Barbara Bania. Terapia

Barbara Bania. Terapia .
(1)

Polecam serdecznie ✨ Coraz więcej osób budzi się dziś do głębszego kontaktu ze sobą i szuka sposobów, by ten proces napr...
25/03/2026

Polecam serdecznie ✨ Coraz więcej osób budzi się dziś do głębszego kontaktu ze sobą i szuka sposobów, by ten proces naprawdę pogłębiać.

Praca ze snami jest jedną z najbardziej subtelnych i jednocześnie transformujących dróg. Jeśli czujesz, że to moment, by pójść krok dalej, te warsztaty są bardzo wartościową przestrzenią.

Polecam z zawodowej i osobistej perspektywy.

🌿 ZACZYNAMY ZE SNAMI 🌿

🌱 warsztaty online 🌱

🌱 Na warsztatach wchodzimy w przebogaty świat snów i zaczynamy powoli go eksplorować, uczymy się otwierać sny , ożywiać sny, rozumieć ich przekaz do nas skierowany, odpowiadać na ich przesłanie. Zaczynamy dotykać tajemnicy. Pracujemy na snach uczestników. Po warsztatach otwiera się możliwość udziału w Grupie Śnienia.

🌱 Warsztaty prowadzi Katarzyna Kamińska. Psychoterapeutka, od wielu lat przemierzająca świat snów, prelegentka na międzynarodowych konferencjach IASD, autorka książki " O snach I duszy. Przewodnik subiektywny ". Od wielu lat swoją autorską metodą prowadzi Grupy Śnienia. Osoba głęboko zakorzeniona w duchowości.

🌱 Warsztaty składają się z 4 spotkań online.
Jedno spotkanie trwa 2 godziny ( 120 minut).
Spotkania odbywają się co dwa tygodnie.

🌱 Pierwsze spotkanie :
czwartek 9 kwietnia 18.00 - 20.00

🌱 Odpłatność za jedno spotkanie - 220 zł.
Warsztaty stanowią całość,
czyli 4 spotkania ( 4 x 220 zł)
Nie można brać udziału tylko w jednym spotkaniu.

🌱 Zapisy do poniedziałku 30.03 do godz. 23:59

🌱 Zapisać się można pisząc maila do : caterina18@op.pl
Jeżeli potrzebujesz więcej informacji, pisz śmiało.

*****
Zdjęcie ze zbiorów własnych. Polichromia prof.J. Studnickiego na suficie dworca kolejowego w Gdyni.

23/03/2026

Krótki fragment o snach, które jeśli damy im uwagę, potrafią powiedzieć o nas więcej, niż na co dzień chcemy zobaczyć.

O „cieniu”, tym, co wyparte, niechciane, ale też tym, co w nas żywe i potrzebujące miejsca. O tym, jak sny próbują to do nas przynieść, czasem subtelnie, a czasem bardzo wprost.

To materiał, który może być dobrym punktem zatrzymania i refleksji, szczególnie jeśli jesteś w procesie zmiany albo przyglądasz się sobie głębiej.

Spotkania prowadzone przez Katarzynę Kamińską, autorkę książki 📖 „O snach i duszy. Przewodnik subiektywny.” Polecam serdecznie

Dzisiejszy post „Psychoanaliza i sztuka”, który porusza temat konfrontacji z własną śmiertelnością i tego, jak potrafi o...
20/03/2026

Dzisiejszy post „Psychoanaliza i sztuka”, który porusza temat konfrontacji z własną śmiertelnością i tego, jak potrafi ona reorganizować nasze życie, zamiast je jedynie burzyć.

W mojej pracy psychoterapeutycznej wielokrotnie spotykam się z sytuacjami granicznymi, momentami, w których iluzje tracą swoją moc, a człowiek zostaje sam wobec tego, co naprawdę ważne. To trudne doświadczenia, ale jednocześnie niezwykle porządkujące. Często właśnie wtedy dochodzi do głębokiego przewartościowania relacji, wyborów i sensów.

Piszę o tym także z miejsca osobistego doświadczenia mierzenia się z własną kruchością, które w ostatnim czasie jest mi szczególnie bliskie.

Z tej perspektywy widzę, że świadomość śmierci zamiast odbierać życie może je pogłębiać. Urealnia. Przywraca kontakt z tym, co jest tu i teraz. Pomaga stanąć mocniej na ziemi i z większą uważnością decydować, co jest moje, co jest ważne, co naprawdę chcę zrobić z czasem, który mam.

To, co możliwe, robię.To, co ważne, staram się zauważać.To, co kruche, traktuję z większym szacunkiem.

Być może właśnie w tym sensie życie i śmierć przestają się wykluczać, a zaczynają się dopełniać.

Dziś szczególnie blisko myślami jestem przy tych, którzy mierzą się z kruchością życia, swoją lub swoich bliskich. 🌿

„Z perspektywy psychoanalizy konfrontacja z własną śmiertelnością dotyka samego rdzenia podmiotowości. To moment, w którym iluzja wszechmocy ego pęka, a podmiot spotyka się z granicą, brakiem i skończonością. Śmierć, podobnie jak trauma, nie tyle niszczy sens, ile go reorganizuje: zmusza psychikę do przebudowy znaczeń, wartości i relacji z obiektami.
„Dzięki, Chuck!” (Thanks, Chuck!) to kultowe zdanie z noweli Stephena Kinga „Jest krew…”, spopularyzowane również przez ekranizację „Życie Chucka” (2024), i odnosi się do Charlesa Krantza. Jego radosny taniec na ulicy, pojawiający się w chwili, gdy świat zmierza ku końcowi, nie jest zaprzeczeniem śmierci ani ucieczką w iluzję. To akt afirmacji istnienia pomimo nieuchronnego końca, moment integracji, w którym życie i śmierć przestają się wykluczać”.

Dominika Borowska-Stasica, Czy chcesz zobaczyć, jak umrzesz?

Współzałożycielka i prezeska Fundacja REVERIE-rzetelna i etyczna psychoterapia oraz psychoedukacja. Dyplomowana psycholożka (Uniwersytet Śląski), certyfikowana psychoterapeutka psychoanalityczna (nr 375 PTPP), psychoterapeutka systemowa (4-letnie, całościowe szkolenie w OSS Kraków), trenerka umiejętności psychospołecznych (licencja PTP).

Fot. Anya Juárez Tenorio

19/03/2026

Zapraszamy do odsłuchania rozmowy Piotra Kędziorka, dyrektora Programu Drugiego Polskiego Radia z prezesem naszego Stowarzyszenia, Bartoszem Samitowskim, która odbyła się 7-go marca w audycji Folkowy Poranek Dwójki. Tematem rozmowy były badania nad śnieniem społecznym Polaków pt. "Rzeczpospolita snów" prowadzone przez naszego Kolegę, a także powstający na ich podstawie film. Link w komentarzu.

Ten fragment pięknie pokazuje coś, co w pracy terapeutycznej widzę bardzo często, jak ogromne znaczenie ma doświadczenie...
19/03/2026

Ten fragment pięknie pokazuje coś, co w pracy terapeutycznej widzę bardzo często, jak ogromne znaczenie ma doświadczenie „bycia widzianym” na samym początku życia.

To nie chodzi o perfekcję. Chodzi o to, czy ktoś próbuje zobaczyć, nazwać, odpowiedzieć. Czy jest obecny wystarczająco, żeby z chaosu doznań dziecka mogło powstać coś, co ma sens.

W mojej pracy nie zajmuję się bezpośrednio wsparciem w okresie okołoporodowym, natomiast często spotykam kobiety, które są mamami małych dzieci. W ich opowieściach bardzo wyraźnie wybrzmiewa napięcie i niepewność, czasem nazwane wprost, a czasem tylko odczuwane, związane z pytaniem „czy ja robię to dobrze?”.

I wtedy ważne jest, żeby przypomnieć, że dziecko nie potrzebuje idealnego lustra. Potrzebuje żywej, reagującej osoby, która czasem się pomyli, ale potrafi wrócić do kontaktu.

To właśnie w tych setkach drobnych momentów buduje się poczucie istnienia.

Bardzo bliskie jest mi też to, o czym pisze Joanna Charzyńska-Golińska, że zawsze jest jakaś szczelina, przez którą przedostaje się światło. To skojarzenie prowadzi mnie do Viktora Frankla i jego książki „Człowiek w poszukiwaniu sensu”, gdzie opisuje moment drogi do obozu, kiedy przez szczeliny wagonu widzi zachód słońca. Ten obraz zostaje w nim jako ślad czegoś żywego, mimo skrajnego doświadczenia.

To światło, nawet jeśli bardzo małe, ma znaczenie. W relacji, także w diadzie matka–dziecko, warto je zauważać i wpuszczać, bo ono zawsze gdzieś się przedostaje.

Z przyjaźni z Patrycją Forfecką-Bąk wiem, że bardzo bliska jest jej praca z diadą matka–dziecko i mam przekonanie, że jest osobą, która z dużą czułością i uważnością towarzyszy w tym obszarze.

Sama również prowadzę w Żorach spacery „Z Ciemności do Światła”, bo wierzę, że nawet najmniejsza szczelina może stać się początkiem zmiany.

Polecam cały tekst, bardzo poruszający i ważny.

Donald Winnicott (2011) w artykule „Lustrzana rola matki i rodziny w rozwoju dziecka” zakłada, że niemowlęce doświadczenie istnienia Ja, opiera się na byciu widzianym. To, co widzi matka gdy patrzy na swoje dziecko ma kluczowe znaczenie. To, jakimi oczami patrzy, co te oczy w życiu wcześniej widziały, kto tym oczom w oczy patrzył, to wszystko może tworzyć unikalne pryzmaty. Niektóre z nich mogą działać jak lustro, inne mogą coś załamywać pod jakimś kątem, a jeszcze inne oczy mogą potrzebować, by na nie zareagowano, zanim same będą zdolne widzieć.

Być widzianym, być rozpoznanym, to być powołanym do istnienia. Reakcja matki - jej uśmiech, jej zatroskanie, żywy wyraz twarzy - wszystko to oznacza, że niemowlę jest w stanie wywołać emocjonalną reakcję. Istnieje, bo mogę wywołać reakcję. Przychodzi mi na myśl scena z filmu „Pachnidło”. Wprawdzie nie wzrok, bo węch grał tu główną rolę, ale widzimy jak bohater - odrzucony przez matkę tuż po porodzie - odkrywa, że nie ma zapachu i nawet psy mijają go obojętnie. Zatem nie być widzianym, to jakby nie istnieć - szczególnie w najwcześniejszym okresie życia. Wielka to rola opiekuna, szukać w sobie świeżości patrzenia na własne dziecko, z miłością widzieć jego właściwości, zbierać i łączyć elementy jego żywości, przekształcać coś surowego, w coś „możliwego do strawienia”. Wielka to rola, poprzez setki takich sekwencji, powoływać dziecko do psychologicznych narodzin. A jest co widzieć, jest co pomieszczać - bo pierwotne stany umysłu niemowlęcia, to chaotyczne, zmysłowe pobudzenia, afekty, jakieś pierwociny myśli, nie powiązane w całość, a dla samego niemowlęcia pozbawione znaczenia i grążące mu bezkształtną nieskończonością.

Joanna Charzyńska-Golińska, Szczelina. We wszystkim jest szczelina, którą dostaje się światło. Psychoanaliza i sztuka.
Polecamy cały artykuł, link w komentarzu.

W naszym ośrodku z diadą matka-dziecko oraz z matkami zmagającymi się z trudnościami okresu okołoporodowego pracuje Patrycja Forfecka-Bąk, profil terapeutki też w komentarzu

Wyobraź sobie spokojny poranek, gdy słońce dopiero wschodzi. Zatrzymaj się w tej chwili i pozwól sobie na spokój.
18/03/2026

Wyobraź sobie spokojny poranek, gdy słońce dopiero wschodzi. Zatrzymaj się w tej chwili i pozwól sobie na spokój.

