Dharma Masaże Natalia Dalecka

Dharma Masaże Natalia Dalecka Masaże: klasyczny, relaksacyjny, leczniczy, akupresura, terapeutyczny, rytualny, SPA, ciążowy, Masaż, terapia, wsparcie okołoporodowe - doula

Wyrosłam też z niesienia pomocy, z chęci ratowania innych…
10/09/2022

Wyrosłam też z niesienia pomocy, z chęci ratowania innych…

WYROSŁAM Z WIELU RZECZY
Wyrosłam z krewnych, którzy często krytykują, lecz nie zaproponują żadnej pomocy.
Wyrosłam z myślenia, że muszę spełniać nierealistyczne życzenia mojej rodziny.

Wyrosłam ze wszystkich dziewczyn, które noszą maski i cieszą się potajemnie z moich porażek.
Wyrosłam z zaniżania mojego poziomu dla facetów, których moja inteligencja i bezpośredniość zawstydza.

Wyrosłam ze wszystkich przyjaciół , którzy nie potrafią świętować moich sukcesów. I tych, którzy nie umieją przeciwstawić się niesprawiedliwości.
Wyrosłam z ludzi, którzy nagle znikają, gdy w życiu pojawiają się problemy.
Wyrosłam z rozsiewania negatywności.

Wyrosłam z prób stałego dogadzania innym. I z tego, że wszyscy dookoła starają się mi wmówić, ze nie jestem wystarczająco ładna, sprytna i dobra.
Wyrosłam ze swojej skłonności do obaw i braku poczucia bezpieczeństwa.

Wyrosłam ze stałego szukania powodów do niekochania samej siebie.
Wyrosłam ze wszystkiego, co nie karmi esencji mojej duszy.
Z tylu rzeczy wyrosłam . I nigdy do tej pory nie czułam się tak wolna.

Tekst: Chanda Kaushik

PS. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz swój komentarz lub udostępnisz dalej ten tekst 🫂❤️

Szukasz prezentu? Znalazłeś/aś :)  - wręczysz teraz, do zrealizowania w czasie 3 miesięcy,  możesz  wykupić konkretny ma...
01/12/2020

Szukasz prezentu? Znalazłeś/aś :) - wręczysz teraz, do zrealizowania w czasie 3 miesięcy, możesz wykupić konkretny masaż lub określić kwotę, dobierzemy z obdarowaną/ym według potrzeb na daną chwilę...zachęcam. Dobry dotyk w tych czasach jest "produktem" pierwszej potrzeby ;) skorzysta nie tylko ciało, ale i dusza...

Mostek…„Mostek to kość. Jest twardy. Ale i elastyczny, jak każda kość. Stanowi łącznik pomiędzy prawą i lewą stroną klat...
01/12/2020

Mostek…

„Mostek to kość. Jest twardy. Ale i elastyczny, jak każda kość. Stanowi łącznik pomiędzy prawą i lewą stroną klatki piersiowej. Łączy dwa światy – męski i żeński. Co za niezwykłe miejsce! Mostek w dużej mierze chroni serce. Jest jego kostną tarczą. Musi być wytrzymały – serce jest ważne…To ochroniarz bardzo ważnej persony, zdecydowany brać na siebie uderzenia, te fizyczne, jak i emocjonalne…Mostek może także być kryjówką. Co najczęściej skrywa? Kto się za nim chowa? Łzy. Mostek to most pomiędzy niewypłakanym żalem, tęsknotą, złością, rozpaczą po stracie a spokojem, pogodzeniem się z przemijaniem, ciszą…Jeżeli nie przeżyliśmy w pełni trudnej sytuacji, nie wyrzuciliśmy jej z siebie ze łzami, upływ czasu jest bez znaczenia. Te łzy wciąż w nas żyją. Są. Szepczą do mostka od środka, wyrażają swój żal, prosząc: „Wypuść nas”…Mostek jest mostem pomiędzy „wtedy” a „teraz”. Pomiędzy „wiele lat temu” a „dziś”…

Czas nie leczy…

Mostek jako struktura anatomiczna jest kością płaską, jego poszczególne części są połączone chrząstkozrostami włóknistymi i ma on wszystkie atrybuty miecza: rękojeść mostka, trzon mostka i wyrostek mieczykowaty. Jego przednia powierzchnia jest chropowata, a tylna gładka, może dlatego amortyzują i chłoną ciosy, słowa, osądy i tak szczelnie i zazdrośnie zamykają je w postaci emocji w środku? Wyrostek mieczykowaty jest różny pod względem wielkości i kształtu, ale najciekawsze jest to, że jest w zaniku, ma go około 50% populacji, może dlatego, że jako ludzkość już nie potrzebujemy walczyć i ranić i wchodzimy w erę miłości i komunikacji?...

Most, miecz, tarcza…Pod mostem jest ciemno, cicho, są wiry i doły, albo naniesione łachy piasku, uczepione śmieci, gałęzie, czasem trup, tu ryby szukają schronienia – nasze tajemnice są tu bezpieczne…Wydarzenia, sytuacje, słowa, emocje mogą utkwić w ciele niczym Exkalibur, „miecz światła”, w skale i czekać na rękę kogoś, kto będzie godzien go uwolnić, miecz też jest symbolem honoru, prawości, odwagi i… prostych rozwiązań  ciach i po sprawie…Przysięgi składało się z ręką na sercu...Mostek jest tarczą, chroniącą serce, było tak cenne, że ludzie zaczęli tworzyć amulety i nosić je na piersi, jako dodatkowe wzmocnienie tarczy…

Powstrzymywanie emocji boli, łzy zbierane latami wzbierają i napierają coraz mocniej, piętrzą się, aż podchodzą do gardła, wylewają się przez usta, trzeba zaciskać szczęki, bo trzeba być grzecznym…ma być cicho, choć od środka łomocze, to boli…ból w mostku jest bólem przerażającym, odbierającym oddech, rozum, czasem życie…Znam go, nauczyłam się z nim radzić, prowadzi mnie bez pardonu do Prawdy…Ból jest moim sprzymierzeńcem, drogowskazem, przewodnikiem, tarcza nie zawsze jest dobra, Serce musi mieć przestrzeń, to ono jest domem Miłości, a ona nie potrzebuje ochrony…co robią zwierzęta kiedy mają rany? Liżą! Liżą w skupieniu, zatrzymaniu, spokoju, są zajęte sobą, czują, że zaniedbana może grozić śmiercią, w przeciwieństwie do ludzi, którzy robią wszystko by nie patrzeć Prawdzie w oczy, racjonalizując i tłumacząc sytuacje i oprawców…Jest takie plemię bez ziemi – Romowie, wolni, kolorowi, głośni, żywiołowi, oni nie mówią „kocham cię” oni mówią „liżę twoje serce” w tym nie ma tarczy, mostku, miecza…jest czysta Prawda…

Ręka terapeuty dotyka mojego mostka…Nieprzyjemnie, zaczyna mnie dusić, oddech się spłyca, palce się zaciskają w pięści na kocu…Pod mostkiem coś zaczyna się poruszać – wielkie, ciemne, włochate, niczym obudzony w gawrze przed czasem stary, zły i głodny niedźwiedź…Bezsilność zaczyna zaciągać w otchłań rozpaczy, chcę się zrywać i uciekać, ale nie mogę, przecież to dla mojego dobra, spływa skąpa łza, jestem cała spięta, czuję jak wzbiera we mnie agresja, nie chcę tego, nie czuję nóg, zgina mnie kaszel, coś w piersi szuka wyjścia, brakuje mi powietrza, przestaje oddychać, resztką sił odtrącam rękę…mam jedno pragnienie: odwrócić głowę i spojrzeć w oczy temu stojącemu po lewej stronie…wielki niedźwiedź chcę tylko zaspokoić głód…

