04/02/2026
„On pije / ona ćpa – ale to ja chodzę na terapię”
O niesprawiedliwym rozkładzie odpowiedzialności i odwróconych rolach w współuzależnieniu
To zdanie bardzo często pojawia się w gabinetach terapeutycznych. Wypowiadane z goryczą, zmęczeniem, czasem z poczuciem absurdu. Bo intuicyjnie „coś tu się nie zgadza”: osoba niszcząca siebie i otoczenie trwa w zaprzeczeniu, a ta, która „trzyma wszystko w całości”, szuka pomocy, uczy się, płaci emocjonalną cenę i próbuje jeszcze bardziej się starać.
To nie jest przypadek. To mechanizm współuzależnienia.
Odwrócone role – jak do tego dochodzi?
W relacji z osobą uzależnioną bardzo często dochodzi do zamiany ról:
osoba uzależniona przejmuje rolę „dziecka”: impulsywnego, unikającego odpowiedzialności, żyjącego chwilą,
osoba współuzależniona staje się 👉„dorosłym”: kontroluje, ratuje, 👉przewiduje, organizuje, 👉usprawiedliwia.
Z czasem ta druga:
👉pilnuje rachunków,
👉tłumaczy nieobecności w pracy,
👉przeprasza rodzinę i znajomych,
👉kontroluje ilość wypitego / wziętego,
👉dźwiga wstyd, lęk i konsekwencje.
A osoba uzależniona… może nie czuć potrzeby zmiany, bo system działa. Ktoś „ogarnia”.
„Skoro ja coś robię, to on/ona może nie”
To jedna z najbardziej bolesnych prawd współuzależnienia:
im więcej bierze na siebie osoba współuzależniona, tym mniej motywacji do leczenia ma osoba uzależniona.
Przykłady z życia:
Anna chodzi na terapię, czyta książki, pracuje nad granicami. Jej mąż pije dalej, bo „ona i tak wszystko wytrzyma”.
Marek bierze nadgodziny, by spłacić długi partnerki po narkotykach. Ona obiecuje poprawę – po raz setny.
Kasia zmienia terapeutów, bo „może to ze mną jest coś nie tak, skoro on nie przestaje”.
Piotr słyszy: „To przez ciebie piję, bo za bardzo naciskasz” – i jeszcze bardziej zaczyna się kontrolować.
W ten sposób odpowiedzialność zostaje przesunięta:
nie tam, gdzie jest problem, tylko tam, gdzie jest gotowość do pracy.
Dlaczego to właśnie osoba współuzależniona trafia na terapię?
Bo często:
👉ma większy wgląd,
👉bardziej cierpi emocjonalnie,
👉boi się rozpadu relacji,
👉była uczona od dziecka, że „to ona musi się dostosować” (częste u DDA/DDD),
👉wierzy, że jeśli się zmieni, „to on/ona też się zmieni”.
👉Terapia bywa wtedy próbą naprawienia relacji jednoosobowo.
👉Pułapka „fałszywej odpowiedzialności”
Osoba współuzależniona często bierze odpowiedzialność za:
👉emocje partnera („jak nie będę ostrożna, on się zapije”),
👉jego decyzje,
👉jego konsekwencje,
👉jego leczenie.
A jednocześnie traci kontakt z własnymi potrzebami:
🔥zmęczeniem,
🔥złością,
🔥żalem,
🔥poczuciem krzywdy.
To rodzi wewnętrzny konflikt:
„Pracuję nad sobą, a moje życie wcale nie jest lepsze”.
Co naprawdę oznacza zdrowa zmiana?
Paradoksalnie:
terapia osoby współuzależnionej nie służy temu, by uzależniony przestał pić czy brać.
Służy temu, by osoba współuzależniona:
👉oddała odpowiedzialność tam, gdzie jej miejsce,
👉przestała ratować kosztem siebie,
👉zaczęła stawiać realne granice (nie groźby),
👉przestała żyć „w trybie czuwania”,
👉odzyskała siebie – niezależnie od decyzji drugiej osoby.
Dopiero wtedy system się zmienia.
🔥Czasem prowadzi to do leczenia uzależnionego.
🔥Czasem do odejścia.
Zawsze – do większej prawdy i mniejszego samozatracenia.
Na koniec – zdanie, które często pada na przełomie terapii:
🎯„On pije / ona ćpa – ale ja już nie biorę za to odpowiedzialności.”
To nie jest egoizm.
To powrót właściwego porządku.🎯
Ta kawa nie leczy… ale trener dzięki niej myśli szybciej ☕😉
https://buycoffee.to/pracowniazmianinspirscja