03/02/2026
Dziś dzielę się inspiracją w poście poniżej i refleksjami, do jakich mnie skłoniła.
Naszym Pacjentom wynajmujemy coś więcej niż "sloty godzinowe" na sesje. Wynajmujemy przestrzeń naszego umysłu.
Terapia, aby była skuteczna, najlepiej, żeby u obydwu zaangażowanych w ten proces osób trwała podczas spotkań i pomiędzy nimi.
Do postu koleżanek z Krakowa dodałabym jeszcze ważny aspekt tej wyjątkowej relacji, a mianowicie cierpliwość i czas.
Z wielu godzin i lat WSPÓŁpracy powstaje bliskość, zaufanie, poczucie "znania się". Te składniki wytwarzają swoisty cement - zaprawę do naprawy, budowania, odbudowy, remontu, czasem do niszczenia starego i tworzenia zupełnie nowych "tworów", miejsc i obiektów...
Każdy ma inne potrzeby, skomplikowane sytuacje wymagają namysłu i delikatności.
Aby to wszystko właściwie rozpoznać niezbędny jest czas.
Szybkie recepty i gotowe rozwiązania? Kuszące, ale czy rozwój może się wydarzać nagle? Wtedy mamy do czynienia z rewolucją, albo bardziej branżowo ... z interwencją kryzysową.
Mniej metaforycznie? Proszę bardzo: Badania potwierdzają, że psychoterapia to skuteczne, rozciągnięte w czasie leczenie, którego celem jest stopniowa przebudowa skomplikowanych sieci neuronalnych oraz połączonych z nimi reakcji w obrębie układu limbicznego i neuroprzekaźnikowego. Leczenie (także psychonalityczne i psychodynamiczne) przynosi mierzalne, ilościowo i jakościowo istotne statystycznie zmiany w zakresie przeżyć emocjonalnych, zachowań, procesów i schematów myślowych.
I na koniec, przytoczę moje ulubione słowa Nancy McWilliams, czyli cytat mówiący, że "Psychoterapia to sztuka".
Wg. mnie jest to sztuka łączenia wielu dziedzin, sztuka patrzenia z wielu perspektyw, sztuka słuchania, myślenia, nadawania znaczeń, sztuka wątpienia, sztuka błądzenia i przyznawania się do tego. Czasami sztuka milczenia i czekania. Sztuka bycia w relacji. Trudna sztuka, ale także piękna i otwierająca na ciągle nowe, możliwie jak najbardziej naprawcze doświadczenia.
Wielokrotnie słyszałam w gabinecie słowa, które niezmiennie mnie poruszają:
"Przecież dla pani to tylko praca"
"Wyobrażam sobie, że jak wychodzę z gabinetu to pani przestaje o mnie myśleć"
"Przecież nie jestem dla pani nikim bliskim, wychodząc z pracy zapomina pani o mnie i wraca do swojego życia".
Wiele osób tak właśnie myśli, że są jedną z wielu podobnych historii, kolejnym nazwiskiem w kalendarzu, kolejną godziną pracy, kolejną sesją. Myślą, że wraz z zamknięciem drzwi gabinetu kończy się ich historia dla terapeuty.
Jednak prawda wygląda zupełnie inaczej.
Pacjenci zostają z nami znacznie dłużej.
Zostają myśli, słowa, gesty, oddechy.
Zostają pytania, te które padły, ale też te które przyszły dopiero teraz.
Zostają refleksje czy byliśmy dziś wystarczająco uważni?
Czy nie byliśmy dziś za bardzo konfrontujący?
Czy byliśmy wystarczająco wspierający?
Pozostaje NIE WIEM, które pozwala się rozglądać, ale które nie pozwala przestać myśleć.
Pozostaje z nami cisza, która zapadła i emocje jakie jej towarzyszyły.
Pozostają z nami łzy i poruszenia.
Pozostają z nami sukcesy i radości.
Już na zawsze pozostaje w nas CZŁOWIEK...
Terapia to nie automatyczna usługa.
To proces.
To RELACJA.
To odpowiedzialność.
I oczywiście nie jest tak, że terapeuta nosi swoich pacjentów w umyśle cały czas.
Chodzi o to, że naprzeciw siedzi CZŁOWIEK, z całym swoim autentycznym zaangażowaniem w drugiego CZŁOWIEKA...