Rodzę moje pierwsze dziecko. Jestem młoda, zdrowa, silna, miesiąc wcześniej przyjechałam tu z mężem, by urodzić w cywilizowanych warunkach, jeszcze nie umiem mówić po polsku, ale wszystko rozumiem, rosyjski polski takie do siebie podobne…nie boje się, umiem oddychać, lekko radzę sobie ze skurczami, ciesze się, że za chwilę zobaczę mojego upragnionego i wymarzonego syna…Szybko mija pierwsza faza, przychodzą skurcze parte, robi się wokół mnie zamieszanie, dużo ludzi wokół, zapalają przeraźliwie jasne światło…współpracuję z nimi, mam do nich zaufanie, do ludzi w białych kitlach, moja mama jest lekarzem, wiem jak pracuje, ufam lekarzom…Prę ze trzy razy, widzę nożyczki w rękach położnej, rozumiem, że tak trzeba, ma mi pomóc, robi cięcie krocza na skurczu, nawet nie poczułam, jeszcze jeden party, próbuję odetchnąć przed kolejnym…On cały czas stoi po lewej, człowiek bez twarzy, tylko duże dłonie i biały kitel…idzie skurcz, zbieram się do parcia aż człowiek po lewej całym ciężarem swojego ciała wciska swój prawy łokieć z moją przeponę…odebrało mi dech, otworzyłam usta i nie mogłam zaczerpnąć powietrza…reszta jak przez mgłę: moje dziecko trzymane wysoko za nogi i klepane po plecach, bezceremonialne wycieranie szpitalną szorstką pieluchą po jego delikatnej skórze…nie widzę jego twarzy…”no, mama, kogo urodziłaś? Popatrz, kogo tu urodziłaś?” pokazują mi go od pupy „no, widzi, że syn? O jakie ma jaja, proszę potwierdzić, syn?” i zabierają…nawet nie zdążyłam go dotknąć, opadam na poduszkę…łapię powietrze, dociera do mnie, że właśnie urodziłam dziecko, zostałam mamą, zaczynam pochlipywać, w gardle wzbierają łzy…lekarz dobrotliwie klepie mnie po ramieniu „no, nie trzeba płakać, wszystko jest dobrze, musi pani jeszcze urodzić łożysko, nie czas na emocje”…Ten „nieczas” trwał 34 lata…wystarczy.

Puściłam morze łez podczas Lomi Lomi Nui, w troskliwych i bezpiecznych dłoniach, przy świecach i dźwiękach muzyki, na moich warunkach…wybaczyłam sobie i temu, który odebrał mi Cud Narodzin i moje macierzyństwo…skąd miał wiedzieć, przecież był tam dla mojego bezpieczeństwa, wykonywał jak najlepiej swoją pracę…Mostek musiał ustąpić, teraz układa się na nowo z żebrami i obojczykami, ale zrobił się pod nim luz i Serce ma przestrzeń i już nie potrzebuje ani tarczy ani zbroi…bo tylko ono ma zdolność transformacji…”kto mieczem wojuje” już nie ma sensu, a amulety…amulety są po prostu piękne, bo tworzą je ci, którzy potrafią „lizać serca”

Fragment książki "Świat dotyku" Neuroaiki Global Fundacja Hikari Bartłomiej Gajowiec
Zdjęcie naszyjnika z turkusu Kazani Katarzyna Sobocka
Masaż Lomi Lomi Nui Piotr

Lomi Lomi Nui...Masaż? Ceremonia? Rytuał?...Pochodzi z Hawajów, tak bardzo odległych...czy na pewno? Tak bardzo egzotycz...
23/11/2020

Lomi Lomi Nui...

Masaż? Ceremonia? Rytuał?...Pochodzi z Hawajów, tak bardzo odległych...czy na pewno? Tak bardzo egzotyczny, niezrozumiały...dla laika "ot po prostu parę ruchów rękoma, pani w pareo, ja nago, ciało do ciała, no wie pani ;)" - tyle wie przeciętny człowiek...

Nie zamierzałam poznać i ja, ale pytana przez klientów, obserwując, że coraz częściej słyszę o nim, postanowiłam przyjrzeć się mu bliżej. Miałam przyjemność go zaznać w ważnym momencie mojego życia, tuż po ceremonii Ponownych Narodzin, wtedy był on naturalną kontynuacją procesu transformacji, pojawił mi się żółw morski...pływałam pod wodą, choć w tym wcieleniu panicznie boje się zanurzać głowę pod wodę...to było ładnych 6 lat temu, zapomniałam...ale poczułam wtedy, że inaczej czuję plecy, jakby wypełniła się i zasklepiła rana zadana maczetą...

