Stając się sobą

Czego ludzie żałują przed śmiercią?(to nie są przypuszczenia. To wnioski z badań i rozmów z osobami u kresu życia)Nie mó...
27/01/2026

Czego ludzie żałują przed śmiercią?
(to nie są przypuszczenia. To wnioski z badań i rozmów z osobami u kresu życia)

Nie mówią:
„żałuję, że za mało pracowałem”
„żałuję, że nie byłem bardziej produktywny”

Najczęściej mówią coś zupełnie innego.

🔹 Żałują, że nie żyli w zgodzie ze sobą
że wybierali „bezpiecznie”, a nie prawdziwie
że spełniali cudze oczekiwania zamiast swoich marzeń

🔹 Żałują, że poświęcili zbyt dużo życia pracy
kosztem relacji, obecności, bycia z bliskimi tu i teraz

🔹 Żałują niewyrażonych emocji
niewypowiedzianego „kocham”
przemilczonych konfliktów
lat spędzonych na tłumieniu siebie

🔹 Żałują zaniedbanych relacji
bo na końcu to nie osiągnięcia są najważniejsze,
tylko ludzie

🔹 Żałują, że odkładali życie „na później”
dbanie o siebie
radość
odpoczynek
bycie szczęśliwym bez warunków

📌 Psychologia pokazuje coś bardzo ważnego:
najsilniejszy żal dotyczy nie tego, co zrobiliśmy, ale tego, czego NIE zrobiliśmy.

Tego, kim nie odważyliśmy się być.

Może więc pytanie nie brzmi:
„czy robię wystarczająco dużo?”

Ale:
„czy żyję w zgodzie ze sobą – już teraz?”

Obraz: Paul Signac, 1895-96.o

„Czy podać leki na ADHD 5-latkowi, który ma zachowania agresywne”- pyta pewna mama. Wiemy, że formalnie można, wiemy, że...
24/01/2026

„Czy podać leki na ADHD 5-latkowi, który ma zachowania agresywne”- pyta pewna mama. Wiemy, że formalnie można, wiemy, że dr Jóźwiak podaje swoim. Wiemy, że leki działają. Oczywistość. Tylko pomyślałam o tym jeszcze w inny sposób…

Znam podobną historię dziewczynki bez papierów. Nagle, niewiadomo skąd (dokładnie jak u tej mamy powyżej, co zastanawiała się nad lekami) 5-letnia Emilka zaczyna popychać, gryźć i klepać dzieci. Trwało to conajmniej miesiąc, a może i dłużej z taką intensywnością, że jedna nauczycielka z przedszkola zaczęła nalegać na diagnozie, sugerując, że dziecko zapewne jest w spektrum.

Jakoś rodzice to przetrwali, przedszkole jakoś też, no i zachowania dziewczynki zupełnie się wygasiły. Jak przyszło, tak poszło. Może to przez młodszą siostrę Emilki, która ciągle wisiała na piersi, może przez okresowe uciążliwe wysypki, maże skok rozwojowy, a może tak po prostu taki to był etap - zastanawiała się mama dziewczynki. Nie myślała wówczas ani o lekach, ani o tym, aby leczyć córeczkę u psychiatry, ani nie miała zamiaru cokolwiek z nią robić. Poszło samo, jak to u dzieci czasem bywa…

Nie wiem, co myślicie. I może ktoś będzie święcie oburzony, ale trudno, biorę to na klatę. Coś tak mi się wydaje, że gdyby Emilka miała papiery lub diagnozę ADHD lub gdyby jej mama powiedziała, że uważa, że ma ADHD, to całkiem możliwe, że nauczycielki mogłyby zasugerować leczenie się u psychiatry i podanie leków. Ciężko coś takiego natomiast zaproponować dziecku, które nie ma papierów. Z jakiegoś powodu ta mama nie rozważała tego, aby u dziecka jakoś wyeliminować zachowania agresywne lekami, tylko przyjęła to jako część normalnego dziecięcego życia (tak u dzieci już jest). Tłumaczyła agresywne zachowania nie w taki sposób, że Emilka ma coś nie tak w środku (jakąś wadę lub deficyt), więc bije dzieci, tylko uznała, że to coś w środowisku się zmieniło - niedawne urodzenie się siostry, wysypki , cokolwiek co tam wydarzyło się po drodze.

