06/01/2026
Skąd w tym świecie czerpać wsparcie, otuchę, ulgę i docenienie? Docenienie każdego trudu, wysiłku i codziennego wyzwania, jakie stawia prozaiczne życie, dzień po dniu. Czy nauczeni jesteśmy dawać je sobie nawzajem? Człowiek człowiekowi. Przez próbę rozumienia perspektywy tego drugiego, jego rzeczywistości i jego zmagań?
A to przecież nie są dobra luksusowe, tylko elementarne warunki psychicznego istnienia. W prozaicznym życiu największy wysiłek nie polega na heroicznych czynach, lecz na wytrwaniu. Na powtarzalności. Na codziennym dźwiganiu odpowiedzialności, relacji, ograniczeń, własnych słabości i oczekiwań świata. To właśnie ten wysiłek najrzadziej bywa zauważany, bo nie ma w nim spektaklu. A jednak to on zużywa najwięcej energii.
Czy nauczeni jesteśmy dawać to sobie nawzajem?
Język, którym się posługujemy, jest najczęściej językiem oceny, porównywania i skrótu. Zbyt rzadko bywa językiem ciekawości czy uznania. Łatwiej nam komentować efekty niż dostrzegać proces. Łatwiej powiedzieć „udało się” albo „nie udało”, niż zobaczyć, ile kosztowało samo próbowanie.
Docenienie zaczyna się nie od pochwały, lecz od uznania realności czyjegoś świata. Od przyjęcia, że perspektywa drugiego człowieka nie musi być ani podobna do naszej, ani dla nas wygodna, żeby była prawdziwa. Że jego zmęczenie nie musi wyglądać „wystarczająco dramatycznie”, by było zmęczeniem. Że jego wysiłek nie musi kończyć się sukcesem, by było wysiłkiem. Wsparcie rodzi się w uważności, nie w rozwiązaniach. W byciu obok, nie w poprawianiu.
Być może to jedyne miejsce, z którego realnie można dziś czerpać ulgę: z relacji, w której ktoś nie redukuje nas do funkcji, roli ani wyniku. Człowiek człowiekowi.
Nie jako projekt do naprawy, lecz jako istota, która codziennie wykonuje ogromną pracę polegającą na byciu.