16/02/2026
Uważność, rytuał, ceremonia.
Warto spowolnić, oddać się prostej przyjemności zauważania świata w większej niż zazwyczaj palecie kolorów, smaków i zapachów.
Tym samym zwiększamy swoją pojemność, rezyliencję (zdolność do adaptacji, odporność na stres, umiejętność regeneracji).
Wszystko to, co oferuję światu nazywam rytuałem i ceremonią. Nie tylko dlatego, że jestem osobą duchowną (tak, tak, to nie żart), ale przede wszystkim dlatego, że dostrzegam sens w rytuałach i ceremonialności. One ubogacają moje życie, dają mi poczucie głębszego sensu i odczuwania. Sprawiają, że czuję się osobą duchową, przepełnioną duchem lub domem duszy. Możesz nazwać to jak chcesz.
Wierzę, że rytualność jest związana w ludzkością bez względu na wyznanie, religię.
Zatrzymanie, spowolnienie i uważność, to także zadbanie o siebie, o swój dobrostan, a w konsekwencji o swoje zdrowie tak psychiczne, jak i fizyczne. W momencie wyciszenia, harmonizacji układu nerwowego, nasze ciało fizyczne ma odpowiednie warunki do zachowania zdrowia.
Zachęcam do lektury udostępnionego fragmentu artykułu, który zainspirował mnie do tego wpisu.
Rytuał patrzenia w okno oczywiście nie spowolni biegu świata, ale jego wartością jest coś innego. Według profesora Michaela Nortona, psychologa społecznego z Uniwersytetu Harvarda,, takie pozornie nieważne czynności, w których nie chodzi o rezultat albo o sam akt (lub sekwencję aktów), działają jak kotwica emocjonalna: zatrzymują nas na chwilę, dają okazję do wejrzenia w siebie i pomagają odzyskać poczucie – niezbędne do zachowania równowagi emocjonalnej – że chociaż trochę panujemy nad swoim życiem.
Rytuał to określenie ze słownika religijnego. Pierwotnie odnosiło się wyłącznie do uroczystych praktyk sakralnych lub magicznych i w takim kontekście używamy go najczęściej. Współcześnie jednak zyskało również inne znaczenie, niekoniecznie związane z religią, chociaż nadal zawierające pierwiastek duchowy. Rytuałem może być obecnie każda czynność, jeżeli tylko ma dla nas znaczenie emocjonalne lub duchowe.
Połowę zadań, z których składa się zwykły dzień, wykonujemy, nie poświęcając im większej uwagi, a nawet zupełnie nieświadomie (kto choć raz nie wracał do domu, żeby sprawdzić, czy na pewno przekręcił klucz w zamku?). I bardzo dobrze, że tak jest. Dzięki temu ułatwiamy sobie życie – automatyczne działania pozwalają oszczędzać czas i siły. Choć powszechnym mniemaniu nawyki łączą się z rytuałami, w rzeczywistości są ich przeciwieństwem.
Podczas gdy te pierwsze opierają się na automatyzmach, drugie zakładają absolutne skupienie oraz intencjonalność. To często są te same czynności, ale w rytuałach nadajemy im więcej znaczenia i poświęcamy im więcej uwagi. Istotą rytuału nie jest to, co robimy, ale jak to robimy. Prof. Norton i radzi, aby przynajmniej część codziennych nawyków przekształcić w świadome rytuały, w których będziemy uczestniczyć i ciałem, i umysłem.
Picie kawy albo gorącej wody z cytryną może być nawykiem, dzięki któremu nie musimy się codziennie zastanawiać, jak by tu zacząć poranek. Jednak równie dobrze może być uważną (i właśnie dlatego przyjemną) ceremonią, która doda sił przed kolejnym dniem. Rozmowa z dziećmi po szkole może polegać na szybkim odpytaniu, co zjadły i co dostały z matematyki – ale też może być ważnym momentem bliskości, którego istotą jest nie tyle wymiana informacji, ile budowanie relacji.
Wśród wszystkich więzi wzmacnianych przez rytuały najważniejsza jest jednak ta, którą budujemy ze sobą. „Czasem tak bardzo skupiamy się na optymalizacji działań, że zapominamy, jak to jest po prostu żyć” – mówi prof. Norton. Nadmierny stres zamraża nasze uczucia, funkcjonujemy wówczas na emocjonalnym autopilocie, nie zastanawiając się nad swoimi pragnieniami i potrzebami.
A od chronicznego stresu blisko do emocjonalnego wypalenia – stanu, gdy człowiek nie potrafi już reagować empatycznie ani cieszyć się tym, co kiedyś dawało mu satysfakcję. Aby do tego nie doszło, potrzebujemy regularnych chwil skupienia na własnych myślach i emocjach, świadomego kontaktu z tym, co aktualnie przeżywamy.
Czynności rytualne rozwijają naszą „emoróżnorodność”, czyli wewnętrzną różnorodność emocjonalną. Tak samo jak dla świata przyrody ważna jest bioróżnorodność: wielość ekosystemów i bogactwo gatunków, które je zamieszkują, tak dla naszego dobrostanu istotne jest bogactwo emocji i równowaga między nimi.
Rytuały nie tylko ułatwiają wsłuchanie się w siebie, ale także działają jako „generatory emocji”. Nic dziwnego, że ateiści, nadal kultywują niektóre dawne zwyczaje religijne. Kolacja wigilijna, nawet pozbawiona chrześcijańskiego wymiaru, pozwala wyraźniej niż zwykły wieczorny posiłek poczuć radość z obecności bliskich. Rytuały żałobne uwalniają żal, smutek albo rozpacz – i dzięki temu pozwalają człowiekowi poradzić sobie z tymi emocjami.
Bogate i ciekawe życie to takie, w którym przeżywamy różne uczucia: radość, strach, smutek i wiele innych, które są częścią ludzkiego doświadczenia. Nawet jeżeli człowiek deklaruje, że chce być szczęśliwy, nie chodzi mu o to, by w każdej minucie życia odczuwać „dziesiątkę” szczęścia w skali od 1 do 10, bo byłoby to bardzo jednostajne i nudne.
*
To fragment tekstu Sylwii Niemczyk pt. „Codzienna magia”, który można przeczytać w nowym drukowanym roczniku. Zamów na przekroj.org/produkt/przekroj-rocznik-2026/ i czytaj na papierze!