06/03/2026
Czasem życie zewnętrzne idzie szybciej niż nasze życie wewnętrzne. Pojawiają się osiągnięcia, decyzje, odpowiedzialność, miejsce, do którego człowiek doszedł pracą, doświadczeniem i uporem. Z zewnątrz wszystko wygląda logicznie: kolejne kroki, kolejne etapy, kolejne dowody na to, że ktoś potrafi, umie, daje sobie radę. A jednak wewnątrz potrafi pojawić się dziwne napięcie. Jakby to wszystko było trochę nie swoje. Jakby człowiek znalazł się w miejscu, do którego w gruncie rzeczy nie powinien był dojść. Wtedy pojawia się myśl, którą wielu ludzi dobrze zna: „Prędzej czy później ktoś się zorientuje.” Że to pomyłka. Że to przypadek. Że to nie nasze. I tak rodzi się lęk przed zdemaskowaniem. Jakbyśmy stali w cudzym miejscu, w cudzym garniturze, na cudzej scenie. Tyle że jest w tym pewien paradoks. Bo gdyby naprawdę nie było w nas żadnych zasobów, wiedzy, wytrwałości, zdolności, pracy i odwagi, nie byłoby też drogi, która nas tu doprowadziła. Nie dochodzi się przypadkiem do miejsc, które wymagają lat uczenia się, prób, błędów i wysiłku. Może więc to nie życie nas przecenia, tylko my nie nadążamy uwierzyć w to, kim już się staliśmy.
A jak jest u Ciebie?