem stąd, więc muszę się dostosować.

Dzisiaj wiem, że: Najważniejsze jest to, by czuć się dobrze w swojej skórze, a to, że różnię się od lokalsów jest cennym darem – dla nas wszystkich.

- Co myślałam: Sukces na emigracji to dobra praca, nowe, ciekawe znajomości, wewnętrzny rozwój.

Dzisiaj wiem, że: Sukces na emigracji to wspierająca społeczność, znalezienie równowagi pomiędzy wymaganiami różnych kultur i zgodność przede wszystkim ze sobą.

- Co myślałam: Przeprowadzka sprawi, że stracę coś bezpowrotnie.

Dzisiaj wiem, że: Każda strata to szansa na początek czegoś nowego i być może niedługo to bez tego, nie będę mogła sobie wyobrazić swojego życia.

- Co myślałam: Muszę jak najszybciej odnaleźć się w nowym miejscu.

Dzisiaj wiem, że: Zapuszczanie korzeni musi trwać i nie warto się pospieszać – to tylko tworzy presję, a niczego nie zmienia.

- Co myślałam o emigracji, zanim wyjechałam: Skoro nowy kraj, to i nowa ja!

Dzisiaj wiem, że: Nigdy nie stanę się kimś zupełnie innym, ale dzięki emigracji to, kim jestem, jest znacznie bogatsze.


Prawdziwa wartość emigracji nie leży w ucieczce ani w natychmiastowej zewnętrznej przemianie.

Leży w głębszym zrozumieniu i akceptacji siebie oraz w świadomym budowaniu życia – krok po kroku, w relacjach, które karmią, a nie wypalają.

Jest coś, czego **Ciebie** nauczyła emigracja? 👀

Podziel się w komentarzu – Twoje doświadczenie może być dla kogoś mostem. 👇🏻

Dlaczego 20 min na drzewie dało mi więcej niż rok small talku? 🌳(z notatek psycholożki, która sama musiała budować relac...
13/12/2025

Dlaczego 20 min na drzewie dało mi więcej niż rok small talku? 🌳

(z notatek psycholożki, która sama musiała budować relacje od nowa)

Masz 50 kontaktów w telefonie, a w trudnej chwili… nie wiesz, do kogo zadzwonić? Znam to uczucie aż za dobrze.

Po przeprowadzce do Gdyni, gdy opadła fascynacja nowym miejscem, przyszło osamotnienie. Wszystko było piękne: plaża, woda, mewy, ale brakowało najważniejszego: ludzi, z którymi mogłabym to dzielić.

Zamiast czekać, aż „to się samo zrobi”, postanowiłam działać. Zaczęłam aktywnie szukać społeczności: joga, tańce przy ogniu, wspinanie na drzewa, morsowanie. Angażowałam się w wszystko, co wydawało mi się choć odrobinę interesujące.

Nie było to łatwe.

„Co ja tu robię?” – pytałam siebie, pląsając w grupie nieznajomych kobiet.

„Czy to nie jest trochę desperackie?” – myślałam, idąc na kolejny event.

Prawie uwierzyłam, że się narzucam… choć jako psycholożka wiem, że ludzie naprawdę doceniają inicjatywę. W gabinecie widzę to codziennie: ci, którzy budują relacje aktywnie, czują większą satysfakcję i przynależność.

I wtedy wydarzyło się coś prostego, a przełomowego.

20 minut wspólnego działania, podczas wspinania się na drzewo, dało mi głębsze poznanie drugiej osoby niż godzina small talku w kawiarni. Zrozumiałam, że tak naprawdę wszyscy przyszliśmy z podobnych powodów: w poszukiwaniu swojego miejsca i swoich ludzi.

Dlaczego to działa?

Intuicyjnie wybraliśmy aktywność, która sprzyja współpracy i naturalnej rozmowie. Wspólne działanie podnosi poziom endorfin i oksytocyny – hormonów szczęścia i przywiązania. To dzięki nim więzi rosną szybciej niż przy wymuszonych pogawędkach.

Drugie odkrycie: regularność > intensywny zryw.

