Jakub Rusiecki Psychoterapia Gestalt

Jakub Rusiecki Psychoterapia Gestalt Ciekawostki i przemyślenia ze świata subiektywności i relacji 😉


Gestalt we Włocławku! https://twojpsycholog.pl/profil-psychologa/jakub-rusiecki-8336

W ramach szeroko pojętego rozwoju osobistego, czyha naprawdę niespodziewana i bardzo subtelna pułapka, która może mieć r...
09/02/2026

W ramach szeroko pojętego rozwoju osobistego, czyha naprawdę niespodziewana i bardzo subtelna pułapka, która może mieć równie niespodziewane konsekwencje.

Załóżmy taką sytuację - chcesz powiększyć swoją pojemność emocjonalną...

Można by pomyśleć, że w takiej sprawie właściwym byłoby znaleźć po prostu nowe sposoby działania wobec trudnych emocji - sposoby odwracania od nich uwagi, działania mimo ich obecności - ponad nimi, albo poza nimi... I wiele, wiele innych.

Zaczyna się gładko i może przez jakiś czas będzie działało. Może nawet Twoje poczucie sprawczości się powiększy, a ego napełni satysfakcją.

Jednocześnie jednak, zdarza się, że kiedy triumfujesz nad emocjami - triumfujesz nad własnym ciałem, powoli nadwyrężając je. Emocje bowiem mieszkają w ciele, często poza rozumieniem i możliwością intelektualnego opracowania - przejawiają się w uczuciach płynących prosto z Twojej ucieleśnionej postaci.

A gdyby tak... Zacząć słuchać ciała? Zrobić troszkę miejsca na doświadczenie i wsłuchanie się w emocje?

Czasem to wystarcza i naprawdę nie musisz nic więcej robić - doświadczenie swojego aktualnego stanu i pozwolenie mu na istnienie już jest zaopiekowaniem siebie... A czasem dzięki takiemu zatrzymaniu możesz usłyszeć to, czego naprawdę potrzebujesz - decydując jednocześnie czy i jak chcesz na tą potrzebę odpowiedzieć.

I według mnie, w ten właśnie sposób naprawdę budujesz pojemność emocjonalną - przez obecność, nie przez działanie, które wtedy przypomina ucieczkę.

A jeśli potrzebujesz sprawdzić jak to jest u Ciebie, możesz dać znać - zapraszam do współpracy! :)

Hej, serdecznie zapraszam do zabrania głosu w ankiecie, a w imieniu Fundacji dziękuję za zaangażowanie 🙂
26/01/2026

Hej, serdecznie zapraszam do zabrania głosu w ankiecie, a w imieniu Fundacji dziękuję za zaangażowanie 🙂

💬 Twoja opinia ma realne znaczenie. Pomóż nam lepiej wspierać ludzi i instytucje.

W Fundacji Spiral Coaching działamy na rzecz zdrowia psychicznego, rozwoju osobistego i budowania dobrych relacji — w życiu prywatnym, zawodowym i społecznym. Pracujemy z młodzieżą, dorosłymi, rodzinami, seniorami, przedsiębiorcami, szkołami, samorządami oraz organizacjami, które na co dzień mierzą się z realnymi wyzwaniami komunikacyjnymi, emocjonalnymi i relacyjnymi.

📊 Dlatego stworzyliśmy krótką, anonimową ankietę, która pomoże nam jeszcze lepiej dopasować nasze działania do rzeczywistych potrzeb:

- osób indywidualnych,
- zespołów i pracowników,
- szkół i placówek oświatowych,
- instytucji publicznych i organizacji.

Twoje odpowiedzi pozwolą nam rozwijać programy wsparcia w obszarach m.in. mediacji, dobrostanu psychicznego, przeciwdziałania wypaleniu, przemocy i mobbingowi, a także budowania zdrowych relacji i skutecznej współpracy.

