Dietetyk Aneta Strelau

Dietetyk Aneta Strelau Specjalizuję się w trudnych przypadkach jelitowych: SIBO, IMO, IBS, nawroty po leczeniu, po operacjach. Prowadzę krok po kroku. Bez dróg na skróty.

Cześć, jestem Aneta, dietetyk kliniczny z 20 latami praktyki. Pracuję z trudnymi przypadkami jelitowymi: SIBO, IMO, IBS, nawroty po leczeniu, osoby po operacjach i resekcjach. Zamiast zgadywać i ciąć kolejne produkty, układamy strategię opartą na objawach, badaniach i realnym stylu życia. Z planem i prowadzeniem krok po kroku.

Jedna z rzeczy, które często słyszę w gabinecie w piątki:,,W tygodniu brzuch jeszcze jakoś się trzyma, a w weekend wszys...
06/03/2026

Jedna z rzeczy, które często słyszę w gabinecie w piątki:

,,W tygodniu brzuch jeszcze jakoś się trzyma, a w weekend wszystko się psuje."

Często nie chodzi o jeden produkt.
W weekend zmienia się jednocześnie wiele rzeczy: godziny jedzenia, sen, alkohol, tempo dnia.

A jelita bardzo lubią przewidywalność.

Dlatego czasem to nie jeden posiłek jest problemem, tylko nagła zmiana całego rytmu tygodnia.

Jelita dużo lepiej znoszą niedoskonałość niż chaos.

Nie każdy dodatni test SIBO oznacza, że trzeba od razu zaczynać leczenie.Wiem, że to zdanie brzmi prowokująco.Ale w prak...
05/03/2026

Nie każdy dodatni test SIBO oznacza, że trzeba od razu zaczynać leczenie.

Wiem, że to zdanie brzmi prowokująco.
Ale w praktyce często właśnie ono oszczędza pacjentom miesiące błędnego koła.

Test oddechowy mówi, że w przewodzie pokarmowym dochodzi do fermentacji i powstają gazy.
Natomiast sam wynik nie zawsze odpowiada na najważniejsze pytania: co to napędza i czy to jest główny problem w tym konkretnym ciele.

Czasem test jest dodatni, a objawy podtrzymuje coś innego, na przykład:

✔️motoryka, która zwolniła po stresie, infekcji, restrykcjach albo dłuższym „życiu na rezerwie”
✔️nadwrażliwość jelita po wcześniejszych terapiach
✔️układ nerwowy w trybie alarmowym (brzuch reaguje szybciej i mocniej)
✔️szybkie jedzenie, siedzenie przez większość dnia, ucisk w jamie brzusznej
✔️dieta „idealna na papierze”, ale nietolerowana przez konkretnego człowieka

I wtedy najłatwiej o błąd:
zobaczyć dodatni wynik i pójść prosto w kolejne leczenie.

Ja patrzę inaczej.
Najpierw pytam: co jest celem?
Czy celem jest „wyzerować bakterie”, czy ustabilizować człowieka.

Bo można miesiącami walczyć z wynikiem, a jednocześnie:
nie przywrócić tolerancji, nie ruszyć motoryki, nie odbudować zasobów.
I wtedy objawy wracają falami, mimo że protokół był „zrobiony”.

Dlatego w pracy z jelitami łączę zawsze trzy rzeczy:
objawy, historię leczenia i dopiero na końcu wynik testu.

To nie jest temat na proste hasła.
To jest temat na dojrzałą strategię i dobrą kolejność działań.

Jeśli jesteś po leczeniu i masz wrażenie, że wszystko jest „prawie dobrze”, ale jeszcze niestabilnie, to często nie jest porażka.
Często to etap regulacji, którego nikt nie prowadzi wystarczająco uważnie.

Zapisz ten post. Wrócisz do niego w gorszy dzień.

PS: To nie jest zachęta do rezygnacji z leczenia. To jest zachęta do tego, żeby decyzję o leczeniu podejmować po pełnym obrazie sytuacji, a nie po samym wyniku.

CASE z gabinetu: „objawy wracają”, a w badaniach… cisza.Dzisiaj case, który widzę częściej, niż bym chciała.Pacjentka po...
04/03/2026

CASE z gabinetu: „objawy wracają”, a w badaniach… cisza.

Dzisiaj case, który widzę częściej, niż bym chciała.