Ludzie, których widywałam regularnie, stali się mi bliżsi niż ci, z którymi spędziłabym „epicki” weekend. Im częściej się spotykamy, tym łatwiej o zaufanie i bliskość. Jasne, intensywny wyjazd też może zbliżać, ale tylko jeśli jest w nim uważność, słuchanie i wspólny czas. Więź, nie tylko wspomnienie.

Trzecie: wspólne emocje = prawdziwe więzi.

Wspólne dygotanie w lodowatej wodzie dało nam silniejszą więź niż długie rozmowy „o wszystkim i o niczym”. Obecność „na żywo” i dzielenie emocji budują głębsze połączenie. Często jedno wartościowe spotkanie tygodniowo daje więcej niż kilka powierzchownych rozmów.

Dziś znajomości z „drzew” i z lodowatej wody wywołują we mnie uśmiech i wdzięczność. Mimo kilometrów między nami – więź została. A ja, szukając swojej społeczności, nie czuję już desperacji. Wiem, że to poszukiwanie ma sens.

🔎 Badania z psychologii społecznej potwierdzają, że relacje tworzone twarzą w twarz – zarówno z osobami podobnymi do nas, jak i z tymi, którzy wnoszą coś nowego – realnie wpływają na dobrostan i poczucie spełnienia. Z kolei znajomości budowane wyłącznie online mają zwykle mniejsze znaczenie dla naszego samopoczucia (Chao, Rozgonjuk, Elhai, Yang & Montag, 2024).

Co naprawdę pomaga budować trwałe relacje?

🌞 Jedno wartościowe spotkanie tygodniowo > kilka powierzchownych rozmów.

🌞 Wspólne działanie (sport, spacery, gotowanie, warsztaty) lepiej zbliża niż samo gadanie.

🌞 Aktywne słuchanie, uważność i inicjowanie kontaktu działają lepiej niż czekanie na zaproszenie.

🌞 Stała regularność (np. piątkowe spotkania, wspólna joga) naturalnie pogłębia więź.

Tą historią i wnioskami dzieli się nasza psycholożka i psychoterapeutka in spe – Marysia Sikorska. ✨

Twoja kolej!

Jakiej aktywności chciał(a)byś spróbować w najbliższych tygodniach, żeby poznać „swoich ludzi”? Napisz w komentarzu – może znajdzie się ktoś z podobnym planem i zrobicie to razem! 👇😊

Najczęściej odkrywam swoją polskość w żartach.Nie wiem, czy mam w sobie momenty, w których nie czuję polskości.To raczej...
10/12/2025

Najczęściej odkrywam swoją polskość w żartach.

Nie wiem, czy mam w sobie momenty, w których nie czuję polskości.

To raczej tak, że na początku, gdy wyjechałam, bardzo chciałam się „zlepić” – zintegrować, rozmyć te granice i różnice.

Być częścią nowego miejsca.

Ale w którymś momencie uznałam, że to się nie uda tak całkiem – i że to jest okej.

Że ta moja polska część jest po prostu… fajna.

I wiesz co?

Najczęściej odkrywam ją w żartach.

W tym, że coś mnie śmieszy tak bardzo, że aż się popłaczę – i wiem, że nikt obok tego nie złapie.

Bo to nie o język chodzi, tylko o kontekst, klimat, wspólny kod kulturowy.

To wtedy czuję, że tam w środku, niezależnie od tego, gdzie jestem – siedzi sobie ta polskość.

Ciekawa jestem, gdzie Ty najczęściej odkrywasz swoją polskość, kiedy jesteś daleko od domu?

Jak ADHD wpływa na moje jedzenie? 🍽️ 🧠Zauważyłam, że u mnie jedzenie rzadko jest prostą reakcją na głód. Przy ADHD wchod...
05/12/2025

Jak ADHD wpływa na moje jedzenie? 🍽️ 🧠

Zauważyłam, że u mnie jedzenie rzadko jest prostą reakcją na głód.
Przy ADHD wchodzą w grę dodatkowe mechanizmy:

▪️ Impulsywność - Jem, bo „mnie nosi”, bo coś muszę zrobić, bo jedzenie na chwilę wycisza – nie dlatego, że jestem głodna.
▪️ Chaos dnia = chaos na talerzu - Gdy zawodzi planowanie, nie mam czasu gotować – biorę „cokolwiek” albo zamawiam (często byle co).
▪️Hiperfokus - Potrafię pracować godzinami bez jedzenia i picia. Kiedy odpuszcza, dopada mnie wilczy głód.
▪️ Wybiórczość sensoryczna - To nie smak, tylko konsystencja. U mnie odpadają śliskie rzeczy (np. śledzie, niektóre grzyby).

