09/01/2026
GDY KOBIETA DAJE DOM MĘŻCZYŹNIE 🏡
Wiele z nas to tego doświadcza, czuje, ale nie potrafi tego uchwycić i nazwać. Za to pięknie opisała to Jolanta Sawicka - Z miłości do życia i ludzi - Ustawienia Systemowe 🙏🙏
"To jedna z najczęstszych i najcichszych dynamik w parach, w których kobieta jest emocjonalnie dojrzalsza, bardziej ugruntowana i „niesie życie” w sposób, którego mężczyzna jeszcze nie potrafi.
To nie jest przypadek; to jest układ sił, lojalności i niewidzialnych zobowiązań, które płyną zarówno z historii rodu jak i z osobistej konstrukcji psychicznej partnerów.
🦋 Dlaczego tak ? – najczęstsze dynamiki.
1. Kobieta daje dom, bo ‘’stoi na ziemi’’, on przychodzi po grunt, którego nie dostał u siebie.
W ustawieniach systemowych bardzo często widać jedną powtarzalną sytuację gdzie mężczyzna pochodzi z systemu, gdzie brakuje ojca lub matki (emocjonalnie lub fizycznie):
- rodzic był niedostępny, chory, obciążony,
- albo matka „wzięła” syna jako partnera emocjonalnego i on nigdy nie dostał pełnej męskiej inicjacji,
- albo w domu nie było stabilności, bezpieczeństwa, miejsca.
Tacy mężczyźni mają w sobie głód domu, nie w sensie ścian, tylko w sensie głodu emocjonalnego ugruntowania.
Kobieta, która daje dom ma w sobie ogromną ‘’energię domu” -ona buduje dom emocjonalnie, energetycznie, materialnie.
Kobieta jest wtedy „glebą”, na której każdy mężczyzna czuje, że może usiąść, odpocząć, zrzucić ciężary, karmić się.
Jeśli kobieta ma 80–90% energii domu, to mężczyzna automatycznie cofnie się do roli „gościa” w tym domu.
W roli gościa domu:
nie bierze odpowiedzialności,
nie czuje się współtwórcą,
nie traktuje przestrzeni jako własnej,
łatwiej mu oceniać niż budować,
łatwiej mu odchodzić niż inwestować emocjonalnie.
Bo on jest u Ciebie, a nie u Was.
On nie przynosi „domu”, bo w jego systemie dom jest poraniony.
On nie przynosi domu, bo w jego systemie dom nie jest dziedziczony np. z rodziców na dziecko i on przychodzi po dom – chce dostać.
I dlatego naturalnie ustawia się tak, że „wchodzi w gotowe”
korzysta z tego, co kobieta zbudowała
podłącza się do jej zasobów, energii, struktury.
To nie jest lenistwo.
To jest kompensacja systemowa: jego ciągnie do miejsca, w którym może doznać czegoś, czego nie dostał w rodzinie pochodzenia.
A kobieta często pochodzi z systemu, gdzie
kobiety były silne, samodzielne,
matki i babki „dźwigały rody”,
mężczyźni byli słabi, nieobecni fizycznie albo nieobecni emocjonalnie.
I wtedy kobieta ma w sobie zapis dom się stawia samemu, na kobiecych barkach.
Kobiety system rodzinny nauczył ja - jak ja nie zadbam, to nikt nie zadba.
To bardzo częsty wzór u kobiet, które dorastały w środowisku, gdzie ktoś był słaby, był niespójny, wymagał opieki ,a ona musiałaś być za wcześnie silna.
Wtedy wchodzi program:
- Najpierw stworzę warunki, a potem ktoś przyjdzie i będzie mnie kochał. -
Ale tak to nie działa.
Bo mężczyzna, który wchodzi w gotowe warunki, z definicji nie tworzy ich razem z Tobą.
Więc nie czuje tego jako „swoje”, więc nie angażuje się tak, jak mężczyzna, który tworzy od podstaw.
2. Kobieta daje nadmiar, bo ma lęk, że straci. Mężczyzna przyjmuje nadmiar, bo ma lęk, że nie wystarczy.
Tutaj działa układ dwóch ran.
Rana kobiety: lęk przed brakiem miłości
Kobieta daje miejsce, bezpieczny dom, pełną lodówkę, gotowienie, organizację, bo boi się, że jeśli nie da, to nie dostanie miłości, myśli, że jej wartość to, to, co daje innym.
To jest głęboka, nieświadoma próba - Dam Ci wszystko, tylko zostań.
Rana mężczyzny: lęk przed niewystarczalnością
Mężczyzna często czuje
że nie ma wystarczająco, żeby „wnieść” coś do relacji
że jest nie wystarczający
że nie dorasta do kobiety
że je nie zaspokoi tym co ma
że u niej jest bardziej bezpiecznie niż u niego
On nie daje, bo nie wierzy, że to, co ma, wystarczy.
On nie wierzy w siebie i swoje zasoby.
Dlatego wchodzi w gotowe w dodatku tam, gdzie czuje, że nie zostanie oceniony z tym z czym przychodzi.
Kobieta podświadomie wybiera mężczyzn z ‘’brakami’’.
Kobieta nie robi tego świadomie, to jej energia mówi - Ja dam przestrzeń, Ty bądź mi blisko.
A do takiej energii najczęściej dopasowują się mężczyźni:
niepewni
bez własnego zaplecza np. materialnego
emocjonalnie niedorośli
szukający ratunku, szukający podparcia
nieumiejący stanąć na własnych nogach w życiu
Kobieta wybiera mężczyzn, których można kochać sercem, ale nie można na nich oprzeć życia.
3. Kobieta w roli matki / mężczyzna w roli chłopca.
Gdy kobieta daje dom, miejsce, struktury, zasoby, to nieświadomie zajmuje pozycję matki.
Mężczyzna nawet jeśli jest dorosły, silny, zdolny ląduje w pozycji syna.
I wtedy dynamika wygląda tak
kobieta - buduje, organizuje, stabilizuje, zapewnia
mężczyzna – pojawia się, wprowadza się, korzysta
Energia jest nierówna. Nierówna energia zawsze kończy się
agresją
wycofaniem
chłodem seksualnym
poczuciem, że „coś jest nie tak”
poczuciem niesprawiedliwości
Dom postawiony przez kobietę tworzy matczyne pole.
Mężczyzna wchodzący do domu kobiety wchodzi w jej energię, nie swoją.
A mężczyzna, który nie stoi na swoim miejscu, prędzej czy później
traci szacunek do kobiety
bije w nią swoim poczuciem niższości
reaguje agresją, milczeniem lub dystansem
W głębi mężczyzna chce DAWAĆ, a nie być utrzymywany emocjonalnie czy materialnie.
Problem w tym, że w tej dynamice kobieta ma energię dawania większą niż energię brania.
Kobieta wtedy umie: podtrzymać, uratować, utrzymać, zbudować, dać przestrzeń.
Ale ma trudność z przyjmowaniem, proszeniem, pozwoleniem, żeby ktoś zrobił za nią, oddaniem części odpowiedzialności.
Mężczyźni to czują.
I przychodzą, żeby brać, bo Ty kobieto promieniujesz dawaniem.
Jak ty promieniujesz dawaniem, to on nie przychodzi dawać; On przychodzi odpocząć.
A kobieta zamiast być partnerką niesie rolę emocjonalnej matki.
4. Kobieta zaprasza, żeby nie czuć porzucenia. Mężczyzna wchodzi, żeby nie czuć pustki.
Kobieta boi się stracić.
Mężczyzna boi się, że nie potrafi utrzymać.
Więc ona daje.
A on bierze.
I na początku to wygląda jak harmonia.
A potem zamienia się w nierówność, a ta zawsze boli.