Pomyślałam, że całkiem możliwe, że mama Emilki z różnych przyczyn (można się zastanawiać dlaczego) odczuwała mniej lęku i była w stanie wytrzymać zachowania Emilki, sugestie jednej pani z przedszkola, i ani nie diagnozować swojego dziecka, ani nie robić nic, co miałoby to dziecko naprawić lub cokolwiek wyeliminować.

Wydaje mi się, że jak dziecko „ma papiery” jesteśmy skłonni jego trudne zachowania tłumaczyć tym, że to przez jego deficyty, niedociągnięcia, inny (czytaj mniej sprawny mózg), nienaprawialne wady (czyli to jest w nim i tego nie da się zmienić). Na a jak dziecko jest zwyczajne, bez diagnozy, to raczej patrzymy na środowisko i tłumaczymy trudne zachowania czynnikami zewnętrznymi, więc dziecko takie nie jest patologizowane.

Obraz: Rembrandt, Fille à la fenêtre

Nazwijmy ADHD podtypem osobowości - kilkakrotnie słyszałam o takim pomyśle, tak jak osobowość narcystyczna, histeryczna,...
23/01/2026

Nazwijmy ADHD podtypem osobowości - kilkakrotnie słyszałam o takim pomyśle, tak jak osobowość narcystyczna, histeryczna, paranoiczna, depresyjna, obsesyjno-kompulsywna lub każda inna. Bardzo mi się podoba taka propozycja!

Wtedy nie patrzymy na ADHD jako na zaburzenie, tylko na coś w rodzaju „typu charakteru”, którego się nie zmienia. Przecież każdy osobowość jakąś tam ma - ktoś z natury jest melancholijny i może skłonny do depresji, ktoś jest chodzącym człowiekiem komputerem, a ktoś jest mistrzowskim aktorem swojego życia… no a tu mamy kogoś żywego, aktywnego, błyskawicznie myślącego, może nieco impulsywnego i ogólnie w gorącej wodzie kąpanego. Każdy już jakiś jest, z minusami i plusami.

Osobowość ADHD, jak to brzmi?

Obraz: Maria Prymaczenko

Czy psychoterapeuta może być po rozwodzie? Padło pytanie na konferencji, w której kiedyś uczestniczyłam. „To nawet dobrz...
22/01/2026

Czy psychoterapeuta może być po rozwodzie? Padło pytanie na konferencji, w której kiedyś uczestniczyłam. „To nawet dobrze, aby był, przynajmniej raz”- powiedziała bardzo doświadczona psychoterapeutka, która była prelegentką. „Dobrze, aby terapeuta rozumiał, jak to jest i jak można się czuć w takiej sytuacji” - tłumaczyła, zaznaczając, że kolejne rozwody jednak już nie są mile widziane, bo jeden raz każdemu noga może się powinąć, ale kilkukrotnie … to już mogłoby według prowadzącej świadczyć o tym, że terapeuta nie potrafi budować trwałych związków, więc też jak miałby pomóc komuś w tym temacie?
Wówczas albo ma wrócić na własną terapię albo zaniechać prowadzenia par lub też ludzi, zmagających się z trudnościami tego typu.

Czy rodzic, mówiący o dzieciach i trudach rodzicielstwa powinien iść do terapeuty, który jest ojcem/matką? Ja bym tak zrobiła. Z doświadczenia wiem, że najlepiej mnie rozumieją inne matki, a matka terapeutka to dopiero świetne połączenie!

