08/04/2020
Jak rozmawiać z dzieckiem o koronawirusie?
Obserwacja
Nie tylko nas samych, ale jak radzą sobie nasze dzieci. Nie tylko pod kątem infekcji, ale tego jak emocjonalnie radzimy sobie z obecną rzeczywistością Jak reaguje na sytuację? Czy dopytuje?
Czy wręcz przeciwnie unika tematu? Czy temat epidemii jest naszym tematem tabu? Czy wręcz przeciwnie jest on tematem numer jeden?
Bądźmy gotowi na rozmowy
Przygotujmy sobie 3 wiarygodne informacje, którymi możemy się podzielić z naszymi dziećmi. W zależności jak dziecko potrzebuje zapewnienia, czasami warto powtarzać je wielokrotnie, działa tu zasada zdartej płyty, zapewnia dziecku poczucie bezpieczeństwa i stabilizacji. Bądźmy w tych rozmowach spokojni, opanowani i rzeczowi. Jeśli sami jesteśmy kłębkiem nerwów i mimo szczerych chęci nie udaje się nam zachować spokoju, zastanówmy się, kto z naszego otoczenia mógłby taką rozmowę przeprowadzić? Może wujek ratownik, pielęgniarz, ciocia lekarka czy nauczycielka biologii? Ustalmy z nimi wcześniej, czego potrzebujemy i jak chcielibyśmy, aby taka rozmowa wyglądała. Dobrze jeśli jest to dla naszego dziecka bliska osoba, do której ma zaufanie, którą lubi. Mówmy szczerze „nie wiem”. „Ile to będzie trwało?”, „czy wszyscy zachorujemy?”. Takie pytania mogą szokować, złościć. Po pierwsze, zachęcam do tego, by cieszyć się, że dzieci traktują nas jako ważne źródło informacji, mają do nas zaufanie. Czasem możemy ostudzić różne niepokoje, jednak na niektóre pytania nie znamy przecież odpowiedzi. Nikt z nas nie wie, ile będzie trwała ta sytuacja.
Rozmawiajmy o tym jak radzić sobie z lękiem
Opowiedzmy dzieciom co my robimy aby negatywne myśli nie zapanowały w naszej głowie (czytanie książek, oglądanie komedii, gry). Pytajmy, co im pomaga? Dzieci są w tym bardzo kreatywne i mogą nas zaskoczyć swoimi pomysłami, z których i my możemy korzystać.
Bądźmy odpowiedzialni
Ta sytuacja może być świetną lekcją empatii, wrażliwości i właśnie odpowiedzialności za wspólnotę: rodzinną, klasową czy sąsiedzką. Nasze zachowania przekładają się bezpośrednio na rozprzestrzenianie wirusa, a więc na życie i zdrowie innych ludzi. Nie oszukujmy – starajmy się być spokojni, nie panikujmy. Kiedy rozmawiamy o rzeczach trudnych, ulegamy emocjom, a przyłapuje nas na tym młody człowiek i zadaje pytanie, co się stało? Nie ucinajmy rozmów i nie twórzmy tajemnic, bo to jest pożywką do karmienia lęków. Ochłońmy i nawet jeśli nie od razu, to wyjaśnijmy dziecku, co się stało, czego było świadkiem.
Zadbajmy o potrzeby dzieci
Rozmowy z bliskimi koleżankami, kolegami. Zadbajmy o to pamiętając o nowych technologiach- to dobry moment żeby z nich korzystać
Zdrowe nawyki
Bądźmy wzorem do naśladowania. Pokażmy jak myć ręce, zasłaniać usta, jak zadbać o odpowiedni i zdrowy sen.
Dbajmy o innych
Starajmy się wraz z dzieckiem wesprzeć słabszych, starszych
Czego powinni unikać rodzice?
Słuchania własnych lęków
To nie są najlepsi doradcy. Pewnie nie da się tego zupełnie uniknąć, ale przynajmniej nie podejmujmy ważnych decyzji pod wpływem silnych emocji. One na ogół utrudniają nam dostęp do racjonalnego działania. We „mgle emocjonalnej” trudno bezpiecznie „wylądować”.
Utożsamiania własnych emocji z emocjami syna czy córki
Dzieci mogą się wprawdzie zachowywać dokładnie jak my, ale powód tego zachowania czy emocja, która za tym stoi, może być już zupełnie inna! Bądźmy więc wrażliwi na ich odrębność i nie zakładajmy z góry tej emocjonalnej syntonii.
Zmuszania dziecka do opowiadania o tym, co czuje w tej trudnej sytuacji
To wprawdzie ważna dla nas wiedza, ale nie zawsze i nie dla każdego dostępna. Jeśli dziecko stawia opór – nie zmuszajmy! Przypominajmy, że jesteśmy, na tę rozmowę gotowi, ale czekamy na jego sygnał. Możemy też dopytać, czy jest coś, co ułatwiłoby taką rozmowę.
Mówienia: „Wszystko będzie okey” jeśli sami w to nie wierzymy.