23/02/2026
🌿 Dziś obchodzimy Dzień Walki z Depresją. I choć rozumiem, skąd bierze się to określenie, samo słowo „walka” budzi we mnie wątpliwość.
W pracy terapeutycznej rzadko myślimy
o depresji jak o wrogu, którego trzeba pokonywać siłą.
🌿 Depresja nie jest przeciwnikiem, który pojawia się bez sensu. Jest sygnałem,
że zgubiliśmy kontakt z własnymi potrzebami, granicami i prawdą o sobie. Że przez długi czas próbowaliśmy funkcjonować ponad własne możliwości, dostosowywać się kosztem siebie, żyć
w sposób, który stopniowo nas od siebie samej/ samego oddalał.
W tym sensie depresja może stać się początkiem – trudnym, bolesnym, wymagającym wsparcia –
ale jednak początkiem odzyskiwania siebie.
Dla wielu osób to właśnie w tym trudnym miejscu zaczyna się droga powrotu do siebie. Nie poprzez walkę z własną psychiką, lecz poprzez jej zrozumienie, przyjęcie i stopniowe odbudowywanie kontaktu z własnymi potrzebami.
🌿Poniżej załączam fragment z książki „Dawna mądrość na nowe czasy” – rozmowy z szamanem Dagarów, Malidomą Patrice’em Somé – w której wybrzmiewa bardzo głębokie rozumienie ludzkiego cierpienia.
"My, ludzie Zachodu, staramy się unikać bólu.
Nowoczesny świat robi, co może, aby się rozwijać bez bólu. Dlatego wynaleziono te wszystkie środki odurzające, formuły oczyszczające i środki antyseptyczne. Chcemy utrzymać świat w stanie sterylnym. Ale tego nie da się zrobić. Nakład naszej energii w to, aby nic się nie działo, jest ogromny! A przy tym jesteśmy przecież świadomi, że to, czego tak naprawdę potrzebuje nasza psychika, to zderzenie z nieznanym. Jasne jest, że musimy przejść przez ciemny tunel transformacji, aby przy wyjściu rozumieć,
że zasłużyliśmy na przemianę. Jeśli taka przemiana dokonuje się bezboleśnie, często nie wiemy, jak ją przyjąć i co robić dalej. Tylko wtedy, kiedy doświadczyliśmy cierpienia, kiedy zapłaciliśmy własnym potem i krwią, wiemy,
jak bardzo jest cenna. To chyba uniwersalna zasada.
Czy to znaczy, że wszelkie transformacje
w procesie rozwoju są bolesne, przepełnione smutkiem, śmiercią, wymagają konfrontacji
z tym, co nieznane?
Tak niestety jest. Zachodni świat wymyślił cały szereg rozrywek, które pomagają zapomnieć
o bolesnym, ciężkim dniu. W rzeczywistości jest tak, że wszystko, co może nas posunąć o krok naprzód czy cel do góry, musi nieść istotną stratę. Rezygnujemy wówczas z dotychczasowego wizerunku samych siebie. W tym sensie, aby coś zyskać, zawsze trzeba coś stracić. Kiedy więc decydujemy się na pracę nad sobą, dobrze
i zdrowo jest nastawić się na doświadczenie troski, smutku i bólu. Jednocześnie potrzebna jest pokora, aby rozumieć, że nie są to przemiany złe, ale święte. Musimy przez nie przejść,
aby doświadczyć prawdziwej transformacji. Ubieranie wszystkiego w bezpieczne i znajome szaty nie ma sensu.
Tyle wysiłku wkładamy w ukrywanie tego,
że dokądś w życiu zmierzamy. Przestrzeń
dla smutku, zmartwień, której tak bardzo potrzebujemy, zniknęła niemal zupełnie.
Na Zachodzie mówi się, że mężczyźni nie powinni płakać. To śmieszne. Ten wyraz smutku, wynikający z rozpoznania straty,
jest uhonorowaniem bólu, jaki się odczuwa. Dlaczego ludzie godzą się na takie ograniczenia?
Aby w ogóle gdzieś dojść, musimy ruszyć drogą prawdziwej transformacji, z bólem
i cierpieniem."