HypnoRise Hipnoterapia

HypnoRise Hipnoterapia Pomagam uwolnić lęk, stres i blokady z podświadomości. Wspieram w budowaniu pewności siebie �

Są takie straty, po których świat zewnętrzny idzie dalej,a wewnątrz wszystko się zatrzymuje.Śmierć kogoś bliskiego to ni...
04/01/2026

Są takie straty, po których świat zewnętrzny idzie dalej,
a wewnątrz wszystko się zatrzymuje.

Śmierć kogoś bliskiego to nie tylko brak osoby.
To utrata rozmów, planów, codzienności
i wersji przyszłości, w której ta osoba miała być.

Jako terapeutka często towarzyszę ludziom w takich momentach
i wiem jedno: żałoba nie ma jednego scenariusza.
Jedni płaczą.
Inni zamierają.
Jedni mówią bez przerwy.
Inni milkną na długo.
Czasem ból przychodzi falami,
a czasem przez długi czas w ogóle go nie czuć.

Z perspektywy terapeutycznej chcę powiedzieć jasno:
to, co dzieje się po stracie, nie jest czymś do naprawienia.
To naturalna reakcja układu nerwowego
na przerwanie więzi, która dawała poczucie bezpieczeństwa i sensu.

Dlatego żałoba często zapisuje się w ciele.
W napięciu.
W bezsenności.
W lęku.
W zamrożeniu.
W poczuciu, że życie toczy się dalej - ale jakby obok Ciebie.

Wielu ludzi próbuje wtedy być „silnymi”.
Trzymać się dla innych.
Funkcjonować.
A wewnątrz wszystko się rozpada.

Jeśli kogoś straciłaś / straciłeś - to, co czujesz…
i to, czego nie czujesz - jest w porządku.

Nie musisz wiedzieć, jak dalej żyć.
Nie musisz się „pozbierać”.
Nie musisz mieć siły.

Czasem jedyne, co naprawdę jest potrzebne,
to zatrzymanie.
Oddychanie.
Pozwolenie sobie być w tym, co jest - bez presji czasu i oczekiwań.

A jeśli czujesz, że ta strata zamraża Cię na dłużej,
że odcina Cię od siebie, od życia, od czucia,
to nie znaczy, że coś z Tobą nie tak.
To znak, że ten ból potrzebuje bezpiecznej przestrzeni,
w której może zostać zauważony i pomieszczony.

Dla wszystkich, którzy kogoś stracili -
Wasze tempo jest właściwe.
Wasz sposób przeżywania jest wystarczający.
I nie jesteście w tym sami. 🖤

Czasami telefon wcale nie służy do kontaktu z innymi.Czasami służy do ucieczki od siebie.Bo bycie samą ze sobą bywa trud...
02/01/2026

Czasami telefon wcale nie służy do kontaktu z innymi.
Czasami służy do ucieczki od siebie.

Bo bycie samą ze sobą bywa trudne.
W ciszy zaczynają dochodzić emocje, myśli, napięcia, których przez lata nie dopuszczałaś do głosu.
Smutek. Samotność. Tęsknota. Zmęczenie. Potrzeba bliskości.

Sięganie po telefon staje się wtedy sposobem, żeby nie być sama ze sobą.
Żeby czegoś nie poczuć.
Żeby nie dopuścić emocji, które czekają tuż pod powierzchnią.

Telefon daje natychmiastowe ukojenie. Krótką ulgę. Złudne poczucie bycia „w czymś”.
Ale jednocześnie oddala od prawdziwego kontaktu - z ciałem, z emocjami, z drugim człowiekiem.

To nie brak silnej woli.
To wyuczony schemat regulacji układu nerwowego.

Gdy ciało przez długi czas funkcjonuje w napięciu, uczy się unikać tego, co wewnętrzne.
Cisza zaczyna być niewygodna.
Bliskość - wymagająca.
Relacje - obciążające.

Wtedy łatwiej być niezależną, samowystarczalną, „ogarniętą”.
Ale pod tą niezależnością często kryje się lęk przed dopuszczeniem emocji i przed byciem naprawdę blisko.

Układ nerwowy potrafi uczyć się na nowo.
Bezpiecznego kontaktu ze sobą.
Regulacji bez ucieczki.
Obecności bez napięcia.