Pacjentka po kilku podejściach do low FODMAP.
Po kilku kursach leczenia.
Objawy lżejsze, ale wracają falami.

I w głowie pacjentki pojawia się bardzo logiczna myśl:
„To wróciło. Trzeba znowu ciąć dietę.”

Tylko że w tym konkretnym przypadku problemem nie był kolejny „winny produkt”.
Problemem był brak bufora.

Wyniki wyglądały „w normie”, ale bez zapasu.
Organizm na rezerwie, bez materiału do regeneracji.

I wtedy dzieje się coś podstępnego:
✔️jeden gorszy dzień wygląda jak nawrót,
✔️jedno wzdęcie wygląda jak cofnięcie terapii,
✔️jedna próba nowego produktu uruchamia panikę.

A to często nie jest nawrót.
To jest jelito po leczeniu, które jest nadwrażliwe, a ciało jeszcze nie wróciło do równowagi.

W tym case najważniejsze pytanie nie brzmiało:
„co jeszcze wykluczyć?”

Tylko:
„co odbudować, żeby jelito w ogóle miało z czego się uspokoić?”

Plan zaczął się od stabilizacji podstaw:
rytmu dnia, snu, pracy jelit, tolerancji posiłków.
Dopiero potem dokładamy celowane wsparcie zasobów.

To jest etap, o którym mało kto mówi:
po leczeniu, przed stabilnością.
Najbardziej wymagający i najczęściej pomijany.

Część moich pacjentów trafia do mnie po leczeniu gastroenterologicznym.Nie dlatego, że leczenie było „złe”.Tylko dlatego...
03/03/2026

Część moich pacjentów trafia do mnie po leczeniu gastroenterologicznym.

Nie dlatego, że leczenie było „złe”.
Tylko dlatego, że leczenie często kończy się wcześniej niż kończy się proces w organizmie.

Antybiotyk potrafi wyciszyć przerost i zmniejszyć objawy. I to jest ważny krok.
Ale on nie zrobi trzech innych rzeczy, które zwykle są potrzebne, żeby naprawdę poczuć stabilność:

Nie odbuduje tolerancji jelita.
Nie przywróci od razu motoryki.
Nie uzupełni zasobów, jeśli ciało jest już na rezerwie.

I wtedy pojawia się ten moment, który widzę bardzo często:
objawy są mniejsze, ale wracają falami. Jeden gorszy dzień. Jedno wzdęcie. Jedna reakcja po nowym produkcie.

W głowie od razu: „wróciło”.

A ja wtedy zwykle mówię coś, co bywa trudne do przyjęcia, ale przynosi ulgę:
to nie musi być nawrót.
To może być jelito po leczeniu, które jest nadwrażliwe. Układ nerwowy, który nadal „trzyma napięcie”. Motoryka, która jeszcze nie działa jak trzeba. I zasoby, które są zbyt niskie, żeby ciało mogło spokojnie wracać do normy.

Ten etap jest często trudniejszy niż sam protokół, bo wymaga cierpliwości i mądrego prowadzenia.
Bez zawężania diety w nieskończoność.
Bez życia w trybie „kontroluję objawy co godzinę”.
Bez powrotu do antybiotyku przy każdym wahnięciu.

Jeśli jesteś po leczeniu i masz wrażenie, że „niby lepiej, ale jeszcze nie stabilnie” to wiedz, że to jest częsty scenariusz. I da się to poukładać, tylko trzeba wiedzieć, co dokładnie regulujemy i w jakiej kolejności.

Jeśli jesteś w takim momencie po leczeniu, zapisz ten post. Wrócisz do niego w gorszy dzień.

03/03/2026
Najwięcej niepotrzebnych powrotów do leczenia widzę 3-6 tygodni po zakończeniu terapii SIBO.Objawy są mniejsze, ale nie ...
02/03/2026

Najwięcej niepotrzebnych powrotów do leczenia widzę 3-6 tygodni po zakończeniu terapii SIBO.

Objawy są mniejsze, ale nie znikają całkowicie. Pojawia się jeden gorszy dzień. Jedno wzdęcie. Jedna reakcja po nowym produkcie.

I uruchamia się myśl: „wróciło”.

Tymczasem jelito po leczeniu jest często nadwrażliwe.
Bariera jelitowa może być jeszcze w trakcie odbudowy.
Układ nerwowy bywa wyczulony.
Motoryka nie zawsze wraca od razu do pełnej sprawności.

