19/01/2026
Dlaczego publikowanie wizerunku dzieci w sieci to realne zagrożenie
Dzieci trafiają do internetu, zanim zrozumieją, czym jest prywatność.
Decyzję o publikacji podejmują dorośli.
Konsekwencje ponoszą dzieci — często wiele lat później.
Z perspektywy cyberbezpieczeństwa i psychologii sharenting nie jest neutralny.
Internet nie zapomina: treści są kopiowane, archiwizowane i tracimy nad nimi kontrolę.
Organizacje chroniące dzieci wskazują jasno:
część materiałów krążących w środowiskach pedofilskich pochodzi z legalnych, publicznych profili.
Najczęściej są to zdjęcia z plaży, basenu, łazienki lub pokazujące bezradność i intymność.
W momencie publikacji tracimy kontrolę nad tym, kto i w jakim celu patrzy.
Dane dziecka mogą posłużyć do kradzieży tożsamości, stalkingu czy groomingu.
Regularne posty ujawniają rutynę, miejsca i schematy dnia.
Online przenika do offline.
Koszt? Wstyd, utrata kontroli, cyberprzemoc — często po latach.
Prawo zaczyna reagować: wizerunek dziecka jest dobrem osobistym.
Dziecko nie jest treścią ani elementem personal brandingu.
Największym kapitałem, jaki możemy mu dać,
jest dorosłość bez cyfrowego bagażu, którego nie wybrało.
W świecie, w którym dane są walutą, ochrona nie jest przesadą.
Jest obowiązkiem.