01/02/2026
Mroźne zimowe wieczory sprzyjają zaczytaniu się, prawda?
My jesteśmy poruszeni lekturą "A świat trwa" László Krasznahorkai, zdobywcy Literackiej Nagrody Nobla 2025. Autor bawiąc się formą, stylem i narracją w przejmujący sposób opisuje samotność, zagubienie człowieka oraz absurd, sprzeczności obecnej rzeczywistości.
"...idź na prawo znaczy dokładnie tyle samo co idź na lewo, gdyż obydwa kierunki wskazują na najdalszy, najbardziej oddalony teren naszych tęsknot, punkt, który można odnaleźć w sygnalizowanym kierunku, określają bowiem wcale nie praktyczna wiedza, wyczucie, zdolność, lecz wyłącznie pragnienie, tęsknota, by nie tylko najdalej znaleźć się od tego, co teraz, ale trafić na miejsce obiecane, gdzie człowiek może wreszcie spokojnie odetchnąć, gdyż o to właśnie idzie, o chwilę wytchnienia, tego właśnie szuka człowiek w wytęsknionej dali, spokoju po niewypowiedzianie przytłaczającym, bolesnym i szalonym niepokoju, który go ogarnia, gdy tylko pomyśli o swojej sytuacji, o punkcie wyjścia, o bezgranicznie obcej ziemi, na której się znajduje i z której musi odejść, bo tutaj wszystko jest nieznośne, niemożliwe do wytrzymania, zimne, smutne, śmiertelne i pozbawione życia, i z której ku swemu zaskoczeniu, od pierwszej chwili, kiedy wszystko zrozumie, nie potrafi się ruszyć, i rzeczywiście jest zaskoczony, że w gruncie rzeczy ma związane ręce, a przecież to z powodu swego zazwyczaj doskonale funkcjonującego praktycznego wyczucia ma związane ręce, które w tym samym czasie wskazują dwa przeciwne kierunki, żeby tylko ruszył przed siebie, przecież dobrze zrobi, tylko że jak ma w tym samym momencie ruszyć w dwóch przeciwnych kierunkach, to jest pytanie i zawsze pozostanie pytaniem, stoi tu, niczym zużyty statek na kotwicy, przygarbiony pod ciężarem potężnych waliz, stoi i się nie rusza, (...)."