W takiej sytuacji największym błędem jest:

✔️szybki powrót do antybiotyku
✔️dalsze zawężanie diety
✔️życie w ciągłej kontroli objawów

Nie każdy objaw oznacza aktywny przerost.
Czasem oznacza etap regulacji.

Właśnie ten moment – po leczeniu, przed pełną stabilnością -jest najbardziej wymagający.
I najczęściej pomijany.

Proces nie kończy się na antybiotyku.
On wtedy dopiero zaczyna wymagać prowadzenia.

Są kobiety, które mówią mi tak:„Rano brzuch jest spokojny. Po pracy wracam do domu, zdejmuję jeansy i czuję ulgę”.I ja w...
28/02/2026

Są kobiety, które mówią mi tak:
„Rano brzuch jest spokojny. Po pracy wracam do domu, zdejmuję jeansy i czuję ulgę”.

I ja wcale się temu nie dziwię.

Ucisk w talii i na podbrzuszu potrafi dokładać swoje. Nie dlatego, że spodnie „robią SIBO”. Po prostu kiedy ciało jest ściśnięte, siedzi kilka godzin i jeszcze do tego je w biegu, jelita często reagują mocniej. Pojawia się pełność, wzdęcie, odbijanie, takie napięcie, jakby brzuch nie miał miejsca.

Najczęściej wygląda to tak: siedzisz prawie cały dzień, w pasie jest ciasno, jesz szybko, a wieczorem brzuch robi się „balon”. I wtedy łatwo wpaść w myśl: „zjadłam coś nie tak”. A czasem to nie jest jeden produkt, tylko suma małych rzeczy.

Jeśli chcesz, zrób dziś prosty test. Po posiłku poluzuj pasek albo rozepnij guzik i postój dwie minuty. Tyle. Jeśli czujesz ulgę, to jest cenna informacja: brzuch mówi, że ma za ciasno.

Nie chodzi o to, żeby chodzić w worku. Chodzi o to, żeby talia nie była zaciskiem.

I jeszcze jedna rzecz, którą widzę u wielu kobiet: tkanina przy skórze. U części osób sztuczne materiały, brak przewiewu i tarcie podbijają dyskomfort, potliwość, podrażnienia. To nie jest temat „modowy”. To jest temat komfortu.

Ciekawa jestem, jak jest u Ciebie.
Czy też masz to uczucie ulgi, kiedy wracasz do domu i zdejmujesz „twarde” spodnie?

PS. Jeśli wzdęcia, ból brzucha albo problemy z wypróżnieniem są codziennością, to ubranie może to nasilać, ale zwykle nie jest jedyną przyczyną. Wtedy warto popatrzeć szerzej.

Dzisiaj w piątek miałam warsztaty w przedszkolu o tym, jak „dogadać się” z brzuchem.Nie uczyliśmy dzieci diet ani zakazó...
27/02/2026

Dzisiaj w piątek miałam warsztaty w przedszkolu o tym, jak „dogadać się” z brzuchem.

Nie uczyliśmy dzieci diet ani zakazów. Zrobiliśmy coś prostszego i dużo bardziej praktycznego: jak jeść spokojniej i zauważać sygnały z ciała.

Najpierw przygotowanie jedzenia, krok po kroku. Ręce pracują, głowa odpoczywa.
To jest dla organizmu jasny komunikat: jest bezpiecznie, możemy jeść.

Potem krótka chwila uważności: ręka na brzuchu i jeden spokojny oddech.
I dopiero jedzenie, bez pośpiechu, bez wyścigu.

Dzieci świetnie łapią to, co my dorośli często gubimy:
brzuch potrafi powiedzieć „jeszcze”, ale potrafi też powiedzieć „już”.

Jeśli chcesz przenieść to do domu, zrób dziś jeden test:
zanim zaczniecie jeść, zróbcie jeden spokojny wdech i wydech. Tyle.
Czasem to wystarczy, żeby posiłek był lżejszy dla brzucha.

PS. Bez zdjęć i bez wizerunku dzieci, tylko kawałek mojego „zaplecza” z warsztatów.

Wczoraj prowadziłam wykłady w Legionowie, pod patronatem Prezydenta Miasta Legionowo.I powiem Ci coś, co w gabinecie sły...
26/02/2026

Wczoraj prowadziłam wykłady w Legionowie, pod patronatem Prezydenta Miasta Legionowo.

