16/10/2022
Warte poczytania..
AMBITNA REKREACJA – CZYŻBY?
Nie mogę powiedzieć, żeby to określenie spędzało mi sen z powiek. Nigdy się nim specjalnie nie przejmowałam w odniesieniu do siebie. Miałam to szczęście albo nieszczęście (zależy jak spojrzeć), spotkać się w swoim jeździeckim życiu i z rekreacją, i ze sportem, i z bardzo wysokim sportem też. Teraz jest to dla mnie zabawne, ale ja NAPRAWDĘ rozumiem każdego, kto marzy o startowaniu w zawodach. Ja też tam byłam. 🤷♀️Na tym samym miejscu. Jako dzieciak. Może każdy z nas przechodzi przez ten etap, kiedy widzi siebie, ze złotym medalem olimpijskim i w myślach słyszy hymn państwowy. Przemknęło mi to przez głowę przyznaję. 🙆♀️😜
Wiecie już z poprzednich postów, że zaczynałam w klubie sportowym i startowałam w rajdach długodystansowych. To nie jest łatwy sport ani dla konia, ani jeźdźca. Długie treningi wytrzymałościowe, długie przygotowania formy a tylko parę startów w sezonie. Pierwsze książki tłumaczone na nasz język ze wskazówkami, jak żywić konia w tej dyscyplinie. Co mu jest potrzebne i jak trenować. Dzieciakiem byłam, więc nie rozumiałam jeszcze ile to kosztuje. Szybko się dowiedziałam na zawodach międzynarodowych.🙈 Jeśli kiedyś chcecie poczuć się jak Alicja w Krainie Czarów, to zapraszam na puchar świata w skokach... 😉 W głowie mi się nie mieściło, ile to idzie kasy. Jakaż ja byłam naiwna… 😅 Dla marzycieli i altruistów sport to najwyższa forma rywalizacji. To fair play i niech wygra najlepszy!🤣🤣🤣 To wspólnota w najlepszym tego słowa znaczeniu. Dobra, ratuje mnie tylko to, że rajdy w Polsce kiedy były w powijakach, faktycznie tak wyglądały. My się wszyscy znaliśmy i pomagaliśmy sobie na szlaku i w stajni. 🤗 Im wyższy sport, tym więcej problemów i polityki. Niestety. Tam gdzie są coraz większe pieniądze, kończy się zabawa, a zaczyna prawdziwe życie. 🥴
Wiemy już, z czym sport się wiąże. Że jest to praca jak każda inna, tylko bardziej wymagająca. Że trzeba mieć do tego twardy tyłek i jeszcze twardsze plecy. Że wymaga od zawodnika umiejętności fizycznych i psychicznych na bardzo wysokim poziomie.💪 To, o czym nie myślimy, to że w sporcie jeździeckim nie jesteśmy sami. Jest z nami koń. Nasz partner. Nasza druga połowa. Bez prawa głosu. 🤷♀️Sport jest czymś wspaniałym dla człowieka. Daje nam możliwość sprawdzać swoje możliwości, zwiększać je, uczyć się i poprawiać, stawać się coraz lepszym. Mierzyć się z samym sobą i wygrywać. Tylko w ostatecznym rozrachunku, kiedy stajemy do rywalizacji, koń siłą rzeczy będzie na drugim miejscu. Trenowaliśmy go, żywiliśmy na najwyższym poziomie, leczyliśmy i rozwijaliśmy, zapewniliśmy mu wszystko co tylko się dało. Jest zdrowy, silny i zdolny. Nauczyliśmy go lubić treningi, lubić pracę z nami (prawda?!). Wszystko to, co trzeba dać koniowi w treningu sportowym, my mu daliśmy. To nam daje poczucie, że mamy prawo wymagać od konia tyle, ile od siebie. Nawet najlepszy zawodnik i jeździec świata, kiedy staje do zawodów na chwilę tego startu przestaje konia pytać, a zaczyna żądać. Na chwilę. To jest kwestia tego jednego parkuru, jednego czworoboku, jednego crossu, jednego wyścigu. 🤔
Spotkałam się ze sobą w tej sytuacji. Ze sobą i z konsekwencjami swojego działania. I nie spodobało mi się. Ja się sobie nie spodobałam. 🙄Nie mam widać czegoś ważnego do uprawiania sportu wyczynowego. Co więc mi zostało? Rekreacja?