⏱️ Czas wypełnienia: ok. 5–7 minut
🔒 Ankieta jest w pełni anonimowa

👉 Weź udział i miej realny wpływ na kierunek naszych działań:
https://forms.gle/egsx5wqFDVLoTMDb6

Dziękujemy za Twój czas, uważność i zaufanie 🤍
Razem możemy tworzyć bardziej świadome, empatyczne i bezpieczne środowiska.

Czasem będzie Ci zimno...Tak, jak czasem będzie Ci źle:Może pojawi się złość,A może smutek,Nawet i lęk...Bywa, że w ten ...
13/01/2026

Czasem będzie Ci zimno...

Tak, jak czasem będzie Ci źle:
Może pojawi się złość,
A może smutek,
Nawet i lęk...

Bywa, że w ten sposób może być Ci emocjonalnie zimno, to po prostu ludzkie...

I wiesz... Kiedy Ci zimno - ubierz się ciepło!

To naprawdę ma znaczenie, czy i jak wtedy zadbasz o wewnętrzne ciepło.

Może zrobisz sobie wolny dzień,
Może spotkasz się z przyjacielem,
Może pójdziesz na długi spacer,
Może po prostu dasz tym emocjom miejsce...

A może masz jakiś swój własny sposób, żeby się wtedy ogrzać?

Jeśli potrzebujesz wsparcia w poszukiwaniu własnego sposobu - możesz dać znać - zapraszam.

PS. Uważajcie na grasujące po okolicznych lasach strzygi (mnie prawie jedna dopadła, jak widać na zdjęciu) :))

Wdzięczność.Był taki moment w moim życiu, kiedy myślałem, że to proste słowo... Że jest lista rzeczy, za które trzeba by...
22/12/2025

Wdzięczność.

Był taki moment w moim życiu, kiedy myślałem, że to proste słowo... Że jest lista rzeczy, za które trzeba być wdzięcznym - zdrowie, dach nad głową, bliskich. Myślałem, że kiedy ją odhaczę, to robię dobrze.

Minęło trochę czasu, a potem ktoś poprosił mnie o tekst o wdzięczności - i właściwie to nie wiedziałem jak ugryźć temat.
Co to właściwie znaczy "być wdzięcznym"?

Dziś widzę, że wdzięczność nie musi być ani obowiązkiem, ani gestem poprawności. Dla mnie to raczej subtelne uznanie - "to jest dla mnie ważne". W tym sensie wdzięczność otwiera się dopiero tam, gdzie coś naprawdę dotyka serca. Nie tylko wtedy, kiedy dostaję "więcej niż zwykle", ale też w tym, co najbardziej podstawowe i na co często przestaję zwracać uwagę.

Za co więc jestem wdzięczny?
Za to, co mam?
Za to, kim jestem?
Za ludzi i spotkania, które mnie kształtują?
Czy może za lekcje, które wcale nie były łatwe, ale zostawiły we mnie jakiś rodzaj mądrości?

Czasem wdzięczność rzeczywiście bywa narzucona.
Ktoś mówi "powinieneś być wdzięczny", a we mnie nic się wtedy nie otwiera.
Bo wdzięczność nie przychodzi z zewnątrz - ona rodzi się wewnątrz.
Może... być naprawdę wdzięcznym to naprawdę uznać coś za bliskie, to poczuć, że ta rzecz, to miejsce, czy ten człowiek naprawdę wiele dla mnie znaczą.

I pewnie właśnie to jest pytanie, które warto sobie zadać:
Co decyduje o tym, że JA jestem wdzięczny?
Co porusza mnie na tyle, że chcę powiedzieć "tak, to jest moje, to ma znaczenie"?

Zwracasz czasem uwagę na to, ile wysiłku nosimy w sobie na co dzień… nawet o tym nie wiedząc?Mi się zdarza.Zastanawiam s...
16/12/2025

Zwracasz czasem uwagę na to, ile wysiłku nosimy w sobie na co dzień… nawet o tym nie wiedząc?

