Dr Iza Jąderek

Dr Iza Jąderek Edukatorka seksualna, doradca okołotestowy ds. HIV/AIDS Krajowego Centrum ds. AIDS, Agendy Ministra Zdrowia.

psycholog | psychoterapeutka | seksuolog kliniczny PTS | psychoseksuolog Europejskiej Federacji Seksuologicznej i Europejskiego Towarzystwa Medycyny Seksualnej | nauczycielka Mindfulness & Compassion |
Członkini Zarządu PTS i Komisji Etyki PTP ISTDP Iza Jąderek
Psycholog, psychoterapeuta, seksuolog kliniczny Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego, psychoseksuolog Europejskiego Towarzystwa Medycyny Seksualnej i Europejskiej Federacji Seksuologicznej. Certyfikowana nauczycielka uważności / mindfulness programu MBSR (Mindfulness-Based Stress Reduction), nauczycielka programu compassion MBCL (Mindfulness-Based Compassionate Living). Współpracowniczka organizacji pozarządowych (Fundacja Polski Instytut Mindfulness, Fundacja Edukacji Społecznej, Fundacja Promocji Zdrowia Seksualnego, Fundacja Trans-Fuzja, Stowarzyszenie Akceptacja, Stowarzyszenie Przyjaciół i Rodzin Osób z Zaburzeniami Psychicznymi "Pomost"). Prowadzi psychoterapię indywidualną i par, terapię seksualną, treningi mindfulness, szkolenia dla specjalistów i warsztaty dla osób zainteresowanych rozwojem osobistym. Pracuje również jako psycholog w Szpitalu Bielańskim w Warszawie, oraz jako wykładowca w Centrum Medycznym Kształcenia Podyplomowego, gdzie również kończy doktorat.

Dzisiaj Dzień Mężczyzn. I myślę o czymś, co ostatnio ciągle krąży w internecie, czyli o tej całej opowieści o „kobiecej”...
10/03/2026

Dzisiaj Dzień Mężczyzn.

I myślę o czymś, co ostatnio ciągle krąży w internecie, czyli o tej całej opowieści o „kobiecej” i „męskiej energii”, z ktorej to wynika, ze kobieta powinna być miekka, intuicyjna i przyjmująca, a mężczyzna zdecydowany, prowadzący i sprawczy. Brzmi to czasem bardzo atrakcyjnie, bo podawane z nutką „psychologii”, a kiedy się temu przyjrzeć bliżej, to wychodzi na generator bardziej eleganckiej wersji tych samych szkodliwych (dla nas wszystkich) stereotypów.

Mężczyźni mają być zawsze inicjujący, twardzi, ogarnięci, nie „miękcy”, nie proszą o pomoc, najlepiej zawsze mają sobie ze wszystkim radzić, i wiedzieć co robią i jak robią, no i tylko prowadzić.

Dlatego dziś jak myślę o życzeniach, to wolności od bardzo ciasnych definicji tego, kim powinien być „prawdziwy mężczyzna”. Żeby tym dorosłym i ich synom dawać wolność na bycie jednocześnie silnym i wrażliwym, sprawczym i czułym, zdecydowanym i łagodnym - a przede wszystkim bez konieczności wybierania między jednym a drugim.

I wszystkim mężczyznom i ich synom życzę dotyku i totalnego wyprzytulania!

Dzień Kobiet zawsze mnie trochę cieszy, trochę bawi, a trochę budzi niezgodę. Bo jednego dnia w roku dostajemy kwiaty, ż...
08/03/2026

Dzień Kobiet zawsze mnie trochę cieszy, trochę bawi, a trochę budzi niezgodę.

Bo jednego dnia w roku dostajemy kwiaty, życzenia i zapewnienia, że jesteśmy wspaniałe.
A przez pozostałe 364 dni bardzo wiele kobiet próbuje być trochę mniejsze, trochę cichsze, trochę mniej wymagające, a jeszcze bardziej wamagajace od siebie, żeby wszystkim wokół było wygodniej.

