02/02/2026
W lutym chcę pisać o miłości.
I tej, którą kierujemy do innych, i tej, która dotyczy relacji z sam** sobą, i tej, którą otrzymujemy w codziennych relacjach.
Zaczynam od miłości do siebie, bo to jedno z tych pojęć, które brzmi znajomo, a często niewiele znaczy.
Miłość do siebie bywa mylona z dbaniem o siebie. Z rytuałami. Z robieniem czegoś „dla siebie”. Z pozytywnym myśleniem albo mówieniem do siebie miłych rzeczy. Z hasłami, które dobrze wyglądają w social mediach, ale niewiele mówią o realnym życiu.
To pojęcie, które łatwo uprościć, a trudno naprawdę opisać.
Wiem za to, kiedy jej nie ma…
✔️ gdy przestajesz siebie słyszeć,
✔️ gdy siebie omijasz,
✔️ gdy próbujesz być kimś innym, niż jesteś,
✔️ gdy krzywdzisz siebie w relacjach, pracy albo własnych wyborach.
Bliskie jest mi myślenie, że miłość do siebie nie zaczyna się od żadnej konkretnej praktyki ani postawy. Bardziej od uczciwego kontaktu ze sobą; wobec tego, jak* jestem, co czuję, co myślę i jak działam tu i teraz.
💭 Czy potrafisz usłyszeć głód, zanim zamienisz go w kolejne zadanie?
💭 Czy zauważasz zmęczenie, zanim przejdzie w rozdrażnienie?
💭 Czy dajesz miejsce smutkowi, zanim nazwiesz go „słabością”?
💭 Czy słyszysz sygnały ciała, zanim przestaną być subtelne?
Miłość do siebie nie polega na ciągłym byciu w dobrej formie,
a na byciu uczciw** wobec tego, jak jest w ciele, emocjach i relacjach.
Czasem ta uczciwość oznacza zgodę. Czasem opór. Czasem przyznanie przed sobą, że czegoś nie umiem, nie chcę albo nie mam na to dziś zasobów. A czasem, że potrzebuję pomocy lub wsparcia.
I właśnie dlatego chcę o tym pisać w lutym, bo miłość, także ta do siebie, nie jest stałym stanem, tylko żywą relacją, która się zmienia wraz z doświadczeniem.
W kolejnych postach będę przyglądać się miłości takiej, jaka wydarza się naprawdę; w ciele, w relacjach, w granicach, w napięciu i w bliskości. Bez sloganów, bez ideałów, za to z ciekawością tego, jak to wygląda u Ciebie.
💚 Jeśli chcesz czytać więcej o miłości do siebie takiej, jaka wydarza się naprawdę, zaobserwuj mój profil.