17/12/2025
Dziś obchodzę swoje 51. urodziny. W tym szczególnym dniu chcę podzielić się z Tobą moją bardzo osobistą afirmacją – mantrą, którą zamieściłam w filmie w tym poście. Jest ona zapisem miejsca, w którym jestem i kierunku, w którym zmierzam.
Rok temu weszłam w swoje nowe półwiecze. Minione 50 lat było czasem intensywnych doświadczeń i zmiennych kolei losu. Los mnie nie oszczędzał – tak jak ja nie oszczędzałam siebie.
Swoją drogę zawodową rozpoczęłam na uczelni wyższej, dochodząc do stopnia doktora ekonomii. Po urodzeniu dzieci zrezygnowałam z pracy naukowej i postanowiłam skonfrontować teorię z praktyką gospodarki. Najpierw jako pracownik, później jako przedsiębiorca – właścicielka firmy badawczej. Otwarta na nowe wyzwania, równolegle podjęłam się prowadzenia i restrukturyzacji szczecińskiej firmy szkoleniowej. Z czasem, zmęczona zarządzaniem i odpowiedzialnością za innych, poczułam potrzebę pracy bardziej koncepcyjnej. Zatrudniłam się w firmie consultingowej, gdzie tworzyłam dokumentację na dofinansowanie projektów badawczo-rozwojowych dla firm z branż technicznych. Zanurzanie się w innowacyjnych technologiach było moim żywiołem.
Jednak wszystko ma swoją cenę. Tempo, stres i bardzo wysokie wymagania, jakie sobie narzuciłam, sprawiły, że mój organizm zaczął się buntować. Ciało wysyłało jasne sygnały, że straciłam z oczu coś fundamentalnego – że zagłuszam pragnienia swojej Duszy. Wtedy jeszcze nie rozumiałam, co to oznacza... Zaczęłam chorować. Mimo wielu wizyt u lekarzy medycyna konwencjonalna nie potrafiła mi pomóc, a moje dolegliwości w pewnym momencie uniemożliwiły mi normalne funkcjonowanie.
Wtedy na mojej drodze pojawiła się ONA – medycyna energetyczna, w osobie mojej pierwszej bioenergoterapeutki. Rozpoczął się proces głębokiej wewnętrznej przemiany, który stopniowo zaczął emanować na zewnątrz. Pomogła mi również pandemia, która w naturalny sposób spowolniła świat. Lockdowny ograniczyły bodźce zewnętrzne, dając przestrzeń na integrację więzi rodzinnych. Podczas gdy wokół dominował lęk i chaos informacyjny, my w domu stworzyliśmy własną bańkę spokoju, zaufania i radości. To ona ukształtowała nas takimi, jakimi jesteśmy dziś. Nauczyliśmy się przekuwać trudne doświadczenia w siłę, zgodnie z zasadą: nie jest ważne, co ci się przydarza, lecz co z tym zrobisz.
W pewnym momencie poczułam tak głębokie spełnienie, że zapragnęłam pomagać innym w odnajdywaniu ich własnego dobrostanu. Wróciło do mnie przekonanie z młodości (z czasu, gdy miałam 17–18 lat), że potrafię wpływać na samopoczucie innych, choć wtedy zupełnie tego nie rozumiałam. Dorosłe życie skutecznie zagłuszyło to odczucie.
Z czasem stało się jasne, że bioenergoterapia jest tym darem, który od zawsze we mnie był. Niedługo potem trafiłam na informację o kursie bioenergoterapii, na który się zapisałam. Zdobyte kwalifikacje potwierdziłam egzaminem państwowym, a Izba Rzemieślnicza w Szczecinie przyznała mi tytuł czeladnika bioenergoterapii. Było to niemal cztery lata temu. Od tego czasu pracowałam z energią (najpierw prywatnie – wspierając rodzinę i znajomych) jednocześnie pogłębiając wiedzę poprzez kolejne kursy z zakresu medycyny alternatywnej, rozwoju osobistego i duchowego. Doświadczenia, które sama przeszłam, pozwalały mi pomagać innym zrozumieć, gdzie są i co mogą zrobić, by odzyskać spokój i szczęście. Satysfakcja i radość z efektów tej pracy uświadomiły mi, że to jest moja droga. Tego pragnie moja Dusza.
Dlatego rok temu powstało studio bioenergoterapii i rozwoju osobistego Potęga w Świadomości – miejsce stworzone po to, by w sposób holistyczny wspierać tych, którzy szukają zdrowia, równowagi i wewnętrznej mocy. Tam, gdzie medycyna rozkłada ręce. Dla tych, którzy utknęli na życiowym zakręcie. I dla tych, którzy już są na ścieżce rozwoju, ale potrzebują inspiracji oraz wzmocnienia.
To jest moja misja.
Jestem tu, aby pomóc Ci obudzić Twoją własną moc.