Jeśli relacja zaczyna się od tego, że to ona daje przestrzeń, dom, zasoby, opiekę, a on wchodzi w gotowe, to z czasem bardzo trudno zbudować
szacunek,
męskie prowadzenie,
równowagę w dawaniu i braniu
bliskość i intymność
zdrową seksualność,
odpowiedzialność po męskiej stronie.
Bo systemowo ona jest wyżej, a on mimo, że nie powie tego głośno czuje się niżej.
Oni oboje, czują tą nierównowagę, ale są w tym, bo ona boi się porzucenia, a on pustki.
Czas i tak zrobi swoje...
Mężczyzna, który czuje pustkę w sobie, który czuje się niżej, prędzej czy później zacznie
walczyć,
ranić,
znikać.
Kobieta wtedy czuje się porzucona.
🦋Jak tę dynamikę odwrócić i co musi się zmienić po obu stronach, żeby relacja była zdrowa.
1.Kobieta schodzi z pozycji „matki rodu”, mężczyzna wraca do swojej linii męskiej, to jest absolutny fundament.
Aby odwrócić dynamikę, kobieta musi symbolicznie i realnie zrobić trzy rzeczy:
Oddać to, co nie jest jej
ciężar po matce i kobietach z rodu
odpowiedzialność za mężczyzn rodu
rolę tej, która „utrzymuje i trzyma wszystko”
Bez tego NIC się nie wydarzy.
Kobieta musi przestać brać za dwóch.
Dla kobiety to trudne, bo ona robi to automatycznie - widzi brak, to wypełnia.
Ale dopóki ona jest „większa”, on nie ma gdzie i jak urosnąć.
System potrzebuje pustego miejsca; miejsca na męskie.
Kiedy kobieta przestaje nosić za mężczyznę, męska linia zaczyna się budzić.
On staje na swojej ziemi, nie na jej.
2. Pozwolić mu dawać, choćby, to było mniej niż kobieta potrafi.
Kobiety często nieświadomie kastrują mężczyzn, bo robią wszystko lepiej, szybciej, dokładniej.
Mężczyzna rośnie nie wtedy, kiedy daje dużo, tylko kiedy daje to, co jest WŁAŚNIE JEGO i jest to z szacunkiem przyjęte.
Jeżeli kobieta nie uznaje tego co mężczyzna daje i wnosi jako swoje, on nigdy nie urośnie i nie zacznie dawać więcej.
3. Kobieta reguluje nad-DAWANIE-miłość, mężczyzna konfrontuje się z niewystarczalnością
Tu jest serce sprawy.
Kobieta przestaje kochać za dwoje.
Kobieta, która daje dom i życie „na gotowo”, w praktyce mówi:
„Zostań, ja cię uratuję.”
„Nie odejdź, dam ci wszystko.”
„Tylko mnie nie zostaw.”
To nie jest miłość. To jest lęk przed utratą.
A miłość oparta na strachu prowadzi do nierówności.
Odwrócenie dynamiki wymaga, żeby kobieta wróciła do:
własnych granic
swojej wartości
swojej kobiecość
swojej delikatności
Mężczyzna konfrontuje się ze swoją raną: „Czy ja wystarczam?”
To jest jego inicjacja, jego osobisty proces rozwojowy i tu nie ma drogi na skróty.
Dopóki mężczyzna:
wybiera drogę najmniejszego oporu
korzysta z gotowego domu
unika odpowiedzialności
boi się wnieść cokolwiek
dopóty będzie w roli chłopca.
Chłopiec nie prowadzi relacji.
Chłopiec się w niej „urządza”.
Mężczyzna zaczyna się budzić, kiedy:
czuje i rozumie konsekwencje swojego unikania
mierzy się z poczuciem bycia niewystarczającym, które często jest zakorzenione w dzieciństwie i traumach
staje w prawdzie wobec siebie i relacji z kobietą
zaczyna prawdziwie wnosić swoje zasoby
I to jest dla niego bardzo trudne, ale bez tego nie ma dojrzałej relacji / związku.