Dobra wiadomość? Diagnoza i świadomość naprawdę pomagają. Część z tych historii zdarza się rzadziej, bo rozumiem, co się ze mną dzieje.

I co dla mnie ważne, te problemy nie zniknęły całkowicie.

Ale przerwałam błędne koło wstydu. Już siebie nie katuję za to, że tak mam. Rozumiem. Akceptuję. Szukam sposobów, by sobie pomagać – nawet jeśli bywa to pierońsko trudne i frustrujące. 💛

Co działa u mnie (może komuś też pomoże):

✅ Kotwice czasowe – przypomnienie „woda/posiłek” co 3–4 h, zwłaszcza w dni hiperfokusu.

✅ Plan B – 3–4 szybkie posiłki z półproduktów (tortilla + białko + warzywo, omlet + mrożonki, owsianka białkowa).

✅ Bezpieczne tekstury – trzymam pod ręką produkty o konsystencjach, które lubię.

✅ Porcje „na już” – gotuję raz, porcjuję do pudełek i mrożę.

✅ Mini check-in – „głód czy napięcie?” Jeśli napięcie – 5 minut ruchu/oddechu, dopiero potem decyzja o jedzeniu.

✅ Życzliwość dla siebie + terapia – mniej wstydu = więcej realnej zmiany.

A Wy? Macie swoje patenty na jedzenie i regulację przy ADHD?

Podzielcie się w komentarzach – zróbmy listę realnych, życiowych trików. 👇

15/11/2025

Wielu z nas myśli, że przynależność oznacza bycie zawsze blisko.

Że musimy wybierać: albo wolność, albo więzi.

Ale życie w podróży uczy czegoś innego - mówi na rolce Pola Jaroszewska, nasza psycholożka.

Prawdziwa przynależność nie jest o fizycznej bliskości.

Jest o jakości tego, co sobie nawzajem dajemy i bierzemy.

O robieniu rzeczy, które kochamy z ludźmi, którzy je rozumieją.

Nie o konieczności bycia zawsze obok.

Ale o możliwości wyboru kiedy być razem.

A dla ciebie czym jest prawdziwa przynależność - ograniczeniem czy wolnością?

❤️ Pamiętaj! Twoje wyzwania i odkrycia mogą być zupełnie inne - to normalne i w porządku. ✨

Na emigracji obawy przed terapią brzmią jeszcze głośniej. Bo do strachu przed pierwszą sesją dochodzi: “Co jeśli rodzina...
12/11/2025

Na emigracji obawy przed terapią brzmią jeszcze głośniej. Bo do strachu przed pierwszą sesją dochodzi: “Co jeśli rodzina pomyśli, że sobie nie radzę?” “Co jeśli to potwierdzi, że emigracja była błędem?”

Zebrałam 16 głosów osób klienckich z Wszędzie Ważne - osób, które miały te same obawy przed pierwszą sesją. Nie po to, żeby przekonać cię, że wszystko będzie dobrze, bo jak powiedziała jedna z nich - “Było ciężko, ale było warto”.

Na szczęście to, co wydaje ci się niemożliwe lub przerażające przed pierwszą sesją, często z odpowiednią osobą u boku okazuje się do przejścia.

Chcesz sprawdzić samemu, czy pozwolić obawom decydować za siebie?

Jeśli masz pytania - jestem, pytaj. Jeśli jesteś gotowx - umów się w linku w bio.

Terapia nie jest dla każdego. Ale może być dla Ciebie, jeśli…Jesteś zmęczonx tym, że ze wszystkim musisz sobie radzić sa...
03/10/2025

Terapia nie jest dla każdego. Ale może być dla Ciebie, jeśli…

Jesteś zmęczonx tym, że ze wszystkim musisz sobie radzić samx.

