A co FREUD na to?

A co FREUD na to? ...o psychologii zamkniętej w codzienności...
www.mtpracownia.pl

05/02/2026
29/01/2026

Filozofia często mówi, że lęk jest tłem egzystencji, stałym cieniem, który towarzyszy człowiekowi krok w krok. Jest psychicznym kosztem istnienia, wpisanym w sam fakt bycia świadomym. Tylko wtedy, gdy ten lęk jest rozpoznany i nazwany, istnieje możliwość, że pozostanie w polu naszego widzenia. Traci wtedy moc przejmowania władzy nad codziennością.

A jednak istnieją siły, i to jest w człowieku niezwykłe, które sięgają dalej. Wewnętrzne stany, które potrafią wyrastać ponad lęk. Miłość, twórczość, ciekawość, pragnienie sensu. Wszystko to uruchamia się tam, gdzie decydujemy, by nadać znaczenie własnemu doświadczeniu.

Gdy nadajemy znaczenie, zaczynamy rozumieć o czym są lęki.

Być może warto więc obserwować w sobie ten ruch, od lęku ku znaczeniu. Bo oznaką dojrzałości wcale nie jest jego brak, lecz sposób, w jaki się wobec niego sytuujemy. Jest to zdolność nadawania mu miejsca, które pozwala prowadzić z nim dialog. Negocjować to, czego pragniemy, dokąd chcemy zmierzać, czego naprawdę poszukujemy. Miejsca, które pozwala lęk słyszeć i nie zawsze oddawać mu pierwszeństwo w decyzjach.

Cóż zatem może oznaczać dojrzałość? Być może właśnie to: pozostawanie w żywym kontakcie z własnymi wyborami. Życie nigdy nie będzie polegało na dążeniu do braku lęku. Możemy jedynie rozwijać zdolność podejmowania decyzji w jego obecności. A to bywa trudniejsze, niż chcielibyśmy przyznać.

Bo czy istnieje inna droga niż ta, która wymaga wytrzymywania stałego napięcia? Może wcale nie musi być tak, że to lęk przeżyje życie za nas.

Nie da się kochać bez ryzyka.
27/01/2026

Nie da się kochać bez ryzyka.

Rodzice muszą, a babcie mogą. Babcia może tworzyć miłość wolną, nieuwikłaną i spokojną. Kto miał takie szczęście, ten wi...
21/01/2026

Rodzice muszą, a babcie mogą. Babcia może tworzyć miłość wolną, nieuwikłaną i spokojną. Kto miał takie szczęście, ten wie.

To nasz egzystencjalny dramat, bo doświadczenie istnienia nie może zostać przeżyte za nas. Fundamentalne „ja jestem” wyd...
20/01/2026

To nasz egzystencjalny dramat, bo doświadczenie istnienia nie może zostać przeżyte za nas. Fundamentalne „ja jestem” wydarza się w absolutnej pojedynczości. Nikt w tej przestrzeni nie może nas zastąpić, choć oczywiście ktoś może iść obok, towarzyszyć, być blisko.

Niektórzy twierdzą, że to nasz podstawowy lęk, wyczuwalny nawet wtedy, gdy w codzienności zagłuszamy jego cichy szmer. Ale jednocześnie być może właśnie z tego miejsca bierze się nasza zdolność do życia, nasza sprawczość, sens i wewnętrzna siła?

15/01/2026

Znacie takie uczucie, kiedy wracacie do miejsca ze swojej przeszłości i nagle coś się dzieje? To jest strzał, coś się odpala, coś wraca, ale coś więcej niż wspomnienie. To nie jest myśl o przeszłości, to jest raczej podróż w czasie. Jakby ktoś cofnął wskazówki, ale tylko te wewnątrz. Zalewa fala nie wspomnień, lecz żywych odczuć, które dzieją się teraz, choć należą do wtedy.

Ciało reaguje, emocje są natychmiastowe, intensywne, poza kontrolą. Często dopiero w tym momencie uświadamiamy sobie, że coś w naszym życiu było znaczące, nawet jeśli wcześniej wcale tak nie wyglądało.

Kiedyś tego nie nazwaliśmy. Nie zatrzymaliśmy się. Nie było takiej potrzeby. Po prostu poszliśmy dalej. A jednak uczucia wiedziały. I to po nich dziś rozpoznajemy znaczenie tamtych chwil.

Powroty potrafią zaskakiwać. Pokazują, że sens nie zawsze rodzi się w chwili, gdy coś się wydarza. Czasem ujawnia się dopiero po latach, gdy miejsce otwiera w nas coś, o istnieniu czego nie mieliśmy pojęcia. Dopiero po uczuciach poznajemy ważne miejsca, i po sile tych uczuć.

Bardzo jestem ciekawa, czy macie takie doświadczenia? Czy są w Waszym życiu miejsca, które zaskoczyły Was swoim znaczeniem?

A właściwie dlaczego rezygnować z wątpliwości?W jakimś sensie taka wizja k**i. Tylko czy naprawdę warto?Czyż nie jest ta...
11/01/2026

A właściwie dlaczego rezygnować z wątpliwości?
W jakimś sensie taka wizja k**i. Tylko czy naprawdę warto?

Czyż nie jest tak, że to właśnie wątpliwości tworzą naszą niepowtarzalną złożoność? Że prowokują wewnętrzny dialog, wysyłając dyskretne sygnały życia psychicznego?

Czy nie jest tak, że to ciche, intuicyjne pulsowanie wątpliwości, gdzieś w środku, nieprecyzyjne, jeszcze nienazwane, bywa momentem, w którym najbardziej dochodzimy do siebie? Chwilą, w której coś prawdziwego w nas odzywa się, nim zostanie przykryte gotową odpowiedzią?

