01/11/2022
Tematem, który poruszył, a nawet "obruszył" ostatnio wiele osób stała się refleksologia i nowotwory/raki, a konkretnie to, czy metoda jest bezpieczna dla chorych, czy może wyleczyć chorobę onkologiczną albo czy może przyłożyć się do tzw. przerzutowania, czyli roznoszenia chorych komórek po organizmie.
Refleksologia to terapia salutogenna, która przynosi wyłącznie zdrowie. Nie może wyrządzić organizmowi krzywdy. Jest naturalna, bezpieczna i ekologiczna, a żaden z jej mechanizmów działania nie przyczynia się do "dystrybucji" przerzutów w organizmie.
Refleksologia ma zachęcić ciało do wejścia w stan trawienia i relaksacji. To stan najważniejszy dla budowania, podtrzymywania i odtwarzania zdrowia, co nie oznacza, że refleksologia leczy.
Terapia ogólnie wspiera, a pod jej wpływem organizm może "przypomnieć" sobie o własnych wrodzonych zasobach zdrowia.
Może, bo nie musi. Dlatego, że mechanizm działania refleksologii może nie być tym, którego ciało właśnie potrzebuje. I wtedy trzeba lub warto szukać dalej tego, co będzie najbardziej efektywne w danej sytuacji, co człowiek oceni jako przynoszące zmianę, ulgę czy poprawiające nastrój. Jest przecież wiele innych wspaniałych terapii, których medium jest dotyk.
Jest też wiele doniesień naukowych potwierdzających jakie korzyści refleksologia przynosi osobom cierpiącym na nowotwory a także chorym terminalnie. To między innymi zmniejszenie poczucia lęku i niepokoju, zmniejszenie dolegliwości bólowych, polepszenie jakości snu i wypoczynku, relaksacja mięśni oraz złagodzenie skutków ubocznych przyjmowania chemioterapii (m.in. mdłości, poczucia osłabienia, braku apetytu). Także w przypadku odchodzenia na
"stronę Charona" empatyczny refleksolog i jego ręce okazują się być ogromnym wsparciem. To jest też zjawisko salutogenności terapeutycznej
Jeśli szukacie potwierdzenia tych wiadomości, to po wpisaniu w Google słów: reflexology and cancer - znajdziecie odpowiednie linki do wyników badań nad refleksologią.
Nie ma schematu wedle którego miałaby przebiegać idealna terapia refleksoryczna u chorego onkologicznie albo u każdego innego chorego. Zabiegi robi się zwykle raz lub dwa razy w tygodniu, a czasem częściej, co zależy od stanu osoby poddającej się terapii i reakcji występujących po niej.
Refleksolog przeprowadza wywiad terapeutyczny i wspólnie z chorym decydują, jaki mikrosystem odruchowy będzie stymulował (np. twarz, ręce, stopy, uszy lub w integracji etc.).
Nigdy nie pracuje się refleksorycznie w bezpośredniej okolicy ciała, gdzie występują zmiany nowotworowe. Jeśli ktoś cierpi z powodu nowotworu w okolicy głowy nie wykonamy refleksologii twarzy, ale ręce i stopy zawsze możemy masować. Każdy przypadek trzeba jednak przeanalizować osobno, bo już po wyleczeniu nie ma przeciwwskazań do pracy w miejscu, gdzie kiedyś były zmiany.
Żadnego logicznego i naukowego potwierdzenia nie znajdują przekonania, że dotyk powoduje roznoszenie się przerzutów nowotworowych. Nie znamy takich mechanizmów. Znamy za to naturę tzw. przerzutowania, która jest bardzo skomplikowana i długotrwała i na pewno nie zależy od pracy manualnej refleksologa, który stymuluje odległe mapy odruchowe.
Potwierdzenia nie znalazły też przypuszczenia jakoby jakikolwiek masaż ciała miał na to wpływ. Przerzutowanie po prostu się dzieje. Warto czytać opracowania naukowe, pisane noe tylko przez lekarzy, ale także przez doświadczonych refleksologów i terapeutów o innych specjalizacjach.
To, że refleksologia usprawnia prace łożyska naczyniowego nie ma żadnego patologicznego wpływu na ciało i nie pomaga nowotworowi. Pomaga za to ciału zrelaksować się, sprowadzić krew z obwodów do narządów wewnętrznych, wspomaga metabolizm, poprawia nastrój, koi ciało, umysł i emocje, obniża poziom stresu.
Pisał o tym wspaniały, znany na całym świecie amerykański lekarz psychiatra, psycholog wykładowca David R. Hawkins w swojej książce pt. Siła czy moc.
Hawkins pisał konkretnie o refleksologii 👌.
Organizm ma wewnętrzną zdolność rozpoznawania wzorców mocy o wysokich wibracjach, które wspierają zdrowie. Tak właśnie działa refleksologia i tak jest odbierana przez ciało. Jak atraktor mocy, który wspiera życie, a nie niszczy.
Stereotypy na temat szkodliwości refleksologii wynikają z niskiej samoświadomości zdrowotnej, z braku wiedzy o funkcjonowaniu człowieka, z wielu przekłamań biologicznych, których mieliśmy pod dostatkiem choćby w ciągu ostatnich lat pandemii, gdzie każdy był ekspertem od wirusologii. Wynikają też z braku zwykłej refleksji nad naszą egzystencją i myślenia na skróty.
Zjawiskiem dziwnym stało się też to, że ludzie odrzucają naukę, że zaprzeczają faktom, a ich dobrowolne interpretacje traktują jako niewątpliwą prawdę.
Refleksologia jest rzetelną nauką i sztuką i to my terapeuci jesteśmy odpowiedzialni za jej promocję merytoryczną. Musimy też pamiętać, że zmiana poziomu świadomości - własnego i całego społeczeństwa - to praca na lata.
Zachęcam tu do wspomnianej wcześniej lektury Hawkinsa, a właściwie wszystkich jego książek, potem koniecznie wszystkich publikacji Colina P. Sissona, Grzegorza Pawłowskiego, Eckharta Tolle'a, Anthonego de Mello, Gregga Bradena, Bruca Liptona, Deepaka Chopry i wielu, wielu innych ludzi, którzy zajmują się zdrowiem ciała, umysłu i ducha oraz samoleczeniem.
Wtedy nie będzie już wątpliwości co do mocy terapeutycznego dotyku ...
Foto: healio.com