Masz dość spełniania oczekiwań - rodziny ”tam” i społeczności “tu” - i poczucia winy, bo żyjesz swoim życiem.

Obiecujesz sobie, że zadbasz od siebie, ale jakoś nigdy ci to nie wychodzi.

Tęsknisz za tym, żeby znowu czuć się jak u siebie - przede wszystkim we własnej skórze.

Chcesz w końcu zrozumieć, co Cię blokuje - to, że nie wiesz, gdzie chcesz być, czy wzorce, które w sobie nosisz?

Czasem myślisz, że Twój wyjazd był tylko ucieczką, bo przecież od siebie nie da się uciec.

W głębi serca wiesz, że zasługujesz, na dobre życie, a nie tylko egzystencję.

Twoja największa przygoda zaczęła się od odważnej decyzji. Czas na kolejną.

Chcesz powiedzieć komuś 'tęsknię za domem' i usłyszeć 'rozumiem' zamiast 'przecież możesz wrócić'?❤

To uczucie jest nam dobrze znane – i wiemy, że rozmowa z kimś, kto naprawdę rozumie życie na emigracji, może przynieść ulgę. Jako kolektyw Wszędzie Ważne specjalizujemy się w pracy z osobami, które mierzą się z wyzwaniami życia za granicą.

Zobacz, jak może wyglądać terapia z kimś, kto naprawdę wie, o czym mówisz.

Pierwsze spotkanie to po prostu okazja, by sprawdzić, czy to coś dla ciebie. Twoja pierwsza konsultacja psychologiczna może być dostępna już w ciągu 24h - umów się online.✨

Jak przestałam udawać idealną terapeutkę (i dlaczego to było najlepsze, co mogłam zrobić).Przez lata myślałam, że żeby b...
29/09/2025

Jak przestałam udawać idealną terapeutkę (i dlaczego to było najlepsze, co mogłam zrobić).

Przez lata myślałam, że żeby być dobrą terapeutką muszę nauczyć się technik i wejść w rolę idealnej ekspertki. Bałam się, że to, jaka jestem bezpośrednia i emocjonalna, jest nieodpowiednie. Że będąc sobą zrobię więcej krzywdy, niż pożytku.

Odgrywałam wersję siebie, która była lekkostrawna, bo pomyliłam profesjonalizm z nieomylnością.

Model "idealnego terapeuty" szkodził jednak nie tylko mi, ale przede wszystkim osobom klienckim.

Gdy ukrywałam swoją niedoskonałość, oni czuli się jeszcze bardziej “zepsuci”. Gdy udawałam, że wiem wszystko, oni bali się przyznać do swojej niewiedzy.

Dystans zamiast połączenia.
Lęk zamiast bezpieczeństwa.
Spektakl zamiast terapii.

Wszyscy zaczęliśmy udawać.

Klienci, bo nie chcieli być "zbyt trudni". Ja, żeby czuć, że wszystko mam pod kontrolą.

Nikt nie miał prawa nie wiedzieć, potrzebować więcej czasu lub być zagubionym - choć wszyscy, czasem tak czuliśmy.

Ta sama kultura perfekcji - po obu stronach gabinetu.

To szczególnie trudne dla tych, którzy czują presję bycia "niekłopotliwym klientem".

Często dotyczy to emigrantów, bo tak powszechne jest przekonanie, że kłopoty na emigracji to nie są prawdziwe problemy. Na szczęście to mit, że na pomoc zasługują tylko ci, którzy mają "prawdziwe" problemy 🌊

Gdy to zauważyłam, zrozumiałam, że to, co uważałam za nieodpowiednie w terapii może być w niej najcenniejsze.

Teraz to, jak prowadzę psychoterapię, nie mieści się innym w głowie.

Kiedyś używałam żargonu, teraz zdarza mi się przeklinać w gabinecie kilka razy w tygodniu. Psychomowa buduje dystans, przeklinanie oddaje autentyczne emocje, które czuję razem z klientem.

Kiedyś martwiłam się, czy odpowiednio się wyraziłam, teraz wierzę, że obecność ma większe znaczenie niż perfekcja. Skupiam się na drugiej osobie zamiast na tym jak wypadam, a momenty niezrozumienia traktuję jak okazję do pogłębienia relacji.