Kiedy pozwalasz sobie być ze sobą, nawet z tym, co niewygodne - telefon przestaje być regulatorem.
A pojawia się przestrzeń na prawdziwą relację.
Z innymi. I z samą sobą.

Możesz czuć, że zawodzisz siebie, choć tak naprawdę… ktoś inny w Tobie trzyma ster.W Twojej głowie pojawia się cichy, ba...
01/01/2026

Możesz czuć, że zawodzisz siebie, choć tak naprawdę… ktoś inny w Tobie trzyma ster.

W Twojej głowie pojawia się cichy, bardzo wyraźny głos:
„To mi nie służy.”
„Powinnam zrobić to inaczej.”
„Wiem, co byłoby dla mnie dobre.”

A mimo to zostajesz w starym schemacie.

Jesz więcej, niż chcesz - choć wiesz, jak to się kończy.
Palisz - choć ciało od razu daje sygnał, że mu to szkodzi.
Złościsz się na brak kondycji, energii, zmęczenie - a jednak nie robisz tego pierwszego kroku by coś zmienić.

I wtedy pojawia się to znajome, ciężkie uczucie:
„Znowu zawiodłam siebie.”

Ale to nie jest kwestia słabej woli.
I to bardzo ważne, żeby to wreszcie nazwać.

Bo racjonalnie Ty już wiesz.
Zmiana na poziomie głowy dawno się wydarzyła.
To, co Cię zatrzymuje, dzieje się głębiej - w podświadomości.

Stare schematy często pełnią funkcję regulowania emocji.
Jedzenie uspokaja.
Papieros daje chwilę ulgi.
Unikanie ruchu chroni przed konfrontacją z napięciem, wstydem, porażką albo zbyt wysokimi wymaganiami wobec siebie.

Podświadomość nie pyta, co jest „zdrowe”.
Ona pyta: „Co daje mi teraz poczucie bezpieczeństwa?”

I nawet jeśli cena jest wysoka,
to to, co znane, przewidywalne i szybkie w ulżeniu napięcia
wygrywa z tym, co nowe, nieznane i wymagające zmiany.

Dlatego ten wewnętrzny konflikt tak boli.
Jedna część Ciebie chce iść do przodu.
Druga robi wszystko, żeby zostać tam, gdzie jest bezpiecznie.

Poczucie, że zawodzisz siebie, rodzi się nie z braku chęci,
ale z tego rozdźwięku między świadomością a podświadomością.

I dopóki próbujesz zmieniać się tylko presją, kontrolą i „muszę”,
będziesz wracać do tego samego punktu - zmęczona, sfrustrowana, zła na siebie.

Zmiana zaczyna się wtedy, gdy zamiast walczyć ze sobą,
zaczynasz rozumieć, po co ten schemat w ogóle powstał.

Bo kiedy podświadomość przestaje potrzebować starej strategii,
ona sama puszcza.

A wtedy decyzje przestają być walką.
Stają się naturalnym ruchem w stronę siebie.

Ten rok dotknął miejsc, które długo były ciche.Zmęczenia, które było głębiej niż ciało.Emocji, które prosiły, żeby w koń...
31/12/2025

Ten rok dotknął miejsc, które długo były ciche.
Zmęczenia, które było głębiej niż ciało.
Emocji, które prosiły, żeby w końcu je usłyszeć, a nie zagłuszać.

Nie wszystko się zmieniło na zewnątrz.
Za to bardzo dużo zmieniło się we mnie.
Sposób, w jaki słucham siebie.
Sposób, w jaki stawiam granice.
I to, że przestałam wymagać od siebie ciągłego „bycia silną”.

Ten rok zmienił ogromnie wiele,
choć nie zawsze było to widać od razu.
Zmienił fundamenty.
To, na czym dziś stoję.
I to, z jakiego miejsca podejmuję decyzje.

Były momenty zwątpienia.
Były chwile, w których chciało się odpuścić bardziej siebie niż cele.
I właśnie one nauczyły mnie największej łagodności.

Na nadchodzący czas życzę Tobie:
✨ spokoju, który zaczyna się w ciele
✨ odwagi, by wybierać siebie bez poczucia winy
✨ zaufania do swojego tempa i swojej drogi

Niech kolejny rok będzie mniej o poprawianiu się,
a bardziej o oddychaniu pełną piersią.
Mniej o udowadnianiu.
Więcej o byciu naprawdę sobą.