A co z uzależnieniami? Tym kluczem musimy poszukać kogoś, kto coś brał, a może grał nałogowo? Może warto szukać terapeuty, który wyszedł z depresji, skoro zmagam się właśnie z tym? A może kogoś, kto wie, jak to jest stracić bliską osobę, jak to jest mieć niepełnosprawne dziecko? A może po prostu terapeuta bogaty w doświadczenia życiowe to dobry terapeuta, bo więcej przeszedł? Ciekawa jestem, ja to widzicie:)

Obraz: Jacques-Louis David’s Portrait of Juliette Récamier

Tak dużo przykrych rzeczy dzieje się dlatego, że się czegoś boimy. Krzyczymy na swoje dzieci, gdyż boimy się, że z tego ...
21/01/2026

Tak dużo przykrych rzeczy dzieje się dlatego, że się czegoś boimy. Krzyczymy na swoje dzieci, gdyż boimy się, że z tego nie wyrosną, że nie poradzą sobie w życiu, bo zawalają szkołę. Obawiamy się, wychowany je na ludzi bez serca, bo w gniewie powiedziały do nas coś, co właśnie ślina na język przyniosła. Im bardziej jesteśmy przerażeni, tym bardziej krzyczymy, atakujemy, emocjonujemy się.

Wściekamy się na bliskich, bo boimy się, że im nie zależy, że nas nie chcą , nie kochają lub kochają mniej niż kiedyś. Boimy się, że przyjaciele nas porzucą, odtrąca, zdradzą, więc sprawiamy im przykrość, ranimy ich swoimi słowami, wyrzucamy na nich swój gniew. Tyle rzeczy robimy z lęku…

A chodzi nam wszystkim przecież o to, aby być blisko, aby naszym dzieciom dobrze się wiodło, aby ukochane osoby były obok, aby nie brakowało nam miłości.

Gdyby tak chociaż na trochę przestać się bać, to życie byłoby jednak łatwiejsze.

Obraz: Frida Kahlo

Drogie babcie, zmieniacie nasze życia i pozostajecie w naszych sercach. Jesteście takie bliskie, chociaż czasem nawet we...
20/01/2026

Drogie babcie, zmieniacie nasze życia i pozostajecie w naszych sercach. Jesteście takie bliskie, chociaż czasem nawet we wspomnieniach…

Moja prababcia, Weronika, córka prawosławnego księdza, urodzona w 1919 roku, była jedną z 7 dzieci w rodzinie. Jej mama umarła przy porodzie młodszego braciszka, kiedy miała 6 lat. Chyba nie da się pogodzić z taką stratą, więc babcia też nigdy się nie pogodziła.

Jako mama miała ciężko, bo urodziła pierwsze dziecko w trakcie wojny, a udało się jej utrzymać go przy życiu takim sposobem, że bardzo długo karmiła go piersią. Dała radę też wykarmić wycieńczone dziecko sąsiadki, która nie miała mleka, z czego moja babcia zawsze była bardzo dumna i dziękowała losowi, że miała takie cudowne te piersi pełne mleka dla dzieci.

Różne historie przychodzą mi do głowy. Zawdzięczam babci tak dużo, że mogę ją nazwać drugą mamą. Dała mi tyle, ile dziecko dostaje właśnie od dobrej (wystarczająco:) mamy. Na jej cześć nazwałam dwójkę moich dzieci - córkę i syna. Nie pytajcie jakim sposobem 😀, ale się udało. Też mam tyle dzieci co ona - jakoś tak się potoczyło.

Dziękuję więc wszystkim babciom za to, że potraficie być drugimi mamami i czasem umiecie załatać te małe pęknięcia, które potrafią przydarzyć się każdej pierwszej mamcie. To Wy swoim doświadczeniem i mądrością wspieracie je, bo już jesteście w drugiej połowie drogi swojego macierzyństwa. Wasza perspektywa jest mniej naznaczona lękiem, co potrafi dać pierwszej mamie bezpieczną bazę, od której może się odbić, wychowując własne dziecko. Dziękuję, że jesteście.

Przepraszam wszystkich dziadków za pominięcie, ale akurat tu los zaoszczędził mi doświadczeń:).

Pamiętajmy, że jutro obchodzimy Dzień Babci i Dziadka.

Obraz: Grandmother and granddaughter, Max Rentel (1850-1911)

Dzieci, krótko po dostaniu leków na ADHD, dostały kolejne psychotropy - przeciwpsychotyczne, przeciwdepresyjne lub inne....
19/01/2026

Dzieci, krótko po dostaniu leków na ADHD, dostały kolejne psychotropy - przeciwpsychotyczne, przeciwdepresyjne lub inne.

