13/02/2026
13 lutego - Dzień Miłości DO SIEBIE
Już jutro 14 lutego, Święto Zakochanych - par i tych, z którymi je wspólnie tworzymy. Różowe dekoracje, balony w kształcie serca, randki, kwiaty, czekoladki, ogólnie miłość w powietrzu.
Natomiast w przeddzień tego dnia (13), dzień w obecnym czasie szczególnie ważny - Święto Miłości DO SIEBIE.
♦️Dlaczego tak uważam?
Ponieważ ta miłość do siebie okazała się kluczowa dla mnie. Oraz dla tego, jak kreuję dziś swoje życie.
Access, który towarzyszy mi już od około dwóch lat do wszystkiego zadaje pytania. I ZA TO GO TEŻ UWIELBIAM.
💡I tutaj taka ciekawostka - sam Albert Einstein mówił:
„Gdybym miał godzinę na rozwiązanie problemu, wolałbym spędzić 55 minut na określeniu odpowiedniego pytania, ponieważ kiedy już poznam właściwe pytanie, będę mógł rozwiązać problem w mniej niż pięć minut.”
I jest jedno takie pytanie, które zmieniło moją dynamikę wchodzenia w relacje, podejście i spojrzenie na temat związków.
♦️A to pytanie to:
„Jakiego uznania szukam u innych, którego sobie sama nie daję?”
Natychmiast po zadaniu zmieniło moją energię. I przyznaję, że towarzyszy mi od kilku miesięcy.
Na czym polega zmiana?
Przestałam wchodzić w relacje z takim zapałem jak kiedyś. W totalnym obnażeniu ze sobą, zauważyłam wszystko to, z czego funkcjonowałam. I było to bardziej poczucie braku i poszukiwanie wszystkiego tego, czego w sobie dla siebie nie miałam u innych.
I zaryzykuję stwierdzenie, że TO NIE DZIAŁA.
Możemy mówić, że rodzice nie dali nam wystarczająco dużo miłości. Możemy również obwiniać partnera. A czasem i siebie za to, czego nie potrafimy wyrazić albo otrzymać. To wszystko jest tylko WYBOREM.
Ale czy ten wybór nam kreuje więcej?
Gdy przestałam szukać uznania u innych AUTOMATYCZNIE zmieniło się wszystko.
Kolejno zadawałam pytania - czego oczekuję od innych, a co mogłabym dać sobie sama?
Uwagi, czułości, wsparcia, zrozumienia, życzliwości, wdzięczności, bycia priorytetem.
I okazuje się, że FAKTYCZNIE tego nie było. Byłam dla siebie bardzo surowa, wymagająca, oceniająca i przede wszystkim też wobec innych.
W moich relacjach nie było lekkości czy przyzwolenia na to kim druga osoba prawdziwie jest. Były projekcje, obiekcje, osądy, oczekiwania U KAŻDEJ ZE STRON.
CZY TO MOGŁO DZIAŁAĆ?
Oczywiście, że nie. I może dlatego tak wiele relacji się dzisiaj rozpada. Może dlatego tak wiele osób wybiera jej nie mieć.
♦️Bo co jest istotne: BYCIE W ZWIĄZKU Z DRUGIM CZŁOWIEKIEM NIE JEST PRAWDĄ DLA WSZYSTKICH.
I nie chodzi tutaj o kult jednostki czy atak w instytucję rodziny. Chodzi tu o zaufanie temu co JA WIEM o sobie i wizji życia, które mnie uszczęśliwia.
Ile świadomości pojawiło się w tej przestrzeni tylko po zadawaniu pytań i byciu szczerym ze sobą.
Dziś wszystko czego pragnę wybieram dać sobie sama. W PIERWSZEJ KOLEJNOŚCI.
I nie oznacza to, że zamykam się na relację.
Po prostu już nie daję się złapać na bombardowanie miłością, „łatwiejsze życie” we dwójkę, życie projekcją i zadowalaniem innych. I przede wszystkim na strach przed byciem samotnym, poczuciem pełni dzięki drugiej osobie, koluzji i skrajnym emocjom.
I wiecie co?
Z tą świadomością nie wybrałabym 95% relacji, którymi żyłam.
Przerwałam tym pytaniem cykl powtarzających się od wielu lat zdarzeń i połykanie swojego ogona. (Uroboros)
I tego życzę Tobie dziś.
Pobycia z tym jednym pytaniem.
Jakiego uznania szukasz u innych, którego sobie sama nie dajesz?
Czy aby na pewno te wszystkie rzeczy nie mogą być w Tobie?
Możesz siebie samą zabrać na randkę. Kupić sobie prezent. Pojechać w podróż.
Ale możesz też być swoim oparciem. ZAWSZE I WSZĘDZIE. Swoim najlepszym kumplem, adoratorem.
I co ciekawe, gdy zaczynasz tym być - ŚWIAT ZACZYNA TYM BYĆ DLA CIEBIE.
Co jeszcze jest tutaj możliwe?
Buziaki, K 💋
PS. Dla mnie święto zakochanych jest w Noc Kupały 🤪