I powiem Ci coś, co w gabinecie słyszę częściej niż „dzień dobry”:

„Ja robię wszystko dobrze… a efektów nie widać.”

Tylko że my bardzo często mierzymy zdrowie w złym miejscu i za wcześnie.

Bo zdrowie nie startuje od brzucha płaskiego jak stół.
Ani od wagi.
Ani od „czystej” diety.

Zdrowie startuje tam, gdzie mało kto patrzy, bo tego nie da się wrzucić na wagę łazienkową:

✔️czy budzisz się bardziej wypoczęta
✔️czy masz mniej „jazdy” w ciągu dnia i mniej zjazdów po jedzeniu
✔️czy brzuch przestaje być jak balon po byle stresie
✔️czy wraca normalny apetyt, a nie huśtawka: nic cały dzień i nagle wszystko wieczorem
✔️czy czujesz, że z ciałem da się współpracować, a nie je „przepychać”

To są pierwsze sygnały, że układ nerwowy się wycisza, jelita przestają być w trybie alarmowym, a ciało wreszcie ma przestrzeń, żeby „naprawiać”.

I dopiero wtedy, zwykle po kilku miesiącach, zaczynają się rzeczy, których ludzie najbardziej chcą:
lepsza tolerancja jedzenia, stabilniejsza masa ciała, lepsze wyniki, spokojniejsza skóra, mniej nawrotów.

Dlatego ja nie sprzedaję pacjentkom „diety na szybko”.
Ja uczę procesu. Takiego, który da się utrzymać, kiedy masz gorszy tydzień, PMS, stres, pracę, dzieci, życie.

Bo w zdrowiu wygrywa nie ten, kto przez 2 tygodnie jest idealny.
Wygrywa ten, kto przez 6 miesięcy jest wystarczająco konsekwentny.

Jeśli chcesz, w kolejnym poście rozpiszę krótko:
co powinno się realnie poprawić po 3–6 tygodniach (zanim „widać” cokolwiek na zewnątrz), żebyś wiedziała, że idziesz w dobrą stronę.

A teraz pytanie do Ciebie:
po czym Ty poznajesz, że plan działa? Po śnie? energii? brzuchu? wynikach? nastroju?

(PS. Dziękuję Legionowu za świetną atmosferę i rozmowy po wykładach. To był dobry wieczór.)

Dziś jedno pytanie, które zmienia podejście do PMS.Kiedy w PMS brzuch robi się cięższy i rośnie apetyt, łatwo wejść w tr...
25/02/2026

Dziś jedno pytanie, które zmienia podejście do PMS.

Kiedy w PMS brzuch robi się cięższy i rośnie apetyt, łatwo wejść w tryb:
„muszę się bardziej pilnować”.

A ja pytam wtedy inaczej:
czy próbuję to kontrolować, czy to regulować?

Kontrola zwykle kończy się restrykcją albo odpuszczeniem.
Regulacja to mała korekta: rytm jedzenia, spokojniejszy wieczór, mniej bodźców, więcej snu.

I teraz jestem ciekawa jednej rzeczy:
u Ciebie w PMS bardziej wygrywa brzuch czy głowa?
wzdęcia i ciężkość, czy napięcie i ochota „na coś”?

Są takie dni w cyklu, kiedy wszystko robisz „tak samo”, a brzuch zachowuje się, jakby dostał zupełnie inne jedzenie.Wzdę...
24/02/2026

Są takie dni w cyklu, kiedy wszystko robisz „tak samo”, a brzuch zachowuje się, jakby dostał zupełnie inne jedzenie.

Wzdęcia. Ciężkość. Zmienny apetyt. Mniej cierpliwości.
I bardzo szybko włącza się myśl: „to ja coś zepsułam”.

A ja Ci powiem coś, co dla wielu kobiet jest ulgą: to często nie Ty. To warunki.

W drugiej fazie cyklu progesteron potrafi spowolnić jelita. Do tego zmienia się tolerancja na objętość posiłków, a układ nerwowy jest bardziej reaktywny. Czyli stres, niedospanie i pośpiech szybciej „wchodzą w brzuch”.

I wtedy pojawiają się dwie skrajne strategie:
albo zaciskamy kontrolę i robimy restrykcję,
albo odpuszczamy wszystko, a potem karzemy się poczuciem winy.

Obie kończą się podobnie: napięciem. W brzuchu i w głowie.

W PMS ja nie dokładam pacjentkom nowej diety.
Ja zmieniam ustawienia.