Jeśli ten rok był trudny -
to możliwe, że był przełomowy. 🤍

Toksyczna relacja rzadko zaczyna się od czegoś, co od razu nazwiesz „złym”.Na początku bywa subtelna. Niewidoczna. Trudn...
26/12/2025

Toksyczna relacja rzadko zaczyna się od czegoś, co od razu nazwiesz „złym”.
Na początku bywa subtelna. Niewidoczna. Trudna do uchwycenia.

To raczej uczucie, że ciągle musisz być czujna.

Zanim coś powiesz - sprawdzasz, w jakim nastroju jest druga osoba.
Zanim coś poczujesz - zastanawiasz się, czy „masz prawo tak reagować”.
Zanim postawisz granicę - myślisz, czy kogoś tym nie zranisz.

Powoli uczysz się, że spokój w relacji zależy głównie od Ciebie.
Od Twojej uległości. Od Twojego milczenia. Od Twojej elastyczności.

Zaczynasz:
– tłumaczyć zachowania, które Cię bolą
– minimalizować swoje potrzeby
– brać odpowiedzialność za cudze emocje
– kwestionować własną intuicję
– przepraszać, nawet gdy coś Cię zraniło

I nie dzieje się to dlatego, że jesteś naiwna.
Dzieje się dlatego, że Twój układ nerwowy nauczył się adaptacji.

Ciało zapamiętało, że lepiej się dostosować niż stracić więź.
Lepiej być „łatwą” niż zostać odrzuconą.
Lepiej wytrzymać napięcie niż zostać samą.

Dlatego toksyczna relacja często nie boli jak rana.
Ona boli jak ciągłe napięcie w tle.
Jak zmęczenie, którego nie potrafisz wytłumaczyć.
Jak poczucie, że coraz rzadziej jesteś sobą.

A jednocześnie - z zewnątrz wszystko może wyglądać normalnie.
Uśmiechy. Codzienność. Wspólne plany.

Ale w środku:
jest lęk przed rozmową,
jest ścisk w żołądku,
jest poczucie winy za własne emocje.

To są sygnały. Nie oskarżenia.
Nie dowody czyjejś złej woli, ale informacje o tym,
że relacja nie daje bezpieczeństwa.

I najważniejsze:
jeśli zastanawiasz się, czy to, co czujesz, jest „normalne” -
to już jest sygnał, że coś w Tobie woła o uwagę.
Hipnoza pomaga właśnie w tym miejscu.
Nie po to, by mówić Ci „co zrobić”, ale by dotrzeć do warstwy, w której nauczyłaś się wybierać napięcie zamiast bezpieczeństwa. Do momentów, w których bliskość zaczęła kojarzyć się z czujnością, a miłość z dopasowaniem. Kiedy pracujemy z podświadomością, ciało przestaje reagować starymi schematami, a granice przestają być walką, stają się naturalne. Dopiero wtedy możesz zobaczyć relację taką, jaka jest naprawdę, a nie przez filtr lęku przed utratą.

Ten czas przypomina mi, jak wiele znaczą spotkania, rozmowy i procesy, które dzieją się w ciszy i zaufaniu.Dziękuję każd...
23/12/2025

Ten czas przypomina mi, jak wiele znaczą spotkania, rozmowy i procesy, które dzieją się w ciszy i zaufaniu.

Dziękuję każdej osobie, która w tym roku zdecydowała się zaufać sobie - i mi - w swojej drodze do większego spokoju, jasności i wewnętrznej równowagi.
To ogromny przywilej móc towarzyszyć Wam w tak ważnych momentach.

Życzę Wam Świąt przeżytych w swoim rytmie, z uważnością, spokojem i łagodnością wobec siebie.
Niech ten czas będzie dokładnie taki, jakiego teraz potrzebujecie. 🤍🎄✨

Z wdzięcznością,
Natalia

Święta bardzo często dotykają miejsc, do których na co dzień nie zaglądamy.Nie dlatego, że „powinny”, ale dlatego, że są...
21/12/2025

Święta bardzo często dotykają miejsc, do których na co dzień nie zaglądamy.
Nie dlatego, że „powinny”, ale dlatego, że są silnie naładowane emocjonalnie.

To czas, w którym wracają zapachy, dźwięki, rytuały.
A podświadomość działa właśnie na skojarzeniach.
Jedno zdanie, jeden zapach, jedno światło może uruchomić coś,
co zostało zapisane wiele lat temu.

Czasem nie chodzi o jedno konkretne wydarzenie.
Czasem to był klimat.
Napięcie w powietrzu.
Milczenie przy stole.
Poczucie, że trzeba było być „w porządku”, nawet jeśli w środku było trudno.

Dziecko nie analizuje.
Dziecko czuje.
I jeśli w tym czasie zabrakło bezpieczeństwa,
ciało zapamiętało święta jako moment czujności, a nie spokoju.

Dlatego dorosła Ty może dziś reagować napięciem,
choć „wszystko jest w porządku”.
To nie jest cofanie się.
To informacja.

Kiedy zaczynamy słuchać tych sygnałów,
zamiast je zagłuszać lub oceniać,
pojawia się przestrzeń na zmianę.
Na danie sobie tego, czego wtedy zabrakło:
łagodności, uważności, wyboru.

Nie musisz kochać świąt.
Nie musisz się do niczego zmuszać.
Ale możesz przestać walczyć ze sobą.

Jeśli czujesz, że ten czas coś w Tobie porusza -
to nie jest przypadek.
Twoja podświadomość po prostu prosi o uwagę 🤍

Czy wiesz, że możesz wyglądać perfekcyjnie,a w środku nadal czuć się niewidoczna i niepewna?Makijaż może dodać blasku.Ub...
18/12/2025

Czy wiesz, że możesz wyglądać perfekcyjnie,
a w środku nadal czuć się niewidoczna i niepewna?

Makijaż może dodać blasku.
Ubrania mogą sprawić, że czujesz się pewniej przez chwilę.
Ale to wciąż nie jest pewność siebie.

Bo prawdziwa pewność siebie nie rodzi się w lustrze.
Rodzi się w środku, wtedy, gdy Twoje ciało przestaje być napięte,
nie musi się chronić, dopasowywać ani zasługiwać.

Kiedy jesteś pewna siebie od środka,
Twoja energia się zmienia.
Pojawia się spokój.
Autentyczność.
Ten naturalny blask, który przyciąga ludzi
bez wysiłku i bez udowadniania czegokolwiek.

Ludzie nie reagują na perfekcyjny wygląd.
Reagują na spójność.
Na to, jak czujesz się sama ze sobą.

Dlatego praca nad pewnością siebie
to nie kolejna zmiana wizerunku.
To powrót do bezpieczeństwa w sobie.

I dokładnie tam działa indywidualna sesja hipnozy 1:1.
Nie po to, by Cię „naprawiać”,
ale by uspokoić to,
co przez lata musiało być w gotowości.
Lęk przed oceną.
Potrzebę dopasowywania się.
Brak poczucia własnej wartości.

Gdy to się zmienia na głębszym poziomie,
pewność siebie przestaje być wysiłkiem.
Po prostu zaczynasz nią być.

Napisz do mnie „PEWNOŚĆ”,
jeśli jesteś gotowa na zmianę,
która dzieje się w środku
i widać ją na zewnątrz.

Dziś mija rok odkąd zostałam certyfikowaną holistyczną hipnoterapeutką i coachem.Rok, który zmienił wszystko.Rok, w któr...
12/12/2025

Dziś mija rok odkąd zostałam certyfikowaną holistyczną hipnoterapeutką i coachem.
Rok, który zmienił wszystko.
Rok, w którym przekroczyłam samą siebie, przeszłam swój własny skok kwantowy i poczułam, że naprawdę wszystko jest możliwe.

Patrząc wstecz widzę, jak każdy trud, każdy upadek i każde doświadczenie było mi potrzebne, by stanąć dokładnie tu, gdzie jestem dziś.
Zrozumiałam, że nic nie było przypadkiem - każda lekcja była drogowskazem.

A w miniony weekend miałam okazję znowu uczestniczyć w kolejnym zjeździe .hipnoterapii .
Otrzymałam uaktualnienie mojego certyfikatu, a Instytut uzyskał akredytację IACT - International Association of Counselors & Therapists, co otwiera przede mną nowe możliwości rozwoju i jeszcze głębszej pracy z ludźmi.

