26/10/2025
Pewnie także słyszałaś to zdanie, że dziś „wszyscy mają ADHD”, albo że „to nie ADHD, po prostu za dużo wzięłaś na siebie” albo inaczej: „a czym ty się tak zmęczyłaś? Przecież cały dzień siedziałaś w domu/przecież masz pracę przy biurku/ ja wychowałam trójkę dzieci bez żadnej pomocy…”?
Kobietom od pokoleń stawiano poprzeczkę wysoko, jeśli chodzi o obowiązki, ciągłą gotowość do zaspokajania potrzeb bliskiego i dalszego otoczenia, bycia „perfekcyjną panią domu”.
Niech podniesie rękę ta z Was, która miała szczęście móc robić w dzieciństwie to, co chce, zachowywać się tak, jak czuje, mówić to, co myśli - w domu, w szkole, w odwiedzinach u kogoś.
Grzeczne dziewczynki od zawsze były bardziej cenione niż te niegrzeczne, te dobrze uczące się były bardziej wartościowe niż te, którym uczenie się przychodziło trudniej, te pomagające w codziennych obowiązkach były oceniane jako bardziej zaradne od tych, które „wykręcały się”, że nie mają siły sprzątać.
Czujecie do czego zmierzam…? Pewne normy społeczne, które narzuca się nam od pokoleń, determinowały zachowania dziewczynek. Tak, chłopców również, ale dziś mówimy o dziewczynkach a potem o kobietach, które przez konieczność dostosowania się do tych norm nie uzyskały pomocy w odpowiednim czasie.
We wcześniejszym poście pisałam o dziewczynkach z ADHD. Dziewczynkach, które najprawdopodobniej nie zostały zdiagnozowane, bo nikt nie pomyślał, że mogą mieć jakiś „problem”. Wystarczyłoby przecież, żeby się bardziej postarały, żeby im się bardziej chciało, żeby nie myślały o niebieskich migdałach.
Dziś te dziewczynki mają 30/40/50 a nawet 60 lat i kiedy usłyszą, że ich „problemy” życiowe mogą być związane z ADHD, nie mogą w to uwierzyć. U jakiejś ich części zdiagnozowano depresję, zaburzenia lękowe lub ptsd. A po diagnozie ADHD - przepłakują noc, bo wreszcie wszystkie puzzle wskakują na swoje miejsce. I kiedy po raz pierwszy wezmą leki, płaczą znowu, bo uświadamiają sobie, jak „lekko” w głowie mają neurotypowe osoby.
I od tego zaczniemy. Od głowy. Kobiety z ADHD nie potrafią wyłączyć myślenia. Mało tego, one myślą o kilku/kilkunastu różnych rzeczach na raz. To tak, jakbyś włączył 15 różnych kanałów radiowych jednocześnie i wyłapywał z nich kolejne komunikaty, na tle jakiejś dynamicznej muzyki. Dodaj do tego rozmowę, w której akurat uczestniczysz i powinieneś skoncentrować się na poruszanym temacie i próbować nie przewidywać jak ta rozmowa się dalej potoczy albo nie wymyślać 15 scenariuszy na rozwiązanie przedstawianego problemu…
Teraz uświadom sobie, że nasz umysł nie rozróżnia fikcji od rzeczywistości, on przerabia wszystkie te scenariusze tak, jakby faktycznie się działy. Wiesz już do czego to prowadzi? Tak, do permanentnego zmęczenia. Najpierw jest to zmęczenie mentalne ale po jakimś czasie ciało przestaje nadążać i zaczyna chorować… Ja na przykład zaliczam jedno-dwudniowe „odłączenia od zasilania”. Przeciążony organizm ratuje się tak, jak potrafi, a więc odbiera mi siły fizyczne, zmuszając do tego, żebym odpoczęła.
Bo kolejnym problemem osób z ADHD jest to, że nie potrafią odpoczywać. NAPRAWDĘ tego nie potrafią. I nie chodzi o to, że są cały czas w biegu (chociaż nierzadko tak jest), ale o to, że „odpoczywają” scrollując telefon, czytając grupy na fejsie, albo książki, które wymagaj ciągłego skupienia (a wiecie jak ADHDersi czytają książki? Wracając kilka razy do tego samego zdania), biegając, jeżdżąc na rowerze itp. Z reguły przechodzą z jednej aktywności w drugą. Do tego często mają problem z zaśnięciem lub zwyczajnie chodzą późno spać lub wybudzają się w nocy. Jednym słowem - ich sen jest mniej efektywny niż sen neurotypowych osób.