Mi się zdarza.

Zastanawiam się wtedy, jak często udajemy przed światem - i przed sobą - że "wszystko jest w porządku", choć w środku coś cicho trzeszczy.

Bywa, że te momenty - niewielkie i niemal nieuchwytne - przypominają mi, jak delikatnie potrafi pracować psychika, zanim zacznie wołać głośniej. Jak wysyła sygnały, które łatwo przeoczyć:
- odrobina napięcia w brzuchu,
- brak możliwości złapania pełnego oddechu,
- poranne zmęczenie, którego nie sposób wytłumaczyć.

I czasem pojawia się coś jeszcze.

Mianowicie to, że wiele osób bez przerwy żyje na takim "wewnętrznym napięciu”. Z zewnątrz wygląda to stabilnie - praca, obowiązki, rozmowy... Generalnie wszystko gra.
Ale w środku… w środku już dawno kończą się zapasy sił. Czasem taki ktoś mówi: "przecież wszystko okej". Tylko coraz więcej energii idzie już nie na życie, lecz na to, żeby się jakoś utrzymać w pionie... Albo na powierzchni...

To trochę tak, jakby wielki, wspaniały pałac osuwał się w posadach. Jakby jego fundamenty zaczęły kruszeć.

I zdrowie psychiczne jest właśnie tym - fundamentem. Nie luksusem, nie dodatkiem. Jest gruntem pod stopami, bez którego cała reszta zaczyna drżeć.

A kiedy fundament jest zdrowy… Coś w człowieku mięknie. Myśli stają się lżejsze, oddech wraca do ciała. Świat przestaje być miejscem, w którym trzeba cały czas walczyć.

Zaczynasz słyszeć siebie.... I przy okazji naprawdę słuchasz.
Słyszysz to ciche "potrzebuję odpocząć".
A czasami zwykłe "to dla mnie za dużo".
I to odważne, pełne zgody na to, co Twoje: "tak, tego chcę".

W relacjach ta zmiana może być jeszcze bardziej widoczna.

Może nie reagujesz już z napięcia, a zaczynasz odpowiadać z miejsca łagodności, szczerości i jasności.
Może komunikacja robi się jak ciepłe światełko - nie oślepia, tylko rozjaśnia.
Może nie trzeba już interpretować ciszy. Nie trzeba zgadywać, co ktoś czuje.
Może robi się więcej miejsca na prawdę, na słuchanie, na bliskość.

Jednocześnie nie jest tak, że zdrowa psychika sprawia, że znikają burze. One i tak przychodzą. Ale kiedy masz pod sobą solidny grunt, burza nie wyrywa cię z korzeniami. Możesz i potrafisz wrócić do równowagi. Możesz wrócić do siebie.

Czasem, żeby zadbać o ten fundament potrzeba tylko momentu - spaceru, oddechu, jednej spokojniejszej nocy. Czasem słowa kogoś bliskiego... A innym razem rozmowy ze specjalistą, która nie ma nic wspólnego ze "słabością”, a wszystko z troską o siebie samego.

Bo na spokój nie trzeba zasłużyć. Na spokój zasługuje się już teraz, dokładnie takim, jakim się jest.

A Ty... Jak dbasz o swój spokój?

Mówisz innym, kiedy coś Cię drażni, frustruje, boli lub denerwuje?Czy raczej trzymasz to w sobie? Zaciskasz zęby, liczys...
09/12/2025

Mówisz innym, kiedy coś Cię drażni, frustruje, boli lub denerwuje?

Czy raczej trzymasz to w sobie? Zaciskasz zęby, liczysz, że samo przejdzie? Mówisz sobie, że nie warto zaczynać, że przecież nic wielkiego się nie stało… albo że i tak nic się nie zmieni?

Ten temat jest pewnego rodzaju rozwinięciem kwestii granic i ich wyrażania, a dla mnie to szczególnie ważne - w relacjach, tych najbliższych, codziennych. Dlaczego?

