22/03/2026
Na zakończenie Tygodnia Mózgu chcemy porozmawiać o tym, w jaki sposób psylocybina oddziałuje na architekturę mózgu, a przy okazji pokazać Ci dwa ciekawe badania.
Zacznijmy od depresji. Jednym z jej objawów są ruminacje. Trudne i niechciane myśli, które raz po raz wracają i trudno się ich pozbyć. Żeby Ci to obrazowo wytłumaczyć, wyobraź sobie, że mózg w depresji jest jak gramofon z zadrapaną płytą. Igła wpada w tę samą bruzdę, po raz kolejny i kolejny, kręci się w kółko. I wskakuje znowu w tę samą bruzdę i znowu, i raz po raz wskakuje ta sama negatywna myśl. I znowu...
Tu chcemy przypomnieć badanie, o którym pisaliśmy na początku tego roku: opublikowane w styczniu w czasopiśmie Cell sugeruje, że psylocybina może osłabiać niektóre neuronalne pętle sprzyjające zapętleniu myśli, jakby wygładzała tę rysę.
Może się wydawać zaskakujące, że międzynarodowy zespół naukowców, pod kierownictwem badaczy z Cornell wykorzystał tu… wirusa wścieklizny. Tak, tak. Dobrze czytasz. Wirus ten stał się precyzyjnym narzędziem pozwalającym śledzić połączenia nerwowe. Zmodyfikowany a następnie wstrzyknięty do mózgu myszy, wędrował od neuronu do neuronu, jak molekularny GPS, rysując szczegółową mapę zmian wywołanych psylocybiną.
Ta mapa pokazała, że psylocybina osłabia część nawrotnych połączeń korowo korowych, które mogą sprzyjać temu, że ludzie utykają w negatywnych schematach myślenia. Mówimy tu o obwodach w mózgu, które są wiązane z ciągłym „przeżuwaniem” tych samych nawracających myśli, tak charakterystycznym dla depresji. Jednocześnie wzmacnia połączenia z obszarami odpowiedzialnymi za przetwarzanie doznań zmysłowych i reagowanie na świat zewnętrzny, tak jakby otwierała mózg na „tu i teraz”. Pozwala wyjść z rozpamiętywania i analizowania strat i błędów przeszłości, czarnych scenariuszy przyszłości i zakotwiczyć się w chwili obecnej. Odbierać bodźce i reagować na nie w czasie rzeczywistym. Te wyniki wpisują się we wcześniejsze obserwacje, że efekt terapeutyczny utrzymuje się tygodniami po jednorazowej dawce, chociaż sama substancja znika z organizmu po kilku godzinach.
To badanie pokazało więc gdzie, w jakich obszarach psylocybina działa. Ale zespół z Uniwersytetu w Michigan zadał inne pytanie: jak głęboko sięga ten efekt. Odpowiedź wydała się ciekawa i zaskakująca.
Dotychczas zakładano, że psylocybina działa głównie przez jeden konkretny receptor serotoninowy, 5-HT2A i neurony, które go posiadają. Mówiąc obrazowo: psylocybina oddziałuje na receptor na neuronie i w tym konkretnym miejscu pojawia się efekt. Prosto i bezpośrednio. Tymczasem, odkryto nową i nieoczekiwaną drogę. Substancja psychodeliczna oddziałuje na receptor na neuronie znajdującym się we wzgórzu. Sygnał wędruje dalej do kory retrosplenialnej i efekt pojawia się w miejscu, gdzie receptora wrażliwego na psylocybinę… w ogóle nie ma. Badanie sugeruje, że ta substancja może wzmacniać również połączenia synaptyczne pozbawione receptora 5-HT2A, o ile dostają sygnał od neuronów, które te receptory mają. Tak, jak widzimy to na przykładzie w korze retrosplenialnej, odpowiedzialnej za pamięć i orientację przestrzenną. To ona jako jeden z pierwszych obszarów ulega uszkodzeniu w chorobie Alzheimera. Badanie to wskazuje, że klasyczne psychodeliki mogą więc działać znacznie szerzej, niż wcześniej sądzono. To trochę jak sytuacja, gdy GPS pokazuje nagle skrót, którego nie było na żadnej dotychczasowej mapie, dzięki niemu docieramy do miejsca, które uważano za nieosiągalne tą drogą. Ten wynik otwiera zupełnie nowe możliwości terapeutyczne, ale na tym etapie wymaga jeszcze potwierdzenia w dalszych badaniach.
Razem, te dwa odkrycia rysują nowy obraz psylocybiny: cząsteczki, która jest zarazem bardziej precyzyjna niż myśleliśmy, bo wydaje się „celować” w konkretne obwody związane z objawami depresji i ma dużo szersze oddziaływanie, bo wydaje się wykraczać daleko poza obszary, które dotychczas badano.
Ważne zastrzeżenie: oba badania przeprowadzono na myszach i wymagają potwierdzenia u ludzi.