No więc, (nie zaczyna się zdania w ten sposób :) ) wysłana intencja jednego dnia powróciła za jakiś czas w postaci posta na FB, ja tylko na niego odpowiedziałam i zdałam się na spontan... Miałam potem parę masaży Lomi Lomi Nui, prawie jeden po drugim, pierwszy zaskoczył starannym przygotowaniem, otoczką i powagą, musiałam wyłączyć umysł, który pilnie śledził za metodyką - Sylwek, Piotr wybacz :), kiedy się rozluźniłam, zaczęłam czerpać przyjemność, a potem stało się coś, to było jak...ciche wołanie, z daleka, ledwo słyszalne, kiedy jeszcze człowiek nie zna kierunku, ale już słyszy, że wołają go po imieniu i się zatrzymuje, i już wie, że go szukają i że zaraz zostanie uratowany, nasłuchuje i określa kierunek skąd dochodzi wołanie...tak ja...zanim zobaczyłam kto i co woła zaczęłam kwilić, zalałam się strumieniami obfitych łez by chwilę później zacząć wyć...w tym wyciu było tyle żalu, długo trzymanego w zamknięciu, tyle tęsknoty za obecnością drugiego człowieka, tyle uskarżania się na dotkliwą samotność, tyle smutku nad losem i tyle przestrzeni na uwolnienie tego, co teraz już mogło wyjść...a wychodziło zamrożenie z bioder, które zaczaiło się tam z czasów wczesnego dzieciństwa i rządziło całym moim dorosłym życiem...jako paromięsięczne dziecko byłam zawijana w kocyk, przepasana tkaniną i zostawiana na łóżku, bym sobie nie zrobiła krzywdy podczas nieobecności mamy, która była sama i nakarmiwszy mnie piersią, musiała iść do pracy...parę miesięcy najważniejszego czasu dla rozwoju dziecka byłam SAMA - skrępowana...do tej pory nie znoszę jak ktoś trzyma mnie za nadgarstki...Kostki, Biodra, Ramiona...pamiętały...Lomi Lomi (dotyk miękką łapą zadowolonego kota) Nui (jedyny) pozwolił uwolnić się z niewidzialnych zwojów przepasających ciało, to musiało stać się w akceptujących, troskliwych, kochających męskich rękach...ramionach taty, którego wtedy zabrakło...

Tydzień później całą sobą zanurzyłam się w atmosferze Lomi Lomi Nui, jako szkoląca się, gdzie spotkałam niezwykłe w swojej zwyczajności osoby, gdzie w polu absolutnej akceptacji mogłam dać się ponieść, kiedy iść już nie mogłam, gdzie usłyszałam pieśń Bodywork Center Aga Rybak, owo wołanie i targnął mną przepotężny szloch i znów zalałam się obfitymi łzami, tak pięknie uwalniającymi, zobaczyłam siebie nad brzegiem oceanu idącą w stronę domu, do grupy ludzi witających mnie z radością... mój lud... moje plemię... moja przystań...Pramacierz...

A potem była Fregata - taniec mocy, oddech Piko Piko (punkt punkt), Huna (tajemnica) i Kahuna((strażnik tajemnicy), przyszło moje pareo i ...choroba (jako faza uzdrowienia) bym mogła się zatrzymać w biegu i z miłością i uwagą zająć się swoim ciałem, które dzielnie pomimo wszystko dążyło do równowagi, a teraz mogło puścić i się rozsypać...pękła skorupa, bo siła Życia szukała ujścia, bo Nowe szukało drogi i im dłużej było wstrzymywane tym z większą mocą wybuchło, spektakularnie, znosząc i pochłaniając wszystko ciasne, martwe i zbędne...Jestem zachwycona trwającym spektaklem...













Od soboty 17.10.20 nie wolno nam, masażystom,  świadczyć swoich usług. No cóż nie wnikam. Informuję tylko, że są technik...
22/10/2020

Od soboty 17.10.20 nie wolno nam, masażystom, świadczyć swoich usług. No cóż nie wnikam. Informuję tylko, że są techniki pracy z ciałem bez pracy na gołej skórze, równie skuteczne, równie trwałe, równie pożyteczne, dotykania strun duszy zakazać nie sposób. Na ten czas idealny masaż chustami rebozo Rebozo sercem plecione. Zachęcam też do skorzystania z konsultacji i nauki technik automasażu, dobra herbata w cenie spotkania. Jestem, wybór zawsze jest po twojej stronie.

Otulenie i relaks w chustach Rebozo 150zł/60min (zarezerwuj czas do 2h)

Rytuał uzdrawiania traumy w chustach Rebozo 350zł/120min (zarezerwuj czas 3h)







       Masażysta też człowiek. Podobno "szewc bez butów chodzi" - ja się z tym nie zgadzam. Skoro już jestem "w branży" ...
10/10/2020









Masażysta też człowiek. Podobno "szewc bez butów chodzi" - ja się z tym nie zgadzam. Skoro już jestem "w branży" to czemu nie miałabym wyciągnąć z tego maksimum korzyści. Zresztą ten zawód jest pokłosiem poszukiwania pomocy dla siebie. Dwa lata intensywnego rozmasowywania ciała pomogło "ściągnąć" pancerz z klatki piersiowej, uelastycznić mięśnie tak by można było wgłębić się w tkanki. Automasaż przede wszystkim i doświadczanie pracy ciała, w tym puszczania blokad emocjonalnych. Bolało fizycznie. Bardzo. Ostatnio "złapał" mnie ból: gniotłam czosnek do obiadu :), nożem na desce, lewa ręka, chrupnęło w karku, zabolało ostro, tak już zostałam w tej pozycji, bałam się wziąć oddech. Dramatyczne odczucie, jakby spadła gilotyna, pomyślałam o ludziach, którzy doznają urazu kręgosłupa na wysokości szyi i nie mogą ruszać kończynami. Oczywiście obiad musieli dokończyć domownicy, smaczny był, a ja zajęłam się sobą: położyłam się na macie do akupresury, podłożyłam dwie kauczukowe piłeczki związane w podkolanówce pod potylicę, tak by rozciągnąć kręgi szyjne, przyniosło ulgę i w bólu i w oddychaniu i maksymalnie rozluźniałam się leżąc na podłodze. Mięśnie szyi oczywiście się zwarły, nie sposób było wejść pomiędzy tkanki, zaczęło piec barki, zakres ruchu na 5 stopni w jedną i drugą stronę. No ładnie, jest niedziela, w poniedziałek do pracy, trudno masować ze sztywnym karkiem. W głowie milion myśli: klienci czekają, niektórzy w trakcie procesu, nie mogę ich zostawić, ale jak mam im pomóc, skoro potrzebuję sama pomocy, zadzwonić do osteopaty, masażysty, fizjoterapeuty, no cokolwiek byle by być "na chodzie". Przyszło mi nawet do głowy żeby się znieczulić pigułką...Bolało tak, że pozostało mi tylko zwolnić tempo i oddychać, czyli się nie szarpać.
Nic nie dzieje się bez przyczyny, nic nie jest takie jakie się wydaje na pierwszy rzut oka. Skoro ciało mnie zatrzymało, to co zrobiłam wbrew niemu. Zadawanie pytań zawsze przynosi odpowiedzi. Odnoszę wrażenie, że to "zadawanie" jest najtrudniejsze, bo odpowiedzi przychodzą lekko. Wiedziałam dlaczego. Totalna biologia jest genialnie prosta. Nie wolno mi się odwrócić za siebie, choć chciałam, stojąc przy tym blacie cały czas chciałam się odwrócić, ale duma nie pozwalała...Taki czas w życiu mam. Powstał konflikt i usztywniło szyję. Oczywiście poszłam na L4, oczywiście się zajęłam sobą z najwyższą czułością, oczywiście użyłam wiedzy, produktów, ziół, urządzeń do ulżenia sobie w bólu, oczywiście połączyłam wszystkie fakty i przesłanki, oczywiście zajęłam się emocjami. Nie wiem jakby było bez tego wszystkiego i ile by to potrwało. Pomimo nalegań ze strony lekarza obeszłam się bez przeciwbólowych, wykorzystałam czas na poszerzenie wiedzy, zrobiłam rzeczy na które nie miałam permanentnie czasu, przeżyłam ten tydzień w poczuciu absolutnej zgody na taki bieg zdarzeń i odpuszczania planów i zobowiązań, czyli byłam elastyczna, w emocjach również. Po 3 dniach wpadłam na pomysł eksperymentowania z ciałem i byłam zdumiona rezultatem: za każdym razem jak myślałam, że mnie boli i nie mogę odwracać głowy zakres ruchu był ograniczony do 15 stopni i pojawiał się blokujący ból w części zstępującej m.czworobocznego, jak pomyślałam, że jestem zdrowa, nic mi nie jest i mogę ruszać głową - mogłam nią ruszać swobodnie na 90 stopni w jedną i drugą stronę. Zaczęłam więc skupiać się na tym poczuciu "nicniebolenia", i za każdym razem jak łapałam się na tym, że znowu się spięłam i usztywniłam, przywracałam to uczucie lekkości i elastyczności w ciele. Nie powiem, że mi już całkowicie przeszło, bo ciało mądre i zmusza do działania, pozostał mi jeszcze aspekt emocjonalny, ale do niego potrzebuję jeszcze czasu i...odwagi, i pokonania dumy, a to już takie łatwe nie jest :)

Zapraszam na dający uczucie uwolnienia się od niesienia ciężaru na barkach ;)

Pozwól sobie :)

http://www.annalagosz.com/inspiratorki/O ile można się zainspirować samą sobą, to teraz to poczułam, słowa pisane dwa la...
02/10/2020

http://www.annalagosz.com/inspiratorki/

O ile można się zainspirować samą sobą, to teraz to poczułam, słowa pisane dwa lata temu przeszły dreszczem ciała i wniknęły w ziemię, wciąż jest w nich moc, energia, prawda. Ciała nie oszukasz. Żywe, zawsze zareaguje. Moje, choć latami opancerzone, dało radę, przetrwało, teraz się poddaje i moim i innych masażystów dłoniom, z zaufaniem, z wdzięcznością, czasem w bólu puszczania, czasem płaczem targnięte, bo się natrafia na miejsca uwięzienia emocji, wspomnień, czułe struny przeszłości, nie zawsze z tego życia, a czasem odpowie perlistym śmiechem na dotyk...Ciało moje już chce ufać, już chce przyjmować, całą dobroć płynącą z Bycia tu i teraz...A za chwilę znów się spotkam z Ania i znów poszukamy tej prawdy we mnie zaklętej w ujęciu jej aparatu. Ciesze się ze spotkania, a rezultaty pewnie wkrótce tutaj.








Ta wystawa to ćwiczenie w wychodzeniu do świata: pokazuję na niej fotografie kobiet, które znam, lubię i cenię za to co i jak robią, jak zmieniły siebie oraz jak inspirują do tego innych. Zaprosiłam je do zdjęć przy drzewie, takim, które znają, lubią i które jest dla nich ważne. Lub...

Znasz to?: W zdrowym ciele, zdrowy duch? Na pewno. Ja się często zastanawiam, może jest odwrotnie? Może ciało, by było z...
22/09/2020

Znasz to?: W zdrowym ciele, zdrowy duch? Na pewno. Ja się często zastanawiam, może jest odwrotnie? Może ciało, by było zdrowe, potrzebuje zdrowego ducha? Czym jest Zdrowie? Czy ciało, które ma dysfunkcje, właśnie w tym momencie komunikuje objaw zdrowia?...Jestem analityczna, bardzo, ale też jestem praktyczna. Wolę jeden raz poczuć, niż 10 razy przemyśleć lub przegadać. U mnie od praktyki do teorii. Bo teoria mi nazywa i systematyzuje. W moim świecie dotyku ciało klienta zawsze sprowadza mnie do sedna, do fundamentu, do podstawy dysfunkcji, inaczej nie umiem pracować: gruntownie lub wcale. W swoich rozważaniach, próbach czucia, praktykowania na innych, doszłam do wniosku, że Zdrowie, to przepływ, przepływ pomiędzy ciałem, duchem, poprzez serce za każdym razem. Oddech jest przepływem, ruch jest przepływem, emocje są przepływem, ich równoważenie jest Zdrowiem. Mogę tylko domyślać się potęgi sił działających w Naturze, czuję zaufanie, dopuszczam intuicję do głosu, oddaje się prowadzeniu z pokorą i zachwytem. Chylę czoła przed różnorodnościa z jaką ciało i duch dążą do równowagi, zmuszając niekiedy człowieka do radykalnych zmian życiowych. Moja rola w tym procesie zawsze opiera się o szacunek i uważność, i oczywiście obecność, a wtedy rodzaj masażu jest czystą formalnością, liczy się DOTYK i PRZEPŁYW ;)

            Od 15 września zapraszam też w gościnne progi i klimatyczną przestrzeń na Jagiełły 3/55, w każdą środę 10:00...
21/09/2020












Od 15 września zapraszam też w gościnne progi i klimatyczną przestrzeń na Jagiełły 3/55, w każdą środę 10:00 - 20:00 i w poniedziałki od 16:00 - 20:00 jestem tam dla was, umawiać się można telefonicznie 660407485, jeśli nie odbieram, to masuję, oddzwaniam :) lub na Messenger, tak najpewniej ;)

Konsekwencja podążania za znakami na drodze życia.  Masowałam od 17 roku życia,  nie traktowała tego poważnie,  ludzie p...
17/09/2020

Konsekwencja podążania za znakami na drodze życia. Masowałam od 17 roku życia, nie traktowała tego poważnie, ludzie prosili, to masowałam, tak jak umiałam, tak jak czułam, a czułam :) Z czasem zaczęłam dostrzegać szczegóły: skórę, jej ruch pod palcami, wyraz ulgi na twarzach, westchnienia i wydech, mięśnie, ich spięcie lub elastyczność, zaczęłam "widzieć" pod palcami, jakbym miała w dłoniach latarkę i jej światło wnikające w głąb ciała, fascynujące to było, ale i wtedy nie traktowałam tego poważnie, czas mijał, zajmowałem się różnymi, równie fascynującym sprawami, aż spotkałam na swojej drodze wypadek samochodowy, dosłownie zatrzymało mnie na słupie wynosząc na zakręcie...Wszystko po coś: 2 miesiące po wypadku spędzone w jakiejś malignie, szkaradny czas niepewności, bólu, badań, rozkładania przez lekarzy rąk i ich "trzeba się z tym nauczyć żyć" i kolejne recepty na coraz mocniejsze leki przeciwbólowe. Wychodziłam z domu i nie wiedziałam czy wrócę, po kolejnym ataku migreny na mieście, pogotowiu i propozycji przeciwbólowego dożylnie, podziękowałam i resztkami sił pomyślałam, że musi być jakieś inne wyjście - dostałam odpowiedź natychmiast. Poprosiłam męża żeby o nic nie pytał, tylko wykonał masaż głowy, jaki pamiętałam z dzieciństwa (pochodzę z Mongolii) ...15 minut masażu, 2h snu i wstałam zdrowa, ból głowy nie powrócił do dziś, czyli 9 lat...Tak zaczęła się moja świadoma droga do zgłębiania wiedzy, praktykowania na sobie i innych, uzdrawiania ludzkich ciał, a niektórzy mówią, że i dusz :)...i oto jest - jestem zawodową masażystką. Jestem wdzięczna za drogę i prowadzenie, za miejsce i czas i za spełnianie się każdego dnia :)

Adres

Jagiełły 3/55
Wroclaw
50-201

Godziny Otwarcia

Środa 10:00 - 20:00
Czwartek 17:00 - 20:00
Piątek 17:00 - 20:00
Sobota 10:00 - 14:00

Telefon

+48660407485

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Dharma Masaże Natalia Dalecka umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Dharma Masaże Natalia Dalecka:

Udostępnij

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram

Kategoria