Kiedyś unikałam dzielenia się własnymi doświadczeniami, teraz wiem, że ujawnienie swojego człowieczeństwa może być uzdrawiające. Gdy mówię "też przez
to przechodziłam", niszczę iluzję, że terapeuta nie może mieć tego typu problemów.

Dzisiaj wiem, że prawdziwy profesjonalizm w psychoterapii to nie nieomylność i chłodny dystans, ale odwaga bycia czującym człowiekiem.

Wszyscy potrzebujemy kogoś prawdziwego, kto nie boi się pokazać, że mu zależy.

Nawet jeśli przez to, przestanie być idealnym terapeutą.

-----

Nie możemy mówić o zdrowiu psychicznym bez zaopiekowania podstawowych potrzeb takich jak szacunek bliskich dla naszych wyborów, poczucie bezpieczeństwa, czy brak dyskryminacji.

Dobry terapeuta nie ocenia trudności w życiu codziennym jako słabości, bo wie, że wszystkie te rzeczy są połączone.

Wie, że nie każdy sposób na radzenie sobie trzeba "leczyć" - czasem trzeba zrozumieć jak powstał i zastanowić się czy nadal jest potrzebny.

Ale to niemożliwe, jeśli terapeuta nie stworzy bezpiecznej przestrzeni, w której w końcu można przestać udawać.

✨ Swoją wiedzą i doświadczeniem w tej karuzeli podzieliła się nasza psycholożka i psychoterapeutka in spe. Marta Dziekońska.

💙 A ty czujesz się swobodnie podczas terapii, czy też starasz się być "niekłopotliwym pacjentem"?

🌱 Autentyczność w terapii ma swoje granice i wymaga profesjonalnego osądu. Ten post to refleksja, nie instrukcja - zawsze słuchaj swojej intuicji i pracuj z terapeutą z odpowiednim wykształceniem.

Twoje życie to "film na podwójnej prędkości" - pędzisz tak, że gubisz detale? Oto jak zostać reżyserem własnej historii....
26/09/2025

Twoje życie to "film na podwójnej prędkości" - pędzisz tak, że gubisz detale? Oto jak zostać reżyserem własnej historii.

Pamiętam to uczucie...
Robiłam wszystko "jak trzeba": praca, treningi, rachunki, ale wieczorem siadałam i myślałam: "A gdzie w tym wszystkim jestem ja?"

Na emigracji żyjemy w stanie podwyższonej czujności. To sprawia, że dostosowujemy się do cudzych reguł, by się poczuć stabilnie. Ale jaka jest tego cena?

Utrata kontaktu ze sobą. Cenne chwile pozostają niezauważone. Prowadzisz życie obok własnego życia. Funkcjonujesz, ale gubisz sens.

Bezpieczną przystań można mieć niezależnie od szerokości geograficznej. Dla mnie było to picie kawy - rytuał tworzenia przestrzeni między aktywnościami. Czy mieszkałam w Polsce czy w Portugalii. Moment, który jak przecinek w długim zdaniu, pozwala złapać oddech, zanim ruszymy dalej. W ten sposób dostrajamy się do własnego rytmu zamiast poddawania się pośpiechowi.

Po to, by zadać sobie pytanie:

"Czy to, co robię, przybliża mnie do osoby, którą naprawdę chcę być czy może jedynie pozwala mi czegoś w sobie nie dostrzegać?"

I wtedy dzieje się prawdziwa zmiana, bo zaczynasz świadomie wybierać - co zachować, a co odrzucić, bo nie jest Twoje. Przestajesz być aktorem i zostajesz
reżyserem własnej historii.

Można robić wszystko “jak należy” i nadal czuć pustkę. Ale możesz też wybierać świadomie. O ile przestaniesz biec.

Na emigracji łatwo wpaść w pułapkę ciągłego działania. Zapełniamy zajęciami każdą minutę naszego dnia, dni pracy i dni odpoczynku, całe miesiące i lata, planujemy bardzo drobiazgowo całe nasze życie.

💖 I to nie zawsze jest nasza wina - otaczający nas świat karmi mit, że wartość człowieka mierzy się ilością zadań skreślonych z listy - ale czy nie warto zmienić tej perspektywy?