Także może mały eksperyment, od dziś na co dzień:
- nie przepraszać za to, że się ma zdanie
- nie tłumaczyć się z tego, że czegoś się chce
- nie zastanawiać się przez pół godziny, czy wypada powiedzieć „nie”

I poza tym zrobić coś totalnie zwyczajnego: pójść ze sobą na kawę, zjeść coś dobrego, ściągnąć gorset czyichś oczekiwań, rozluźnić brzuch i zacząć oddychać. I celebrować ten dzień nie z mężczyznami, ale może czując obecność innych kobiet.

Więc to jest mój kwiatek: żebyśmy coraz rzadziej zadawały sobie pytanie, czy jesteśmy „takie jak trzeba” a coraz częściej zadawały inne:
czy ja w tym życiu, w tym miejscu dzisiaj, jestem po swojej stronie?

Dzisiaj rozpoczęła się pierwsza edycja mojego prawie rocznego szkolenia Akademii Seksualności. Zdążyłam o 8.00 pstryknąć...
07/03/2026

Dzisiaj rozpoczęła się pierwsza edycja mojego prawie rocznego szkolenia Akademii Seksualności. Zdążyłam o 8.00 pstryknąć zdjęcie i kabel do projektora się zepsuł 😀

To był jeden z tych dni kiedy po kilku godzinach pracy ma się poczucie, że coś zaczyna oddychać. Rozmawiałyśmy o seksualności w procesie terapeutycznym, o seksualności jako żywotności i o tym, dlaczego w gabinecie tak często pojawia się dopiero wtedy, kiedy staje się problemem, choć w rzeczywistości jest jednym z najbardziej podstawowych wymiarów ludzkiego doświadczenia.

Ale to wszystko ma w sumie znaczenie drugorzędne. Najważniejsza rzecz, jaka sie wydarzyła nie dotyczyła ani teorii, ani merytoryki czy slajdów. Kiedy usłyszałam od każdej z Osób, ze „doświadczają” o czym mówimy i że to wszystko mogą poczuć w ciele, to pomyślałam sobie, że jesteśmy w najlepszym możliwym miejscu. Nie w analizowaniu, nie w rozumieniu z poziomu głowy, ale w byciu w realnym ucieleśnionym kontakcie z tym, co dzieje się w sobie i w drugiej osobie, a to dla pracy psychoterapeutycznej ogromna różnica.

Pierwszy dzień za nami, kolejne fajne przed nami! 🪩

W najbliższą sobotę zaczyna się moja pierwsza edycja Akademii Seksualności!Ogromnie się cieszę - i siedzę, i kończę osta...
05/03/2026

W najbliższą sobotę zaczyna się moja pierwsza edycja Akademii Seksualności!

Ogromnie się cieszę - i siedzę, i kończę ostatnie materiały, case'y, ćwiczenia.
To jest projekt, o którym myślałam od dawna. W mojej pracy terapeutycznej i szkoleniowej temat seksualności pojawia się bardzo często, a jednocześnie w wielu gabinetach nadal jest obszarem omijanym, odkładanym na później, pełnym zagubień i watpliwości - czy robić, kiedy robić, jak mówić, co mówić, jak nie urazić.

I najważniejsza rzecz: podczas wielu szkoleń i warsztatów widzę też coś jeszcze. Bardzo często osoby, które uczę i spotykam na swojej drodze mówią, że seksualność bywa przedstawiana i pojawia się głównie wtedy, gdy staje się objawem albo problemem do rozwiązania. I potem łatwo wpaść w pułapkę szukania samych narzędzi, a nie widzieć seksualność jako część życia i funkcjonowania na co dzień, a nie objaw do zredukowania.

W rzeczywistości seksualność jest szerokim obszarem! kawałkiem tożsamości, sposobem bycia w relacji z własnym ciałem, z drugą osobą, z seksem samym w sobie, przyjemnością, decyzjami wplywjacymi na nas i nasza seksualność i na to, co się dzieje bez naszego wpływu, a ma znaczenie dla codzienności i myślenia o sobie, sposobu wchodzenia w relacje.
Dlatego w Akademii zależało mi na takim podejściu do seksualności, które nie zatrzymuje się tylko na diagnozie trudności, ale pozwala zobaczyć ją w szerszym kontekście: własnego życia i relacji.

Zależało mi na stworzeniu miejsca, w którym można się temu obszarowi przyjrzeć spokojnie i profesjonalnie i zupełnie nie w formie pojedynczego wykładu czy szybkiego webinaru, tylko w druzym, pełnym procesie, który daje czas na myślenie, uczenie się konceptualizacji, interwencji, rozumienia. I daje miejsce na pracę na realnych doświadczeniach z gabinetu.

Akademie stworzyłam jako cykl spotkań dla osób pracujących terapeutycznie, w którym łączymy wiedzę kliniczną, refleksję nad własną praktyką i wspólne przyglądanie się temu, co pojawia się w w gabinecie. Interesuje mnie nie tylko to, jakie są trudności / dysfunkcje seksualne, ale przede wszystkim jak traktować seksualność jako coś obecnego na co dzień.

Jets cos wspaniałego w momencie, kiedy pomysł, który dojrzewał przez dłuższy czas, w końcu się wykluł i jest i przez najbliższe miesiące będzie obecny 🙂 i rusza!! 🪩🔥

"Cały czas ten samorozwój i tyle pracy ciągle do wykonania" usłyszałam dziś w pracy (i dostałam zgodę na możliwość przyw...
04/03/2026

"Cały czas ten samorozwój i tyle pracy ciągle do wykonania" usłyszałam dziś w pracy (i dostałam zgodę na możliwość przywołania).

Powiem coś, co dla wielu osób może zabrzmieć jak herezja, ale w gruncie rzeczy jest dość zwyczajną obserwacją gabinetowo-szkoleniową. Coraz więcej osób jest po prostu zmęczonych samorozwojem, albo podciąganiem tego co się dla siebie robi pod „coachingowe” slogany inwestycji w siebie i samorozwoju właśnie. Zmęczonych kursami, podcastami, listami nawyków, porannymi rutynami, kolejnymi książkami o tym, jak być jeszcze bardziej świadomym, jeszcze bardziej obecnym, jeszcze bardziej uregulowanym. Zmęczonych narracją, że zawsze jest coś do poprawienia i że gdzieś tam na horyzoncie, który cholerą wie gdzie jest, istnieje jakaś lepsza wersja nas samych, do której powinniśmy nieustannie zmierzać.

Czasem żartuję, że rozwijać to się może papier toaletowy, a człowiek nie musi się rozwijać bez przerwy.

I mówię to całkiem serio, bo w pewnym momencie „samorozwój” zaczyna działać po prostu jak presja: zaczyna być kolejnym zadaniem do wykonania, klejnym projektem do dowiezienia, kolejnym obszarem, w którym w końcu można (o ile w samorozwoju można kiedykolwiek) poczuć, że juz za chwile, jeszcze tylko te trzy szkolenia, dwa warsztaty, cztery terapie i w końcu będę wystarczająca/y.

Rzecz jest taka, ze wiele rzeczy, które robimy dla siebie, w tym terapia, w ogóle nie mieści się w tej logice.

Terapia nie polega na tym, żeby się „ulepszać”, nie jest projektem optymalizacji ani też drogą do tego, żeby stać się bardziej imponującą wersją siebie.

W swojej najprostszej formie terapia jest czymś znacznie bardziej podstawowym - jest sposobem udzielenia sobie pomocy. Żeby dotrzeć do siebie.

Czasem dlatego, że coś boli, czasem ze cos się powtarza i nie rozumiemy dlaczego, ze cos nam szkodzi, czasem ze nasze życie przestało być miejscem, w którym czujemy się bezpiecznie i doświadczamy cierpienia.

I choć w naszej kulturze bardzo dużo mówi się o dbaniu o siebie, to w gruncie rzeczy niewielu z nas zostało tego naprawdę nauczonych. Mało kogo nauczono, jak rozpoznawać własne granice, jak rozpoznawać przeciążenie, jak zatrzymywać się wtedy, kiedy coś nas przerasta, jak radzić sobie w kryzysie, jak budować relacje, i czym one są, czasem nauczono nas ze świat jest zagrażający i wiele innych.

Dlatego kiedy ktoś mówi, że ma już dość samorozwoju, w sumie wcale mnie to nie dziwi.
Tylko dla mnie to wcale nie chodzi o rozwój. Może raczej chodzi o to, żeby wreszcie nie musieć się poprawiać i nie analizować bez końca, a zeby móc przez chwilę być osobą, która po prostu - i wcale niebanalnie i trywialnie, bo akurat wypowiedzenie tego bywa trudne - najbardziej potrzebuje pomocy i wsparcia w oświetleniu, uznaniu, wyjściu z zagubienia i uporządkowaniu swojego doświadczenia i świata wewnętrznego.

I to bardziej niż cokolwiek innego, jest w porządku.

Jest takie pojęcie/postawa w mindfulnessie, które ogromnie lubię, to tzw „umysł początkującego”. Chodzi w nim o coś teor...
03/03/2026

Jest takie pojęcie/postawa w mindfulnessie, które ogromnie lubię, to tzw „umysł początkującego”.

Chodzi w nim o coś teoretycznie prostego i jednocześnie, jak się okazuje, zaskakująco wymagającego: o zdolność patrzenia na rzeczy tak, jakby to było pierwszy raz, nawet jeśli wcale pierwszym razem nie jest. Żeby patrzeć na kawę rano jak na pierwsza kawę w życiu, lody w ulubionym miejscu, jakby jadło się je pierwszy raz, robienie codziennych czynności, rozmowy z bliskimi osobami, które cały czas, dzień za dniem mogą zachwycać a my świecimy w ciemności. Trochę tak jak patrzy dziecko, które się zachwyca i umie nawet kupą cieszyć :)I to wcale nie jest banał.

Wiosna robi nam to niemal automatycznie: światło jest mocniejsze, powietrze pachnie wyraźniej, roślinki zaczynają wypuszczać pąki, a my reagujemy na to szybciej i ekspresyjniej.

I przez chwilę naprawdę jesteśmy W tym doświadczeniu, a nie obok doświadczenia. I to jest zasadnicza różnica: można przez coś przechodzić, odhaczać kolejne elementy dnia albo można się w czymś zanurzyć po uszy i w czymś być.

Innymi słowy, bycie w doświadczeniu oznacza, że ono ma szansę nami poruszyć, a wyłącznie przechodzenie przez doświadczenie sprawia, ze nawet rzeczy dobre stają się tłem.

Chodzi tu o to, ze nasza głowa bardzo szybko się przyzwyczaja i reaguje automatycznie, biorąc pewne rzeczy za pewnik i jak stały elementy wyposażenia naszego życia. To może być "zwykła" codzienność, obecność drugiej osoby i nawet seks z nią, który wyglada tak samo albo wydaje nam się nudny, nasze różne bliskie osoby.

Umysł poczatkuajcego nie jest o podkręcaniu emocji i szukaniu czegoś na sile, chodzi w nim raczej o decyzję, by nie pozwolić, aby to, co jest dla nas ważne, stało się przezroczyste tylko dlatego, że jest obecne.

I tak sobie myślę, ze tak wytęskniona i wyczekana wiosna jest piękna i dobrą nauczycielką i może pokazać nam jak się dobrze cieszyć. Dzięki niej można wrócić i pobyć w doświadczeniu, wystawić się do słońca nie oczekując zupełnie niczego. I dzięki niej można zauważyć, że tę jakość zachwytu i celebracji można nieść dalej: do miłości, do ludzi wokół nas i codziennych rozmów, do pracy, którą dobrze znamy, do własnego ciała, do planów i potrzeb, które mamy, do seksu. I wcale nie po to, żeby to zmieniać, ale żeby nie omijać tego, co w nas i obok nas pulsuje i sobie żyje 🙂

A tu ja i moje zachwyty 🌊☀️

Z wielką radością daję Wam znać, że chwile temu ruszyła sprzedaż nowej, wielkiej, ciężkiej od najlepszej wiedzy - dwutom...
27/02/2026

Z wielką radością daję Wam znać, że chwile temu ruszyła sprzedaż nowej, wielkiej, ciężkiej od najlepszej wiedzy - dwutomowej "Seksuologii" pod redakcją prof. Michała Lew-Starowicza, prof. Bartosza Grabskiego i prof. Marii Beisert. 1600 stron, 70 osób autorskich, nowe kryteria, zalecenia, dobre interdyscyplinarne praktyki - wszystko to na stronach wydawnictwa PZWL.

Premiera 28.02, ale już można kupować. Wszystkim polecam do wiedzy, inspiracji, poszerzenia rozumienia o inne, dalsze, może nieznane sobie dziedziny seksuologii.

W książce można znaleźć mój rozdział o tym czym jest Mindfulness w seksuologii oraz drugi, napisany wspolnie z Profesorem Michałem Lew-Starowiczem, o terapii Zaburzeń Orgazmu. Wielka moja radość :)

Redaktorom pięknie dziękuję za zaproszenie i zaufanie, a szczególnie prof. Michałowi Lew-Starowiczowi.

A Wydawnictwu PZWL dziękuję za piękna niespodziankę w postaci spersonalizowanej grafiki.

Wszystkich zachęcam do zakupów, tak żeby Seksuologia już przed 28.02 została bestsellerem ;)

https://pzwl.pl/Medycyna/Seksuologia

Jeśli sprzedaje nam się mindfulness jako technikę relaksacyjną, to nic dziwnego, że mamy wrażenie, że to ezoteryka i ban...
22/02/2026

Jeśli sprzedaje nam się mindfulness jako technikę relaksacyjną, to nic dziwnego, że mamy wrażenie, że to ezoteryka i banał.

Kilka refleksji po szkoleniu z zakresu mindfulness dla specjalistów-pomagaczy, które prowadzę:
Mindfulness bywa bardzo często podawane nam jako technika relaksacyjna. I w sumie to trochę rozumiem, skąd to się bierze - jesteśmy zestrosewani, przeciążeni, przepracowani i nagle ktoś nam obiecuje, że usiądziemy, zamkniemy oczy a nasz oddech zwolni i napięcie trochę opadnie, to na pewno nic już nas nie poruszy i w świecie miliona bodźców już nigdy nie poczujemy złości. Problem polega na tym, że jeżeli sprowadzimy uważność do relaksacj, to robimy komuś nadzieje, która może się nie zrealizować, wywieramy presję ze „relaks” się musi pojawić i w sumie to również wielka szkoda, bo potem oceniamy siebie po takich komunikatach „że coś robimy jednak nie tak, skoro tyle tyle medytuję, a stan odpoczynku i cieszenia się nadal się nie pojawił”.

Mindfulness nie jest i nigdy nie było po to, żeby było przyjemnie, tylko żeby było wyzwalająco i prawdziwie.

W praktyce oznacza to, żeby zobaczyć różnicę między doświadczeniem a naszym stosunkiem do doświadczenia.

Co to oznacza?
Między tym, że w ciele pojawia się napięcie a tym, że w głowie natychmiast pojawia się myśl: „nie powinnam się tak czuć”, „znowu sobie nie radzę”, „to trzeba szybko wyciszyć”, „ale dupek”, „ona mnie atakuje” jest przestrzeń.
Innymi slowy, samo napięcie (złość, frustracja, smutek, zawstydzenie) jest doświadczeniem. Ale!: myśl o nim, interpretacja, ocena, próba kontrolowania, to wszystko to już jest nasz stosunek do doświadczenia.

I właśnie to oddzielenie jest sednem praktyki.

I to wcale nie jest łatwe.
Nasz umysł działa błyskawicznie. Myśl pojawia się niemal równocześnie z doznaniem. Kiedy ktoś mówi coś trudnego, zanim poczujemy ścisk w brzuchu, już mamy w głowie całą narrację: „on mnie nie szanuje”, „znowu to samo”, „ale kretyn z niego”. Uważność polega na tym, żeby nauczyć się zatrzymać o ułamek sekundy wcześniej i powiedzieć: „w ciele mam złość / napięcie / lęk, a w głowie pojawia się myśl, że jestem atakowana”. To są dwa różne zjawiska.

Dlaczego to ma znaczenie?

Po pierwsze dlatego, że daje nam wybór. Jeżeli nie widzimy różnicy między doświadczeniem a interpretacją, reagujemy automatycznie. Ktoś podnosi głos my podnosimy swój. Pojawia się lęk i np. zaczynamy unikać. Ale kiedy zaczynamy widzieć, że „to jest myśl”, „a to jest fala lęku”, „a teraz mam impuls do zrobienia xyz”, to pojawia się przestrzeń. Ona nie musi być duża, ale zwykle wystarcza (po uczeniu się tego, po praktyce), żeby nie działać wyłącznie z odruchu.

Po drugie, ta praktyka zmniejsza wtórne cierpienie. Sam ból emocjonalny czy fizyczny bywa trudny, ale to, co go naprawdę potęguje, to komentarz: „nie mogę tak reagować”, „inni radzą sobie lepiej” - uważność nie usuwa bólu, nie ma takiej mocy, ale pozwala zauważyć, że oprócz cierpienia pojawia się jeszcze warstwa ocen i narracji. A jeśli oddzielamy jedno od drugiego, to z tą warstwą możemy pracować.

Po trzecie, oddzielanie doświadczenia od jego interpretacji pomaga w relacjach. Kiedy potrafię powiedzieć: „ale się wkurzam na ciebie teraz” zamiast „z kim ja się związałam, jesteś głupia”, rozmowa zaczyna wyglądać inaczej - ja biorę odpowiedzialność za swoje przeżycie, zamiast automatycznie przypisywać intencje i etykietkę drugiej osobie.

Wreszcie, ta praktyka ma ogromne znaczenie w obszarze pracy z lękiem i depresją. W lęku umysł produkuje scenariusze zagrożeń, które są traktowane jak fakty, w depresji myśli o bezwartościowości czy beznadziei są doświadczane jak obiektywna prawda.
Uważność nie polega na tym, żeby te myśli zwalczać, ale żeby zobaczyć: „to jest myśl”. To zdanie samo w sobie nie zmienia treści, ale zmienia relację do niej. A relacja do myśli ma bezpośredni wpływ na to, jak bardzo one nami rządzą.

I teraz ważna rzecz: praktyka oddzielania nie oznacza chłodnego dystansu czy odcięcia. To nie jest intelektualne analizowanie siebie, tylko cos co jest ucieleśnione: zauważam, że cos się dzieje z moim oddechem, szybsze bicie mojego serca, zauważam ścisk w brzuchu, zdanie w glowie. Nie uciekam od tego, ale też nie stapiam się z tym całkowicie.

Dlatego mówienie, że mindfulness to relaks, świeczka i balsam do ciała z napisem „self care” jest totalnym zniekształceniem. Relaks MOŻE ale NIE MUSI się pojawić, czasem się pojawia, czasem nie. Czasem (często) praktyka uważności przynosi na początku niezbyt przyjemne stany, bo w końcu widzimy co doświadczamy.

Mindfulness jest treningiem świadomości relacji ze soba i z innymi osoibami:
- między bodźcem a reakcją
- między myślą a faktem
- między emocją a działaniem.
Nadal przeżywamy złość, lęk, frustrację, radość.

Ale nie każda emocja musi natychmiast przerodzić się w działanie, nie każda myśl musi być potraktowana jak instrukcja, i to właśnie wyzwala.

Nie ze uwalnia od przezywania, ale pokazuje, ze nie jesteśmy niewolnikami naszych automatyzmów -> daje wolność, bo pozwala świadomiej w swoim życiu na różne bodźce odpowiadać.

I nadszedł! To właśnie dziś rusza moja pierwsza edycja pełnego, kilkumiesięcznego szkolenia (wraz z wyjazdem medytacyjny...
21/02/2026

I nadszedł! To właśnie dziś rusza moja pierwsza edycja pełnego, kilkumiesięcznego szkolenia (wraz z wyjazdem medytacyjnym) dla specjalistów „Mindfulness i compassion w praktyce klinicznej. Szkolenie dla psychoterapeutów i lekarzy”. Szkolenie, które uwzględnia prace z depresją, lękiem, uzależnieniami, seksualnością - jedyne tak kompleksowe i uczeniem się mindfulnessu nie poprzez technikę i narzędzie ale przede wszystkim własną praktykę i doświadczenie.

Wszystko już gotowe - materiały, medytacje, kocyki poduszki, no i oczywiście smakołyki 😉
I ja już też jestem gotowa 🧚🥳🍀

No i moje osoby już idą, więc już też gotowe! 💛

Dziś Światowy Dzień Kota 😻 Koty są wspaniałymi nauczycielami prostoty i jakości życia - są mistrzami uważności i zwracan...
17/02/2026

Dziś Światowy Dzień Kota 😻

Koty są wspaniałymi nauczycielami prostoty i jakości życia - są mistrzami uważności i zwracania uwagi na siebie. Można się od nich uczyć bycia w chwili obecnej, dbania o totalnie podstawowe potrzeby (których my, nota bene, nie doceniamy, bo szukamy spektakularnych aktywności), dbania i sięgania po przyjemność i regenerowania się.

Życzyłabym nam, żebyśmy byli tak wymiziani, wypieszczeni, wymruczani i wypielęgnowani jak 🐈 🐈‍⬛ - więc oto kilka sugestii na poprawę jakości życia, czyli jak być trochę bardziej kotem 😽

🐈 ćwicz codziennie chociaż trochę - rozciąganko, koci grzbiet, spacer NA RECEPTĘ -

Regularna aktywność fizyczna wpływa na nasze zdrowie nie tylko fizyczne, ale również psychiczne: stanowi np. profilaktykę antydepresyjną, reguluje lęk, napięcie, wpływa na funkcjonowanie mózgu, daje nam sprawność, radość. Nasz mózg lubi ruch.

🐈 wysypiaj się regularnie - śpij możliwie tyle, ile twój organizm potrzebuje. I w chorobie, i w zdrowiu.

Regularny, możliwie nieprzerwany sen, w miarę stałe godziny, dbanie o przestrzeń do spania - to jedna z tak prostych a tak niezbędnych nam do dobrego życia aktywności, którą rzadko niestety doceniamy - sen regeneruje nasz organizm, poprawia pamięć, koncentrację, wpływa na odporność, regulację emocjonalną i wiele innych

🐈 dbaj o higienę i wygląd, w taki sposób, jaki lubisz

Higiena, podstawowe rutyny i rytuały dbania o siebie - ważne dla zapobiegania infekcjom / chorobom, plus świadomość dbania o siebie dla lepszego samopoczucia, również tych niezbędnych a podstawowych zachowaniach w chociażby depresji (wstanie, umycie się, ubranie etc)

🐈 wystawiaj łepek do słońca lub światła -

Niezależnie od tego, jaka pogoda, zażywaj codziennie światła choć trochę, a jesli jest słońce wygrzewaj i wystawiaj twarz codziennie tyle, ile możesz. Ustal dostęp do światła dziennego jako jeden ze swoich priorytetów każdego dnia.

🐈 reguluj bodźce

Koty są mistrzami rozpoznawania i w rezultacie wycofywania się i jeśli jest za dużo bodźców wokół (hałasu, przeszkadzających dźwięków, za dużo dotyku etc).

Wszyscy - niezależnie od tego, czy mamy ADHD czy też nie - jesteśmy przebodźcowani, przestymulowani (milionem zapachów, dotyków), przebodzcowani poznawczo. Kto z nas nie był w sytuacji, że już nie wie co czyta lub pisze i musi wracać do tego piąty raz?
W rezultacie często jesteśmy rozdrażnieni, poirytowani i finalnie przemęczeni, z trudnością ze skupieniem, koncentracją, obecnością w relacjach, niechętni do seksu.

Kluczem do BYCIA OBECNYM jest UZUPEŁNIANIE ENERGII.

Po każdorazowym wydatku należy/ trzeba się wyregulować - odłączyć bodźce zewnętrzne, uspokoić głowę, wyciszyć i nie pozwolić sobie przeszkadzać - po uzupełnieniu można rozpocząć aktywności – na nowo uczyć się, czytać, bawić, rozmawiać będąc obecnym w tej rozmowie, kochać się z przyjemnością

🐈 dbaj o jedzonko

Koty są punktualne nad wyraz – i nie jedzą byle czego. Odejdą od miski. A my nie dbamy często o to co jemy, jak jemy i ile jemy.

Więc: jedz regularnie i rób też sobie jedzenie, nie przejadaj się, jedz wtedy kiedy jesteś głodny/głodny, nie myl głodu z pragnieniem. Dostarczaj sobie tego, co lubisz i bądź wybredna/wybredny🙂

🐈 naucz się robić „nic” bez wyrzutów sumienia

„jeszcze dzisiaj nie usiadłam” to nie jest powód do dumy. Pochwał za to nie ma, odpoczynek i regeneracja to podstawa na liście potrzeb, a nie nagroda

🐈 daj się głaskać codziennie – ucz się przyjmować i być obdarowywanym, ucz się prosić o głaski i przyjmować je - tyle ile lubisz. Dotyk i bliskość daje nam życie. Jest podstawą więzi

🐈 Koty również, jak nikt inny, wiedzą, jakie są ich granice. Wiedzą czego chcą i umieją to zakomunikować.

Jak powietrza potrzebujemy w relacji bycia w balansie pomiędzy zależnością a niezależnością. Odrębnością i czymś wspólnym. Czyli bycia w kontakcie (przyjdę na głaskanie, tulenie, okażę ci miłość) przy zachowaniu autonomii (umiem o siebie zadbać, kiedy potrzebuję być sam/sama, mam własne zdanie i umiem to zakomunikować 🙂 )

🐈 jak się sfoszysz, to daj przeprosiny 🙂 - koty są wspaniałe w obrażaniu się ALE I DAWANIU I PRZYJMOWANIU przeprosin (wszyscy strzelamy fochy, obrażamy się, ale przeproś, przyjmij czyjeś przeprosiny, zejdź ze swojej „dumy”, czyli wyższości przecież i zostaw, pozwól żeby się rozpuściło)

🐈 baw się i/lub rób dla siebie coś lekkiego, spontanicznego, radosnego - codziennie.

Ustal zabawę i przyjemność jako jeden ze swoich priorytetów. Chociaż chwilę dla siebie coś dobrego.
Na co dzień mamy TAK duży problem z przyjemnością, najczęściej w ogóle jej sobie nie dostarczamy, że zapominamy o tym czym przyjemność jest.

UCZMY się na nowo lub cały czas czym jest przyjemność i dbajmy o to, żeby ona była obecna w naszym życiu. To trudne w cholerę, zwłaszcza po czasie zapomnienia o niej, bywa też przywilejem w natłoku zajęć, ale to podstawowa profilaktyka nastroju, radości, przeciw wypaleniowa, do chęci do życia

Poza tym to właśnie (miedzy innymi) dbanie i pielęgnowanie przyjemności, zabawy, poczucia humoru i lekkości wspiera nasze zdrowie psychiczne i daje powietrze relacjom. Poza tym to jeden z kluczy do zasilania pożądania i na swobodny i namiętny seks też robi bardzo dobrze 😉

Od kilku dni cieszę się ze swojej nowej funkcji i nowych zadań zawodowych z tym związanych.Dołączyłam do Komisji Etyki P...
16/02/2026

Od kilku dni cieszę się ze swojej nowej funkcji i nowych zadań zawodowych z tym związanych.

Dołączyłam do Komisji Etyki Polskiego Towarzystwa Psychoterapii ISTDP (Intensywnej Krótkoterminowej Terapii Dynamicznej)

I ta radość dotyczy przede wszystkim tego, że dla mnie to wyraz zaufania: do mojego sposobu myślenia klinicznego, do pracy z osobą w gabinecie, do uważności na jakość pracy i gotowość do troski o dobre praktyki pracy psychoterapeutycznej.

Równolegle od ponad dwóch lat pełnię funkcję Członkini Zarządu Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego. I tam pracy jest dużo: organizacyjnej, merytorycznej, koncepcyjnej. W Komisji Etyki PTP ISTDP mam nadzieję, że pracy będzie jak najmniej 😊 I myślę, że najlepsze dobre praktyki dotyczą wcześniejszego dzielenia się wiedzą, omawiania trudności, wyzwań, możliwości.

Do tego cieszę się z możliwości współtworzenia społeczności, dla której ISTDP jako forma pracy psychoterapeutycznej nie jest tylko techniką pracy z emocjami, ale także praktyką odwagi, precyzją i głębokością, ale tez - nie mam wątpliwości - wyjątkowej i unikalnej z mojej perspektywy klarowności i współpracy w relacji terapeutycznej. I te założenia merytoryczne, jakość pracy i standardy etyczne, to coś, co dla mnie jest nierozłączne.

Wszystkim bardzo dziękuję za zaufanie, no i czekam na wspólne działania 🙂

Ps. A to część z nas na zjeździe PTP ISTDP w 10.2025 ☀️

Adres

Warsaw

Strona Internetowa

https://buycoffee.to/dr.izajaderek

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Dr Iza Jąderek umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Dr Iza Jąderek:

Udostępnij

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram