30/01/2026
Wczoraj obchodziliśmy Światowy Dzień Przeciwdziałania Mobbingowi.
Piszę ten post nie tylko jako psycholog, ale też jako ktoś, kto sam doświadczył mobbingu.
Wiele lat temu pracowałam w korporacji. Byłam dyrektorem. Stanowisko, odpowiedzialność, pozorny prestiż. Z zewnątrz wszystko wyglądało „jak trzeba”.
Od środka – systematyczne podważanie kompetencji, izolowanie, przekraczanie granic, subtelne, ale konsekwentne odbieranie poczucia wpływu i wartości.
To, co w mobbingu jest najbardziej zdradliwe, to jego cicha natura.
To nie zawsze są krzyki czy jawne ataki. Często to drobne sygnały, które z czasem zaczynają niszczyć:
– „to chyba nadwrażliwość”,
– „muszę być bardziej odporna”,
– „przecież inni radzą sobie gorzej”.
Na szczęście , radziłam sobie. I to było ważne doświadczenie.
Bo mobbing nie jest kwestią siły charakteru, pozycji czy wykształcenia.
Jest zjawiskiem systemowym. Toksyczną relacją władzy. Procesem, który potrafi złamać nawet najbardziej kompetentnych ludzi.
Dziś, pracując jako psycholog, widzę to jeszcze wyraźniej.
Do mojego gabinetu trafiają osoby, które latami nie nazywały tego, czego doświadczały. Przychodzą z lękiem, bezsennością, wypaleniem, poczuciem winy. I bardzo często z pytaniem:
„Czy to naprawdę był mobbing, czy ze mną jest coś nie tak?”
Dlatego piszę ten post.
Żeby powiedzieć jasno:
👉 jeśli coś w pracy regularnie narusza Twoją godność,
👉 jeśli strach staje się codziennością,
👉 jeśli zaczynasz wątpić w siebie w sposób, którego wcześniej nie znałeś/aś –
to nie jest „cena ambicji”.
Mówienie o mobbingu wymaga odwagi.
Słuchanie – dojrzałości.
Reagowanie – odpowiedzialności.
Dziś warto się zatrzymać i zadać sobie pytanie:
jakie środowiska pracy współtworzymy ?