17/12/2025
Święta coraz bliżej. Listy „do zrobienia” rosną, kalendarz się zapełnia, a w tle pojawia się cicha presja: zdążyć, przygotować, dopiąć wszystko na ostatni guzik. Idealny dom, idealne potrawy, idealna atmosfera. Tylko że… my nie zawsze jesteśmy idealnie pełni sił.
Rzadko mówimy o tym, jak bardzo przygotowania do świąt potrafią zmęczyć. O tym, że zamiast radości pojawia się napięcie, a zamiast spokoju – poczucie, że znów trzeba sprostać czyimś oczekiwaniom. A przecież zmęczenie to nie słabość. To sygnał.
Czasem najlepszym, co możemy zrobić przed świętami, jest zatrzymanie się. Odpuszczenie części planów. Pozwolenie sobie na niedoskonałość. Na drzemkę w środku dnia. Na niewyprasowany obrus. Na kupne pierogi. Na ciszę.
Święta nie są testem z organizacji ani konkursem na „najbardziej ogarniętego człowieka roku”. Ich sens nie znika wtedy, gdy zwalniamy. Wręcz przeciwnie – często dopiero wtedy ma szansę się pojawić.
Jeśli nie masz siły – odpocznij. Jeśli czujesz, że wszystko Cię przerasta – wybierz siebie. Bo Twoje samopoczucie jest ważniejsze niż harmonogram. A prawdziwy spokój nie rodzi się z perfekcji, tylko z uważności na własne granice.