Może dlatego, że powiedzenie na głos tego, co trudne i niewygodne, jest z jednej strony aktem troski o siebie, a z drugiej zaproszeniem do prawdziwej relacji. To moment, w którym dajesz drugiej osobie dostęp do tego, co dzieje się w Tobie. Bez tego nie ma możliwości reakcji, zmiany ani wspólnego szukania rozwiązania. A kiedy milczysz - problem wcale nie znika. Po prostu zostaje w środku i z dużym prawdopodobieństwem powoli zaczyna rządzić przestrzenią między Wami.

Bywa, że wtedy relacje cichną, usztywniają się. Bliskość znika, pojawia się dystans, drobne pretensje sklejają się w jedno wielkie "coś", którego już nawet nie sposób nazwać.

I wiesz... być może tym, co najbardziej niszczy relacje nie jest to, co mówimy, a to czego nie mówimy.

Bo szczerość nie musi być atakiem. Może być otwarciem drzwi - zaproszeniem do partnerstwa, szacunku i realnego kontaktu, w którym nikt nie musi się domyślać, co jest grane. A czasem… to po prostu oszczędność czasu i energii - bo są sprawy, których naprawdę nie da się zmienić... i dobrze to wiedzieć wcześniej, a nie po latach ciszy.

Więc jak jest u Ciebie? Co sprawia, że milczysz, gdy coś boli, drażni, uwiera?

Kogo wtedy chronisz - siebie? Tę drugą osobę? A może samą relację, żeby nie zobaczyć jej w całości - z jej wadami i zaletami?

Hej, dziś dzielę się z Wami przemyśleniami o granicach.Czasem mam wrażenie, że w świecie, który nieustannie zachęca nas ...
01/12/2025

Hej, dziś dzielę się z Wami przemyśleniami o granicach.

Czasem mam wrażenie, że w świecie, który nieustannie zachęca nas do otwartości, elastyczności i "bycia dla innych", granice zaczynają brzmieć jak coś raczej nieprzyjemnego... Jak coś twardego, szorstkiego i zimnego. Jak mur, jak bunt.

Wydaje mi się jednak, że są one czymś zupełnie innym - nie egoizmem, a troską. O siebie i o relacje.

Kiedy myślę o swoim własnym życiu - widzę, że to być może jeden z najważniejszych sposobów okazywania sobie szacunku... i czułości. To nie krzyk ani manifest siły. Coś bardziej jak czuły szept - "to dla mnie w porządku… a to już nie".

Granice mogą być zaproszeniem do relacji, w której każdy ma możliwość zachować swój kształt. Do spotkania, które nie wymaga od nikogo przekraczania siebie wbrew sobie.

Bo osoba, która zna swoje granice, nie potrzebuje dramatycznych rozstań ani intensywnych emocji. Zamiast tego wnosi ze sobą coś innego - spokojną obecność, klarowność, zdolność do wypowiedzenia swojej wewnętrznej prawdy, zanim w środku zbierze się gniew albo przemilczane "nie".

W tym sensie, granice funkcjonują jak filtr. Pozwalają, by do Twojego życia wpływało to, co wspiera. Zatrzymują natomiast to, co zbyt ciężkie, czego zbyt dużo i szybko.

Dzięki nim:
- relacje stają się jasne i szczere, bo nie opierają się na domysłach,
- zaoszczędzony czas i energia mogą być użyte tam, gdzie to naprawdę ważne,
- potrzeby mogą wybrzmieć bez wstydu,
- więzi stają się wyborem, a nie obowiązkiem.

Granice to ten moment, kiedy mówisz:
"Hej, dziś nie mogę, potrzebuję odpoczynku. Spróbujmy jutro".

A kiedy potrafisz rozpoznać własne granice - łatwiej Ci usłyszeć i uszanować granice innych.

