13/04/2026
Zatrzymać się i jednocześnie iść, dalej czy to w ogóle możliwe?
Udostępniam ten piękny post, bo bardzo porusza temat, który jest mi bliski nie tylko zawodowo, ale i osobiście. Jako psychoterapeutka często spotykam osoby, które działają, wspierają innych, zmieniają świat, a jednocześnie gdzieś po drodze gubią kontakt ze sobą.
Irlandia od lat jest częścią mojej historii. Moją przygodę rozpoczęłam w 2005 roku, kiedy przez rok mieszkałam w Cobh, miejscu symbolicznym, ostatnim porcie Titanica. To tam po raz pierwszy poczułam, czym jest wyspiarski rytm życia inny, wolniejszy, bardziej osadzony w tym, co tu i teraz.
Dlatego metafora Inishmore i życia wyspiarzy tak bardzo ze mną rezonuje. Jest w niej coś pierwotnego przestrzeń, dzikość, bezkres oceanu. To doświadczenie bycia tylko ze sobą może być zarówno uwalniające, jak i konfrontujące. Czasem dotyka w nas tego, co nieoswojone, naszej własnej dzikości, ale też pyta o to, na ile mamy w sobie ukojenie, czułość i wewnętrzne poczucie bezpieczeństwa.
Z perspektywy psychoterapii widzę, jak ważne jest, by budować w sobie te jakości, nie tylko w ciszy i odosobnieniu, ale też w relacji z drugim człowiekiem. Bo choć wyspy uczą przestrzeni i oddechu, to człowiek najbardziej rozwija się w spotkaniu.
Możemy uczyć się od wyspiarzy większej uważności, szacunku do siebie i innych, kontaktu z naturą oraz dawania sobie przestrzeni bez ciągłej presji działania.
Piękne było dla mnie także samo spotkanie i jego różnorodność, obecność kobiet w różnym wieku, z różnymi historiami i doświadczeniem. To, co wydarzyło się pomiędzy nami, wymiana obecności i bycie razem, jest czymś bezcennym.
Serdecznie dziękuję za to spotkanie oraz za przestrzeń stworzoną i poprowadzoną przez Anitę Czerner-Lebedew 💚