Właśnie przeczytałam taki artykuł na Wall Street Journal i dzielę się z Wami jego skrótem.

U setek tysięcy dzieci w USA, które zaczynają leczenie lekami na ADHD (np. stymulantami), wielu z nich wkrótce dostaje kolejne psychotropowe leki — często antydepresanty lub leki przeciwpsychotyczne. 
• To zjawisko jest określane jako „drug cascade” (czyli kaskada lekowa): jedno leczenie prowadzi do kolejnych, często silniejszych leków, nawet jeśli nie zostało dokładnie przebadane ich łączone działanie u małych dzieci. 
• Wskazuje też na brak solidnych badań nad skutkami kombinacji tych substancji u najmłodszych pacjentów, mimo że takie kompleksowe leczenie jest coraz powszechniejsze. 

Z kolei Inna analiza podaje, że dzieci zaczynające leczenie ADHD są wielokrotnie bardziej narażone na późniejsze otrzymanie dodatkowych leków psychotropowych, takich jak przeciwpsychotyczne czy antydepresanty, niż ich rówieśnicy, którzy nie przyjmują leków na ADHD.

Cóż, zastanawiają mnie te dane. Możliwe, że jak już jednen lekarz psychiatra coś przypisze, to kolejnym (lub temu samemu) już łatwiej dorzucić coś jeszcze i jeszcze… pewnie pokusa rośnie, jak pojawiają się z czasem nowe objawy, na które dziecko znowu dostaje leki (niestety wspolwystepowalnosc innych chorób przy ADHD jest duża).

Nikt natomiast nie wie, jak dokładnie te leki ze sobą współdziałają i jak to wpływa na rozwój małego dziecka. Aż trudno sobie wyobrazić, że bohaterka artykułu od 7 roku życia do dorosłości brała aż 14 różnych leków!

Obraz: Rain in the Oak Forest (1891) by Ivan Shishkin

Ani złotówki więcej dla Ukrainy! To jest jeden z tych mniej obraźliwych komentarzy, które zobaczyłam. Wiemy, że sytuacja...
19/01/2026

Ani złotówki więcej dla Ukrainy! To jest jeden z tych mniej obraźliwych komentarzy, które zobaczyłam. Wiemy, że sytuacja w Kijowie i innych większych miastach Ukrainy jest dramatyczna, bo zima wyjątkowo sroga, a w domach nie ma ogrzewania i prądu. Widziałam zdjęcia zmarzniętych małych dzieci, starszych osób, zwierząt. Nieraz zastanawiałam się co bym zrobiła, jak w nocy temperatura spada do minus 20, a ja jestem sama z trójką dzieci na 20 piętrze nieogrzewanego bloku (w Kijowie bardzo dużo takich olbrzymów) nawet z windą, która nie działa (bo oczywiście na ma prądu).

Polakom udało się w kilka dni zebrać trzy miliony, co grzeje (przynajmniej moje) serce, zwłaszcza kiedy mam przed oczami te wszystkie straszne ilustracje. Fala przykrych komentarzy jednak znowu mnie doprowadziła do porządku. „Dlaczego potrafimy być tak okrutni dla ludzi wokół?” Niektórzy obrażają w tych wiadomościach nie tylko samych Ukraińców, ale też Polaków, którzy mają jednak nie zlodowacałe serca pomimo mroźnej zimy.

Mąż mówi, że to rosyjskie boty, ale boję się, że to są jednak prawdziwi ludzie z krwi i kości (przynajmniej część z nich). Zapewne mają dzieci tak jak ja, chorują na grypę, mają gorsze i lepsze dni, martwią się o swoich bliskich i niedawno z okazji Bożego Narodzenia składali sobie piękne życzenia. Kim są?

Co ich rani, drażni, może lęka, że reagują w ten sposób? Czego im brak, czego pragną, a nie dostali, skoro nie potrafią zdobyć się na trochę empatii w obliczu takiej tragedii? Może sami potrzebują pomocy , której nie mieli , a może nigdy nie dostrzegli, że tę pomoc ktoś im ofiarowuje ?