Stan „bez żadnych wątpliwości” brzmi atrakcyjnie tylko na pierwszy rzut oka. Ale czy w praktyce nie jest to raczej idea obronna niż rozwojowa? Czy dążenie do psychicznej pewności nie bywa próbą ucieczki od lęku, zamknięcia niepokoju, unieruchomienia świata w czymś stałym i kontrolowanym?

Wątpliwości świadczą przecież o zdolności do myślenia, różnicowania, ważenia racji, tolerowania niejednoznaczności. A psychika nie jest strukturą, którą da się ustawić raz na zawsze. Jest procesem. A proces z definicji zawiera wahanie, pytanie, korektę, zmianę.

Czy nie jest tak, że chroniąc się w braku wątpliwości, ryzykujemy sztywność? Dogmatyzm? Obronne przekonania, które bardziej mają nas zabezpieczyć niż pozwolić nam żyć? Dojrzałość psychiczna nie polega na tym, że „już niczego nie kwestionuję”, lecz na tym, że potrafię żyć z wątpliwością, nie rozpadając się od niej. Że nie muszę jej natychmiast uciszać ani zagłuszać odpowiedzią.

W tym sensie wątpliwość nie jest problemem, lecz przestrzenią myślenia. A czy życie psychiczne bez przestrzeni nie zamienia się zbyt szybko w ideologię?

10/01/2026

Gdyby chcieć spróbować opisać ciszę, sądzę, że wyglądałaby właśnie tak.

06/01/2026

Skąd w tym świecie czerpać wsparcie, otuchę, ulgę i docenienie? Docenienie każdego trudu, wysiłku i codziennego wyzwania, jakie stawia prozaiczne życie, dzień po dniu. Czy nauczeni jesteśmy dawać je sobie nawzajem? Człowiek człowiekowi. Przez próbę rozumienia perspektywy tego drugiego, jego rzeczywistości i jego zmagań?

A to przecież nie są dobra luksusowe, tylko elementarne warunki psychicznego istnienia. W prozaicznym życiu największy wysiłek nie polega na heroicznych czynach, lecz na wytrwaniu. Na powtarzalności. Na codziennym dźwiganiu odpowiedzialności, relacji, ograniczeń, własnych słabości i oczekiwań świata. To właśnie ten wysiłek najrzadziej bywa zauważany, bo nie ma w nim spektaklu. A jednak to on zużywa najwięcej energii.

Czy nauczeni jesteśmy dawać to sobie nawzajem?
Język, którym się posługujemy, jest najczęściej językiem oceny, porównywania i skrótu. Zbyt rzadko bywa językiem ciekawości czy uznania. Łatwiej nam komentować efekty niż dostrzegać proces. Łatwiej powiedzieć „udało się” albo „nie udało”, niż zobaczyć, ile kosztowało samo próbowanie.

Docenienie zaczyna się nie od pochwały, lecz od uznania realności czyjegoś świata. Od przyjęcia, że perspektywa drugiego człowieka nie musi być ani podobna do naszej, ani dla nas wygodna, żeby była prawdziwa. Że jego zmęczenie nie musi wyglądać „wystarczająco dramatycznie”, by było zmęczeniem. Że jego wysiłek nie musi kończyć się sukcesem, by było wysiłkiem. Wsparcie rodzi się w uważności, nie w rozwiązaniach. W byciu obok, nie w poprawianiu.

Być może to jedyne miejsce, z którego realnie można dziś czerpać ulgę: z relacji, w której ktoś nie redukuje nas do funkcji, roli ani wyniku. Człowiek człowiekowi.
Nie jako projekt do naprawy, lecz jako istota, która codziennie wykonuje ogromną pracę polegającą na byciu.

Przeczuwamy siebie samych, nawet gdy siebie nie znamy. Ważne, by nie porzucić pragnienia poznawania.Fragment zdj.* Herma...
28/12/2025

Przeczuwamy siebie samych, nawet gdy siebie nie znamy. Ważne, by nie porzucić pragnienia poznawania.

Fragment zdj.
* Hermann Hesse "Wilk stepowy"

24/12/2025

Gdzie właściwie jest dom?
Bo wymyka mi się jego definicja.

Być może dlatego, że to wcale nie jest pytanie o adres, lecz o doświadczenie. Tylko doświadczenie czego?

Dla jednych dom jest tam, gdzie ktoś czeka. Dla innych, w miejscu, gdzie można zdjąć zbroję. Czasem domem jest konkretna przestrzeń zmysłowa: zapach, cisza, światło, dźwięk. Czasem dom to drugi ukochany człowiek. Czasem chwila, moment, w którym nic nie trzeba udowadniać ani tłumaczyć.

To miejsce, które pozwala być nieskładnym, niegotowym, niedokończonym. Miejsce, gdzie potrafimy pomieścić siebie. Gdzie możemy być sobą, nie uciekając przed sobą.

Więc jeśli dziś domem jest dla Ciebie cisza, sen, książka, spacer, chwila, w której możesz odpocząć, to wystarczy. Naprawdę.

🫶

Adres

Warecka 9/70
Warsaw
00-034

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 09:00 - 20:00
Wtorek 09:00 - 20:00
Środa 09:00 - 20:00
Czwartek 09:00 - 20:00
Piątek 09:00 - 20:00

Telefon

+48502821045

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy A co FREUD na to? umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do A co FREUD na to?:

Udostępnij

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram

Kategoria