Najczęściej wystarczą trzy ruchy:
większa część jedzenia wcześniej w ciągu dnia, mniejsza objętość wieczorem, mniej surowych rzeczy na kolację.
Nie „mniej jedzenia”. Tylko inaczej rozłożone.

To jest różnica między walką a regulacją.
I to jest podejście, które działa, bo nie wymaga od Ciebie bycia twardszą. Wymaga bycia uważniejszą.

W kolejnym wpisie rozpiszę przykładowy dzień: PMS i pierwsze dni miesiączki. Prosto, bez restrykcji, z zamiennikami, które da się zrobić w normalnym tygodniu.

Poniedziałek i PMS.To połączenie, które wiele kobiet zna aż za dobrze.Brzuch cięższy niż zwykle.Wzdęcia, które pojawiają...
23/02/2026

Poniedziałek i PMS.
To połączenie, które wiele kobiet zna aż za dobrze.

Brzuch cięższy niż zwykle.
Wzdęcia, które pojawiają się nawet po „bezpiecznych” posiłkach.
Większa ochota na coś słodkiego.
Mniejsza cierpliwość do siebie.

I bardzo często w głowie pojawia się myśl:
„Znowu coś robię nie tak”.

A prawda jest taka, że w drugiej fazie cyklu Twoje ciało działa inaczej. Progesteron spowalnia jelita. Zmienia się wrażliwość na insulinę. Inaczej reagujesz na stres. Możesz zatrzymywać więcej wody. To nie jest brak dyscypliny. To fizjologia.

Problem zaczyna się wtedy, gdy próbujemy ten moment „naprawić” restrykcją.
Albo przeciwnie - gdy odpuszczamy wszystko, a potem karzemy się poczuciem winy.

PMS to nie czas na walkę ze sobą.
To moment, w którym trzeba trochę zmienić ustawienia.

W kolejnym wpisie rozpiszę konkretnie, jak ustawić jedzenie i rytm dnia w PMS i w pierwszych dniach miesiączki, żeby brzuch miał lżej. Bez eliminacji z kosmosu. Bez karania się. Z prostymi przykładami i zamiennikami, które realnie można wdrożyć w zwykłym tygodniu pracy.

Bo regulacja zaczyna się od zrozumienia, nie od kontroli.

Jeśli czytasz to i czujesz, że Twoje jelita w tych dniach są bardziej wrażliwe niż zwykle – jesteś w tym normalna. I można to poukładać, bez rewolucji.

Adres

Światowida 47 Lok 32
Warsaw

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 09:00 - 17:00
Wtorek 09:00 - 17:00
Środa 09:00 - 17:00
Czwartek 09:00 - 17:00
Piątek 09:00 - 17:00
Sobota 09:00 - 13:00

Telefon

+48513838830

Strona Internetowa

https://strelmedica.v.1cart.eu/pl/product/XD6q3/sibo-i-imo-kompleksowy-przewodnik, https://s

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Dietetyk Aneta Strelau umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Dietetyk Aneta Strelau:

Udostępnij

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram

Kategoria

Our Story

Aneta Strelau mgr dietetyki klinicznej, certyfikowany europejski specjalista leczenia otyłości (cert. SCOPE), Członkini Europejskiej Federacji Stowarzyszeń Dietetyków DIETS/ EFAD, Polskiego Stowarzyszenia Osób z Celiakią i Na Diecie Bezglutenowej, Polskiego Towarzystwa Dietetyki, Polskiego Towarzystwa Diabetologicznego, wiceprezes Fundacji promującej sport wśród dzieci i młodzieży „Warszawska Asocjacja Rugby.

Właścicielka Poradni ,,Dietetyki Klinicznej Strelau”, Autorka ,,Poradnika dietetycznego dla Pacjenta z cukrzyca 2 cz. I” Poradnika dietetycznego dla Pacjentów z cukrzyca 2 cz. II”, “Dieta dla Dziecka”, ‘’Żywienie osób starszych w praktyce”.

Specjalista w zakresie leczenia otyłości oraz dietoterapii chorób autoimmunologicznych dzieci i dorosłych. Zajmuje się również poradnictwem dla dzieci objętymi opieką specjalistycznych poradni zaburzeń neurorozwojowych na terenie Warszawy.

Wykładowca, uczestniczka licznych kongresów dotyczących żywienia klinicznego i chorób metabolicznych.