08/02/2026
MIĘDZY WEWNĘTRZNYM KRYTYKIEM A CZUŁYM OPIEKUNEM.
Każdy unoszący się balon to jakaś część mnie/Ciebie.
Strażnik/krytyk
Obrońca
Wrażliwy opiekun
Szalony młodzieniec
Bezbronne dziecko
I każda z tych części ma swoje cele, swoje interesy, swoje powody, żeby się aktywować albo ukrywać.
Co się dzieje, gdy żyjemy w świecie wewnętrznej dyktatury krytyka? Oprócz nieprzyjemności, które niektórzy z nas znają, to chcemy się go przede wszystkim POZBYĆ.
Zniknąć go, wyciąć, usunąć. Jak narośl.
Ale to przecież część nas i to trochę tak, jakbyśmy próbowali odciąć sobie..nogę.
Najbardziej chcielibyśmy żyć tylko blisko części spokojnych, radosnych.
A jak by to było wysłuchać każdej z tych części (nawet krytyka)?
Jakie ma powody, przed czym nas chroni, czego nie chce dla nas.
I uznać, uhonorować.
Jeśli to na początek będzie za trudne, to chociaż dać mu znać, że go widzimy.
Co może się wtedy wydarzyć?
To może być delikatne, prawie, że nieuchwytne.
Ale może pojawić się ULGA, jakby poczucie, że na wszystko jest miejsce.
Bo co jeśli nasza wewnętrzna przestrzeń jest tak duża jak to niebo i pomieści wszystkie balony/części.
I im więcej dajemy im przyzwolenia na bycie, tym więcej mają powietrza, żeby się unosić i nie zderzać.
To może być trochę bardziej demokratyczny ustrój, w którym każda z naszych wewnętrznych części może współistnieć.
I może demokracja nie jest doskonałym ustrojem 😅 to idąc za słowami Winstona Churchill’a - jest najlepszym z dostępnych.
I ja się z tym zgadzam. Odkąd zapanowała we mnie względna demokracja, odczuwam dużo więcej spokoju.
A jak jest u Ciebie?
Czy któraś z cześci wiedzie prym, a może to coś nowego dla Ciebie, przyglądanie się sobie i rozróżnianie części?
Jesli chcesz, daj znać w komentarzu ✍️