Tekst ten pięknie dotyka doświadczenia przenikania między tym, co organiczne i tym, co wytworzone. Maszyny nie istnieją ...
17/03/2026

Tekst ten pięknie dotyka doświadczenia przenikania między tym, co organiczne i tym, co wytworzone. Maszyny nie istnieją przecież same, są przedłużeniem ludzkich rąk, ludzkich potrzeb, ludzkiej historii. Tak jak tkaniny, które nosimy, są efektem pracy, ruchu i rytmu wielu istnień.

Bliskie jest mi myślenie o tym wszystkim jako o jednej tkance, żywej, emocjonalnej, wzajemnej. O relacji, w której nie tylko korzystamy ze świata, ale też jesteśmy przez niego „tworzeni”. To, na co patrzymy, czym się otaczamy, co wybieramy zaczyna nas współtworzyć.

Może więc nie chodzi o oddzielenie „naturalnego” od „sztucznego”, ale o jakość kontaktu. O uważność, szacunek i świadomość, że jesteśmy częścią większej całości, tak jak las, tak jak maszyna, tak jak nić w tkaninie.

Bartosz M. Puk, Maszyny leśne

Lubię spacery leśne. Lubie fotografować las. Drzewa. Mchy. Ale też często napotykam maszyny… Tak myślę co to są te „maszyny leśne”. Czy one są częścią lasu czy czymś obcym? Czy w co my się ubieramy, co jemy, czym oddychamy, z kim jesteśmy, gdzie bywamy, jakimi autami jeździmy, w jakich wnętrzach - czy to jest częścią nas? Czy to nam odpowiada? Czy cały czas to obce ciało. Obca tkanka. A może to my jesteśmy obcym ciałem wobec tego co nas otacza, gdzie bywamy, co jemy… czy my temu odpowiadamy?

Ktoś ostatnio mi mówił o muzeum tkactwa w Łodzi. Ponoć robi niesamowite wrażenie gdy te maszyny tkackie są włączone. Hałas, ruch i ten materiał który się tworzy z milionów nitek. Powstaje tkanka. I świadomość wszystkich kobiet które pracowały tam w Łodzi… i w wielu miejscach świata nadal pracują.
Słyszałem że wtedy można dopiero docenić każdy skrawek materiału z którego stworzone są nasze ubranka. Nasze warstwy obronne. Nasze mechanizmy obronne. Nasze obiekty. I co nam dają. Czym się dzielą. . I że wtedy można docenić środowisko, matkę i ojca i jak to mówi N. Symington - Dawcę Życia.
Zatem czy te maszyny i te lasy są częścią nas? Czy my jesteśmy częścią ich? Jaka jest wzajemność? Jaki jest szacunek? Jaka jest żywa tkanka emocjonalna?


Kraków i Beskid. Wyspowy i Niski.
25/02/2026

W wierszu Emily Dickinson ból jest tak intensywny, że „wyżera w nas Otchłań” i wymusza odrętwienie, mechanizm, który poz...
16/03/2026

W wierszu Emily Dickinson ból jest tak intensywny, że „wyżera w nas Otchłań” i wymusza odrętwienie, mechanizm, który pozwala pamięci ominąć to, czego świadomość nie jest w stanie znieść.

W obrazie Las dos Fridas Frida Kahlo widzimy podobną dynamikę: rozszczepienie Ja, rany emocjonalne i fizyczne, które ciało pokazuje w formie wizualnej.

W obu przypadkach doświadczenie bólu, którego nie da się w pełni wyrazić słowami, znajduje drogę do ujawnienia przez ciało, obraz lub poetycką metaforę, ukazując, jak nieświadome przeżycia kształtują naszą psychikę i nasze doświadczanie świata.

Bywa ból - tak zajadły-
Że wyżera w nas Otchłań-
Potem przykrywa- Odrętwieniem-
Tak aby Pamięć mogła
Obejść- przejść przez nią- po niej
Jak Lunatyk- stąpający bezpiecznie
Gdzie strąciłyby go oczy otwarte
W gruchoczące- Kość po Kości powietrze

Emily Dickinson (1862)
tłum. Stanisław Barańczak

Emily Dickinson w swoim poemacie stara się nam opowiedzieć za pomocą słów jak niewyobrażalny i trudny do zniesienia może być ból. Nie myślimy tutaj o bólu, który znajduje możliwość zawarcia go w słowach, ale taki który jest nie do opisania. Nieuniknionym faktem życiowym jest to, że życie jest bolesne. Doświadczanie różnego rodzaju bólu towarzyszy nam od początku naszego istnienia. Z bólem opuszczamy bezpieczną macicę, stawiamy pierwszy krok po serii bolesnych upadków, oddzielamy się od rodziców stając na swoich własnych nogach i tracimy różnego rodzaju iluzje. Są to bez wątpienia kroki rozwojowe, które pozwalają nam z każdym nowym doświadczeniem nie tylko łatwiej radzić sobie z bólem wpisanym w życie, ale też uczyć się z doświadczeń i podejmować inne niż dotychczas kroki. Mówimy o bólu, który ma miejsce w naszym życiu i który mieści się w możliwości wytrzymania go. Ale co dzieje się, kiedy ból jest tak ogromny, że przysłowiowo nie mieści się w głowie? Jak go wyrazić, skoro brakuje słów, w których by się z-mieścił? Być może to co nie do pomieszczenia w głowie, zaczyna mieć miejsce w ciele.

Kinga Kocjan, Wyrazy płynące z ciała. Obrazy nie mają ust, ale mogą nam wiele o-powiedzieć.
................................................................................................
Frida Kahlo, „Dwie Fridy” (Las dos Fridas), 1939 r.
Olej na płótnie, 173,5 x 173 cm. Obraz znajduje się w zbiorach Museo de Arte Moderno w Meksyku.

To, co widoczne na zewnątrz, często tylko częściowo odsłania to, co dzieje się w środku. W obrazach Fridy Kahlo spotykaj...
16/03/2026

To, co widoczne na zewnątrz, często tylko częściowo odsłania to, co dzieje się w środku. W obrazach Fridy Kahlo spotykają się dwie rzeczywistości: twarz, która trwa, i ciało, które nosi ślady bólu. Być może właśnie sztuka pozwalała jej pomieścić to napięcie między cierpieniem a życiem.

Jednym z najbardziej dramatycznych obrazów malarki jest dzieło z 1944 roku zatytułowane „Strzaskana kolumna”. Był to okres, w którym Frida nie mogła już ani stać, ani siedzieć i założony został jej stalowy gorset. Na obrazie możemy dostrzec kobietę, której klatka piersiowa jest rozdarta na dwie części, a pośrodku znajduje się coś na kształt kolumny jońskiej. Frida nigdy nie pokazywała swojego cierpienia w bliskim kontakcie. Zwykle tryskała humorem, była pełna radości, żartowała, kiedy jeszcze mogła tańczyła. Widzimy na obrazie z jednej strony kobietę o spokojnych rysach twarzy, a patrząc drugim okiem zauważamy ciało i twarz z powbijanymi gwoździami. Kolumna wygląda na pokruszoną albo kruszącą się co oddaje kruszące się ciało, ale też kruchość w niej samej. Górna część jej ciała okalana jest przez białe pasy z klamrami będącymi nawiązaniem do gorsetu. Sama Frida mówiła, że gdyby nie gorset to rozpadłaby się dosłownie. Wydaje się, że tym gorsetem była jej twórczość, która pozwalała jej wyśnić cierpienie i pozostać żywą, także emocjonalnie. To przez sztukę Frida miała kontakt i połączenie z bólem, ale też znajdywała przestrzeń, w której mogła zawierać swoją historię i różne swoje uczucia. Dwa różne aspekty Fridy możemy również zobaczyć w obrazie „Dwie Fridy” z 1939 roku z okresu kryzysu małżeńskiego jaki spotkał ją i jej męża Diego. Mamy tutaj kobietę kochaną i wzgardzoną. Serce niekochanej Fridy krwawi, zaś jej tętnica jest podtrzymywana przez szczypce chirurgiczne i grozi wykrwawieniem. Widzimy podtrzymujące szczypce, które można rozumieć jako pozostanie przy nadziei na naprawę i zdrowienie po doznaniu zranienia. Bycie zdradzoną i porzuconą nie wyklucza możliwości bycia kochaną i chcianą. Te różne obrazy siebie, uczucia mogą być ze sobą połączone i pomieszczone. Hanna Segal i Melanie Klein uważały, iż psychoanalizę ze sztuką łączy wspólne dążenie do opracowania budzących lęk aspektów nas, czyli destrukcyjnych, agresywnych impulsów oraz pragnienie odbudowania relacji, które były niszczone albo utracone w wyniku agresywnych ataków. W tym kontekście można powiedzieć, że psychoanaliza i sztuka to dwie różne drogi prowadzące do tego samego celu: wyrażenia i odnalezienia siebie. Można sądzić, że dla Fridy sztuka miała znaczenie reparacyjne i integrujące różne jej aspekty i przeżycia. Mogła je śnić za pomocą obrazów, dlatego jej życie pomimo bólu nie było niekończącym się koszmarem. Franco de Masi mówi, że jeśli w psychice przeważają aspekty konstruktywne, osoba może nadawać swojemu życiu spójny kształt i sens. Frida nigdy nie popadła w całkowitą rozpacz, daleka była od poczucia krzywdy i rozżalenia. Mówiła: „Nie ma rady. Trzeba się z tym pogodzić. Zaczynam się przyzwyczajać do cierpienia”. Wydaje się, że to co jej to umożliwiło to akceptacja przemijalności, tego, że przeszłości nie można zmienić, a także pozostanie przy nadziei, że coś jeszcze może być możliwe: „Nie jestem chora, tylko załamana. Ale cieszę się, że żyje, dopóki mogę malować”. Wydaje się, że Fridzie udało się wpisać w swoje życie śmierć, ból i utratę. Dzięki temu mogła rozstawać się zarówno z omnipotentnymi dziecięcymi fantazjami, ale i niemożliwymi do zrealizowania pragnieniami bez nadmiernej rozpaczy. Widzieć świat i siebie nie w rozszczepieniu, ale w połączeniu. Myślę, że to co jej również pomagało godzić się ze stratami to zdolność do bycia samej bez poczucia osamotnienia, bez wściekłości i zawiści. Tworzyła, żyła mając coś do pozostawienia po sobie innym wraz z poczuciem pozostawania żywej wraz ze swoją twórczością.

Kinga Kocjan, Wyrazy płynące z ciała. Obrazy nie mają ust, ale mogą nam wiele o - powiedzieć. Zachęcamy do przeczytania tego fantastycznego eseju w „Psychoanaliza i sztuka”, cały artykuł w komentarzu.

Obraz: Frida Kahlo, Strzaskana kolumna | 1944, Museo Dolores Olmedo, Meksyk

Są spotkania, które przypominają, jak ważna jest obecność drugiego człowieka.Pracując na co dzień z historiami innych lu...
14/03/2026

Są spotkania, które przypominają, jak ważna jest obecność drugiego człowieka.

Pracując na co dzień z historiami innych ludzi, łatwo zapomnieć, że sami też potrzebujemy chwil zatrzymania, rozmowy, uważności i zwykłej ludzkiej bliskości. Dlatego od czasu do czasu siadamy razem przy jednym stole.

Trochę jest w tym wspólny posiłek, trochę rozmowa, a trochę cisza między zdaniami. W takich momentach wraca poczucie, że w tej wymagającej pracy nie jesteśmy sami.

Myślę czasem, że wspólnoty trwają nie dlatego, że są wielkie czy spektakularne, ale dlatego, że ktoś od czasu do czasu znajduje dla nich czas.

I za te chwile wspólnego bycia jestem bardzo wdzięczna 🌿

Adres

Męczenników Oświęcimskich
Zory
44-240

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 15:00 - 20:00
Wtorek 15:00 - 20:00
Środa 15:00 - 20:00
Czwartek 15:00 - 20:00
Piątek 15:00 - 20:00

Telefon

+48507561918

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Barbara Bania. Terapia umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Barbara Bania. Terapia:

Udostępnij

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram

Kategoria