🌈 Ale ta strategia ma swoją cenę: odcięcie od własnych potrzeb i wartości. Ale czy nie warto wyjść z tej pętli i odnaleźć swoją wolność? Czy nie czas, abyśmy się zatrzymali i wysłuchali własnego serca?

❤️ Psychoterapia (szczególnie wrażliwa na traumę!) pokazuje alternatywy dla tej gorączkowej bieganiny, drogę od ciągłej frustracji do życia w zgodzie z tym, czego naprawdę pragnie nasze serce.

Pierwszym krokiem jest zatrzymanie się. Co by się stało, gdybyś pozwolił/a sobie na jedną godzinę dziennie bez żadnego planu? Czego się boisz w tej pustej przestrzeni? 🤔

P.S W naszym kolektywie Ania, Natalia i Marta pracują z traumą z użyciem technik terapii poznawczo-behawioralnych wplatając w to pracę z ciałem. Jeśli szukasz alternatywy dla “przegadanych” sesji - zajrzyj na naszą stronę. 🌟

Wiemy, jak to jest - analizować każdą rozmowę do białego rana, tracić godziny na zastanawianie się nad każdą decyzją, cz...
24/09/2025

Wiemy, jak to jest - analizować każdą rozmowę do białego rana, tracić godziny na zastanawianie się nad każdą decyzją, czuć się obco we własnej skórze. Ten ciągły wewnętrzny dialog: „Dlaczego wszędzie czuję się jak gość?”

Bez względu na to, czy zmagasz się z poczuciem zagubienia w życiu, trudnościami w związku, czy podejrzeniem o neuroatypowość - w bezpiecznej przestrzeni terapii znajdziesz wsparcie dopasowane do twoich potrzeb.

🧡Osoby, które nam zaufały mówią:
„Już po kilku spotkaniach widziałem światełko w tunelu”
„Wiem, co czuję i w większości przypadków jestem w stanie to nazwać”
„Nauczyłam się jasnej komunikacji, pozbyłam się uprzedzeń”
„Dostałem narzędzia, które umożliwiły mi samodzielną refleksję”
„Zyskałam wiarę w siebie i teraz odważnie próbuję realizować kolejne swoje marzenia”

Po naszej współpracy:
⚡ Zamiast tracić godziny na analizowanie decyzji - w końcu będziesz działać
💙 Poczujesz ulgę, że w końcu ktoś naprawdę cię rozumie
👥 Ludzie zaczną zauważać, że jesteś bardziej obecny w relacjach

Rozpoczęcie terapii to duża decyzja. Zacznij od jednej konsultacji, by sprawdzić, czy to coś dla Ciebie!

Umów się na spotkanie przez naszą stronę lub odezwij się w wiadomości prywatnej - porozmawiamy o tym, jak możemy ci pomóc 🧡

Czekamy na czasy, kiedy nie trzeba będzie tego pisać, ale u nas możesz być sobą 🏳️‍🌈🏳️‍⚧️

⏰ Ostatni dzień zapisów!„Ogarniam moje ADHD” to 8-tygodniowa grupa warsztatowo-psychoedukacyjna, w której:✨ nauczysz się...
06/09/2025

⏰ Ostatni dzień zapisów!

„Ogarniam moje ADHD” to 8-tygodniowa grupa warsztatowo-psychoedukacyjna, w której:
✨ nauczysz się regulować emocje i impulsywność,
✨ uporządkujesz codzienność tak, by wreszcie działała dla Ciebie,
✨ poczujesz, że nie jesteś sama/sam – inni mają podobne wyzwania.

📅 Startujemy już 15 i 16 września (poniedziałkowa i wtorkowa grupa).
👉 Tylko 12 miejsc w każdej grupie – rekrutacja zamyka się dziś!