Obraz: Taras Szewczenko, Kateryna

Kiedy dziecko jest niechciane wszędzie…Kolejne przedszkole.Kolejna szkoła.Kolejne „nie dajemy sobie rady”.Wszędzie  mówi...
18/01/2026

Kiedy dziecko jest niechciane wszędzie…

Kolejne przedszkole.
Kolejna szkoła.
Kolejne „nie dajemy sobie rady”.

Wszędzie mówią o procedurach.
Rodzic czuje bezradność.
Ale dzieck słyszy tylko jedno:

„Ze mną jest coś nie tak.”

Nie myśli o systemie.
Nie rozumie diagnoz.
Nie zna słów takich jak „regulacja emocji”.

Ono czuje wstyd.
I strach.
I to, że jest go „za dużo”.

Że za głośne.
Za intensywne.
Za trudne do przyjęcia.

Każde takie doświadczenie
nie uczy dziecka granic.
Ono łamie zaufanie do dorosłych.

A potem dorośli dziwią się,
że te dzieci krzyczą.
Albo się wycofują.
Albo przestają próbować.

Bo dziecko, które wszędzie było niechciane,
przestaje wierzyć,
że gdziekolwiek może być bezpieczne.

Obraz: Lily, Lily, Rose
John Singer Sargent

    Czy to jest to samo? Jeden psychiatra kiedyś powiedział mi, że to właściwie to samo (rozmawialiśmy o małych dzieciac...
16/01/2026


Czy to jest to samo? Jeden psychiatra kiedyś powiedział mi, że to właściwie to samo (rozmawialiśmy o małych dzieciach). Wydawało mi się, że dzieci z tzw. ZA oraz dzieci z ADHD mają podobny rozwój i objawy we wczesnych latach. No i natknęłam się na wyniki, które miałyby to potwierdzać (tutaj mowa o jeszcze starszych dzieciach):

Jestem ciekawa, co myślicie?
Poniżej skrót badania.

• Badano 166 dzieci (6–12 lat) z ASD lub tylko z ADHD, używając rezonansu magnetycznego do analizy funkcjonalnej łączności mózgowej. 
• Im większe nasilenie cech autystycznych, tym większa łączność między kluczowymi sieciami mózgu — fronto-parietalną (ważną dla kontroli wykonawczej) i default-mode (związaną z myśleniem społecznym i introspekcją). 
• W typowym rozwoju ta łączność z czasem się zmniejsza, ale u dzieci z wyraźnymi cechami autystycznymi zachowuje się inaczej — co może wpływać na ich funkcjonowanie społeczne i wykonawcze. 
• Wzorce łączności były powiązane z ekspresją genów zaangażowanych w rozwój neuronów, które wcześniej łączono zarówno z ASD, jak i ADHD, co sugeruje wspólne biologiczne mechanizmy niezależnie od diagnozy.

Najważniejsze: badanie pokazuje, że nasilenie cech autystycznych wiąże się z podobnymi zmianami w mózgu niezależnie od tego, czy dziecko ma ASD czy tylko ADHD, co wskazuje na wspólne neurobiologiczne podłoże tych cech.

Obraz: Vincent van Gogh. Gwiaździsta noc

„Współczuję dzieciom, rodzice których nie chcą dodatkowych ferii”. Serio? … bo współczuć też  można w tym przypadku tota...
15/01/2026

„Współczuję dzieciom, rodzice których nie chcą dodatkowych ferii”. Serio?

… bo współczuć też można w tym przypadku totalnego braku zrozumienia sytuacji innych - czyli przeciążonych rodziców.

Rodzic nie weźmie wolnego, jak ma grypę i pada na twarz z gorączka 40 stopni, nie wyjdzie ochłonąć na dwór po awanturze starszaka, bo nie może zostawić innych, młodszych dzieci samych, nie może rzucić tę robotę w cholerę i wyjechać na inny koniec świata, aby sobie pozwiedzać z plecakiem i odetchnąć, co więcej, nie ma prawa narzekać, bo przecież „te dzieci na świat się nie prosiły”.