Wiemy już też, z poprzedniego posta, że rekreacja to jazda konna bez startowania w żadnych zawodach. W swoim rytmie i tempie. Z przyjemnością. Jednak co jeśli, mimo wszystko jesteś bardziej ambitny? Kiedy spokojne spacerki, 3 chody i ogniska w stajni ci nie wystarczają? 🤔
Znowu zacznijmy ode mnie. Rajdy długodystansowe nie są skomplikowane technicznie dla jeźdźca. Wystarczy spojrzeć na jakiekolwiek nagrania z zawodów. Ważne, żeby nie spaść. I linie mety trzeba przekroczyć na koniu. W międzyczasie sporo się idzie i biegnie koło swojego konia. Kiedy teren jest trudniejszy, dystans dłuższy itd… ale nie ma szczególnego powodu by rzeźbić w dosiadzie. Jeśli ktoś spróbuje przejechać dystans, powiedzmy – 140 kilometrów i ładnie przy tym wyglądać, to cześć i czołem! Powodzenia… 😉 🤣🤣
My – ambitni, żądni wiedzy, ciekawi tego, jak jeszcze może być, zaczynamy szukać na własną rękę.
W moich nastoletnich latach nie było za dużo opcji. Sport, rekreacja, koniec. Szkoły jeździeckie w powijakach… internet? W latach 80 – 90? W powijakach też… ja pamiętam czasy, jak koleżanka przywiozła do stajni pierwsza prawdziwą szczotkę do konia 🙈🤩 Z Niemiec podajże. Nic nie było. Dlatego dłużej szukałam, ale w końcu znalazłam.
Hiszpańska Dworska Szkoła Jazdy Konnej… w dniu w którym odkryłam taką jazdę konną, zdecydowałam, że ktoś inny będzie musiał zostać mistrzem olimpijskim! 😀 😅
Naturalnie, sama szkoła była wtedy całkowicie poza moim zasięgiem, ale system ich szkolenia... 🤩🤩🤩 Wiecie, że uzyskanie statusu wyszkolonego jeźdźca zajmuje tam od 8 do 12 lat? I to codziennego trenowania na najwyższym poziomie. Szkolenie od opiekowania się końmi, poznawania ich i dbania o nie i sprzęt, poprzez wieloletnie kształtowanie swojego dosiadu w celu najlżejszej i najczystszej komunikacji. Ileż osób się poddało przed końcem. Jakiż sprawdzian dla naszej cierpliwości, wytrwałości i miłości do koni i jazdy konnej rozumianej jako kunszt jeździecki. 🤩❤ Ciekawe ile osób by czekało na swój pierwszy start w zawodach 12 lat? 😜Czy wtedy też wszyscy by się tak rzucali na ten sport? Nawet teraz, kiedy wiem już, jak to osiągnąć dech mi zapiera oglądanie tych mistrzów jeździeckich. 🤩🥰
Nie dostałam się więc do szkoły (pierwsza kobieta wystąpiła w ich kadrylu dopiero w 2010 roku), ale mój punkt widzenia na jazdę konną się poszerzył. Kopałam dalej. Co jeszcze można zrobić? Jak jeszcze może to wyglądać? 🤔😏
Teraz, ponad 20 lat później, gdy mamy internet i samoloty, a świat zrobił się nieduży, ogranicza nas tylko wyobraźnia. Jest na świecie tak wielu mistrzów jeździeckich w swoich dziedzinach. Tak wielu fachowców, że tkwienie w parodii sportu (bo umówmy się, najczęściej to nie jest sport), jest zupełnie bez sensu. Już dawno nie trzeba brać udziału w zawodach i wykazywać, tak zwanej „skuteczności” jeździeckiej, by zdobyć mistrzostwo w porozumiewaniu się z końmi. 🤷♀️ Jazda konna rozwinęła się w wielu kierunkach, tak ciekawych, często zaskakujących, że absolutnie każdy może znaleźć coś dla siebie i ćwiczyć tak długo, aż osiągnie upragniony poziom. 💪🤩
Sport służył i powinien nadal służyć do sprawdzania i poprawiania hodowli. Żeby wyłaniać najlepsze i najzdrowsze jednostki, które poprawią linie hodowlane. To jest szalenie ważne, tu chodzi o zdrowie i jakość naszych przyszłych koni.⭐⭐ Dlatego w sporcie idzie tyle pieniędzy. To jest Hodowla, która bardzo dużo kosztuje, inwestowanie w źrebaki i młode konie, i wyłanianie najlepszych z najlepszych. Tu są potrzebni właśnie fachowi jeźdźcy i trenerzy, którzy będą umieli te konie sprawdzić i pokazać. 💪🤗
Jeśli wystawiasz swojego „kucyka” – to moje pieszczotliwe określenie na każdego mojego konia, niezależnie od jego wzrostu – do konkurowania z inną ligą koni, nie zapewniając mu i sobie (!) odpowiednich warunków i wyszkolenia (patrz post: https://www.facebook.com/photo/?fbid=178966164653731&set=a.178405274709820 ), nie patrząc czy ma faktyczne możliwości konkurować i ciśniesz mimo to – bo „lubisz”, to uprawiasz pseudo sport. 🙄