Osoby z ADHD są ciągle przebodźcowane. Bo nikt nie powiedział im, że mogą używać słuchawek wyciszających, albo że nie muszą przebywać wśród dużej grupy osób (z różnymi zapachami, dźwiękami, z różnymi zachowaniami). Nikt nie powiedział im, jak ważne są odpowiednie buty, ubrania bez metek, fiszbin, z niegryzących materiałów, z odpowiednio wykrojonym dekoltem i rękawem o takiej długości, żebyś nie musiała się ciągle skupiać na tym, jak cię irytuje to, że kończy się w tym miejscu.
Podejmują wysiłek patrząc w oczy rozmówcy, żeby ten miał poczucie, że go słuchają. O co chodzi z tymi oczami? Nie potrafię tego wytłumaczyć. Chyba po prostu utrzymanie uwagi dłużej na czymkolwiek jest problematyczne, a dodatkowo jak ktoś patrzy mi w oczy, to automatycznie nie mogę myśleć o tym, o czym chcę (czyli o 15 rzeczach na raz ;)), więc znowu - organizm nie czuje się swobodnie. Z reguły osoby z ADHD słuchają Was najpilniej właśnie wtedy, kiedy na Was nie patrzą, kiedy bazgrają w notesie, wstają od biurka czy scrollują telefon (chociaż tego akurat baaaaaardzo nie lubimy u innych, więc staramy się tego nie robić).
Kobiety z ADHD cechuje impulsywność. I ta impulsywność może się przejawiać na wielu płaszczyznach, na przykład w przerywaniu innym wypowiedzi, podejmowaniu szybkich decyzji, problemach z czekaniem na swoją kolej lub… impulsywnymi zakupami (kurierzy nas zazwyczaj bardzo dobrze znają 😂).
No ok a co z „nadruchliwością”? Ano, najczęściej wygląda ona inaczej niż u chłopców z ADHD. U kobiet najczęściej dotyczą one motoryki małej - kręcimy pierścionkami, pstrykamy długopisem, bazgramy w zeszycie, zakręcamy włosy na palce, obrywamy skórki przy paznokciach, stukamy stopami… Ale także często wstajemy na spotkaniach, żeby otworzyć okno, wychodzimy do łazienki, po wodę, po notatki, itp. Czy wysiedzimy kilka godzin na spotkaniu? A i owszem, ale - będziemy się wiercić, a kiedy już będziemy mogli/mogły wstać - będziemy potrzebować długiego resetu, żeby ustabilizować organizm, bo to siedzenie było dla niego mocno obciążające.
Ciągle czegoś szukamy… w torebce, w domu, w pracy, w kieszeniach, w samochodzie. Zapominamy, gdzie coś położyłyśmy albo, że przed chwilą schowałyśmy już to, co miałyśmy zabrać i nadal tego szukamy.
Spóźniamy się lub jesteśmy za wcześnie, bo boimy się spóźnić. Mamy problem z oszacowaniem czasu potrzebnego na przebycie jakiegoś odcinka lub wykonanie jakiegoś zadania (co skutkuje tym, że często bierzemy tych zadań na siebie za dużo lub określamy niewłaściwie czas na ich wykonanie). Pracujemy na deadlinach… Niech podniesie rękę ta osoba z ADHD, która magisterki nie pisała w ostatnim możliwym tygodniu przed oddaniem jej promotorowi 😉, albo ta, która zadanie wymagające pracy przez dwa tygodnie robi jednego dnia… ostatniego dnia przed terminem 🙈.
Nie lubimy jak ktoś z kim idziemy idzie wolniej, wykonujemy pracę szybciej niż inni (o ile to jest praca, która nas nie wysyca z energii), a kiedy o coś prosimy, powinno to zostać wykonane w tej właśnie chwili… nie lubimy jak ktoś wolno jedzie przed nami, ale nie lubimy też jak same akurat jedziemy wolno (bo akurat mamy hiperfokus na ostrożną jazdę) i ktoś nas wyprzedza.
