07/06/2022
Wielka przyjemność spotkać po kilku latach Robinsona - mojego nauczyciela.
Robinson Reyna to człowiek dżungli. Indianin plemienia Matses. To człowiek którego bardzo szanuje i podziwiam. W dżungli jest w stanie zrobić prawie wszystko własnymi rekami i maczetą. Bardzo pracowity, błyskawicznie stawia domy, jak trzeba świetnie poluje, zna rośliny, robi rapee, wyplata hamaki i przedmioty z roślin które sam przygotowuje, jak trzeba to ogarnie tutaj wszystko. Silny, pełen pokory, pogodny, cierpliwy, pewny, godny zaufania. Nigdy nie widziałem żeby narzekał - on ani ktoś z Matses. Wydaje mi się ze oni tego u siebie po prostu nie mają 😃 Ma za to nieźle poczucie humoru, czasem ciężki kaliber 😉
Robinson pamięta plemienną sztukę, obyczaje, tradycje i ma szacunek do natury, który wielu młodych zatraciło - chcąc tylko brać i brać bez opamiętania.
Bardzo się cieszę że mogłem go znowu spotkać. On i jego syn uczyli mnie zbierania i pracy z Kambo 6 lat temu. Spędziłem z nimi dużo czasu.
Robinson od lat był zapraszany na drogie szkolenia Kambo organizowane przez białych. Praca z Kambo to wiedza jego ojca, dziadków, wujków - jego plemienia. To szczególne - móc jej zaczerpnąć i podłączyć się u źródła. Wielu ludzi przyjeżdżało wręcz na te szkolenia ze wzgledu na Robinsona. Mimo wszystko dostawał małą cześć ze środków które trafiały do organizatorów. Nie chce tu nikogo krytykować czy oceniać - nie w tym rzecz - nie znam też tych sytuacji dokładnie.
Rzecz w tym, że Robinson organizuje niedługo swoje pierwsze własne szkolenie Kambo, przy którym inni pracują dla niego. Pomaga mu w tym i bardzo wspiera znajomy p***k Bienkowski Pawel który mieszka tu od lat.
Wspieram i ja. Bardzo kibicuje Robinsonowi i jestem za tym żeby pamiętać skąd ta wiedza pochodzi, traktować i wynagradzać indian adekwatnie.