28/12/2025
Zaledwie 4 lata temu moje grudniowe urodziny kojarzyły mi się z kolejnym, nie do końca spełnionym rokiem. Święta były przypominajką o niezrozumiałej tęsknocie i samotności w sercu, a końcówka roku – srogim podsumowaniem.
Gdyby ktoś wtedy powiedział mi, że moje życie może być tak obfite, lekkie i radosne… I że ten poziom spełnienia nie musi ograniczać się tylko do jednej sfery życia – obśmiałabym go. A gdyby jeszcze dodał, że to naprawdę ja, i tylko ja, mam moc, by stworzyć taką rzeczywistość, uznałabym tę osobę za wariata.
I mimo mojego analitycznego umysłu, ten głos, że „może jest coś więcej”, narastał. Nie wiem, jak znalazłam odwagę, by iść za tym przeczuciem. Mimo że wiele osób się o mnie po drodze martwiło, inne kpiły, ja nie przestawałam korzystać z mocy manifestacji. Kawałek po kawałku tworząc rzeczywistość bez limitów. Trzymając energię. Wierząc. I doświadczając cudów.
Czy zawsze było łatwo? Nie. Wewnętrzna praca wymaga odwagi i ciężkiej pracy nad swoimi lękami, emocjami, ograniczeniami. Regularnie. Codziennie. Nawet nie widząc rezultatów (jeszcze!).
Nie przestaję się uczyć.
Nie przestaję manifestować.
Widzimy się na żywo 30.12 w Warszawie. Czas na rytuał, który sprawia, że każdy kolejny rok jest jeszcze lepszy. Czas na kalibrację roku 2026.
Będzie się działo 🔥⚡️
Ufam, że skoro tu jesteś, to wiesz, co robić, jeśli i Ciebie woła.