3. ENERGETYCZNIE balans musi wrócić.
To, co nazywamy „chemia”, „przepływ”, „męska energia”, „kobieca energia”, to nic innego jak równowaga dawania i brania.
Jeśli kobieta daje dom, a mężczyzna nie wnosi swojego, energia staje. Przestaje płynąć.
Kobieta czuje:
zmęczenie,
rozczarowanie,
spadek pożądania,
gniew,
poczucie samotności przy kimś obok.
Mężczyzna czuje:
presję,
poczucie bycia niewystarczającym,
wstyd,
złość,
oddalenie.
Nie jest to o złośliwości, to czysta dynamika energii.
Odwrócenie polega na tym, że mężczyzna WRACA do roli dającego.
Chodzi o inicjatywę, odpowiedzialność, wkład (finansowy, fizyczny, czasowy), zaangażowanie, konkret.
Kiedy mężczyzna zaczyna dawać, kobieta może odetchnąć, zmięknąć, przestać ‘’trzymać i nieść’’ wszystko sama, poczuć się kobietą, nie matką.
Kobieta musi przestać dawać „na wejściu”.
Nie zapraszać „na gotowe”. Nie urządzać życia mężczyźnie.
Jeśli dajesz wszystko na start, potem trudno, to odkręcić.
Mężczyzna wchodzi w to, co dostał.
Nie w to, co zbudował.
Mężczyzna musi mieć swoje obowiązki, swój wkład, swoją odpowiedzialność.
Bez tego on nie stanie jako partner.
Kobieta musi wrócić na swoje miejsce - kobiety.
Nie matki.
Nie wybawicielki.
Nie tej, która udowadnia swoją wartość i podświadomie nie dopuszczasz mężczyzn mocniejszych od siebie
Silny mężczyzna byłby konfrontacją.
Dałby strukturę.
Postawiłby granice.
Nie wszedłby „na gotowe”.
Ale Twoja systemowa pamięć mówi - Mocny mężczyzna to zagrożenie. Bezpieczniej być tą, która trzyma ster.
Dlatego wybierasz tych, którzy:
nie przejmą kontroli,
nie będą dominujący,
nie będą „za silni”,
nie zrobią Ci krzywdy.
Ale jednocześnie oni nie uniosą partnerstwa i ten wzór działa w tle i kieruje wyborami.
🦋-------🦋-------🦋------
Kobieta i mężczyzna
Nie spotykają się w tej dynamicie przypadkiem.
Spotykają się, bo system pamięta,
kto kiedy wziął za dużo
i kto zbyt długo dawał w ciszy.
Kobieta nie jest źródłem bez dna.
Mężczyzna nie jest pustym naczyniem.
Gdy ona daje z lęku przed utratą,
a on bierze z głodu uznania
miłość zamienia się w dług.
W porządku serca
dawanie rodzi się z obfitości,
a branie z pokory.
Jedno bez drugiego
łamie kręgosłup relacji.
Kobieta odzyskuje godność,
gdy przestaje ratować.
Mężczyzna odzyskuje siłę,
gdy przestaje żądać.
Wtedy dar staje się darem,
a nie zapłatą za bycie wybranym.
Między nimi stoi prawo:
to, co daję, nie ma ceny,
a to, co biorę, nie jest mi należne.
Każde „tak” płynie z wolności,
każde „nie” chroni miłość.
Gdy równowaga wraca na swoje miejsce,
ona nie musi już udowadniać wartości,
a on nie musi jej potwierdzać.
Stoją naprzeciw siebie dorośli, obecni, wystarczający.
I wtedy system milknie.
Bo tam, gdzie dawanie i branie są równe,
los nie ma już nic do wyrównania."
Jola 🦋
www.jolantasawicka.pl