Adriana Patelczyk - psychoterapia Wejherowo

Adriana Patelczyk - psychoterapia Wejherowo Psychoterapia w Wejherowie
Mgr Adriana Patelczyk, rejestracja : 502855568

https://www.facebook.com/share/p/1CnX1iH4aT/?mibextid=wwXIfr
06/04/2026

https://www.facebook.com/share/p/1CnX1iH4aT/?mibextid=wwXIfr

Róbert Berény, Śpiąca kobieta z czarnym wazonem (węg. Alvó nő fekete vázával), 1927–1928

„Śpiąca kobieta z czarnym wazonem” to jeden z najbardziej intrygujących i zarazem najbardziej poetyckich obrazów węgierskiej awangardy XX wieku. Namalowany przez Róbert Berény w latach 1927–1928, przedstawia jego żonę, Etę Berény (z domu Breuer).

Po publicznej prezentacji w 1928 roku w budapeszteńskim Ernst Museum został sprzedany, a po II wojnie światowej uznano go na Węgrzech za zaginiony. Przez dziesięciolecia nie było wiadomo, gdzie się znajduje. W 2009 roku historyk sztuki Gergely Barki rozpoznał dzieło w tle filmu Stuart Little. Obraz wisiał tam jako element scenografii🙂.

Po długich poszukiwaniach potwierdzono jego autentyczność, a w 2014 roku został sprzedany na aukcji w Budapeszcie za ogromną sumę i powrócił do obiegu jako jedno z najsłynniejszych odnalezionych dzieł węgierskiej sztuki

Mem pochodzi ze strony: Healing Meme Therapy

03/04/2026

Życia. Zmierzania ku życiu w świecie wewnętrznym, społecznym, w naturze! Odpoczynku, znajdowania siebie w swoich świętach. Fotografia: skwer przed Ośrodkiem.

31/03/2026
24/03/2026

Porady wychowawcze Johna Bowlby z 1938 roku - wciąż aktualne;)

Chroń dziecko przed niebezpieczeństwem, odmów mu kolejnego kawałka ciasta, ale unikaj okazywania gniewu i sprawiania mu bólu. Nie wyrażaj dezaprobaty, gdy krzyczy i kopie z wściekłości — to bezpośredni skutek pokrzyżowania jego planów dotyczących robienia tego, na co ma ochotę. Pozwalanie dziecku na swobodną ekspresję uczuć agresji przy jednoczesnym zapobieganiu działaniom niszczycielskim to, naszym zdaniem, jeden z najwspanialszych darów, jakie rodzice mogą ofiarować swoim dzieciom.

Durbin, Bowlby, 1938

24/03/2026

Przez wiele lat psychoanaliza omijała temat cyklu menstruacyjnego - niekiedy z ostrożności, niekiedy z wyraźnego uniku. Historycznie można to zrozumieć. Wczesne ujęcia zbyt łatwo lokowały kobiece ciało po stronie braku i regresji, a krytyka feministyczna słusznie podważyła te redukcje. W odpowiedzi pole namysłu przesunęło się w stronę psychiki i relacji często kosztem doświadczenia cielesnego.

W tekście na platformie Tavistock Relationships (TR) “Why Psychotherapists Should Stop Ignoring the Menstrual Cycle” (Alice Jacobs Waterfall, 17 marca 2026) pojawia się istotne przypomnienie: cykl menstruacyjny nie wymaga ani biologicznego redukcjonizmu, ani pominięcia. Może być rozumiany jako rytm, w którym zmienia się poczucie siebie, dostęp do uczuć i sposób bycia w relacjach.

Warto dodać jeszcze jeden poziom.

To, jak kobieta przeżywa PMS i inne momenty cyklu, nie jest wyłącznie kwestią hormonalną. Na doświadczenie to nakładają się warstwy kulturowe i społeczne, które organizują sposób jego przeżywania i nazywania. Kobieca zmienność bywa ośmieszana, trywializowana lub używana do podważania wiarygodności. Z czasem może to zostać uwewnętrznione jako przekonanie: to, co czuję, jest mniej ważne, mniej prawdziwe, mniej moje. Często można zauważyć, że świadomość PMS pozostaje znikoma - co utrudnia rozpoznanie własnego stanu i sprzyja błądzeniu w rozumieniu siebie.

