04/09/2025
Ostatnio miałam taką myśl (przy kilku osobach wyartykułowaną nawet), że słuchając historii moich pacjentów, dowiaduję się tylu nowych rzeczy, a stare mogę pooglądać z innej perspektywy, że niekiedy to ja powinnam płacić za te lekcje, nie odwrotnie. Oczywiście, gdyby było odwrotnie, nie mogłabym działać w gabinecie, dalej się uczyć i ogarniać siebie oraz dwóch kotów, więc musi zostać jak jest 🥔🌳
Mimo że moja praca zostaje pracą i tu się nic nie zmieni, to świadomość, jak wiele od was dostaję, dlatego że chcecie dzielić się ze mną swoimi historiami, zarówno radosnymi, jak i tymi trudnymi, wzbudza we mnie ogromną wdzięczność. Dzięki temu, że mówicie, więcej rozumiem. Nie tylko was, ale również siebie, kolejnych pacjentów oraz motywacje, jakie nami kierują i procesy, które w nas zachodzą… To wszystko sprawia, że naprawdę interesuje mnie co się z wami dzieje w trakcie zabiegu i po wyjściu z gabinetu.
A najciekawsze jest to, że nawet gdy nie dotykamy „grubych tematów”, tylko opowiadamy sobie o swoich zainteresowaniach lub rutynach, to rozmowy te również są ważne, bo często prowadzą w miejsca, do których inaczej byśmy nie doszli. Sama dla siebie też mogę z takich rozmów wiele wynieść.
Niedawno na przykład dowiedziałam się tylu ciekawych rzeczy o rodzajach i sposobach przygotowania kawy, że może wzbogacę swój poranny rytuał.
Innym razem jedna z pacjentek, gdy uczyłam ją technik rozluźniających, opowiadała o swojej pracy i nauczyła mnie ćwiczenia, które sama wykonuje ze swoimi pacjentami. Bardzo mi się przyda!
Dzięki innej rozmowie - o zwierzakach domowych, tegoroczne wakacje były u mnie o kontroli i zaufaniu, a zdjęcie, które widzicie mogło powstać 😊
Dwie pierwsze rozmowy były przyjemnością. Trzecia, choć również przyjemna, to w pewnym momencie zaczęła mnie uwierać i okazała się lekcją. Wskazała, czemu powinnam się przyjrzeć. Nie odwróciłam się i zmieniłam coś, co uważałam za właściwe przez wiele lat. I jest mi naprawdę lżej.
Uwielbiam was słuchać, ale oczywiście nie jest tak, że ciągle i z każdym obowiązkowo rozmawiamy. Nieraz trudność polega na tym, by móc pozostać w milczeniu. Wtedy nie zagadujemy ciszy tylko sobie w niej trwamy. Jak zaśniecie czy potrzebujecie odpoczynku, bo macie trójkę ciągle mówiących dzieci albo chcecie się po prostu wyłączyć i marzycie o nicniemówieniu to to też jest w porządku!
Czy w ciszy, czy rozmawiając, zauważajmy co do nas przychodzi, co dostajemy od innych, jak to na nas wpływa, co nam robi.
Czy czujemy się swobodnie mówiąc, a cisza powoduje dyskomfort? Czy odwrotnie - chcemy ciszy, a mówienie lub słuchanie innych nas drażni?
Wszystko, co nas spotyka, może być informacją, nauką, a każdy człowiek - nauczycielem.
Warto słuchać i być otwartym na tyle, żeby poodrabiać lekcje, jakie dostajemy, bo one pozostając nieodrobione, zamiast dźwięku drapania paznokciem po tablicy, serwują nam choroby, napięcie, ból lub lęk. I nieodrobione ciągle do nas wracają, a my ciągle je pomijamy, nie zauważamy, nie chcemy się uczyć.
Pomijamy, bo myślimy, że akurat my mamy za mało czasu i miejsca, aby dać sobie odrobinę swobody, tak bardzo potrzebnej do każdego, absolutnie każdego z procesów zachodzących w ciele.
Nie zauważamy, bo głowy mamy zapełnione setkami myśli, które krążą i ciągle się zapętlają.
Nie chcemy się uczyć, bo wszystko, czego potrzebujemy, już wiemy…
Ja osobiście mogę się uczyć od was dlatego, że ważne są dla mnie trzy rzeczy:
- Działam swobodnie, bez spiny i pośpiechu - luz i przestrzeń otwierają, stres i pośpiech zamyka. Umysł i ciało.
- Dbam o czystą (lub pustą😏) głowę - nie myślę w gabinecie o tym, co mam zrobić po powrocie do domu ani o tym, gdzie pojadę na wakacje. Prawdziwa obecność wymaga bycia tu i teraz, więc kiedy jestem z kimś, to nie błądzę myślami.*
- Mam świadomość, ilu ciekawych i wartych zauważenia rzeczy jeszcze nie wiem. Ile moich opinii i przekonań jest błędnych, a ich zmiana nie jest powodem do wstydu, tylko świadczy o rozwoju.
Tak sobie myślę, że te trzy punkty są do ogarnięcia w mniejszym lub większym stopniu w każdej pracy i w każdej relacji. Wdrożenie ich pozwala oglądać świat i ludzi, których spotykamy z ciekawością i zainteresowaniem, a także ściąga nam wiele kilogramów z przeładowanych barków. Dodatkowo sprawia, że zaczynamy doceniać i widzieć sens w naszych codziennościach.
Z wdzięcznością za wszystkie wasze historie,
💛 Marta
* zgodnie z medycyną chińską bycie myślami w innym miejscu tzn. rozmyślanie o przeszłości lub przyszłości albo wyobrażanie sobie, co się dzieje gdzieś-tam-nie-tu, osłabia energię qi. Patrząc na obecny stan wiedzy o deficytach uwagi, nadpobudliwości i wyczerpaniu, po raz kolejny jestem zafascynowana tym, jak setki lat temu medycyna chińska w prostych słowach opisywała to, co współczesna nauka właśnie udowadnia.