Przecież każdy dorosły powinien wiedzieć, jak to się kończy. No to co teraz jęczy? „Widziały gały”, że tak powiem…

A właśnie że nie widziały czasem… bo nikt i nic nie jest w stanie przygotować rodzica na wielką falę uderzeniową zwaną emocjami, miesiące, a w przypadku niektórych dzieci, lata braku normalnego snu (nie dziwię się, że były takie tortury), pobytu na wszelkich SOR-ach i innych planowych przyjęciach, bo dzieciom przecież ciągle coś się przydarza (no chyba że tylko moim:)). Już nie wspomnę o dzieciach z wybiorczoscią pokarmową, nadwrażliwością, jakąś nietolerancją, czymś tam z początkiem na dys-… lub niepełnosprawnością.

Pozdrawiam wszystkich styranych rodziców i łączę się w bólu.

Obraz: Edward Lamsin Henry

Ten chłopiec słyszał, że do niczego się nie nadaje. Potem mówił o nim cały świat. Już w przedszkolu nauczyciele zauważal...
14/01/2026

Ten chłopiec słyszał, że do niczego się nie nadaje. Potem mówił o nim cały świat.

Już w przedszkolu nauczyciele zauważali, że nie potrafi wysiedzieć w miejscu, że ciągle się wierci i nie skupia się na zabawie.
W szkole problemy tylko się pogłębiły — wymagania rosły, a on coraz wyraźniej nie mieścił się w systemie.

Nauczyciele nieustannie skarżyli się jego mamie (również nauczycielce), że:
– nie potrafi siedzieć w ławce
– ciągle wstaje i przeszkadza
– ma ogromne problemy z koncentracją
– miewa trudności w relacjach z rówieśnikami

Jego mama odpowiadała spokojnie i konkretnie:
„W takim razie posadźcie go z tyłu klasy.”
„Pozwólcie mu wstawać, jeśli tego potrzebuje.”
„Dawajcie mu krótsze zadania”
I często zadawała jedno, kluczowe pytanie:
„Rozumiem, że ma trudności — a czy myślałaś już, jak mogłabyś mu pomóc?”

Była jego największym adwokatem.
Jego fundamentem.
Jego skałą.

To ona wpadła na pomysł, aby gdy miał 7 lat, zapisać go na pływanie — wierząc, że ruch pomoże mu w koncentracji i regulacji.
To ona ułożyła mu harmonogram dnia: dużo struktury i stałości, ale też wyzwań i aktywności fizycznych, które go wyciszały.
To ona stworzyła system prostych sygnałów, które pomagały mu regulować emocje i koncentrację — później także korzystali z nich podczas zawodów.

Chłopiec, który czuł się bezwarunkowo kochany i wspierany, zaczął rozkwitać.
Okazało się, że ma nieprzeciętne zdolności.

Trenerzy wspominają, że już jako 11-latek potrafił koncentrować się jak dorosły zawodnik.
Że jego upór, determinacja i wytrzymałość były absolutnie nie do pobicia.

To, co wcześniej uznawano za „problem”, stało się jego atutem:
niewyczerpywalna energia,
miłość do współzawodnictwa i wyzwań,
ciągła potrzeba przekraczania własnych granic.

Jeśli już wiecie, o kim mowa — bardzo się cieszę 🙂

Michael Phelps — amerykański pływak, najbardziej utytułowany sportowiec w historii igrzysk olimpijskich.
Zdobył 28 medali olimpijskich (23 złote).
Miał diagnozę ADHD i otwarcie mówi o trudnościach z czasów dzieciństwa.

Jego mama, Debbie Phelps, jest dla mnie ogromną inspiracją.
Samotnie wychowywała trójkę dzieci i pokazała, czym jest mądre, wspierające i bezwarunkowe rodzicielstwo.

Ta historia pokazuje , jak odpowiednie wsparcie zmienia całe życie.

👉 Ilu takich chłopców i dziewczynek siedzi dziś w szkolnych ławkach, słysząc, że są „nie tacy”, zamiast dostać odpowiednie wsparcie?

Obraz: William Rothenstein : ‘Mother and Child by Candlelight.

Adres

Warsaw

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Stając się sobą umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Stając się sobą:

Udostępnij

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram

Kategoria