No właśnie - wpadło kolejne hasło - hiperfokus. Z reguły trudno nam się zabrać do zadań, które nie są dla nas w jakiś sposób ciekawe, nie dają nam wewnętrznego spełnienia lub jakichś ważnych dla nas korzyści. To między innymi stąd ta praca na deadlinach, albo niekończenie zadań, albo potrzeba dodatkowego wsparcia/stymulacji, żeby je skończyć. ALE kiedy coś jest dla nas szczególnie ciekawe, ważne, daje nam kopa, wpadamy w hiperfokus i wtedy czas, czy potrzeby takie, jak jedzenie czy toaleta, mogą dla nas nie istnieć a wszelkie próby mówienia do nas w tym czasie zagrożone są wybuchem lub ignorowaniem.
Niektóre tematy, z pozoru błahe, są dla nas nie do pokonania. I nie ma opcji, żebyśmy postarały się bardziej, zmusiły się, ruszyły. Tzw. paraliż wykonawczy jest w niektórych tematach lub w konkretnym czasie nie do pokonania. Ja na przykład mam problem ze szkolnym librusem 🙂 i nie mam pojęcia z czego to wynika, bo generalnie jestem raczej obcykana technologicznie. Ale librus jest dla mnie tak nieprzyjaznym programem, że każda konieczność wejścia na niego lub wpisania usprawiedliwienia powoduje u mnie naprawdę wielką blokadę. Albo Excel - nie do przeskoczenia. Generalnie ja nie lubię tabelek, mam także problem z widzeniem przestrzennym więc wszelkie kolumny kategoryzujące dane są dla mnie męczarnią. Do tego formuły, których pewnie byłabym w stanie się nauczyć ale zużyłabym na to mnóstwo energii, która jest mi niezbędna do innych czynności. Na szczęście dziś już wiem, że nie wszystko jest dla wszystkich i że mogę sobie radzić w inny sposób.
Opowiem jeszcze o trzech istotnych kwestiach, choć czuję, że za mocno się rozpisałam 😂.
ADHD to takie funkcjonowanie w skrajnościach. I doskonale widać to na przykładzie jedzenia. Osoby z diagnozą ADHD często… zapominają o jedzeniu 🙈. Albo - jedzą za dużo, bo jedzenie jest nie tylko najszybszym sposobem na podbicie dopaminy ale także tym co rekompensuje osobom z ADHD różnego rodzaju braki w spełnianiu potrzeb czy osiąganiu przyjemności, ale także najszybszym sposobem na walkę ze zmęczeniem czy negatywnymi emocjami.
To, co jest jeszcze dla nas charakterystyczne, to to, że ciągle nas coś fascynuje. Już trochę o tym wspomniałam przy hiperfokusie, ale te zainteresowania mogą się zmieniać naprawdę bardzo szybko. Kim to ja będąc dzieckiem - chciałam zostać, ile kursów zrobiłam, ile przeczytałam książek (książki to moje uzależnienie ☺️).
I ostatnia kwestia, to wspomniane życie w skrajnościach. W jednej chwili możemy potrzebować samotności i przytulenia, w jednej chwili możemy potrzebować spaceru i czuć się zmęczeni spacerowaniem, w tej samej chwili możemy być bardzo śpiący i mimo to siedzieć z telefonem oglądając „jeszcze tylko jeden odcinek”.
Ale mamy też mnóstwo supermocy 😁 - jesteśmy zazwyczaj mocno kreatywne, nie ma dla nas tematu nie do rozwiązania, jesteśmy tymi, które gaszą pożary, stawiają potrzeby innych ponad swoje, patrzymy holistycznie na różne kwestie (dlatego jesteśmy dobrymi lekarzami, prawnikami, psychologami, naturopatami), mamy ogromną intuicję, która z reguły się nie myli oraz - wyczuwamy kłamstwa i ukrywanie prawdy na odległość i baaaaaardzo nie lubimy kiedy ktoś jest wobec nas nieszczery lub traktuje nas niesprawiedliwie.
Często niestety mamy zaniżoną samoocenę i nierzadko - zaburzenia lękowe, ale kiedy mamy wspierające środowisko rozwijamy skrzydła i stajemy się silne, przełamujemy schematy i stajemy się „superogarniaczami” 🙃.
Zostawiłam Wam szeroki obraz kobiety ADHDrki, ale jeszcze jest sporo do dodania 😂. Jeśli więc macie jakieś pytania albo chcecie coś dodać - macie dla siebie miejsce w komentarzach. Chętnie je poczytam ☺️.
A jeśli uważacie, że ten post może się komuś przydać - poślijcie go proszę w świat ☺️🙏
Agnieszka Woźniakowska