03/02/2026
Tak, wiem, że przez dłuższy czas była tu cisza.
Ale nie zniknęłam — a potrzebowałam tej przerwy i urlopu. Dobrze czasem wrzucić na luz i zwyczajnie odpocząć, zrobić sobie więcej przestrzeni w głowie i w środku.
Urlop przypomina, że życie to nie tylko myślenie o doświadczeniu, ale przede wszystkim bycie w nim.
A teraz wracam do Was z tematem, który chodzi za mną od dawna.
🧠 Afekt pępowinowy.
Pojęcie obecne w analizie psychoanalitycznej, a jednocześnie wciąż mało znane. Wzmiankowany m.in. w pracach Nandora Fodora, Francisa Motta, Franka Lake’a — na styku psychoanalizy, psychologii prenatalnej i doświadczenia ciała.
To, co fascynujące (i poruszające), to myśl, że nasze najwcześniejsze doświadczenia relacyjne nie zaczynają się po urodzeniu, ale dużo wcześniej — w tym, co „dociera” do nas zanim pojawią się słowa.
Afekt pępowinowy to nie wspomnienie.
To raczej ślad.
W ciele, w emocjach, w sposobie bycia w relacji ze światem.
Objawia się w ciele, w naszych gestach. Istnieją tzw. "metaforyczne ruchy ust pępowinowych" (MUMM), po których można odczytywać co najczęściej dostarczała pępowina, jak wyglądało życie płodowe. Mogą to być ruchy zaciskania ust, szczęk, zatrzymywania energii, wypluwania.
Zastanawialiście się kiedyś co te ruchy mogą mówić o życiu prenatalnych Waszych pacjentów?
Będę do tego wracać.
Powoli i z ciekawością.
Dobrze znów tu być 💛