27/04/2026
Dla otoczenia wszystko było w porządku, bo byłeś/aś tą osobą, która zawsze odbiera, zawsze coś podpowie, zawsze znajdzie siłę, żeby poskładać czyjś trudniejszy moment, i przez długi czas to dawało nawet poczucie sensu, tylko że gdzieś między jedną wiadomością a drugą zaczęło pojawiać się zmęczenie, którego nie dało się już przykryć działaniem, oraz ciche pytanie, które trudno było dopuścić: a gdzie w tym wszystkim jestem JA...?
Pomaganie przestaje być wspierające wtedy, gdy staje się sposobem na ucieczkę od własnych emocji, od napięcia, od pustki albo od tego, czego nie umiemy nazwać, bo skupienie się na kimś innym daje chwilową ulgę i porządek, którego brakuje w środku. Bardzo często ma to swoje źródło w doświadczeniach, w których bycie potrzebnym/ą oznaczało bycie zauważonym/ą, a troska o innych była czymś bezpieczniejszym niż zajmowanie się sobą.
W dorosłości widać to w drobnych, powtarzalnych momentach, kiedy szybciej reagujesz na czyjś kryzys niż na własne zmęczenie, kiedy trudno Ci odmówić, mimo że czujesz, że jesteś na granicy, kiedy odpoczynek zamiast ulgi przynosi napięcie, a Twoje potrzeby stają się rozmyte, jakby były mniej ważne albo mniej pilne.
Zmiana nie polega na tym, żeby przestać pomagać, tylko żeby zacząć siebie w tym uwzględniać, czyli zatrzymać się w tym automatycznym odruchu i sprawdzić, czy masz na to przestrzeń, nauczyć się mówić „nie” wcześniej, zanim pojawi się frustracja, oraz powoli odzyskiwać kontakt z tym, co czujesz i czego potrzebujesz, nawet jeśli na początku jest to niejasne.
W terapii często okazuje się, że pod tym nadmiarem dawania kryje się potrzeba bycia ważną bez wysiłku i bez zasługiwania, i dopiero kiedy zaczynasz to widzieć, pomaganie przestaje być ucieczką, a zaczyna być wyborem, który nie kosztuje Cię utraty samej siebie.
____
Spotkajmy się — SECRET Psychoterapia, Psychoedukacja
www.secret-terapia.pl