22/01/2026
Ciekawa refleksja na temat gatunków literackich, po które zwykle sięgają młode osoby socjalizowane do ról kobiecych i męskich oraz wpływu tych lektur na zaangażowanie społeczne.
Kto z Was czytałx książki Musierowicz?
́
Co wspólnego ma tzw. „dziewczyńska literatura” z mężczyzną w sile wieku i wzmacnianiem systemu społecznego zaangażowania?
Gdy rozmawiam z paniami o książkach Małgorzaty Musierowicz – to odpowiadając „Tak ! czytałam w liceum i na studiach” 😊, mają rozanielenie na twarzach i wyraźnie poprawia się ich nastrój. Podobne reakcje pojawiają się, gdy mówią o „Ani z Zielonego Wzgórza” czy powieściach Krystyny Siesickiej.
Gdy pierwszy raz w życiu (!) skonsumowałem 5 książek Musierowicz z całej serii „Jeżycjada” – to mocno pożałowałem, że w czasach liceum i studiów ich nie czytałem! Może dzięki nim byłbym wtedy bardziej otwarty i odważny w relacjach rówieśniczych? ☹
Książki te mówią o pielęgnowaniu przyjaźni, pokonywaniu nieufności i wstydu poprzez otwartą rozmowę, o poszerzaniu kręgu znajomych, o pierwszych niespełnionych i spełnionych miłościach, o pomaganiu sobie w trudnych sytuacjach, o pokonywaniu obaw i uprzedzeń wobec rówieśników i - w końcu - o angażowaniu się w społecznie ważne aktywności. Poznamy bohaterów pendulujacych pomiędzy stresem i momentami szczęścia, zobaczymy jak do sukcesu dochodzi się miareczkując dogadywanie się z ludźmi i z samym sobą.
Zauważyłem, że czytanie tych książek wpływa na mnie kojąco, poprawia mój nastrój, odbudowuje - czasami nadwątloną - wiarę w ludzi i wzmacnia tę część mnie, która wierzy w siłę życia i odradzania się.
Mówiąc językiem Levina i Porgesa – w całej tej literaturze chodzi o rozwijanie własnego „społecznego zaangażowania” (nerwu błędnego brzusznego).
Sama narracja, opowieść może wzmacniać system społecznego zaangażowania poprzez przeżywanie zaciekawienia, zrozumienia, wzruszenia i poznawanie wielu różnych sposobów dogadywania się z ludźmi oraz z samym sobą.
Gdy dzisiaj prawie wszystkie media karmią nas głównie przerażeniem, teoriami spiskowymi i negatywnymi opowieściami, brakuje nam wszystkim pozytywnych opowieści o zaangażowaniu społecznym: czyli o współpracy, zaufaniu, szczerej rozmowie, pomocy wzajemnej etc.
Dlaczego większość młodych mężczyzn nie czyta takich książek?
• bo wstydzimy się, gdyż słyszeliśmy, że te książki są „dla bab”?
• bo jeśli próbowaliśmy to przestaliśmy, gdyż były „za mało gangsta”?
• bo nikt nam ich nie proponował?
• bo poświęcamy więcej czasu na czytanie powieści z nurtu neo-sarmatyzmu w wydaniu fantasy (np. z czasów kontusza i szabli) (Jacek Komuda, Jacek Piekara i kilku innych).
Znajomi literaturoznawcy mówili mi, że po 1989 roku powstało około 100 takich powieści. Pytałem ich o to, który z 5 modeli zachowań -Walka, Ucieczka, Przymilanie się, Zamrożenie czy Zaangażowanie Społeczne- najczęściej one promują? Usłyszałem, że przede wszystkim Walkę i Ucieczkę. Porażające!
Wszystkie te powody potwierdzają chyba tezę bel hooks (amerykańskiej feministki), że największymi przegranymi patriarchalnych kultur są sami mężczyźni. Wszędzie tam chłopcy uczeni są odcinania się od emocji, zwłaszcza od wrażliwości, smutku i potrzeby bliskości. Zamiast empatii i relacyjności promuje się w nich dominację oraz kontrolę.
->A Wy jakie macie powieści, które pobudzają system społecznego zaangażowania u Waszych klientów?
-> Jakie powieści i filmy wzmacniają ten stan u dziewcząt i chłopców?
->Czy te wymienione powieści nadal mogą być czytane przez młodych? Czy może raczej są dla nich jak "suchary boomersów"?
autor: Marek Małkowicz - SEP, Prezes PSSE