I jest jedna osoba, której chcę z serca podziękować - mojej mentorce .hipnoterapeutka .
To od niej wszystko się zaczęło.
Jej wsparcie, wiedza i energia sprawiły, że odważyłam się pójść tą drogą. I za to jestem nieskończenie wdzięczna.

I czuję ogromną wdzięczność.
Za odwagę, którą w sobie odnalazłam.
Za ludzi, których spotkałam.
Za to, że trafiłam na swoją życiową drogę, taką, w której moja własna historia stała się narzędziem, by pomagać innym odzyskiwać siebie.

I jeśli czytasz to teraz, chcę Ci powiedzieć jedno:

Twoje życie też może się zmienić.
Nawet jeśli dziś tego nie widzisz.
Nawet jeśli jesteś w chaosie, w zawieszeniu, albo w miejscu, które boli.

Czasem największe przełomy rodzą się z najbardziej niewygodnych momentów.
Czasem wystarczy jeden krok, jedna decyzja, by zacząć pisać zupełnie nową przyszłość.

A to, co przede mną… czuję, że dopiero się zaczyna.

W teorii każdy mówi, że chce zmiany.Chcemy spokoju.Zdrowych granic.Lepszych relacji.Więcej odwagi, pewności i miejsca dl...
09/12/2025

W teorii każdy mówi, że chce zmiany.
Chcemy spokoju.
Zdrowych granic.
Lepszych relacji.
Więcej odwagi, pewności i miejsca dla siebie.

To wszystko brzmi cudownie, dopóki ta zmiana jest na zewnątrz.
Dopóki nie narusza tego, kim jesteś w środku.

Bo kiedy zmiana zaczyna dotykać Ciebie - Twojej tożsamości, Twoich reakcji, Twojej starej konstrukcji psychicznej - wtedy pojawia się opór.
Nie dlatego, że zmiana jest trudna.
Tylko dlatego, że wymaga opuszczenia starej wersji siebie, która kiedyś nauczyła Cię, jak przetrwać.

Tę wersję, która:
– była silna za wszystkich,
– przepraszała za swoje granice,
– bała się, że ktoś odejdzie,
– kontrolowała, żeby czuć się bezpiecznie,
– udawała „wszystko ok”,
– dążyła do perfekcji, by zasłużyć na miłość.

Ta stara skóra potrafi uwierać… ale jest znajoma.
A znajome często wydaje się bezpieczniejsze niż to, co nowe.

Dlatego prawdziwa zmiana jest jak zdejmowanie starej skóry.
Trochę piecze.
Trochę odsłania.
Trochę przeraża.
Ale dopiero pod nią zaczyna oddychać ktoś nowy - spokojniejszy, bardziej świadomy, prawdziwy.

I tu właśnie działa hipnoza.
Nie na poziomie „zrób coś inaczej”.
Tylko na poziomie:
„Pozwól sobie stać się inną osobą - od środka”.

Hipnoza otwiera drzwi.
Ale Ty musisz przez nie przejść.

Bo jeśli po sesji wrócisz do tych samych rozmów, zachowań, granic i reakcji…
Twoje ciało wciąż będzie żyło w starej rzeczywistości.

Podświadomość może dostać nową mapę,
ale Ty musisz zrobić pierwszy krok.

To oznacza jedno:
zacząć zachowywać się jak przyszła wersja Ciebie.
Jak ta, która już nie tłumi siebie, żeby innym było wygodniej.
Jak ta, która wybiera spokój, a nie chaos.
Która czuje swoje potrzeby i ich nie przeprasza.

Bo nie zmienisz życia, jeśli wciąż stoisz w miejscu, w którym powstały Twoje stare schematy.
Nie wejdziesz w nowe, jeśli działasz jak ktoś, kim już nie jesteś.

Hipnoza daje Ci światło.
Ale to Ty decydujesz, czy za nim pójdziesz.

A kiedy naprawdę zaczniesz żyć jak ta przyszła wersja siebie…
nowa rzeczywistość zaczyna ustawiać się wokół Ciebie sama.

Znasz to?Przyciągasz ludzi, którzy się przed Tobą otwierają.Ludzi, którzy „tylko z Tobą mogą pogadać”.Ludzi, którzy widz...
02/12/2025

Znasz to?

Przyciągasz ludzi, którzy się przed Tobą otwierają.
Ludzi, którzy „tylko z Tobą mogą pogadać”.
Ludzi, którzy widzą w Tobie ostoję - nawet wtedy, gdy sama czujesz się zmęczona.
I zanim się obejrzysz… znowu to Ty trzymasz czyjś świat w rękach.

Z zewnątrz wyglądasz jak oaza spokoju.
W środku zbierasz emocje, których Twoje ciało już nie ma gdzie upchnąć.

Czasem ratowanie innych staje się sposobem, żeby nie spojrzeć na własne potrzeby.
Bo kiedy skupiasz się na kimś…
Nie musisz czuć tego, co odkładasz od lat.

Ale prawda jest taka:
Twoje emocje i Twoje potrzeby też chcą być zauważone.
I kiedy je ignorujesz - ciało zaczyna wołać głośniej.
Zamrożenie. Lęk. Bezsenność. Przeciążenie.
Układ nerwowy przypomina, że masz swoje granice.

I dopiero kiedy zatrzymasz się na chwilę, zaczynasz widzieć:
– że pomaganie jest piękne,
– ale nie powinno kosztować Cię samej siebie.
– że „ratowanie” nie musi być Twoją tożsamością.
– że masz prawo czuć.
– masz prawo odpocząć.
– masz prawo być zaopiekowana.

A tu zaczyna się najgłębsza praca.
W hipnozie odkrywasz, co tak naprawdę próbujesz zagłuszyć pomaganiem.
Co Twój układ nerwowy trzyma w napięciu od lat.
Otwierasz miejsce na siebie, na swoje emocje, na swoje „ja”.

I wtedy zaczyna się prawdziwa zmiana:
Zaczynasz przyciągać relacje, w których już nie musisz być ratownikiem.
A kiedy pomagasz - wychodzi to z mocy, a nie z rany.

Na co dzień wydaje Ci się, że to świadomość Cię prowadzi - ta „dorosła”, rozsądna, ogarniająca część.Ta, która analizuje...
28/11/2025

Na co dzień wydaje Ci się, że to świadomość Cię prowadzi - ta „dorosła”, rozsądna, ogarniająca część.
Ta, która analizuje, planuje i tłumaczy sobie, że „tym razem będzie inaczej”.

Ale prawda jest taka, że świadomość ma zaledwie około 5% wpływu na to, jak działasz.
Reszta - te 95% - to podświadomość.

Dokładnie ta mniejsza, cichsza wersja Ciebie, którą na tym zdjęciu widzisz jak siedzi na dłoni.

To ona:

- decyduje, jak Twój układ nerwowy zareaguje na stres,
- wybiera lęk, zamrożenie lub napięcie zanim zdążysz pomyśleć,
- trzyma w sobie schematy, których dawno wyrosłaś,
- odpala emocje, które są „zbyt duże na tu i teraz”.

Możesz świadomie chcieć spokoju.
Możesz postanowić „następnym razem zachowam się inaczej”.
Możesz próbować siłą woli wyciszyć swoje reakcje.

Ale jeśli Twoje 95% nadal żyje w trybie „zagrożenie”… ciało i tak zrobi swoje.

I wtedy pojawia się frustracja:
„Przecież ja to rozumiem.
Czemu więc tak reaguję?”

Bo tym steruje podświadomość.
Mała, niby delikatna… a jednak najsilniejsza.
Potężniejsza niż logika, wola i analiza.

I tutaj zaczyna się prawdziwa praca, jaką robimy w hipnozie.

Nie chodzi o to, by tę część uciszyć.
Tylko by ją zobaczyć.
Zrozumieć.
Uspokoić.
Dać jej nowe doświadczenie bezpieczeństwa, którego kiedyś zabrakło.

Bo kiedy ta „mała” część Ciebie się reguluje -
stres zaczyna się rozpraszać,
lęk traci moc,
ciało odzyskuje lekkość,
a Ty w końcu reagujesz jak osoba dorosła… nie jak Twoje stare schematy.

To nie Ty byłaś problemem.
To Twoje 95% po prostu zbyt długo było zostawione samo.

A kiedy w końcu je usłyszysz -
wszystko zaczyna działać razem.
W Twoją stronę.

Adres

Piłsudskiego 30
Szczytno
12-100

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy HypnoRise Hipnoterapia umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram

Kategoria