Istnieje też druga strona tego procesu.

To, co pojawia się jako „PMS”, bywa zbyt szybko rozpoznawane jako nadmiarowe, wstydliwe, „nie na miejscu”. W takich momentach uruchamia się uwewnętrzniony wstyd, obwinianie siebie, a czasem subtelne formy wewnętrznego poniżania. Doświadczenie nie tylko bywa bagatelizowane z zewnątrz - zostaje także odrzucone od środka, zanim zdąży zostać pomyślane.

W życiu codziennym kobiet, jak i w praktyce klinicznej, widać, jak zdanie „to tylko PMS” zamyka materiał, który mógłby zostać opracowany. Tymczasem to właśnie w tych stanach często ujawniają się treści dotąd niedostępne - złość, rozczarowanie, potrzeby zależności, żałoba. Otwiera się także przestrzeń rozmowy o tym, co to znaczy być kobietą - wraz z całym spektrum uczuć, trudności i potencjału, które się z tym wiążą.

Pytanie nie brzmi więc: „czy to jest tylko hormonalne?”, ale raczej: co w tym stanie próbuje się wyrazić i dlaczego właśnie teraz?

Być może warto tu pomyśleć o jeszcze jednej rzeczy.

Podmiotowość nie polega na stałości jednego, spójnego stanu. Może opierać się na zdolności do rozpoznawania własnej zmienności i odnajdywania jej osobistego znaczenia bez konieczności jej unieważniania. To, co cykliczne w ciele, nie musi być traktowane jako zakłócenie. Może być jednym z miejsc, w których dana osoba jako podmiot zyskuje dostęp do siebie.

Z tej perspektywy znaczenie mają także rzeczy elementarne.

Dbanie o to, by środki higieniczne były dostępne w przestrzeniach publicznych - także w gabinetach terapeutycznych - nie jest wyłącznie kwestią organizacyjną. To sygnał, że doświadczenie ciała jest uznane, że nie musi być ukrywane ani pomniejszane.

Może od takich drobnych, materialnych gestów zaczyna się zmiana w tym, co może zostać pomyślane i wypowiedziane w danej przestrzeni.

Cykliczność cielesna nie musi oznaczać dezorganizacji. Może być rytmem, który - jeśli zostanie zauważony - zaczyna mieć znaczenie.

Zdjęcie: Brooke DiDonato

19/03/2026

Donald Winnicott (2011) w artykule „Lustrzana rola matki i rodziny w rozwoju dziecka” zakłada, że niemowlęce doświadczenie istnienia Ja, opiera się na byciu widzianym. To, co widzi matka gdy patrzy na swoje dziecko ma kluczowe znaczenie. To, jakimi oczami patrzy, co te oczy w życiu wcześniej widziały, kto tym oczom w oczy patrzył, to wszystko może tworzyć unikalne pryzmaty. Niektóre z nich mogą działać jak lustro, inne mogą coś załamywać pod jakimś kątem, a jeszcze inne oczy mogą potrzebować, by na nie zareagowano, zanim same będą zdolne widzieć.