📩 Zapisz się teraz → https://wszedziewazne.pl/grupa-adhd/

Czy kiedykolwiek czułeś się jak jedyna osoba, która nie radzi sobie ze zmianami "wystarczająco szybko"? Pracując przez o...
31/08/2025

Czy kiedykolwiek czułeś się jak jedyna osoba, która nie radzi sobie ze zmianami "wystarczająco szybko"? Pracując przez ostatnie lata, zauważyłyśmy wzorzec:

Klienci przychodzą, sfrustrowani tym, że "powinni robić więcej", a "inni już się zadomowili, a oni wciąż się dostosowują". Żyjemy w kulturze "więcej to lepiej", ale przez to zawsze nam mało. Ten system sprawia, że odkładamy życie na "po zmianie":

❌ "Jak się zadomowię, to będę szczęśliwy"
❌ "Jak opanuję język, to zacznę żyć"
❌ "Jak znajdę przyjaciół, to się odnajdę"

Zapomnieliśmy, jak to jest po prostu być obecnym. Tu. Gdy dzieje się teraz. Tymczasem każda chwila zwątpienia, każde uczucie tęsknoty, każdy moment niepewności - to wszystko też jest częścią życia, którą warto przeżywać, zamiast przeskakiwać do momentu "gdy już będzie lepiej" próbując uniknąć uczucia niepewności.

Dlaczego tak trudno zostać uczuciem dyskomfortu? Bo niepewność może podważać nie tylko pojedyncze decyzje, ale też cały sposób, w jaki do tej pory funkcjonowaliśmy w świecie. Wszystko nagle wymaga przemyślenia na nowo.

Warto wtedy pamiętać, że chociaż prawdą jest, że "jedyną stałą jest zmiana" - to jej tempo nie musi być stałe. To proces, który nie jest liniowy i nigdy nie jest skończony. Niektóre jego etapy wymagają od nas działania, ale inne mogą wymagać przeżywania i stania w miejscu. Każdy z tych momentów jest jak skrupulatnie skapujące krople zmiany, które w końcu przelewają czarę. To, co wygląda jak "skok kwantowy", to zwykle długie miesiące rozważań i przygotowań. Łatwo przeoczyć moment, w którym ścieżka naszego życia skręciła w zupełnie innym kierunku.

Dlatego na zmiany w psychoterapii patrzymy jak na spiralne schody: wdrapując się na ich szczyt, zataczamy koła i dlatego często czujemy, jakbyśmy wracali do tego samego punktu - bo widok mamy znów na to samo.

Tyle, że jesteśmy już na innym piętrze. I to dlatego tak często, pozornie zamknięte tematy, w gabinecie wracają.

Badania Hayes'a, Laurenceau i Feldmana (2011-2015) pokazują, że zmiana w psychoterapii nie zachodzi stopniowo, lecz poprzez okresy destabilizacji, przerywane nagłymi skokami i powrotem do stabilności - jest to nieliniowy, dynamiczny proces, który wymyka się prostym prognozom. Tak samo zmiana miasta, państwa czy sposobu życia naturalnie więc generuje szereg wyzwań, z którymi prędzej czy później przyjdzie nam się mierzyć.

Niestety wiele osób zmaga się z przekonaniem, że powrót do starych wątpliwości oznacza "cofnięcie się". Prawda jest taka, że turbulencje mogą być sygnałem przełomu - pozorny "krok w tył" to często faza integracji na wyższym poziomie.

To, jak podejdziemy do naszego tempa zmiany, będzie miało wpływ na to, czy będzie to szansa na rozwój czy trud "nie do przeskoczenia". Często dopiero z perspektywy czasu widzimy, jak każda "kropla zmiany" przyczyniła się do budowania naszej odporności. 🌊

I właśnie dlatego pamiętaj:
Nie ma jednego "wystarczająco szybkiego" tempa zmian. Twoje tempo jest dokładnie takie, jakie ma być w tym momencie. Nie jesteś spóźnionx - jesteś dokładnie tam, gdzie masz być.

A jaką "kroplę" zmiany dostrzegasz dziś w swoim życiu? Napisz w komentarzu - może Twoje doświadczenie pomoże komuś innemu 💙

💫 Tak jak zmiana nie jest liniowa, tak i ten post nie oddaje pełni Twojego doświadczenia. Traktuj go jako punkt na mapie, nie jako całą trasę - wybierz kierunek, który Ci służy.

Adres

Chopina 5a/12
Swinoujscie
72-600

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Wszędzie Ważne umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Wszędzie Ważne:

Udostępnij

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram

Kategoria