14/09/2021
OD DROBNEJ KRADZIEŻY DO OKRUTNEJ ŚMIERCI?
Łukasz Godlewski był synem Jana i Marianny z Zarembów. Urodził się w Godlewie-Warszach, a 10. października 1717 r. ochrzczony został w kościele parafialnym w Zuzeli. Ich szlachecka fortunka z pewnością nie była znaczna, bo Łukasz już od młodości służył u innych ludzi. Zakończył żywot doczesny mając około 25 lat. Jak mogło się to stać?
Marianna z Zarembów, pozostała wdowa, jako matka Łukasza i Tomasz jako brat rodzony Godlewscy byli powodami w procesie toczącym się przed sądem nurskim w 1742 r. przeciwko Marcinowi i Janowi Stokowskim oraz Pawłowi i Mateuszowi Zawistowskim. Strona powodowa oskarżała tychże pozwanych o spowodowanie śmierci Łukasza Godlewskiego. Sąd wynalazł, celem lepszego zrozumienia okoliczności, przesłuchania świadków, którym zadano następujące pytania:
"1. Wie świadek albo słyszał, jako nieboszczyk Pan Łukasz Godlewski służył u Jego Mości Pana Mateusza Zawistowskiego, którego przed rokiem odkazał od siebie?
2. Wie świadek, jako tegoż nieboszczyka Pana Łukasza Godlewskiego, syna teraźniejszej aktorki, Panowie Stokowscy do siebie namówili na służbę?
3. Wie świadek jako tymże Panom Stokowskim owca z pola zginęła, którą matka Panów Stokowskich [s]przedała, a po tym syn przyjechwaszy z Warszawy Pani Stokowskiej, to jest Pan Jan Stokowski młodszy syn, uczynił kweres o te owce i Pan Marcin Stokowski starszy brata Pana Jana Stokowskiego bili go i wieszali na haku w izbie w tram wbitym palce uwiązawszy przy matce, to jest teraźniejszej aktorce(?), a Pan Paweł Zawistowski przy tym był i dopomagał Panom Stokowskim katować i mordować, którego skatowawszy obnażyli z odzienia i wygnali, mało co ducha zostawiwszy?
4. Wie świadek jako ciż Panowie Stokowscy i Pan Paweł Zawistowski tegoż nieboszczyka Pana Łukasza Godlewskiego syna teraźniejszej aktorki, wypuściwszy go z więzienia, wyprowadzili nad sadzawkę, położyli na grobli, we trzy kańczuki bili, to jest Panowie Marcin i Jan Stokowscy i Pan Paweł Zawistowski, a potem wziąwszy wrzucili do komory zbitego i związanego, któremu Pan Jan Stokowski pofolgował i oknem ten nieboszczyk wylazł i do Pana Mateusza Zawistowskiego zaszedł, do pierwszego pana swego i prosił, by go narzucił jakim odzieniem, bo tylko w jednej koszuli przyszedł, a Pan Mateusz Zawistowski urościwszy pretensją do nieboszczyka poprawił i wygnał nieboszczyka Łukasza od siebie, który do Murawskich, do Pana Jana Murawskiego, który uczyniwszy miłosierdzie odwiózł go do matki, teraźniejszej aktorki, który do trzeciego [dnia?] bez Sakramentów Świętych umarł?"
Oskarżenia są bardzo poważne. Co mają do powiedzenia świadkowie?
"1. Kazimierz Murawski de Murawskie Czachy: Znałem nieboszczyka Pana Łukasza Godlewskiego syna aktorki, który przyszedł był do mnie słaby i czarny z boku i jam się go pytał czemuś to chory [?], odpowiedział mi, że ja nie na żadną chorobę choruję, tylko że mnie pobił Pan Mateusz Zawistowski, u którego służyłem i odprawił go tenże Pan Mateusz Zawistowski od siebie, sam to zaś nie widziałem, żeby Pan Zawistowski miał bić niegdy Pana Łukasza Godlewskiego i o tym słyszałem, że Panowie Stokowscy Jan i Marcin mieli bić tegoż samego niegdy Pana Łukasza Godlewskiego. Z jakiej przyczyny – nie wiem i więcej nic nie słyszałem.
2. Wojciech Murawski de Murawskie-Czachy: Niegdy Pana Łukasza Godlewskiego nie znałem i nie wiem z czyjej okazyi umarł, tylkom słyszał, że Panowie Jan i Marcin Stokowscy i Paweł Zawistowski u siebie w domu w Stokowie bili niegdy Pana Łukasza Godlewskiego. Słyszałem, że i na Pana Mateusza Zawistowskiego tenże Pan Łukasz skarżył się, że go miał bić, ale nie przede mną i ja sam nie wiem, żeby go Pan Mateusz Zawistowski miał bić.
3. Tomasz Murawski de Murawskie-Czachy: Wiem o tym, że niegdy Pan Łukasz Godlewski, syn aktorki, do niegdy brata mego Jana Murawskiego już pobity przyszedł na noc, który, słyszałem, skarżył się, że go miał Pan Mateusz Zawistowski jak się u niego upominał o myto pobić, ale ja tego nie widziałem. Słyszałem i o tym, że Panowie Stokowscy Jan i Marcin i Pan Paweł Zawistowski niegdy pomienionego Pana Łukasza Godlewskiego związawszy palce w ręku bili, po tym wyprowadziwszy do sadzawki we trzy kańczuki cięli, z okazji wydarcia pszczół tymże Panom Stokowskim przez wyrażonego Pana Łukasza. Po tym w prędce nieboszczyk umarł.
4. Józef Murawski de Murawskie-Czachy: Słyszałem, że Panowie Stokowscy Jan i Marcin i Paweł Zawistowski we trzy kańczuki niegdy Pana Łukasza Godlewskiego syna aktorki bili u siebie nad sadzawką, u tramu mieli wieszać i grochowinami kopcić. Po tym wrzucili do komory tegoż samego, Pan Jan Stokowski wystawił okno w tejże komorze, którym oknem tenże Pan Łukasz zbity, poraniony w nocy wyszedł i zaszedł do Pana Mateusza Zawistowskiego. Stamtąd przyszedł do niegdy Jana Murawskiego, ojca mego i widziałem sam wzwyż wyrażonego Pana Łukasza bardzo chorego, całą noc stękającego, który na ten czas powiadał przed ojcem moim, że Pan Mateusz Zawistowski krzyżem, odpasawszy szablę, szturgnął go. Jak przenocował, to niegdy ojciec mój odwiózł tegoż samego do Godlewa, do matki, który prędko czyli drugiego, czyli trzeciego dnia umarł.
5. Franciszek Wierciński: Słyszałem od tego, który wie dobrze, że Panowie Jan i Marcin Stokowscy z Panem Pawłem Zawistowskim niegdy Pana Łukasza Godlewskiego bili, rany zadali, u tramu wieszali. Pan Paweł Zawistowski był pryncypałem. Co o Panu Mateuszu Zawistowskim – nie słyszałem, żeby miał bić nieboszczyka Pana Łukasza Godlewskiego, a to z tej racji, że miał tenże Łukasz coś wziąć Panom Stokowskim
6. Franciszek Biały de Białe-Papieże: zeznaje jak wyżej
7. Adam Sutkowski de Kamieńczyk-Pierce: Słyszałem od ojca mojego, iż Panowie Jan i Marcin Stokowscy i Paweł Zawistowski niegdy Pana Łukasza Godlewskiego bili, rany zadali, u tramu mieli wieszać za gęsi dwoje, które miał wziąć nieboszczyk Pan Łukasz, który w prędce umarł, co Pan Mateusz Zawistowski powtórnie tegoż Pana Łukasza czyli bił czyli nie – tego nie wiem.
8. Wojciech Godlewski: Słyszałem, że Panowie Jan i Marcin Stokowscy i Paweł Zawistowski bili, rany zadawali niegdy Panu Łukaszowi Godlewskiemu, za jakoweś złodziejstwo, z którego pobicia i zadania ran niegdy pomieniony Pan Łukasz Godlewski prędko umarł. Co Pan Mateusz Zawistowski nie wiem czy bił, czy nie bił.
9. Mikołaj Skupiewski: Nie widziałem sam, ale słyszałem od ludzi, że Panowie Stokowscy Marcin i Jan i Paweł Zawistowski niegdy Pana Łukasza Godlewskiego bili, u tramu wieszali, męczyli, od czego prędko umarł. Co Pan Mateusz Zawistowski to nie wiem, żeby bił niegdy Pana Łukasza Godlewskiego.
10. Jan Sutkowski de Białe: Byłem proszony natenczas od teraźniejszej aktorki, kiedy Panowie Jan i Marcin Stokowscy, Paweł Zawistowski obwiniwszy niegdy Pana Łukasza Godlewskiego za jakoweś złodziejstwo bili, męczyli, u tramu wieszali, rydlem, rozpaliwszy, do boku przykładali, alem ja nie jeździł obawiając się, że pomienieni Panowie Stokowscy byli pijani. To zaś wiem, że pomieniony nieboszczyk Łukasz Godlewski umarł trzeciego dnia po tym zbiciu Panów Stokowskich i Pana Pawła Zawistowskiego. Słyszałem i o tym, że powtórnie Pan Mateusz Zawistowski tegoż niegdy Pana Łukasza Godlewskiego, jak przyszedł do niego po zbiciu przez Panów Stokowskich, miał krzyżem od szabli uderzyć w bok, ale ja tego nie widziałem. Więcej o niczym nie wiem.
11. Sebastian Godlewski de Godlewo-Plewy: Znałem niegdy Pana Łukasza Godlewskiego, syna aktorki, i przy śmierci tegoż byłem. Umarł w Godlewie-Warszach u matki, którego sam woziłem do kancellarji zambrowskiej i widziałem rany po wszystkim ciele, także na biodrach ogniem z obydwu stron popaloną i popadaną(?) i tenże sam nieboszczyk powiadał mi, że Panowie Jan i Marcin Stokowscy i Paweł Zawistowski bili kańczukami, w domu swoim u tramu za ręce wieszali, ogniem palili, po którym biciu niegdy Pan Łukasz Godlewski umarł czwartego dnia. Wiem o tym dobrze, okazji żadnej Panowie Stokowscy do nieboszczyka nie mieli, prócz co gęsi dwoje tenże nieboszczyk Panom Stokowskim miał wziąć i Żydowi w Bogutach przedać. I to mi powiadał nieboszczyk, że jak go Panowie Stokowscy pobiwszy związali i do komory wrzucili, który w nocy okno wystawiwszy, jak mu pofolgował Pan Jan Stokowski, wyjąwszy okno u komory wyszedł i zaszedł do Zawistów, Pana Mateusza Zawistowskiego stodoły w nocy, obaczywszy Pan Mateusz Zawistowski do izby kazał przyjść. Po tym nieboszczyk mi powiadał, że go miał krzyżem od szabli, sturszem(?) od szabli uderzyć razy trzy, a po tym ze wszystkim przez grzbiet także uderzyć. Więcej nie wiem."
***
Réquiem aetérnam dóna éis, Dómine.
Et lux perpétua lúceat éis.
Requiéscant in páce.
Amen.
***
Źródło dokumentu: AGAD, Nur rozmaite I, k. 38, 41-43
Źródło zdjęcia: "Głowa starca z siwą brodą", Jan Matejko, 1858; Muzeum Narodowe w Krakowie