17/03/2026
To był jeden z tych dni, które zostają w sercu na długo…
12 godzin terapii. Długi, intensywny, momentami naprawdę trudny. Wymagający skupienia, cierpliwości, uważności na każde spojrzenie, gest, najmniejszy sygnał dziecka. Były chwile zmęczenia, były momenty, w których trzeba było zatrzymać się na sekundę i wziąć głęboki oddech.
Ale był też… ogrom dobra 💛
Nowe doświadczenia, kolejne – czasem bardzo małe, ale jakże wielkie – postępy. Te momenty, kiedy dziecko spojrzy dłużej, kiedy pojawi się uśmiech, kiedy coś „zaskoczy”… dla takich chwil warto wszystko.
Była radość. Była bliskość. Było poczucie, że to ma sens.
Dziś szczególnie mocno poczułam też, jak ważni są ludzie wokół. Wsparcie, obecność, życzliwość. Relacje, które buduje się nie na rywalizacji, a na wspólnym celu – dobru dzieci. Bo choć ktoś z zewnątrz mógłby powiedzieć „konkurencja”, to w rzeczywistości można być dla siebie wsparciem, inspiracją, a czasem po prostu cichą obecnością, która daje siłę.
Wracam dziś bardzo zmęczona… ale to dobre zmęczenie. Takie, które niesie ze sobą spokój i poczucie sensu.
Uwielbiam tę pracę. Za prawdę, za emocje, za ludzi. Za każde „jeszcze raz”, za każdy mały krok do przodu.
To był piękny dzień 🌿