I może właśnie dlatego granice nie oddalają od ludzi. Raczej dają przestrzeń, w której każdy może oddychać swobodniej. Pozwalają spotkać się tam, gdzie nikt nie musi niczego udawać, gdzie nikt nie ponosi kosztu milczenia, gdzie obecność jest dobrowolna, a bliskość wyrasta z jasności, nie z poświęcenia.

Granice to język szacunku.
Delikatny, ale stanowczy. Cichy, ale prawdziwy.
I choć czasem trudno je postawić, to właśnie one sprawiają, że możemy pozostać sobą i jednocześnie być naprawdę blisko.

W pewnym sensie stawiać granice to wiedzieć kim się jest... i dać przyzwolenie innym na bycie tym, kim są.

A dla Ciebie czym są granice?
Co Ci dają?
Co odbierają?

Dlaczego akceptacja jest fundamentem zmiany?Poniższy tekst jest dla mnie bardzo ważny i po prostu bardzo go lubię, ukaza...
24/11/2025

Dlaczego akceptacja jest fundamentem zmiany?

Poniższy tekst jest dla mnie bardzo ważny i po prostu bardzo go lubię, ukazał się także jakiś czas temu na stronie Fundacji Spiral Coaching, a ja pozwalam sobie go tutaj przypomnieć 🙂

Pewnie zdarza Ci się czuć, że to, co z siebie dajesz, nie wystarcza. Że zawodzisz. Nie spełniasz oczekiwań swoich ani tym bardziej oczekiwań innych. Pewnie bywasz zły i sfrustrowany, pełen samokrytyki albo nie masz już sił, by dalej walczyć... Czujesz smutek i rozczarowanie. Być może wtedy właśnie najbardziej chcesz, by było inaczej - "lepiej". Najlepiej natychmiast. Już. Teraz. Być może uważasz, że jest jakiś ideał, jakaś konkretna jedna ścieżka do szczęścia, spełnienia, spokoju czy po prostu życia, takiego, jakiego chcesz i oczekujesz.

Widzisz... Takie założenie powoduje poważny wewnętrzny konflikt, co najmniej między tym jaki jesteś, a jaki chcesz być. Ba - w swej najbardziej bezpośredniej formie jest to konflikt między tym, co rzeczywiste a tym, co wyobrażone. I w zasadzie nie ma nic złego w wyobrażeniu, jakiejś wizji czy marzeniu. Nie ma... jeśli wiesz, że to nie zadzieje się w magiczny sposób, ale jest rezultatem pewnego procesu, a niekiedy procesem samym w sobie. Kiedy żyjesz jednak oczekiwaniem - głodny gonisz za marchewką na kiju, która wisi przed Tobą i nigdy jej nie dosięgasz, bo zawsze jest coś jeszcze do zrobienia, zawsze jesteś niewystarczający, w braku akceptacji, odrzucając to, jaki jesteś TERAZ w pogoni za tym, jaki chciałbyś być JUŻ.

Z drugiej strony pojawia się perspektywa akceptacji. Nie chcę sprzedawać jej tu jako kolejnej, jedynej i właściwej ścieżki do szczęścia. W konwencjonalnym pojmowaniu może się okazać, że wcale z tego szczęścia nie ma. Przynajmniej nie natychmiast. Z samej akceptacji miłość, spokój czy pieniądze się nie urodzą. Akceptacja, w tym jak ją rozumiem, to przyzwolenie na to, co jest. Na pozostanie tu i teraz. Z tym właśnie smutkiem, z tą właśnie złością, ale bez wewnętrznego konfliktu i napięcia - oczekiwania, że to musi się teraz zmienić i myśli, że "coś ze mną nie tak".

Widzisz... Kiedy akceptujesz, to nie znaczy, że się poddajesz. Potrzeba i chęć zmiany też jest naturalną częścią Twojego aktualnego stanu. Ba, dzięki akceptacji dopiero tak naprawdę możesz zacząć zmieniać. Nie marnujesz już energii na wyobrażenia, na zatrzymywanie pewnych nieakceptowanych przez Ciebie zachowań, uczuć czy myśli. Jeśli zaakceptujesz swój stan teraz, być może zaakceptujesz też proces, który jest konieczny i nie zawsze łatwy - nikt nie jest idealny - będziesz upadać. Czasem popełnisz błąd... I to jest okej. Nie musisz już teraz wszystkiego potrafić, być ponad to i reagować tylko z poziomu miłości czy współczucia... twardości, spokoju czy mocy. Wszelkie reakcje, uczucia, zachowania są naturalne, są być moze Twoim najlepszym sposobem bycia w tej chwili. Nawet jeśli stworzyłeś już nowe strategie - nie ma nic złego w tym, żeby wrócić do starych (może nawet chwilowo regresywnych) schematów - widocznie w tej właśnie chwili są najlepszym, co możesz zrobić... Z naprawdę przeróżnych względów.

Być może teraz czujesz napięcie, dyskomfort, kolejny konflikt... Być może znowu pojawia się myśl, że powinieneś albo nawet musisz zaakceptować to jak jest, a z jakiegoś powodu jest Ci trudno. Jest okej - brak akceptacji też zasługuje na akceptację. Jeśli na dziś to jedyny krok, który możesz zrobić, to jest on wystarczający. Jeśli na dziś nie możesz zrobić nawet tego kroku, to też jest wystarczające - po prostu jesteś, taki jak jesteś - wystarczający. I uczysz się akceptacji. Jak motyl - rozpościerasz swoje piękne, choć może delikatne skrzydła i rośniesz - powoli, we własnym tempie, by kiedyś choćby spróbować objąć akceptacją i współczuciem cały znany Ci świat.

Rozczarowania - dlaczego są tak ważne?Kiedyś przyszła mi do głowy taka myśl - jak to się dzieje, że tak rzadko spotykamy...
18/11/2025

Rozczarowania - dlaczego są tak ważne?

Kiedyś przyszła mi do głowy taka myśl - jak to się dzieje, że tak rzadko spotykamy się w relacjach z prawdziwymi możliwościami, a tak często z rozczarowaniami i niezrealizowanymi potencjałami? Jak widzicie na załączonej grafice, twierdzę, że prawdziwe możliwości pojawiają się tam, gdzie oczekiwania/konieczności pokrywają się z zasobami i podejrzewam, że odnosi się to zarówno do relacji, jak i indywidualnego przeżywania sytuacji przez każdego z nas.

Jednocześnie i rozczarowania, i potencjały niosą za sobą coś bardzo ważnego! Potencjały pozwalają na kreatywność poza koniecznością i oczekiwaniami, nie muszą być od nich zależne, mogą kwitnąć w ich ramach i wykraczać daleko poza nie. Nie zawsze są "odpowiedzią na", są przestrzenią, w której możliwości mogą się pojawiać, ale mogą stanowić także wyraz niepowtarzalnego "ja"... Pytanie jest jedno - czy sobie na to pozwolisz? A jeśli nie, to co sprawia, że sobie na to nie pozwalasz?

Rozczarowania to ta część oczekiwań, które nie pokrywają się z zasobami... I o dziwo, moim zdaniem, to bardzo ważna informacja! Dlaczego? A no dlatego, że roz-czarowanie oznacza krok ku realności. Oznacza, że przestajesz żyć iluzją, a zaczynasz dostrzegać to, co naprawdę możliwe dla Ciebie i innych - w sam raz, a nie ponad miarę i możliwości.

Rozczarowania to być może największy dar, jaki niesie ze sobą trudne doświadczenie i frustracja... Być rozczarowanym, to znaczy być urealnionym, prawdziwym, bliżej tego, co jest.

Tak mam ja... A jak jest dla Ciebie?

Adres

Włocławek

Strona Internetowa

https://twojpsycholog.pl/profil-psychologa/jakub-r

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Jakub Rusiecki Psychoterapia Gestalt umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram