24/01/2026
„Czy podać leki na ADHD 5-latkowi, który ma zachowania agresywne”- pyta pewna mama. Wiemy, że formalnie można, wiemy, że dr Jóźwiak podaje swoim. Wiemy, że leki działają. Oczywistość. Tylko pomyślałam o tym jeszcze w inny sposób…
Znam podobną historię dziewczynki bez papierów. Nagle, niewiadomo skąd (dokładnie jak u tej mamy powyżej, co zastanawiała się nad lekami) 5-letnia Emilka zaczyna popychać, gryźć i klepać dzieci. Trwało to conajmniej miesiąc, a może i dłużej z taką intensywnością, że jedna nauczycielka z przedszkola zaczęła nalegać na diagnozie, sugerując, że dziecko zapewne jest w spektrum.
Jakoś rodzice to przetrwali, przedszkole jakoś też, no i zachowania dziewczynki zupełnie się wygasiły. Jak przyszło, tak poszło. Może to przez młodszą siostrę Emilki, która ciągle wisiała na piersi, może przez okresowe uciążliwe wysypki, maże skok rozwojowy, a może tak po prostu taki to był etap - zastanawiała się mama dziewczynki. Nie myślała wówczas ani o lekach, ani o tym, aby leczyć córeczkę u psychiatry, ani nie miała zamiaru cokolwiek z nią robić. Poszło samo, jak to u dzieci czasem bywa…
Nie wiem, co myślicie. I może ktoś będzie święcie oburzony, ale trudno, biorę to na klatę. Coś tak mi się wydaje, że gdyby Emilka miała papiery lub diagnozę ADHD lub gdyby jej mama powiedziała, że uważa, że ma ADHD, to całkiem możliwe, że nauczycielki mogłyby zasugerować leczenie się u psychiatry i podanie leków. Ciężko coś takiego natomiast zaproponować dziecku, które nie ma papierów. Z jakiegoś powodu ta mama nie rozważała tego, aby u dziecka jakoś wyeliminować zachowania agresywne lekami, tylko przyjęła to jako część normalnego dziecięcego życia (tak u dzieci już jest). Tłumaczyła agresywne zachowania nie w taki sposób, że Emilka ma coś nie tak w środku (jakąś wadę lub deficyt), więc bije dzieci, tylko uznała, że to coś w środowisku się zmieniło - niedawne urodzenie się siostry, wysypki , cokolwiek co tam wydarzyło się po drodze.
Pomyślałam, że całkiem możliwe, że mama Emilki z różnych przyczyn (można się zastanawiać dlaczego) odczuwała mniej lęku i była w stanie wytrzymać zachowania Emilki, sugestie jednej pani z przedszkola, i ani nie diagnozować swojego dziecka, ani nie robić nic, co miałoby to dziecko naprawić lub cokolwiek wyeliminować.
Wydaje mi się, że jak dziecko „ma papiery” jesteśmy skłonni jego trudne zachowania tłumaczyć tym, że to przez jego deficyty, niedociągnięcia, inny (czytaj mniej sprawny mózg), nienaprawialne wady (czyli to jest w nim i tego nie da się zmienić). Na a jak dziecko jest zwyczajne, bez diagnozy, to raczej patrzymy na środowisko i tłumaczymy trudne zachowania czynnikami zewnętrznymi, więc dziecko takie nie jest patologizowane.
Obraz: Rembrandt, Fille à la fenêtre