13/03/2026
Myślisz, że mnie znasz czytając te wpisy?
No nie ...
Poznajesz tylko Swoje odbicie w tych słowach, czytasz je przez swoje doświadczenie, swoje rozumienie albo i nie tematu, który poruszam.
To nie o mnie to o Tobie,
O tym co się pojawia wraz z kolejnymi linijkami.
Więc nie ocenisza mnie - oceniasz siebie.
Te słowa to Twoje lustro, skorzystaj z niego jeśli masz ochotę.
Ja je tu zostawiam i idę dalej, nie orzywiazuję się do nich, one poprostu muszą popłynąć w takiej własnie formie, gdzieś w eter, gdzieś w rezonans.
Pochylam się nad etykietkami, przyglądam się jak łatwo nam to robić, wciskać kogoś w szufladki, a jak trudno odpuścić i pozwolić poprostu Być ( koniec myślenia- ok jest ) , no właśnie, brakuje mi tu słowa, bo nasz umysł Musi, no musi nazwać, zaszeregować, musi znaleźć słowo, bo jak inaczej wiedzieć czy zagraża czy nie zagraża? Może zdemoralizuje?
Tak nas wychowano
Tak nas kształtiwano od dziecka
Tak etykietowano
I żeby tego było mało PORÓWNYWANO
A to z Kubusiem z przedszkola, a to z Tolą od sąsiadki, a to z bratem lub siostrą , zawsze ktoś się znalazł i tak do dorosłości.
Uczymy porownywać się sami i chyba nigdy nam to nie przechodzi.... i tu zaczyna się problem jeśli nie pasujesz do normy, masz defekt urody, masz atypowy uklad nerwowy, masz dysfunkcyjną rodzinę.
A wszyscy chcemy pasować- bo to gwarantuje jednostce przetrwanie w stadzie.
I tu wchodzi jeszcze biologia 😬, a co sobie żałować dowalenia.
Czasami bywają matki co rozumieją nas bardziej i widzą nas bardziej niż inni, czasami to nauczyciel albo przyjaciel mówiący tym samym " nienormalnym językiem " i zdarza się cud i możemy rozwinąć skrzydła jako nienormalny ...
Tylko czy przyglądałeś się kiedyś ile kosztuje wysiłku i energii dopasowanie się do oczekiwań z Twoich wyobrażeń?
Ja już nie mam takiego zamiaru.
JESTEM nieszufladkowalna dla siebie
Odpuszczam i rozpuszczam etykiety
Żyję tak, żeby mi ze sobą było DOBRZE
Wtedy jestem Szczęśliwa, bo mogę
Czekam na dni bez porannego budzika
Nielubię ustrojstwa od zawsze
I wyobrażam sobie, że wszystkie tłukę młotkiem, a potem przypominam sobie, że nie wstanę na poranny lot😉 i wizja się rozmywa.
Budzik nastawiony na 5.00, bo pociag czeka 😉