04/02/2026
Patologia na szczycie
Oto Jeffrey Epstein i ksionrze Endrju. Jeden już świętej pamięci, bo rzekomo popełnił samobójstwo, w które nie wierzy nawet jego brat; na pewno też nie świętej, bo zapamiętany zostanie jako pedofil, który dostarczał nieletnich niewolnic seksualnych globalnej śmietance. Drugi, poniżony publicznie, został odrzucony nawet przez królewską rodzinę.
Ci światowej sławy przywódcy, artyści, naukowcy, politycy, modelki i biznesmeni odwiedzali Epsteina na jego karaibskiej wyspie. Tam, w ferworze swych zboczeń, gw__łci-li dzieci lub się networkowali, a sam Epstein zbierał na nich haki i budował sobie plecy. Dziś te haki są z powodzeniem wykorzystywane do wydawania rozkazów politycznym marionetkom, które wydaje się nam, rządzą. Ale nie rządzą - są rządzone.
Niedawno opublikowane kolejne nazwiska odwiedzających wyspę. Wśród gwiazd znajdziemy Kevina Spaceya (oskarżanego o napastowanie przez ponad 20 mężczyzn), brytyjskiego księcia Andrzeja (zarzucono mu orgie z nieletnimi), Billa Gatesa, Muska, Clintona i wiele innych osób. Bill podobni chciał podrzucić żonie leki na złapane choroby weneryczne, a Elon pytał, czy będzie „dzika” impreza.
Niektóre źródła podają, że Epstein był wiadomo-jakiego-państwa agentem i że nagrywał tę finansowo-polityczną elitę, mając tym samym potem możliwości szantażu. Jeśli to prawda, to amerykańska wierchuszka jest trzymana za intymne miejsce przez obcy wywiad, co oczywiście daje temu ogromne pole do wpływów. Wielki brat, ale na smyczy?
Pomyślmy.
Z tym psychopatą były powiązane postaci rządzące światem. Prezydenci. Aktorzy. Biznesmeni z miliardami na koncie. Ci ludzie, co część z nich lata na szczyty klimatyczne do Szwajcarii prywatnymi samolotami, by potem uczyć nas o ratowaniu planety. Mówimy o ludziach rządzących światem.
I wśród tych ludzi znajdziemy pedofilów handlujących dziećmi. Notorycznych gwałcicieli. Sadystów, co mają radość z krzywdzenia ludzi. Psychopatów bez uczuć. Narcyzów przekonanych o własnej wyjątkowości, zmieniających planetę pod swoje chore ego. Ciekawe, ilu takich nie było na liście. Ciekawe, czego jeszcze nie opublikowano.
To jest paradoks, że do władzy pchają się też ci, którzy nigdy nie powinni jej sprawować, a część tych, co mogliby to etycznie i kompetentnie robić, władzą się brzydzą. Lista Epsteina to symboliczny dowód na głębokie, moralne zepsucie globalnych elit, ich choroby psychiczne, całkowitą bezprawność.
To jest absurd, że tacy ludzie są na samej górze - bo moralnie i emocjonalnie są na samym dole. Ze swymi miliardami na kontach, w prywatnych jetach, z kupioną sławą. Część z nich jest podawana za przykład sukcesu. Podniecamy się ich cytatami, osiągnięciami, wynikami. Nawet jednemu może dadzą Nobla. To jest obrzydliwe i karygodne.
Ta nieświadoma globalna podnieta „autorytetami”, kopiowanie „liderów”, wsłuchiwanie się w ich „przepowiednie” przypomina przesuwanie palcem zdjęcia pięknej blondynki na aplikacji randkowej, które umieścił tam obleśny facet. Karmimy się fotoszopem iluzji, cenimy g***o ubrane w czekoladę, nie zauważamy wartości w sobie ani w swoich bliskich i modlimy się do bożków będących demonami.
Świadomość jest potrzebna - ona nas uwolni.
Ściskam
Mat