Jeżeli z jakiegoś powodu nie chce ci się spełnić wszystkich warunków uprawiania sportu, a mimo to startujesz ciągle i ciągle wmawiając sobie, że taka wysokość (lub taka klasa w ujeżdżeniu), to dla żadnego konia nie problem, to uprawiasz pseudo sport.🙄
Jeżeli nie kształcisz sam siebie w kierunku sportu (prawidłowo rozumianego), a uczysz innych i dajesz im mylne wyobrażenie, a co za tym idzie, ich konie wpadają w to błędne koło, to uprawiasz pseudo sport.🙄
Jeżeli sam jeździsz pseudo sport i uczysz tego innych, to sama nie wiem już co powiedzieć…
Gdzie jest ambicja w jeżdżeniu na zawody nawet tydzień w tydzień, bez prawidłowego szkolenia konia i jeźdźca?🤷♀️ Co w tym jest pięknego? O jakiej wygranej my tutaj mówimy? Co jest ambitnego w wygrywaniu nawet wielokrotnie zawodów regionalnych klasy LL i L? 🤔Znam szereg osób, które mają na swoim koncie oszałamiającą ilość pucharków, wspaniałych skrótów na parkurach, genialnych dodań i ustawień na czworobokach, pokazowych wyścigów w rozgrywkach i wygranych w niskich klasach. Widok ich konia podczas tych „wyczynów”, jest zwyczajnie smutny. To nie jest ambicja. To jest arogancja.🤷♀️🙄 Za określeniem ambitna rekreacja stoi arogancja. Jestem za dobry na rekreacje, ale nie chce mi się rywalizować z najlepszymi. To źle. Miłość do koni wraz z ambicją, powinna prowadzić do pokory i uczenia się tak długo, aż się cel osiągnie, a nie wygrywania kosztem konia.
Ile razy widzieliście ogłoszenie: sprzedam konia. Wspaniały, ale chętny do przodu (czytaj: nie potrafię go opanować) z przeznaczeniem do ambitnej rekreacji. 🥴Czyli źle trenowany koń, z którym trzeba się będzie męczyć. Taki koń ląduje potem w pelhamach i innych koszmarnych kiełznach i musi dygać zawody raz za razem. Żaden przyzwoity prawdziwy sportowiec nie inwestowałby w niego swojego czasu. Za dużo z tym jest pracy. Takiego konia trzeba by najpierw odrobić porządnie (zwłaszcza jego głowę i nastawienie do zajęć), zainwestować czas i kasę, a nie ma pewności, czy to coś da.🤷♀️ Są inne konie, z lepszymi perspektywami. Więc jeśli sportowiec by się za niego nie brał (a to jest profesjonalista), to co każe ci myśleć, że ty powinieneś? Wiadomo co. Po co wydawać kasę na drogiego konia do sportu (nie stać mnie na to), jak ten jest w moim zasięgu i na nim sobie postartuję. Bo to lubię. Arogancja i pseudo sport. 🥴
Nie ma nic złego w małym sporcie.
Załóżmy, że kupiłeś konia do sportu (ma takie możliwości), trenujesz go wspaniale z profesjonalnym trenerem i zapewniasz mu wszystko co potrzeba. Sam też dbasz o swój trening i spełniasz warunki. 💪🤩Nie masz tyle kasy, żeby kupić koniowóz/przyczepę i wiesz, że nie dasz rady dojechać na dalsze zawody (człowiek może sprzedać tylko jedną swoją nerkę, a startowanie jest koszmarnie drogie). Stacjonujesz więc w stajni, która takie zawody organizuje. Startujesz tylko tam, ale aż miło na was (ciebie i twojego konia) na zawodach popatrzeć, jak pięknie się rozwijacie. 🥰To jest sport. Możesz jeździć sobie małe klasy, możesz jeździć tylko w swoim regionie, ale z ambicją, a nie arogancją i w komunikacji, a nie kosztem konia. 🙏❤
Jest tyle różnych dróg. Możesz ćwiczyć
• klasykę
• naturalne jeździectwo
• powożenie i wszystkie jego odmiany łącznie z wrotkami za koniem (ale czad!)
• dżygitówkę i niesamowite popisy na koniu
• sztuczki i zabawy aż do pokazów jak na arenach międzynarodowych
• western
• strzelanie z łuku na koniu
• pokazy rycerskie
• bawić się i mieszać style, ucząc się z każdego z nich
Możesz uczyć się i wzrastać w swoim kunszcie jeździeckim, rozumieć się coraz lepiej ze swoimi końmi, a także sobą (bo konie uczą nas więcej o nas samych, niż ktokolwiek – poza mężem/żoną! ), 🤗🔥💪🤩🤩
albo… możesz jeździć pseudo sport (i zmieniać konia za koniem, z powodu kontuzji). 😥
Twój wybór.
Zdjęcie: Suzzete (Zetti) Kallen Art
Niezależnie co trenujecie, dbajcie o siebie (i swoją ambicję 😜 ) ❤
•
•
•