Być widzianym, być rozpoznanym, to być powołanym do istnienia. Reakcja matki - jej uśmiech, jej zatroskanie, żywy wyraz twarzy - wszystko to oznacza, że niemowlę jest w stanie wywołać emocjonalną reakcję. Istnieje, bo mogę wywołać reakcję. Przychodzi mi na myśl scena z filmu „Pachnidło”. Wprawdzie nie wzrok, bo węch grał tu główną rolę, ale widzimy jak bohater - odrzucony przez matkę tuż po porodzie - odkrywa, że nie ma zapachu i nawet psy mijają go obojętnie. Zatem nie być widzianym, to jakby nie istnieć - szczególnie w najwcześniejszym okresie życia. Wielka to rola opiekuna, szukać w sobie świeżości patrzenia na własne dziecko, z miłością widzieć jego właściwości, zbierać i łączyć elementy jego żywości, przekształcać coś surowego, w coś „możliwego do strawienia”. Wielka to rola, poprzez setki takich sekwencji, powoływać dziecko do psychologicznych narodzin. A jest co widzieć, jest co pomieszczać - bo pierwotne stany umysłu niemowlęcia, to chaotyczne, zmysłowe pobudzenia, afekty, jakieś pierwociny myśli, nie powiązane w całość, a dla samego niemowlęcia pozbawione znaczenia i grążące mu bezkształtną nieskończonością.

Joanna Charzyńska-Golińska, Szczelina. We wszystkim jest szczelina, którą dostaje się światło. Psychoanaliza i sztuka.
Polecamy cały artykuł, link w komentarzu.

W naszym ośrodku z diadą matka-dziecko oraz z matkami zmagającymi się z trudnościami okresu okołoporodowego pracuje Patrycja Forfecka-Bąk, profil terapeutki też w komentarzu

10/03/2026

Co by się stało, gdyby zamiast słowa menopauza używać innego określenia. Takiego, które nie niesie w sobie ciężaru utraty, lecz zapowiada zmianę. Język nie jest przecież obojętny.
Sposób, w jaki nazywamy doświadczenia, wpływa na to, jak je przeżywamy. A słowo „menopauza” przez dziesięciolecia zostało obudowane opowieścią o końcu, o wygasaniu, o kobiecości, która traci znaczenie. Trudno oczekiwać spokoju wobec czegoś, co od początku opisuje się jak początek schyłku.

W innych częściach świata ta sama chwila życia bywa rozumiana inaczej. W języku japońskim funkcjonuje słowo konenki.
Nie oznacza ono katastrofy ani utraty, lecz okres przemiany.
Ko można tłumaczyć jako odnowę, nen jako lata, ki jako energię albo sezon. W tej nazwie nie ma nagłości, nie ma dramatyzmu. Jest rytm, który wpisuje się w porządek natury. Tak jakby organizm nie kończył pewnego etapu, lecz przechodził w kolejny, wymagający innego rodzaju siły.

Tam, gdzie starzenie się nie jest powodem do wstydu, kobieta nie znika z pola widzenia. Przeciwnie, często zyskuje większy szacunek, bo stoi za nią doświadczenie, którego nie da się przyspieszyć ani udawać. Zmienia się pozycja w rodzinie, zmienia się sposób patrzenia na siebie, zmienia się też to, czego się od niej oczekuje. Znika presja, by spełniać cudze wyobrażenia, pojawia się przestrzeń, by żyć bardziej po swojemu.

Nie chodzi o to, że ten czas jest łatwy. Ciało potrafi zaskakiwać, emocje bywają intensywne, a poczucie stabilności na chwilę się chwieje. Jednak znaczenie, jakie nadajemy tym zmianom, potrafi wszystko przesunąć. Kiedy zamiast końca widzi się przejście, łatwiej znaleźć w sobie zgodę.

Słowo konenki przypomina, że życie nie układa się w linię, która prowadzi tylko w dół. Bardziej przypomina krąg, w którym każdy etap ma swój sens, nawet jeśli nie od razu go rozumiemy. To, co z zewnątrz wygląda jak zamknięcie, od środka może być początkiem czegoś spokojniejszego, dojrzalszego i bardziej prawdziwego.

Może właśnie tak warto myśleć o menopauzie. Nie jak o końcu młodości, lecz jak o czasie, w którym energia zmienia kierunek. Nie znika, tylko przestaje służyć temu, czego już nie potrzebujemy.

💚
Spauzowana

Adres

12 Marca 155a M. 11
Wejherowo Gmina
84-200

Telefon

+48502855568

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Adriana Patelczyk - psychoterapia Wejherowo umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram